"Dinoodyseja. Ognista góra" (Wydawnictwo Debit)

Chyba każdy z Was przeszedł w swoim życiu etap fascynacji dinozaurami. Te ogromne zwierzęta żyjące na naszej planecie wieki temu rozpalają wyobraźnię wszystkich dzieci. W ogóle mnie to nie dziwi, bo ja także przeszłam w dzieciństwie etap czytania książek i oglądania filmów im poświęconych. Tego, co mogłam czytać i oglądać nie da się jednak porównać z tym, do czego dostęp mają dzieci żyjące dzisiaj. 


Szczerze zazdroszczę im różnorodności. Dziś ukazują się książki na każdy temat. Jeśli młodych czytelników coś zainteresuje albo zaciekawi mogą przeczytać kilka książek na ten temat. Nawet jeśli w wielu z nich niektóre informacje się powtarzają, to w każdej można znaleźć coś, czego w innych nie było. Jakąś nową ciekawostkę albo zupełnie inny sposób przekazywania wiedzy. Serię "Dinoodyseja" wyróżnia właśnie forma. Historia dinozaurów została zamknięta w formie komiksu. Z tego powodu, po tę książkę sięgną pewnie najchętniej dzieci, które czytają samodzielnie. Im najłatwiej będzie ten komiks przeczytać i wyciągnąć z niego jak najwięcej. Dionoodyseja. Ognista góra to drugi tom serii (warto najpierw przeczytać pierwszy, żeby wszystko zrozumieć). Drugi tom to kontynuacja historii, o której czytaliśmy w tomie pierwszym. Główni bohaterowie serii nadal wędrują w poszukiwaniu tajemniczych ognistych kul. Boją się, że mogą one być zapowiedzią wielkiej katastrofy. Czy ich przeczucia są słuszne? Tego na razie nikt nie wie. Weluś i jego przyjaciele są gotowi zrobić wszystko, żeby poznać prawdę i rozwiać wszelkie wątpliwości. Stąd ich wielka podróż i wspólna wyprawa, która jest dla nich nie tylko szansą na zacieśnienie przyjaźni, ale również na nawiązanie nowych znajomości.





Czasem dziwię się, że dzieci, które mają dostęp do tak niesamowitych książek i filmów dokumentalnych, jakie są tworzone dzisiaj, wolą oglądać filmiki z TikTok-a albo Instagrama. Mają dostęp do wszystkiego, a często brakuje im chęci zdobywania wiedzy. Nie chcę pisać, że my tacy nie byliśmy, żeby nie wyjść na marudzącą starszą panią, ale chyba tak trochę jest. Moje pokolenie musiało włożyć dużo pracy w przygotowywanie referatów do szkoły albo gromadzenie bibliografii do prac pisanych na różne konkursy. Książek popularnonaukowych dla dzieci prawie nie było. Dziś jest ich mnóstwo. Czy ktoś je czyta? Mam nadzieję, że tak. Są tego warte! Nie brakuje w nich ważnych informacji i licznych ciekawostek. Czyta się je z dużą przyjemnością. Przy takich lekturach wiedza sama wchodzi do głowy. Często, jak w tym przypadku, w jednej książce literacka opowieść łączy się z ciekawostkami. Dzieci mogą najpierw przeczytać komiksową historię, a potem dowiedzieć się, jak to, co opisano w komiksie wiążę się z tym, co było naprawdę. Lektura jest pasjonująca, ilustracje wspaniałe, ciekawostki interesujące. Dzięki połączeniu tych elementów otrzymujemy komiks, które czyta się jednym tchem. Moje serce ta seria zdążyła już podbić. A teraz nie pozostaje mi (i Wam mam nadzieję również) nic innego, jak tylko czekać na trzeci tom tej historii!





Dinoodyseja. Ognista góra

Gaet's

ilustracje Clotilde Goubely

tłumaczenie Paweł Łapiński

Wydawnictwo Debit 2026


 https://soniadraga.pl/wydawnictwo-debit

 

"Bing. Przebieranki! Zabawy i zadania z naklejkami" (Wydawnictwo HarperKids)

Są bohaterowie bajek, którzy znikają z pola widzenia dzieci po kilku miesiącach. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest pewnie wiele i są bardzo różne. Jedne bajki nie spodobały się dzieciom, inne przestały bawić swoich twórców. Niektóre zostały pewnie zaplanowane na konkretną liczbę odcinków i nikt nigdy nie planował kontynuacji. Są i takie bajki, które zadomowiły się w dziecięcych sercach tak bardzo, że nikt nie myśli o ich zakończeniu. Dzieci lubią je tak bardzo, że nie wyobrażają sobie rozstania z ulubionymi bohaterami i chcą, żeby cały czas przeżywali oni nowe przygody.


Jednym z takich bohaterów jest na pewno Bing. Przesympatyczny króliczek, którego kochają (chyba) wszystkie dzieci. Kiedy pojawił się na ekranach telewizorów, Tosia była na oglądanie bajek już trochę za duża. Mimo to jego wizerunek kojarzy cała nasza rodzina. Kojarzą i lubią go również dzieci na całym świecie. Dlatego zupełnie nie dziwi mnie, że można go oglądać nie tylko w telewizji. Można kupić maskotki i różne inne zabawki z wizerunkiem tego bohatera. Są też książki. I właśnie o jednej z nich dziś kilka słów. Jej tytuł, Bing. Przebieranki. Zabawy i zadania z naklejkami, mówi wszystko. Na okładce można jeszcze przeczytać, że tych naklejek jest 150. A zagadek i zadań? Całe 24 strony. Co czeka na małych czytelników i miłośników Binga? Bohaterowie bajki zabiorą ich w różne miejsca. W każdym na dzieci czekają inne zadania. Wiele z nich wymaga użycia dołączonych do książki naklejek. Są też inne, które trzeba wykonać. Dzieci będą liczyć żołędzie, odgadywać jaki kolor powstanie, kiedy zmiesza się żółty z niebieskim. Będą musiały się zastanowić jaka jest ich ulubiona przekąska piknikowa i policzą znajdujące się na obrazku balony. Wymyślą nawet własną historię o przygodach Księżniczki Suli. Pomysłowość i spostrzegawczość bardzo się przydadzą. Wróćmy jednak do naklejek. Choć głównym tematem książki są przebieranki, to na naklejkach znajdziecie nie tylko elementy strojów. Znajdziecie tam dużo, dużo więcej!





Książki z lubianymi przez dzieci bohaterami cieszą się dużym zainteresowaniem. W ogóle mnie to nie dziwi. Dzieci po takie książki sięgają chętnie, bo daje im to dodatkową szansę na obcowanie z bohaterami, których tak bardzo lubią. Dzięki takim książkom mogą bawić się z nimi niemal zawsze i wszędzie. Ale w tej książce chodzi nie tylko o zabawę z Bingiem. Ta książka pomoże dzieciom w nauce ubierania. Pokaże różne sytuacje, które wymagają od nas różnych strojów. Dzieci, które lubią myszkować w szafach rodziców będą tą książką oczarowane. A rodzice? Im ta niewielka książeczka również przypadnie do gustu. Mimo niewielkich rozmiarów zajmie dzieci naprawdę na długi czas. Nie ma przecież dziecka, które nie lubi naklejek, prawda?




 

Bing. Przebieranki! Zabawy i zadania z naklejkami 

HarperKids 2026 


 https://harpercollins.pl/

"Zapadły pałac" (Wydawnictwo Mięta)

Doskonale pamiętam emocje, które towarzyszyły naszej rodzinie rok temu. Tosia stała wtedy przed wyborem szkoły średniej. Ktoś powie, że to nic takiego. Szkoły niewiele się od siebie różnią, w każdej można zdobyć zawód albo zdać maturę. Pewnie tak jest, ale po kiepskiej podstawówce całej naszej rodzinie zależało na tym, żeby szkoła średnia będzie lepsza. Chodziliśmy na drzwi otwarte, czytaliśmy opisy interesujących nas klas, liczyliśmy punkty. W lipcu czekaliśmy na wyniki. Wiedzieliśmy, że lista szkół, które Tosia wybrała ułożona została w taki sposób, że do jednej z nich dostanie się na pewno. Nawet, jeśli nie byłaby to ta wymarzona. Wiedzieliśmy, że zawsze można wziąć udział w drugim naborze. Na szczęście nie było to konieczne, bo rekrutacja ułożyła się po naszej myśli. Przez wiele dni czytałam o problemach absolwentów szkół podstawowych, którzy nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Wiem, że niektórzy z nich prawie do 1 września nie wiedzieli gdzie będą się uczyć.


Emka, bohaterka książki Zapadły pałac Marty Kisiel, również miała ten problem. Nie dostała się do żadnej z wybranych szkół. Na każdym etapie rekrutacji okazywało się, że zabrakło dla niej miejsca. Początek nowego roku szkolnego zbliżał się nieuchronnie, a dziewczyna cały czas nie była uczennicą żadnej szkoły średniej. Trzeba było jak najszybciej znaleźć dla niej jakąkolwiek szkołę. To niestety nie było tak proste, bo wszystkie placówki miały już komplet uczniów. W końcu udało się znaleźć jedną. Czy Emce uda się do niej dostać? Wydaje się, że nie powinno być to trudne. Wystarczy tylko pojechać na obóz organizowany przez szkołę. Tu jednak zaczynają się pierwsze trudności. Okazuje się, że przyszli uczniowie nie zbierają się w miejscu, w którym składali dokumenty. Trzeba pojechać w zupełnie inne miejsce. Mama Emki zdenerwowała się, ale nie straciła zimnej krwi i zawiozła córkę na miejsce zbiórki. Okazało się, że przyszli uczniowie spotykają się w lesie. To tam stoi tytułowy pałac. Czy tam też znajduje się przyszła szkoła Emki? Trudno powiedzieć, bo nie czeka tam na nich żaden nauczyciel ani opiekun...





Czy Zapadły pałac to książka adresowana do czytelników, którzy kończą podstawówkę? Książka opisująca czas egzaminów i rekrutacji do szkoły średniej? Nie! To książka dla każdego, kto lubi czytać dobre książki. Tu mamy wszystko, co może się podobać. Bardzo ciekawą historię, która wciąga od samego początku. Interesujących i różnorodnych bohaterów, którzy budzą emocje. Jednych lubi się bardziej, innych nieco mniej, ale nikt nie pozostawia czytelnika obojętnym. To ważne, bo dzięki temu każdą książkę lepiej i chętniej się czyta. Dobrze też czyta się książkę, w której pojawiają się nawiązania do innych historii. Dzięki temu czytelnik może poczuć się jak detektyw i wyłapywać kolejne motywy, które zna z wcześniejszych lektur. Tu jest ich całkiem sporo, więc bądźcie czujni! I jest jeszcze coś, co tę książkę wyróżnia. Niezwykle piękne wydanie! To już nie tylko ładna ilustracja na okładce i nieliczne, ale zachwycające ilustracje w środku. To także barwione brzegi stron, które układają się miłą dla oka ilustrację. Mnie to od razu zachwyciło i oczarowało. Myślę, że Wy również nie będziecie umieli przejść obok tej książki obojętnie. Naprawdę warto ją przeczytać! I to jak najszybciej, bo autorka zapowiada kontynuację tej opowieści...




Zapadły pałac

Marta Kisiel

ilustracje Joanna Kencka

Wydawnictwo Mięta 2025 




"Najbardziej tajemnicze łamigłówki" (Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Lubcie łamigłówki? Myślę, że każdy je lubi. Łamigłówki to pożywka dla naszego mózgu. W codziennym życiu działamy według pewnych schematów. Wiele rzeczy robimy automatycznie i nie zastanawiamy się nad tym, co i w jaki sposób moglibyśmy zmienić. Choć o wychodzeniu poza schematy mówimy, to rzadko się na nie decydujemy. Teraz mamy szansę to zrobić. Wszystko dzięki jednej z ostatnich nowości Naszej Księgarni.


Książka Najbardziej tajemnicze łamigłówki to nie jest powieść (choć do czytania jest tam całkiem sporo). To dziesięć spraw do rozwiązania. Jej twórcy, Gareth Moore i Gary Panton, zabierają czytelników do wielu różnych miejsc. Pierwsza zagadka to wyprawa do muzeum. Rozwiązując kolejną spacerujemy po mieście, które zostało pozbawione prądu. Inna przenosi nas do biblioteki, następna do parku, w którym spacerują miejscowi psiarze. Każde z tych miejsc kryje w sobie jakąś zagadkę do rozwiązania albo tajemnicę do odkrycia i zadanie do rozwiązania. Co trzeba będzie zrobić, żeby wszystko stało się jasne. Najpierw przeczytać krótki wstęp do zagadki. To tam zarysowano całą akcję, tam też najczęściej kryje się pierwsze zadanie do wykonania. Co trzeba będzie zrobić? Na przykład znaleźć różnice między obrazkami, przejść przez labirynt albo wynotować współrzędne atrakcji znajdujących się w lunaparku. Kolejne strony to następne zadania. Każde jest nieco inne i wymaga od czytelników innych umiejętności. Nikt nie musi się jednak martwić, że z jakąś zagadką sobie nie poradzi albo poda złą odpowiedź. Na końcu książki znajdziecie rozwiązanie wszystkich zagadek, więc zawsze można sprawdzić, czy udało nam się odpowiedzieć prawidłowo.





Najbardziej tajemnicze łamigłówki to doskonały sposób na nudę. Zainteresuje i wciągnie wszystkich, którzy lubią spędzać czas na rozwiązywaniu krzyżówek, zagadek i łamigłówek. Spodoba się tym, którzy szukają oryginalnych sposobów na spędzenie wolnego czasu. Sprawdzi się świetnie w domu, w podróży i na przerwie w szkole. Nie jest ani duża, ani ciężka, więc można ją wszędzie ze sobą zabrać i wyjąć (prawie) w każdej sytuacji. Dzięki tej książce każdy będzie mógł się poczuć jak prawdziwy detektyw. To szansa na dobrą zabawę dla młodych czytelników, ale też dla tych całkiem dorosłych, którzy szukają niebanalnej rozrywki. Każdy będzie zadowolony, bo to książka z zagadkami, które spodobają się każdemu. Jest tylko jedno pytanie: czy każdy sobie z tymi zagadkami poradzi? Żeby poznać na nie odpowiedź, trzeba spróbować się z nimi zmierzyć!




 

Najbardziej tajemnicze łamigłówki

tekst Gary Panton

autor części zagadek dr Gareth Moore

ilustracje Eduardo Rubio Rincon

tłumaczenie Maciej Nowak-Kreyer

Nasza Księgarnia 2026 


 https://nk.com.pl/

"Gucio mówi nie" (Wydawnictwo Debit)

Emocje towarzyszą każdemu z nas. Są z nami bez względu na to ile mamy lat. I bez względu na wiek człowiek może mieć problem z radzeniem sobie z tym, czego doświadcza. Tak samo z emocjami mogą nie radzić sobie dzieci, jak i ludzie dorośli. Warto jednak uczyć się nad nimi panować. Umieć o nich mówić. Musimy nauczyć tego nasze dzieci, bo kiedy dorosną i będą umiały radzić sobie ze swoimi emocjami na pewno będzie im łatwiej żyć.


Dziś możemy to robić korzystając z książek. Tych poświęconych emocjom ukazuje się wiele. Czy wszystkie są warte uwagi? Myślę, że nie. Jak w każdym przypadku, obok książek ciekawych i wartych przeczytania, pojawiają się również te, na których lekturę nie warto poświęcać czasu. Seria "Przygody Gucia" jest tą, którą zdecydowanie warto poznać i przeczytać. W najnowszej książce z tej serii Guci mówi nie poruszony został temat odmawiania. Nie chodzi jednak o odmawianie jedzenia albo ubrania koszulki w kolorze, który się dziecku nie podoba. Tutaj opisano odmawianie, które jest jednocześnie przeciwstawieniem się komuś. Odmową czegoś, czego nie chcemy robić. Gucio nie umiał tego robić. I wykorzystał to jeden z kolegów z przedszkola. Leoś dokuczał innym dzieciom i zmuszał do robienia rzeczy, których robić nie powinni. Na przykład do popychania innych albo ciągnięcia ich za grzywę. Do pokazywania języka pani i przeszkadzaniu w prowadzeniu lekcji. Guci nie chce tego robić, ale nie umie odmówić Leosiowi. Bardzo źle się z tym czuje. Targające małym jednorożcem emocje zauważają rodzice i postanawiają mu pomóc...





Książki z serii "Przygody Gucia" są niewielkich rozmiarów. Tkwi w nich jednak wielka moc. I mądrość. Lubię i cenię te książki za to, że w prosty i zrozumiały dla dzieci sposób przekazują wiedzę na temat uczuć. Gucio, choć jest jednorożcem, do złudzenia przypomina dzieci, które są adresatami książek o jego przygodach. Chodzi do przedszkola, ma koleżanki i kolegów. Miewa lepsze i gorsze dni. Często jest wesoły, ale zdarzają się też takie, w których się smuci. Wtedy szuka pomocy. Lekcje, które odbiera to nauka również dla czytelników. Ci, którzy przeczytają książki o Guciu nauczą się o uczuciach mówić i dzielić się nimi z innymi. Dowiedzą się, w jaki sposób można sobie radzić z trudnymi sytuacjami, które spotykają każdego z nas. To świetne książki do czytania w domu i w przedszkolu. Powinny stać się obowiązkową pozycją we wszystkich dziecięcych bibliotekach. Jeśli ich jeszcze nie znacie, koniecznie nadróbcie zaległości! 




 

Gucio mówi nie

Aurelie Chien Chow Chien

tłumaczenie Bożena Sęk

Wydawnictwo Debit 2026