Wydawnictwo Debit zdradza tajemnice ludzkiego ciała

Nie napiszę nic odkrywczego stwierdzając, że ludzki organizm jest niesamowity. Mózg steruje wszystkimi procesami, które zachodzą w naszym ciele nawet wtedy, kiedy w ogóle o tym nie myślimy. Po prostu oddychamy. Nie zastanawiamy się dlaczego. Do czasu, kiedy w nasze życie wkraczają dzieci. One interesują się wszystkim i o wszystko pytają. Gdzie szukać odpowiedzi na ich pytania? Ja zawsze stawiam na książki. A one nigdy nie zawodzą.

 

Na dodatek cały czas ukazują się nowe pozycje, których głównymi zadaniami są poszerzanie i zaspokajanie dziecięcej ciekawości. Takimi książkami są nowości wydane niedawno przez Debit. To dwie książki poświęcone w całości sekretom ludzkiego ciała. Dlaczego dwie? Bo opisują nasze organizmy z dwóch perspektyw. Jedna opowiada o tym, co dzieje się w środku, druga o tym, co dzieje się na zewnątrz. Zacznijmy od pierwszej, Ciało człowieka. Co się dzieje w środku pokazuje (prawie) wszystkie procesy, którymi kieruje ludzki mózg. Autorzy porównują go do dyrygenta, który prowadzi orkiestrą. Nie zapomnieli również o szkielecie, który podtrzymuje nasze ciało i mięśnie, które umożliwiają nam poruszenie się. Żadnego z nich nie widzimy gołym okiem, ale jesteśmy pewnie ciekawi jak dokładnie działają.Ta książka zdradza ich sekrety. Dzieci dowiedzą się na czym polega proces zapamiętywania, jak organizm utrzymuje odpowiednią temperaturę, czym zajmuje się serce, co mówi o naszym zdrowiu nasza krew, z czego zbudowane są ludzkie kości i za co dokładnie odpowiedzialne są mięśnie.




 

Druga książka skupia się na tym, co gołym okiem jest widoczne, choć często równie niezrozumiałe. Na zmysłach, które pozwalają nam odczuwać to, co nas otacza. Na skórze, która chroni nasze ciało. Na katarze, który często utrudnia codzienne funkcjonowanie. I na jedzeniu, które zasili nasz organizm. Autorzy nie pominęli również tego, co z siebie wydalamy. Dzieci dowiedzą się z tej książki, dlaczego bada się ludzki mocz i, co takie pytanie może powiedzieć. Książka zachęca o różnych doświadczeń, które możemy przeprowadzać z naszym ciałem. Na przykład prób poruszania się z zamkniętymi oczami, żeby sprawdzić wyczulenie innych zmysłów. 






Co wyróżnia te książki? Okienka! Znajdziecie je prawie na każdej stronie. Mniejsze, większe. Zajmujące całą stronę albo ukryte gdzieś w roku. W każdym kryją się dodatkowe, ciekawe informacje. Można dzięki nim podejrzeć jak wygląda nasz szkielet, jak przebiega proces trawienia. W okienkach ukryły się również podstawy alfabetu migowego i alfabetu Braille'a. Zobaczycie układ krwionośny i ludzki mózg. To szansa nie tylko na poszerzenie wiedzy zdobywanej w trakcie czytania, ale również spora atrakcja dla czytelników. Okienka lubią chyba wszystkie dzieci. Tu będą ich miały pod dostatkiem. Do tego interesujący tekst, który będzie dla nich ciekawy i zrozumiały oraz fantastyczne ilustracje. Miłe dla oka i świetnie obrazujące poruszane kwestie. Z takimi książkami zgłębianie nawet najbardziej skomplikowanych kwestii, to sama przyjemność!





 

Książki znajdziecie na


"Najwybitniejsi Naukowcy" - komiksowa seria z Wydawnictwa EGMONT

Komiksy kojarzą się z rozrywką. Często proponujemy je dzieciom, które nie przepadają za czytaniem. Nie ma w nich wiele tekstu, sporą część każdej strony zajmują ilustracje. Dlatego komiksy czyta się szybko i trudno się nimi znudzić. A o czym można przeczytać w komiksach? Najczęściej są to przygody superbohaterów albo bohaterów znanych z filmów i kreskówek. Dlatego tak bardzo zaskoczyła mnie seria "Najwybitniejsi Naukowcy". Ona również przedstawia superbohaterów, ale nieco innych od tych, do których zdążyliśmy przywyknąć.

 

Ci superbohaterowie zapisali się w historii dzięki swojej wytężonej pracy i stale rozwijanemu talentowi. Każdy z tych bohaterów odegrał ważną rolę w rozwoju nauki. Karol Darwin odkrył i opisał teorię ewolucji. Maria Skłodowska-Curie odkryła pierwiastki promieniotwórcze. Żadne z nich nie miało łatwo. Młody Karol miał kontynuować tradycje rodzinne i zostać lekarzem. Niestety, nie miał ku temu predyspozycji i ze studiów, ku niezadowoleniu ojca, musiał zrezygnować. Potem rozpoczął studia teologiczne, ale i one nie były dla niego. Karol chciał zajmować się biologią, skupić na zwierzętach, roślinach, poznawać je bliżej. Zdecydowanie sprzeciwiał się temu jego ojciec, dopiero po pewnym czasie i zbiorze mocnych argumentów, wydał zgodę na to, żeby Karol wyruszył w kilkuletni rejs, który miał być dla niego szansą na zgłębianie tajemnic interesującej go dziedziny nauki. Teraz powinniśmy być ojcu Darwina wdzięczni, bo gdyby się nie zgodził, może inaczej potoczyłyby się dzieje nauki.



 
Niełatwa była również droga pokonywana przez Marię Skłodowską-Curie. Przyszła laureatka Nagrody Nobla urodziła się w czasach zaborów, w przesiąkniętej wartościami patriotycznymi, ale niezbyt zamożnej rodzinie. Dziewczyna bardzo chciała się uczyć, ale rodzicom brakowało pieniędzy na pokrycie kosztów jej edukacji. Studiować chciała również jej siostra, więc koszta dodatkowo wzrosły. Dlatego siostry Skłodowskie postanowiły studiować na zmianę. Najpierw studiowała starsza Bronisława. W tym czasie Maria pracowała. Potem role się odwróciły. W jaki sposób została nagrodzona determinacja pragnących rozwoju kobiet, dobrze wiemy, ale gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, jak wyglądały prace Marii nad jej odkryciami, to ten komiks rozwieje jego wątpliwości.



 
Historię Marii Skłodowskiej-Curie znałam, życie Karola Darwina było dla mnie zagadką. Jedną i drugą czytałam z taką samą przyjemnością. "Najwybitniejsi Naukowcy" to znakomita seria. Ogromna w tym oczywiście zasługa ciekawych bohaterów. Swoją rolę odegrali również autor tekstu i ilustracji. Nieco mniejszą, ale równie ważną część książki, stanowi komentarz naukowy. To bardzo dobre uzupełnienie biografii i kolejna szansa na poszerzenie wiedzy. Taka forma nauki i poznawania ważnych postaci dla historii świata powinna przypaść do gustu nawet najbardziej wymagającym czytelnikom i uczniom, którzy za nauką przepadają.





 

Książki z serii "Najwybitniejsi Naukowcy" znajdziecie na


Nasz patronat: "Szpilka" (Wydawnictwo Dwukropek)

Literatura dziecięca pełna jest różnych tajemniczych stworów i stworków. Regularnie pojawiają się nowe, które szybko zyskują sympatię maluchów. Nawet te, które należą do grona czarnych charakterów mają swoich wiernych fanów. Szpilka, bohater książki Ilarii Guarducci również się do czarnych charakterów zalicza.

 

Jego imię doskonale pasuje do jego charakteru. Szpilka uwielbia wbijać szpliki. Ma ciemne futerko i ciemną naturę. Uwielbia złośliwości i nie potrzebuje przyjaciół. Zresztą potencjalni przyjaciele nawet się do niego nie garną. Szpilka odstrasza wszystkich, którzy chcieliby się do niego zbliżyć. Ułatwiają mu to oczywiście porastające jego ciało kolce i odpowiednie szkolenie, które przeszedł w młodości. Otóż Szplika jest absolwentem najlepszej w kraju Szkoły Zła. Wysłał go do niej ojciec, który chciał, żeby syn nauczyć się groźnie warczeć i robić okropne miny. Nauka w Szkole Zła miała go również utwierdzić w tym, że jest okropnie zły. Edukacja zakończyła się sukcesem. Szplika był naprawdę złym stworzeniem, którego nikt nie lubił i, którego inni się bali. Zachowywał się tak, żeby innym życie jak najbardziej uprzykrzyć i utrudnić. Wykradał jedzenie mieszkańcom lasu, wyrywał skrzydła motylom, w słoikach zamykał sikorki, dokuczał ślimakom, wyśmiewał ropuchy. Robienie innym krzywdy sprawiało Szpilce przyjemność, więc niespecjalnie się przed tym bronił. Ale, jak dobrze wiemy, los lubi płatać figle. Także Szpilce, który pewnego dnia zorientował się, że traci swoje kolce! Nie było to powolne wypadnie, które trudno zauważyć. To była spektakularna zmiana, która nastąpiła błyskawicznie. Golusieńki Szpilka przestał budzić strach. Za to zaczął budzić śmiech! Co zrobi Szpilka? Czy uda mu się w tej sytuacji odnaleźć, zacząć nowe życie? Jak ten biedak sobie z tym wszystkim poradzi? 




 

Nie będę ukrywać, że Szpilka, mimo dość paskudnego charakteru, wzbudził moją ogromną sympatię. Trudna sytuacja, która całkowicie odmieniła jego życie, sprawiła, że polubiłam go jeszcze bardziej. Szpilka pokazuje, że niczego w życiu nie możemy być całkowicie pewni oraz, że nigdy nie jest za późno na zmianę. Zwłaszcza na zmianę na lepsze. To dla młodych czytelników bardzo mądra i ważna lekcja. Dla rodziców świetny punkt wyjścia do rozmowy z dziećmi. Szpilka przypomina, że każdy może być inny niż się na pierwszy rzut oka wydaje, że każdy może zmienić swoje życie. Czasem wystarczy impuls, drobiazg, który okaże się wielką szansą. Tak jak w przypadku Szpilki. Groźnego, ale mimo wszystko sympatycznego stworzonka. Spójrzcie tylko na ilustracje, których jest w tej książce naprawdę wiele. Czy Szpilka naprawdę jest aż tak straszny? Spójrzcie na detale, na rzeczy, którymi się otacza. Czy miłośnik sernika i właściciel kapci z jednorożcami może być tak absolutnie zły? Nie może. Tylko trzeba mu pomóc odnaleźć szczyptę dobra w sercu! 





 Szpilka

Ilaria Guarducci

tłumaczenie Ewa Westwalewicz-Mogilska

Dwukropek 2021



 https://dwukropek.com.pl/

Gra(my) w piątki: "Pierwsza gra. Przyjaciele" (Wydawnictwo EGMONT)

Czas zatarł w mojej pamięci większość zabaw, na których spędzałam czas z dwuletnią Tosią. Wiem, że dominowały wtedy figurki. To one zajmowały ją najbardziej. Potem przyszedł czas na puzzle. Gry pojawiły się w naszym domu około trzecich albo czwartych urodzin. Dlaczego dopiero wtedy? 

 

Odpowiedź jest banalna. Kilka lat temu rynek gier dla najmłodszych braci niemal nie istniał. Dostępne były na niej gry typu memory i karty do popularnego Piotrusia. Później rynek zaczął się rozwijać i pojawiły się na nim proste planszówki dla maluchów. Potem pojawiła się seria "Pierwsza gra" i choć Tosia jest na nią zdecydowanie za duża, to mocno trzymam za nią kciuki, bo to fantastyczna propozycja dla dzieci. O pierwszych dwóch grach z tej serii pisałam rok temu (KLIK). Zachwyciła mnie staranność wykonania oraz walory edukacyjne gier. Najnowsza gra z tej serii Przyjaciele udowodniła, że to naprawdę świetna propozycja dla dzieci. 



W pudełku znajdziecie 27 żetonów w trzech kolorach. Na każdym żetonie znajdują się obrazki z wizerunkami różnych zwierząt. Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze układają żetony w okrąg. W środku kładą kostkę, to ona będzie wskazywać, który żeton wylosowaliśmy. Na każdym boku kostki znajduje się strzałka. To ona wskazuje kierunek, w którym musimy przesuwać palec, żeby wziąć z okręgu właściwy żeton. Kostką po kolei rzucają wszyscy uczestnicy rozgrywki. W kolejnej rundzie robią to znowu i zabierają kolejne żetony. Gra polega na gromadzeniu zestawów takich samych zwierzątek na żetonach w różnych kolorach. W zależności od liczby graczy biorących udział w grze, różna jest liczba zestawów, które należy zgromadzić żeby wygrać.


To najprostszy wariant rozgrywki. W instrukcji opisano jeszcze jego rozszerzoną wersję oraz wersję dla starszych graczy. W podstawową mogą grać dzieci już od drugiego życia. Gra nauczy ich rozpoznawania kolorów, podstaw liczenia oraz nazw zwierząt. Najmniejsza liczba osób potrzebnych do rozegrania jednej rundy, to dwie osoby (najwięcej cztery). Rozgrywka jest prosta, ale emocjonująca. Dzieci na pewno będą zadowolone. Rozgrywka jest szybka, więc maluchy na pewno się nie znudzą i nie zniechęcą. Pamiętajcie o tej grze szukając prezentów na Dzień Dziecka. Satysfakcja obdarowanych gwarantowana!



 

Pierwsza gra. Przyjaciele

Wojciech Rzadek

ilustracje Marzka Dobrowolska

liczba graczy 2-4

wiek 2+ 


https://egmont.pl/

"To jest Gus" (Wydawnictwo Mamania)

Od roku nie widzimy min osób, które mijamy na ulicach, w sklepach i w komunikacji miejskiej. Nie widzimy więc ani uśmiechów, ani tych nieprzyjaznych i groźnych min. Ma to swoje plusy i minusy i pewnie trochę dziwnie poczujemy się, kiedy na dobre zdejmiemy maseczki i znowu będziemy okazywać wszystkie emocje. Tak jak Gus, bohater książki Chrisa Chattertona.


Gus  jest psem. Na tle innych psów wyróżnia się tym, że jest najbardziej marudny spośród wszystkich innych. Na okładce zobaczycie, jak bardzo potrafi się naburmuszyć. Myślę, że wielu czytelników bałoby się takiego psa pogłaskać. Poza tym Gus na głaskanie raczej nie miałby ochoty, więc nikt nawet nie próbowałby tego robić. Gus nie lubi głaskania, bo Gus nie lubi niczego. Oprócz kiełbasek. To one są jego wielką miłością, ukochanym przysmakiem. Lubi je znacznie bardziej od psiej karmy, głaskania, aportowania, poznawania nowych przyjaciół i utrzymywania kontaktów ze starymi znajomymi. Gus naprawdę nie lubi niczego, oprócz kiełbasek. Gus kocha ich zapach, smak i kształt. Niestety, nie może cieszyć się nimi w takim stopniu, w jakim ma ochotę. Dlaczego? W jego życiu pojawił się ktoś nowy. Szczeniaczek, który ma zupełnie inne podejście do... wszystkiego! To dla Gusa wielka próba charakteru, prawdziwy sprawdzian dla jego podejścia do życia. Czy go obleje? A może zda z wyróżnieniem?



Musicie sprawdzić sami. Ta niezbyt długa historia to lektura obowiązkowa dla każdego dziecka i każdego dorosłego. W Gusie każdy odnajdzie siebie. Każdemu z nas zdarzają się gorsze dni, czasem może nawet codziennie jesteśmy jak Gus. Czy musimy się zmieniać? Naszemu otoczeniu pewnie będzie milej. A czy nasze dzieci mogą być jak Gus? Czasem każdy może mieć gorszy humor, ale lepiej nie naśladować go codziennie. Lepiej znaleźć obok siebie albo odnaleźć w sobie tego małego, uroczego szczeniaczka, dla którego wszystko jest prostsze, milsze i weselsze. Książka uświadamia czytelnikom, że życie z uśmiechem na ustach jest po prostu łatwiejsze. Robi to w miłej, przyjaznej dla dzieci formie i w taki sposób, że w trakcie lektury uśmiech nie schodzi z ust czytelników. A Gusa, mimo jego wad, trudno nie polubić, więc jestem przekonana, że wszyscy, którzy raz go spotkają będą do książki z jego przygodami bardzo chętnie wracać.



 

To jest Gus

Chris Chatterton

tłumaczenie Zofia Raczek

Mamania 2021


"Najdziwniejsze fobie" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Panicznie boję się ptaków. Mój strach jest na tyle duży, że widząc grupę gołębi, potrafię przejść na drugą stronę ulicy. Skrzydlate stworzenia budzą moje autentyczne przerażenie, więc jeśli w Krakowie albo Wenecji zobaczycie kobietę karmiącą gołębie i pozwalającą im na siebie wchodzić, to na pewno nie będę ja. Nie boję się za to pająków i myszy. Nie przepadam jednak za ciemnymi pomieszczeniami, do których muszę wejść, unikam wchodzenia do piwnic. Najbardziej jednak boję się ptaków. Ot, taka moja fobia. Śmieszna? 


Dla niektórych pewnie tak, ale dla tych, którzy zajmują się fobiami zapewne nie. Lęk przed ptakami ma nawet swoją nazwę. To awizofobia. Taką nazwę znalazłam w książce Marcina Przewoźniaka Najdziwniejsze fobie. Znajdziecie w niej nie tylko nazwy, ale również opisy tych mniej i tych bardziej popularnych fobii, z którymi borykają się ludzie na całym świecie. Są te dość powszechne, związane z pająkami, duchami i nietoperzami. Są znacznie mniej znane lęki przed konkretnymi liczbami albo dniami tygodnia. Okazuje się, że żyją na świecie ludzie, którzy boją się zegarów. Inni boją się klaunów. Są ludzie, którym doskwiera abemarofobia, czyli strach przed tym, że przegapią przystanek, na którym powinni wysiąść. Znajdziecie też w tej książce opis fobii bardzo współczesnej, z którą zmaga się wielu ludzi na całym świecie. To nomofobia, czyli paniczny lęk przed utratą telefonu komórkowego. 


 

Wymieniłam niewielką część rzeczy, zwierząt i zjawisk, które mogą budzić lęk w ludziach, a które trafiły do tej książki. Fobii jest pewnie niewiele mniej od żyjących na świecie ludzi. Tak naprawdę każdy z nas mógłby bać się czegoś innego. Dlaczego tak jest? To autor również wyjaśnia. Na początek rozróżnia zwykły strach od fobii, czyli strachu magicznego. W przypadku tego drugiego boimy się rzeczy, które tak naprawdę nie mogą zrobić nam krzywdy. Czy to oznacza, że powinniśmy bagatelizować nasze fobie i wyśmiewać z fobii innych ludzi? Absolutnie nie, ale możemy próbować je okiełznać albo pomóc w ich okiełznaniu innym.


 

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. To bardzo dobra lektura do czytania z dziećmi. One boją się wielu rzeczy (i jest to dla wieku dziecięcego całkowicie naturalne), a ich lęki często utrudniają całym rodzinom normalne funkcjonowanie. Książka Najdziwniejsze fobie może pomóc w oswajaniu lęków, zrozumieniu ich i w końcu pokonaniu. Może nie pozbędziemy się wszystkich, ale okiełznamy przynajmniej część z nich. Za sprawą ciekawych opisów autorstwa Marcina Przewoźniaka i świetnych ilustracji Artura Gulewicza. W jednych i drugich nie brakuje humoru. To sprawia, że cała książka, oprócz ogromu wiedzy na temat fobii, daje również wielką przyjemność. I w ogóle nie budzi strachu, choć rzeczom strasznym jest poświęcona!


 

Najdziwniejsze fobie

Marcin Przewoźniak

ilustracje Artur Gulewicz

Zielona Sowa 2021

wiek 9+