"Kwiat paproci" i "Smok wawelski", czyli nowości z serii "Legendy polskie" (Wydawnictwo Mamania)

Może nie powinnam się do tego przyznawać mając w domu prawie dziesięcioletnie dziecko, ale naprawdę czekałyśmy na nowe książki z tej serii. Czym urzekły nas te kartonowe książeczki adresowane do zdecydowanie młodszych czytelników?


Przede wszystkim niebanalnym podejściem do doskonale nam wszystkich znanych legend. W pierwszych czterech tomach, które ukazały się na początku tego roku (KLIK) zaskakiwały nas na każdej stronie. Po dwóch nowych tomach spodziewałyśmy się tego samego i nie jesteśmy zawiedzione. Kwiat paproci zawiera w sobie elementy i motywy, które dobrze znamy. Jest niezwykły kwiat, który zakwita tylko raz w roku. Są ludzie, którzy szukają go, mając nadzieję na bogactwo i odmianę swojego losu. Czy wszyscy są gotowi zaakceptować zasady tej gry? Okazuje się, że nie... 





Tyle o Kwiecie paproci, w książce Smok wawelski spotykamy stwora, którego każdy z nas zna od najmłodszych lat. To chyba najbardziej znana polska legenda. Trudno opowiedzieć ją inaczej. Jednak Agnieszce Frączek ta sztuka się udała. Do doskonale znanej historii dodała szczyptę współczesności i dopisała ciąg dalszy. Z niego dowiecie się, co tak naprawdę stało się ze smokiem i kto dokładnie zamieszkuje obecnie znajdującą się pod Wawelem smoczą jamę. 




 

Więcej o historiach wymyślonych przez Agnieszkę Frączek napisać nie mogę. Książki nie są długie, więc zdradzenie dodatkowych szczegółów pozbawiłoby Was przyjemności czytania. A lektura "Legend polskich" to wielka frajda dla czytelników. Wierszowany tekst czyta się doskonale, a piękne ilustracje Magdaleny Jakubowskiej przypadną do gustu nawet najbardziej wybrednym czytelnikom. Maluchy z zachwytem będą śledzić przygody bohaterów. Książki świetnie nadają się zarówno do czytania, jak i do oglądania. To, jak dobrze wiecie, jest szczególnie ważne w przypadku najmłodszych czytelników, którzy sami czytać jeszcze nie potrafią. "Legendy polskie" będą kartkować bez końca. Wy też, bo zachwycić się nimi jest naprawdę łatwo!


 Kwiat paproci

Smok wawelski

Agnieszka Frączek

ilustracje Magdalena Jakubowska

Mamania 2021


 


"Wiedźmy" - mądry film dla całej rodziny

Ostanie kilkanaście miesięcy było trudnym czasem dla wszystkich miłośników kina. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy udało nam się zasiąść w fotelu w sali kinowej. W związku z pandemią przesunięte zostały premiery wielu filmów, inne miały swoją premierę na różnych platformach internetowych. Staraliśmy się z nich korzystać, ale i tak wiele filmów umknęło naszej uwadze. Nie zauważyłam na przykład premiery filmu Wiedźmy.

 

Przeoczenie tłumaczę sobie właśnie zamknięciem kin. Do tej pory to z wyświetlanych przed każdym seansem zapowiedzi, czerpałam wiedzę o nadchodzących premierach. Na szczęście Wiedźmy są już dostępne na DVD i mogłyśmy je obejrzeć. Dla Tosi było to pierwsze spotkanie z tą historią Roalda Dahla. Dla mnie drugie, bo dobrze pamiętam film z 1990 roku. Filmowa nowość wciągnęła nas obie. Historia chłopca, który razem ze swoją babcią przybywa do hotelu, w którym przebywają pewne bardzo oryginalne damy, zaskakuje na każdym kroku. Owe kobiety nie są zwykłymi kobietami. Są przepiękne, świetnie ubrane i dość ekscentryczne. Fascynują, intrygują i zwracają uwagę. Dlaczego? Bo są wiedźmami! Ich wygląd zewnętrzny to jedynie maska, kostium, sposób na to, żeby ukryć ich prawdziwe oblicza. Wiedźmy mają bardzo niecny plan, a strzec się ich powinny szczególnie dzieci. Zwłaszcza te, które lubią czekoladę... 


Nie jestem specjalistką od zagranicznych aktorów. Mam ogromny problem z łączeniem nazwisk i twarzy. Dlatego nie będę się tu rozpisywać na temat aktorów. Skupię się na historii, którą opowiada ten film. Kto zna powieści Roalda Dahla, ten wie, że tworzone przez niego książki zawsze niosą ze sobą mądre przesłanie i sporą dawkę humoru. Te książki nie moralizują, ale w piękny i ciekawy sposób mówią o sprawach ważnych. W tym przypadku o rodzinnych więzach, o niezwykłej relacji łączącej chłopca z jego babcią. Ta historia naprawdę chwyta ze serce. A film wzrusza małych i dużych. Jesteśmy tego najlepszym przykładem, bo każdy z nas oglądał Wiedźmy z zapartym tchem i każdemu w oku zakręciła się łezka. 

Pogoda za oknem nie sprzyja może oglądaniu filmów. Wielu pewnie chętniej będzie jeździć na rowerze, spacerować albo po prostu korzystać ze słońca i wygrzewać się na kocu. Gdyby jednak ktoś miał ochotę skryć się w domu i miło spędzić czas, to polecam Wam film. Z Wiedźmami na pewno nie będziecie się nudzić!


 Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję


"Wieloryb, który chciał więcej" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Nie umiem przejść obojętnie obok pięknie wydanych książek. Artystyczne okładki zawsze zwrócą moją uwagę. Niebanalne ilustracje zawsze zaintrygują. Szczególnie często zdarza mi się to przy przeglądaniu książek dla dzieci. Dlatego właśnie do naszej biblioteczki raz na jakiś czas dołączają książki, z których Tosia tak naprawdę już dawno wyrosła. Nie zdarzyło nam się jeszcze żałować zakupu żadnej z nich. Są to książki nie tylko piękne, ale przede wszystkim mądre. Książki, które warto mieć i znać. Wszystkie niosą ze sobą ważne przesłanie, przekazują ważne wartości. Niedawno w naszym domu pojawiła się kolejna taka książka. Nad jej zakupem nie zastanawiałam się nawet przez chwilę. Mamy już cztery wcześniejsze tytuły wydane w tej serii. Wszystkie nas zachwyciły. A ta?

 

Ta także. Wieloryb, który chciał więcej to kolejne książka duetu Rachel Bright - Jim Field. To oni stworzyli książki Koala, który się trzymał, Mysz, która chciała być lwem, Wiewiórki, które nie chciały się dzielić i Wilk, który się zgubił. Teraz czytelnicy wyruszą z nimi w morskie głębiny. Tam mieszka wieloryb, tytułowy bohater książki. Szybko można się zorientować, że ogromny zwierzak nie jest szczęśliwy. Wieloryb pływa pod taflą wody i szuka rzeczy, które mogą dać mu szczęście. Wpływa do wraków statków i wyszukuje przedmiotów, które zwracają jego uwagę, zabiera piękne muszle i rozgwiazdy. Jego bagaż z każdym dniem rośnie i staje się coraz cięższy. Po co mu tak wiele rzeczy? Wieloryb cały czas ma nadzieję na znalezienie TEGO CZEGOŚ. Jednej, wyjątkowej rzeczy, która da mu radość i pozwoli mu odpocząć i zrzucić niepotrzebny balast. Szuka, szuka, ale nie znajduje... Do czasu, kiedy na jego drodze staje pewien nieduży, ale mądry krab. To właśnie on pokazuje wielorybowi, co jest ważne w życiu i, co może dać prawdziwe szczęście. Jesteście ciekawi co to takiego? 



 

Odpowiedź, dla wielu, jest pewnie oczywista. Inni mogą być zaskoczeni. Bo jak to, czy najważniejsze nie są posiadane przez nas dobra? Czy nasze wieczne niezaspokojenie, szukanie nowych doznań może sprawiać, że przestajemy cieszyć się tym, co mamy? Przykład wieloryba pokazuje, że tak. A to przesłanie nie jest kierowane jedynie do dzieci, którym ciągle mało. Dzieci, które zaraz po otrzymaniu nowej zabawki, mówią już o następnych dwóch. Dzieciom, które zawsze chcą tego, czego akurat mieć nie mogą. To przesłanie kierowane jest również do rodziców, którzy swoim pociechom będą tę książkę czytać. Oni również powinni się zastanowić, czy w ich życiu pewne sprawy są na właściwych miejscach. Może warto byłoby coś zmienić? I tak, jak wieloryb, w końcu zacząć się uśmiechać i żyć pełną piersią? Tak, Wieloryb, który chciał więcej to książka dla wszystkich. Każdego zmusi do refleksji. Przy okazji każdego również zachwyci, bo ma niesamowitą oprawę graficzną. Jim Field po raz kolejny stworzył ilustracje, od których nie można oderwać wzroku, na które można patrzeć godzinami i wyszukiwać na nich kolejnych detali. Zachwyt czytelników zarówno formą, jak i treścią gwarantowany!




 

Wieloryb, który chciał więcej

Rachel Bright

ilustracje Jim Field

Zielona Sowa 2021

wiek 4+


 

https://www.zielonasowa.pl/