"Zagadki detektywistyczne. Mitologie" (Wydawnictwo Debit)

Słowo mitologia kojarzy się nam jednoznacznie. Słysząc je na myśl od razu przychodzi nam mitologia grecka. To jej poświęca się najwięcej czasu w polskiej szkole, to ona najlepiej zadomowiła się w europejskiej kulturze. Spotykamy się z nią chyba każdego dnia. Jest obecna w związkach frazeologicznych, których używamy. O innych mitologiach (także mitologii słowiańskiej) wiemy znacznie mniej. Moim zdaniem to duży błąd, bo choć mitologia grecka jest najpopularniejsza, to mitologie związane z innymi rejonami świata okazują się równie interesujące.


Różne mitologie najlepiej poznawać czytając poświęcone im książki. Dzięki nim możemy zaznajomić się z oryginalnymi mitami. Można też szukać książek, których autorów mitologia zainspirowała. Takich jest sporo i wiele z nich jest naprawdę wartych uwagi. Właśnie takie lektury pozwoliły nam bliżej poznać mitologię słowiańską. Pozornie tak bardzo nam bliską, a jednak często zupełnie nieznaną. Teraz do świata mitologii zabiera nas książka z doskonale znanej młodym czytelnikom serii "Zagadki detektywistyczne". 25 zagadek, które trafiły na karty tej książki to nie tylko powtórka z mitologii greckiej i rzymskiej, ale również szansa na poznanie (między innymi) mitologii ludu Akan, mitologii Azteków i mitologii Melanezji. Brzmi ciekawie i orientalnie? Brzmi jak wielka i interesująca podróż do świata, którego wcześniej nie mieliśmy okazji poznać? Nie tylko brzmi. Tak właśnie jest. 




Zagadki podzielono według poziomu trudności. Za rozwiązanie każdej z nich można dostać inną liczbę punktów. Mierzenie się z zagadkami wymaga wyobraźni i/albo logicznego myślenia. To dzięki nim będziemy mogli rozwiązać zagadkę Sfinksa albo dowiedzieć się, który z gości gospody w Himalajach ukradł złoty pierścień, który był cenną pamiątką należącą do właścicielki. To dzięki nim będzie można odgadnąć zagadkę (związaną z mitologią Krików), z którą mierzą się zwierzęta zastanawiające się nad tym, czy lepiej byłoby, żeby na świecie cały czas panował dzień, czy może lepiej byłoby, gdyby ciągle była noc. Wśród bohaterów zagadek pojawia się znany z mitologią nordycką Odyn i Mojry, które wiążemy z mitologią grecką (a w rzymskiej nazywamy je Parkami). Jest hinduska bogini Namagiri i aztecka bogini płodności Chicomecoatl. Wiele interesujących postaci, o których wielu czytelników pewnie nigdy wcześniej nie słyszało.




Do czytania książek z serii "Zagadki detektywistyczne" nikt nie musi nas namawiać. Uwielbiamy je od dnia, w którym do naszej domu trafił jej pierwszy tom. Lubimy element zaskoczenia, który towarzyszy każdej rozwiązywanej zagadce. Pierwszą rzeczą, którą robimy, kiedy otwieramy kolejny tom jest sprawdzenie, w jaki sposób będziemy tym razem poznawać rozwiązanie zagadki. W książce Zagadki detektywistyczne. Mitologie jest to mitodekoder. Przykładając go do czerwonego pola, które znajduje się na końcu każdej zagadki można odczytać rozwiązanie. Niebanalny i bardzo przez nas lubiany pomysł. Podobnie jak cała seria. Za każdym razem te książki czymś nas zaskakują. Za każdym razem budzą na naszych twarzach uśmiech. Uwielbiamy je i, choć może to kogoś zaskoczyć, często do nich wracamy. Są oczywiście zagadki, których rozwiązanie udaje nam się zapamiętać, ale są i takie, których rozwiązania po dłuższym czasie nie pamiętamy. Myślę, że to seria, która nie może się znudzić. Seria, która zawsze zaskakuje, która budzi w czytelnikach ciekawość. I oprócz zabawy daje również szansę na poszerzenie wiedzy. 




Zagadki detektywistyczne. Mitologie

Victo Escandell

tekst Victor Sabate

tłumaczenie Karolina Jaszecka

Wydawnictwo Debit 2026 


 https://soniadraga.pl/wydawnictwo-debit

"Zwierzaki cwaniaki. Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?" (Wydawnictwo HarperKids)

Dzieci uwielbiają zwierzęta. Wszystkie, bez wyjątku. Niektóre gatunki wyjątkowo rozpalają wyobraźnię najmłodszych. Wśród nich są na pewno te dobrze wszystkim znane, czyli psy i koty oraz te, o których wielu marzy, czyli konie. Dzieci interesują również groźne tygrysy i ogromne słonie. Ciekawość budzą kolorowe papugi i żyjące pod wodą ryby. Na świecie żyje tak wiele różnych zwierząt, że każdy człowiek bez problemu znajdzie to ulubione. Nikt nie musi wybierać tylko spośród tych najbardziej znanych. Jakich? Na przykłady tych, które stały się bohaterami książki Zwierzaki cwaniaki.


Z okładki tej książki uśmiecha się do czytelników aksolotl. Niewielki drapieżny płaz, który nigdy nie osiąga dorosłości. Wokół głowy ma zewnętrzne skrzela, które w przeciwieństwie do innych gatunków salamandry, nigdy nie przekształcą się w płuca. Z tego powodu oddychać mogą jedynie pod wodą. Brzmi strasznie? Tak, ale są też w życiu aksolotla rzeczy nieco przyjemniejsze. Na przykład odrastają mu części ciała, które z różnych powodów mógł stracić! Równie ciekawe jest życie mrówki miodowej. Z jakiego powodu stała się bohaterką tej książki? Powód jest interesujący. Mrówka miodowa przechowuje jedzenie w.. swojej pupie! Jej odwłok może być nawet sto razy cięższy od niej. Inną bohaterką Zwierzaków cwaniaków jest mątwa. Głowonóg, który potrafi zmienić kolor skóry. Są też zwierzęta, które mają przezroczysty brzuch. To żyjąca w górskich lasach Ameryki Środkowej i Południowej żaba szklana. Kiedy spojrzy się na jej brzuch, można zobaczyć jak bije jej serce i krąży krew! Niesamowite. Niestety, niełatwe do zobaczenia, bo żaba szklana jest wielkości... orzecha włoskiego! 





Książka Zwierzaki cwaniaki ma wielu bohaterów. Każdy jest wyjątkowy. Każdy jest zupełnie inny. Myślę, że o wielu z nich nigdy nie słyszeliście. Dzięki temu lektura tej książki nie jest tylko czystą zabawą, ale również szansą na naukę i poszerzenie wiedzy. Bohaterowie opisani zostali w krótki i bardzo interesujący sposób. Na każdej rozkładówce zobaczycie duży rysunek przedstawiający opisywane zwierzę, a obok ciekawostki o bohaterze danej strony. Czyta się je dość szybko, ale z ogromnym zainteresowaniem, bo bohaterowie Zwierzaków cwaniaków są naprawdę wyjątkowi. A książka to świetna lektura nie tylko dla tych, którzy interesują się zwierzętami. Myślę, że to również doskonała lektura dla tych, którzy po prostu lubią książki. Ładnie wydane, ciekawie napisane, pełne kolorowych ilustracji. Takie książki lubi każdy i takie książki czyta się najszybciej i najchętniej.




 

 Zwierzaki cwaniaki. Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?

Johan Klungel

tłumaczenie Mikołaj Golachowski

HarperKids 2026 


 https://harpercollins.pl/

Gra(my) w piątki: "Na ratunek!"/"Sfinks" (Wydawnictwo EGMONT)

Wiosna nadchodzi. Tego chyba wszyscy jesteśmy pewni. Coraz częściej będziemy wychodzić na długie spacery albo wyjeżdżać na wycieczki. Dni będą się wydłużać i zachęcać do spędzania czasu na zewnątrz. W domu nikt nie będzie chciał zbyt długo siedzieć. A ja chcę, jakby na przekór temu wszystkiemu, pokazać Wam dziś gry! Czy ktoś, przy tak pięknej pogodzie, będzie chciał w nie grać? Myślę, że tak!


Gry Na ratunek! Sfinks nie zostały zamknięte w dużych pudełkach. Kryjące je kartoniki są tak małe, że z powodzeniem można zabrać je ze sobą wszędzie. Niemal wszędzie można też w nie grać. Na ratunek! to gra adresowana do dzieci od piątego roku życia. W pudełku znajdują się kafelki z wizerunkami pojazdów ratunkowych i wypadków. Gra polega na dobieraniu w pary pojazdów ratunkowych i wypadków, do których powinny przyjechać. W pudełku są też kafelki fałszywych alarmów, które trzeba potasować z kafelkami wypadków i ułożyć obrazkami do dołu na stole, na którym gramy. Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze dostają zestaw czterech pojazdów ratunkowych. Otrzymują także jeden znacznik zakazu. Z boku stołu trzeba położyć żetony alarmu. Gracz, który rozpoczyna rozgrywkę odsłania dowolny pojazd i dowolny kafelek ze środka stołu. Jeśli pasują - gra dalej, jeśli nie - kończy swoją turę. Jeśli trafi na żeton fałszywego alarmu musi odwraca ten żeton i pojazdy, które odkrył w tej turze. Zwycięzcą zostaje ten, kto jako ostatni zostanie w grze. Gra może się też zakończyć, kiedy na stole zostaną 4 kafelki fałszywego alarmu. Zasady nie są trudne, a sama rozgrywka jest bardzo szybka i interesująca, więc dzieciom (i ich rodzicom) Na ratunek! bardzo się spodoba.





Gra Sfinks adresowana jest do nieco starszych dzieci. Żeby w nią zagrać nie trzeba znać się na świecie starożytnym. Tytułowy Sfinks ma tu znaczenie symboliczne. W pudełku znajdziecie notes z wizerunkiem piramidy i dwie kostki. Przed rozpoczęciem rozgrywki, każdy gracz dostaje jedną kartkę. Na początek jeden z graczy (według instrukcji ten, który ostatnio wchodził po schodach) rzuca kostkami. Jeśli wypadną dwie cyfry, to gracz układa z nich liczbę i mówi ją na głos. Tę liczbę wpisuje w kratki jednej z trzech budowli, które znajdują się na jego karcie. Jeśli jedna z kostek wskaże symbol rzeki to każdy z graczy może stworzyć liczbę (używając cyfry z kostki i cyfry z pola Nilu (te znajdują się na każdej karcie). Jeśli symbol Nilu pojawi się na dwóch kostkach, trzeba rzucić jeszcze raz. Gra kończy się, kiedy pierwszy z graczy wypełni całą piramidę liczbami (wizerunek Sfinksa i obelisku nie muszą być wypełnione). Gracze sumują punkty według zasad opisanych szczegółowo w instrukcji. Wygrywa oczywiście ten, który ma najwięcej punktów.




 

Często wydaje mi się, że gry rodzinne niczym mnie już nie zaskoczą. I często tak się rzeczywiście zdarza. Są jednak takie, które zaskakują. Oryginalnym pomysłem, nietypowymi zasadami albo ciekawym sposobem wykonania. Gry Na ratunek! Sfinks mnie zaskoczyły. W tej pierwszej spodobał mi się pomysł. Można połączyć zabawę z nauką. Nie tylko grać w tę grę, ale przy okazji porozmawiać na temat samochodów ratunkowych i wypadków, które mogą mieć miejsce. W drugiej grze spodobał mi się pomysł z tworzeniem liczb na podstawie rzutów kostką. Przyda się tu szczęście, ale i strategia. Za pierwszym razem zdacie się pewnie na przypadek, ale każda kolejna rozgrywka będzie już budowaniem strategii.  Jestem pewna, że te gry przypadną Wam do gustu i chętnie zapakujecie je do plecaka jadąc na pierwszą wiosenną wycieczkę. Dzięki nim czas spędzony poza domem będzie jeszcze przyjemniejszy.

Te i inne gry znajdziecie na 


 https://egmont.pl/

"Bing. Przebieranki! Zabawy i zadania z naklejkami" (Wydawnictwo HarperKids)

Są bohaterowie bajek, którzy znikają z pola widzenia dzieci po kilku miesiącach. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest pewnie wiele i są bardzo różne. Jedne bajki nie spodobały się dzieciom, inne przestały bawić swoich twórców. Niektóre zostały pewnie zaplanowane na konkretną liczbę odcinków i nikt nigdy nie planował kontynuacji. Są i takie bajki, które zadomowiły się w dziecięcych sercach tak bardzo, że nikt nie myśli o ich zakończeniu. Dzieci lubią je tak bardzo, że nie wyobrażają sobie rozstania z ulubionymi bohaterami i chcą, żeby cały czas przeżywali oni nowe przygody.


Jednym z takich bohaterów jest na pewno Bing. Przesympatyczny króliczek, którego kochają (chyba) wszystkie dzieci. Kiedy pojawił się na ekranach telewizorów, Tosia była na oglądanie bajek już trochę za duża. Mimo to jego wizerunek kojarzy cała nasza rodzina. Kojarzą i lubią go również dzieci na całym świecie. Dlatego zupełnie nie dziwi mnie, że można go oglądać nie tylko w telewizji. Można kupić maskotki i różne inne zabawki z wizerunkiem tego bohatera. Są też książki. I właśnie o jednej z nich dziś kilka słów. Jej tytuł, Bing. Przebieranki. Zabawy i zadania z naklejkami, mówi wszystko. Na okładce można jeszcze przeczytać, że tych naklejek jest 150. A zagadek i zadań? Całe 24 strony. Co czeka na małych czytelników i miłośników Binga? Bohaterowie bajki zabiorą ich w różne miejsca. W każdym na dzieci czekają inne zadania. Wiele z nich wymaga użycia dołączonych do książki naklejek. Są też inne, które trzeba wykonać. Dzieci będą liczyć żołędzie, odgadywać jaki kolor powstanie, kiedy zmiesza się żółty z niebieskim. Będą musiały się zastanowić jaka jest ich ulubiona przekąska piknikowa i policzą znajdujące się na obrazku balony. Wymyślą nawet własną historię o przygodach Księżniczki Suli. Pomysłowość i spostrzegawczość bardzo się przydadzą. Wróćmy jednak do naklejek. Choć głównym tematem książki są przebieranki, to na naklejkach znajdziecie nie tylko elementy strojów. Znajdziecie tam dużo, dużo więcej!





Książki z lubianymi przez dzieci bohaterami cieszą się dużym zainteresowaniem. W ogóle mnie to nie dziwi. Dzieci po takie książki sięgają chętnie, bo daje im to dodatkową szansę na obcowanie z bohaterami, których tak bardzo lubią. Dzięki takim książkom mogą bawić się z nimi niemal zawsze i wszędzie. Ale w tej książce chodzi nie tylko o zabawę z Bingiem. Ta książka pomoże dzieciom w nauce ubierania. Pokaże różne sytuacje, które wymagają od nas różnych strojów. Dzieci, które lubią myszkować w szafach rodziców będą tą książką oczarowane. A rodzice? Im ta niewielka książeczka również przypadnie do gustu. Mimo niewielkich rozmiarów zajmie dzieci naprawdę na długi czas. Nie ma przecież dziecka, które nie lubi naklejek, prawda?




 

Bing. Przebieranki! Zabawy i zadania z naklejkami 

HarperKids 2026 


 https://harpercollins.pl/

"Na grzbiecie jednorożca" (Wydawnictwo Literackie)

Są takie książki, które zostają w pamięci na zawsze. Te, które wywarły na nas wrażenie. Takie, które zmieniły nasze życie. Takie książki żyją w nas latami. Wracamy do nich w trudnych momentach. Przypominamy sobie o nich w sytuacjach, które są dla nas przełomowe. Darzymy wyjątkową sympatią autorów tych książek. Wypatrujemy kolejnych tytułów ich autorstwa, żeby jeszcze raz przeżyć tę niezwykłe emocje. Dla mnie jedną z takich wyjątkowych autorek jest Lisa Aisato. Książki, na których okładkach pojawia się jej nazwisko (najczęściej jako autorki ilustracji), kupuję w ciemno, bo wiem, że będzie to wyjątkowa lektura. Kiedy zobaczyłam wśród zapowiedzi książkę Na grzbiecie jednorożca, z ilustracjami Aistao, nie zastanawiałam się długo. Byłam pewna, że warto tę książkę przeczytać. I nie pomyliłam się. 


Główną bohaterką tej książki jest Vilja. Dziewczynka powinna w tym roku kończyć przedszkole i rozpocząć naukę w szkole. Niestety, nie wie, czy tak się stanie. Jakiś czas temu zachorowała i od tej pory leży w szpitalu. Vilja ma białaczkę. Diagnoza całkowicie zmieniła życie dziewczynki i jej rodziny. Vilja dzielnie znosi kolejne etapy, najpierw diagnozy, a potem leczenia. Jest bardzo mądrym dzieckiem. Nie można powiedzieć, że jest ze swoją chorobą pogodzona. Wywróciła ona jej życie do góry nogami. Teraz Vilja niczego nie może być pewna. Wszystko jest inaczej niż planowała. Jej domem jest teraz szpital. I nawet jeśli ludzie, których tam spotyka są mili i życzliwi, to nie może jej wynagrodzić ani zrekompensować tego, co traci przez chorobę. A traci wiele, bo dzieciństwo to przecież czas, który powinno się spędzać na beztroskiej zabawie, a nie w izolacji od nich i w strachu o swoje zdrowie i życie.




 

Czy książka Na grzbiecie jednorożca nie porusza tematów dla dzieci zbyt trudnych? Nie. Coraz więcej dzieci zmaga się z chorobą. Im taka książka może pomóc. Coraz więcej dzieci ma kolegów lub koleżanki, które chorują. Dla nich również ta książka może być pomocna. Bo ta książka uczy empatii, pokazuje codzienność osób, które chorują i ich bliskich. Jej autorka napisała ją bazując na osobistych doświadczeniach. Przez dwa i pół roku z chorobą nowotworową zmagała się jej córka. Doskonale wiedziała jak wygląda codzienność tych dzieci i ich rodzin. W swojej książce Maiangela Di Fiore opisała szpitalną rzeczywistość chorującego dziecka i zapisała pytania, które mogą rodzić się w jego głowie. Pytania, na które czasem trudno znaleźć odpowiedź. Wątpliwości, które bardzo trudno rozwiać. Wiele z nich trafiło na karty tej książki. Książki mądrej, ważnej i bardzo pięknej. Wszystko za sprawą ilustracji Lisy Aisato. Trudno się nimi nie zachwycić. Przenoszą szpitalną rzeczywistość na zupełnie inny poziom. Myślę, że to jedna z najważniejszych książek jakie ukazały się w ostatnim czasie. Książek, która wielu rodzinom może bardzo pomóc w przetrwaniu trudnego czasu choroby.




 

Na grzbiecie jednorożca

Mariangela Di Fiore

ilustracje Lisa Aisato

tłumaczenie Milena Skoczko - Nakielska

Wydawnictwo Literackie 2026 

 

https://www.wydawnictwoliterackie.pl/