"Młodzi Przyrodnicy. Zima w świecie przyrody" (Wydawnictwo Wilga)

Jeszcze tak naprawdę nie przyszła, a już kilka razy dała o sobie znać. Padający w listopadzie śnieg dla wielu był niemiłym zaskoczeniem, ale dzieci wprawił w doskonały humor. Dzieci, chyba bez żadnych wyjątków, zimę uwielbiają i każde dziecko na zimę czeka. Jak tu nie lubić śniegu, który pozwala lepić bałwana, rzucać się śnieżkami i jeździć na sankach? Zima jest wyjątkowa (podobnie jak każda inna pora roku), ale jak się okazuje cały czas ma przed nami wiele tajemnic.

Taki właśnie wniosek nasunął nam się po lekturze książki Zima w świecie przyrody. Kolejnego tomu serii "Mali Przyrodnicy". Zima dopełnia czterotomowy cykl książek poświęconych kolejnym porom roku. Układ jest podobny do tego, co znamy już z wcześniejszych tomów. Na początek kilka słów o przygotowaniach do wyprawy, która ma nam pokazać, co zimą dzieje się w przyrodzie. W tym czasie to szczególnie ważne, bo o odmrożenia łatwo, a przyglądanie się przyrodzie w odpowiednim stroju sprawi nam na pewno więcej przyjemności niż wtedy, kiedy będziemy trząść się z zimna i martwić o marznące dłonie. Na szczęście w książce wymieniono wszystkie potrzebne młodym przyrodnikom rzeczy, więc ich skompletowanie nie powinno nikomu sprawić kłopotu. Odpowiednio przygotowani możemy w końcu ruszyć w teren. Co tam na nas czeka? Zwierzęta ukryte w swoich zimowych schronieniach. Jedne przesypiają całą zimę, inne zapadają w zimowe odrętwienie, jeszcze inne są aktywne przez całą zimę. Ślady tych ostatnich są doskonale widoczne na śniegu, więc w czasie zimowego spaceru można próbować je dojrzeć. Wypatrywać można również ptaków. Wiele gatunków spędza u nas całą zimę, więc ich poszukiwanie może być świetną zabawą dla dzieci i szansą na poznanie różnych gatunków. Ptakom, które są w Polsce w najzimniejszych miesiącach roku warto się nie tylko przyglądać, ale również pomagać. W jaki sposób? Przygotowując dla nich karmnik i dokarmiając je. Trzeba to jednak robić z głową, żeby ptakom nie zaszkodzić. W książce przeczytacie, czym najlepiej dokarmiać ptaki i czego, bezwzględnie nie powinniśmy im serwować. Książka Zima w świecie przyrody to oczywiście nie tylko opowieść o zwierzętach, ale również o roślinach. Te również muszą przetrwać zimę. W jaki sposób to robią? Jeśli przeczytacie te książkę, wszystkiego się dowiecie.



Seria "Młodzi Przyrodnicy" wiele razy przekonała nas o tym, że jest wyjątkowa i warta poznania. Z każdego tomu, który trafił w nasze ręce dowiedziałyśmy się czegoś ciekawego. Zima w świecie przyrody nie jest żadnym wyjątkiem. Czyta się ją znakomicie, co jakiś czas przecierając oczy ze zdumienia, bo z niektórych rzeczy po prostu nie zdajemy sobie sprawy. Takie książki pozwalają bliżej przyjrzeć się przyrodzie i lepiej ją zrozumieć. Świetny tekst uzupełniają liczne zdjęcia, na których pokazano opisywane zwierzęta i rośliny. Na wielu stronach znajdują się również kody QR. Po ich zeskanowaniu można posłuchać odgłosów opisywanych zwierząt. Dzięki temu słysząc je w parku albo lesie nie będziecie mieli wątpliwości, kto te odgłosy wydaje. Koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Zima spędzona w jej towarzystwie będzie wyjątkowa i na pewno ani przez moment nie będziecie się nudzić. Ta książka udowadnia, że świat pokryty białym puchem jest równie wyjątkowy, jak ten wiosenny, letni i jesienny. W końcu każda pora roku ma w sobie coś niezwykłego! Trzeba to tylko odkryć. Zima w świecie przyrody na pewno Wam w tym pomoże.




Młodzi Przyrodnicy. Zima w świecie przyrody

Patrycja Zarawska

Wydawnictwo Wilga 2022


 https://www.gwfoksal.pl/


"Jedno oko na Maroko" (Wydawnictwo Dwie Siostry)

Dzieci są bardzo ciekawe świata. Interesują się wieloma rzeczami. Patrzą na świat szeroko otwartymi oczami, wiele rzeczy dziwi je albo zaskakuje. Dzieci są bardzo uważnymi obserwatorami, dostrzegają rzeczy, które dla wielu dorosłych są (czasem bardzo słusznie) czymś naturalnym i całkowicie zwyczajnym. Dzieci bywają nimi zaskoczone, dziwią się im i zadają wiele pytań. Pytań, które często wprawiają dorosłych w zakłopotanie.

 

Takie pytania trafiły do książki Jedno oko na Maroko i zostały zadane osobom, które (jak czytamy w podtytule) "wyróżniają się". Zadali je, w imieniu dzieci, Tomasz Kwaśniewski i Anna Bedyńska, a ci, którzy "się wyróżniają" bez wahania na nie odpowiedzieli. Kto odpowiadał? Na przykład bracia bliźniacy, mężczyzna, który jest bezdomny, mężczyzna, który 22 lata spędził w więzieniu. Na pytania odpowiadała kobieta, która nie ma rąk i kobieta, która swoje ciało pokrywa tatuażami. Niewidomy mężczyzna, ksiądz i kulturysta. Tym i innym bohaterom tej książki zadano bardzo różne, czasem odważne pytania. O wzrost, kolor skóry, o upodobanie do chodzenia bez ubrania. O to, dlaczego ktoś kto według dokumentów jest mężczyzną, przedstawia się żeńskim imieniem. O to, dlaczego ktoś tak dużo waży i o to, kto pierze księdzu sutannę. Pytań jest bardzo wiele. Czy jakiegoś brakuje? Mi tylko jednego, kiedy sama byłam dzieckiem, zastanawiałam się, czy ksiądz śpi w sutannie. Tego pytania księdzu Adamowi Bonieckiemu autorzy nie zadali. Czy odczuwam niedosyt? Nie, bo Jedno oko na Maroko odpowiedziało na wiele innych pytań i rozwiało mnóstwo wątpliwości.




Nie przesadzę, jeśli napiszę, że ta książka powinna stać się lekturą obowiązkową. Jedno oko na Maroko uczy, że każdy jest inny, wszyscy czymś się wyróżniamy. Czy to źle? Oczywiście, że nie. To chyba w nas najpiękniejsze i najbardziej zaskakujące. Ta książka pokazuje jak można się różnić i jak z tych różnic można wyciągnąć coś, co dobrego dla nas wszystkich. Jedno oko na Maroko to książka, która doda otuchy dzieciom, które czują się inne albo nieakceptowane przez rówieśników. Jestem pewna, że pomoże im odnaleźć i docenić swoją wyjątkowość. Wszystkim pomoże zrozumieć otoczenie. Ludzi, których każdego dnia mijamy na ulicach, spotykamy w szkole albo w pracy. Nie musimy się ich bać, nie możemy ich wyśmiewać. Te czternaście rozmów dobitnie to udowadnia, a cała książka jest jedną z najbardziej wartościowych książek jakie miałyśmy okazję w tym roku przeczytać.




Jedno oko na Maroko. Rozmowy z osobami, które się wyróżniają

Tomasz Kwaśniewski, Anna Bedyńska

ilustracje Anna Kaźmierak

Dwie Siostry 2022

 

"Lis i skrzat" (Wydawnictwo Zakamarki)

Zimowe historie mają swój niezwykły klimat. Wzruszają, rozgrzewają serca, wprowadzają w świąteczny klimat. Zazwyczaj są również bardzo pięknie wydane i, stojąc przez większość część roku na półce, stanowią jej ozdobę. Książka, którą chcę Wam dziś pokazać także trzeba do tego grona zaliczyć.

Napisała ją Astrid Lindgren, chyba najbardziej znana autorka książek dla dzieci. Kultowe Dzieci z Bullerbyn czytał chyba każdy. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę z tego, że książek dla dzieci Astrid Lindgren napisała znacznie więcej. To przecież ona wymyśliła Pippi Pończoszankę, Emila ze Smalandii i Ronję, córkę zbójnika. Napisała również wiele znacznie mniej znanych książek. Wśród nich jest książka Lis i skrzat, piękna zimowa opowieść o tym, że warto się dzielić i troszczyć o innych. Jeden z jej bohaterów, lis, mieszka w lesie. Swoją norę opuszcza dopiero po zmroku i wtedy wyrusza na poszukiwanie jedzenia. Nie jest to łatwe, w lesie jest dużo śniegu, więc lis musi się sporo natrudzić, żeby napełnić pusty brzuch. A gdyby tak pójść na łatwiznę i ruszyć w kierunku zagrody? Tam lis na pewno znajdzie kury, które będzie mógł zjeść... Upolowanie ich nie będzie jednak takie łatwe, bo na lisa spogląda czujnym okiem drugi z bohaterów tej historii, czyli skrzat. Co wymyśli? Zajrzyjcie do książki, wtedy wszystko stanie się dla Was jasne.



Lektura Lisa i skrzata dała nam mnóstwo przyjemności. Ta piękna opowieść, z niewielkimi, ale jednak bożonarodzeniowymi akcentami, doskonale nadaje się do czytania w rodzinnymi gronie. Nie jest długa, więc wystarczy jeden wieczór, żeby przeczytać ją w całości. Dzięki temu będzie można wracać do niej przez całą nadchodzącą zimę. Będzie można ją czytać, a później rozmawiać o przyjaźni, pomocy, o otwieraniu się na innych i ich potrzeby. A w trakcie czytania zachwycać się pięknymi ilustracjami Evy Eriksson. Dodają one tej historii niesamowitego uroku i sprawiają, że jeszcze bardziej wzrusza i zachwyca.




 

Lis i skrzat

Astrid Lindgren

ilustracje Eva Eriksson

tłumaczenie Anna Węgleńska

ZAKAMARKI 2022

 

https://www.zakamarki.pl/

"Góralskie święta z Manią i Tyniem" (Wydawnictwo Jupi Jo!)

W górach byłam wiele razy. Najczęściej oczywiście latem. Zimą zdarzyło mi się to zaledwie trzy razy. Byłam w górach wiosną i jesienią. Nigdy jednak nie spędziłam w górach Bożego Narodzenia. Nie do końca potrafię wyobrazić sobie jakiekolwiek święta poza domem. Ten czas zdecydowanie bardziej wolę spędzać w domowym zaciszu. Ale kto wie, może kiedyś zmienię zdanie. Jak rodzice Mani i Tynia, bohaterów książki Magdaleny Młodnickiej.

Ta rodzina spędzi Boże Narodzenie w górach po raz pierwszy. Dzieci, Mania i Tynio, początkowo mają pewne wątpliwości. Przecież na święta przyjeżdżała do nich zawsze cała rodzina i wszyscy miło spędzali czas. W tym roku ma być inaczej, ale pewne rzeczy się nie zmienią. W góry pojedzie cała rodzina. Ta wiadomość zmienia podejście dzieci do wyjazdu, z radością biorą się za pakowanie i snują plany dotyczące wyjątkowego Bożego Narodzenia, które jest przed nimi. Nudzić się na pewno nie będą. Każdego dnia czekają na nich nowe atrakcje i oczywiście, jak to w górach, masa śniegu. Będzie czas na narty i sanki. Nie zabraknie oscypków. Uda się im wjechać na Gubałówkę i podziwiać zaśnieżone tatrzańskie szczyty. Zjedzą oczywiście wigilijną kolację. Wezmą też udział w kuligu. Atrakcji będzie naprawdę wiele. To na pewno nie było Boże Narodzenie spędzone przy stole. Rodzina szczelnie wypełniła czas spędzony pod Tatrami i wycisnęła go jak cytrynę. Przede wszystkim wykorzystali go na to, co najważniejsze. Na bycie ze sobą!




Historia opisana w Góralskich świętach z Manią i Tyniem może na pierwszy rzut oka nie wydawać się specjalnie wyjątkowa. Tak, to całkiem zwyczajne Boże Narodzenie (choć spędzone nie w domu, ale w górach). Coraz częściej jednak tej "normalności" nam brakuje. Szukamy dodatkowych atrakcji, uciekamy z domów. Nie spędzamy czasu ze sobą, ale obok siebie. Może i po takich świętach ktoś będzie czuł się szczęśliwszy i bardziej wypoczęty. Ale co z dziecięcymi wspomnieniami? Święta spędzone w gronie najbliższych, pełne wspólnych rozmów, spacerów i smakołyków chyba najmocniej zapisują się w ich pamięci. Mania i Tynio Boże Narodzenie spędzone pod Tatrami zapamiętają na pewno. A młodzi czytelnicy zapamiętają tę książkę. Dlaczego? Bo to książka, którą nie tylko się czyta. To książka, którą również można się bawić. Nie brakuje tu okienek, które można otwierać, elementów, które można przesuwać i odkrywać. To świetna zabawa zwłaszcza dla najmłodszych czytelników. Małe rączki na pewno będą chętnie zaglądać pod klapki i wyciągać wszystko, co da się wyciągnąć. O bezpieczeństwo dzieci i książki nikt martwić się nie musi. Rogi są zaokrąglone, strony sztywne, a wszystkie elementy wytrzymałe, więc książka na pewno towarzyszyć będzie Wam nie tylko przez jedno Boże Narodzenie, ale znacznie, znacznie dłużej!





 Góralskie święta z Manią i Tyniem

Magdalena Młodnicka

ilustracje Agnieszka Matz

Jupi Jo! 2022

https://jupijo.pl/
 


"Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" (Wydawnictwo EGMONT)

Czy baśniowe i bajkowe historie się starzeją? Moim zdaniem tak. Oczywiście, można na siłę doszukiwać się niezgodności z dzisiejszym spojrzeniem na świat i podział ról społecznych. Mówić, że karmienie nas tymi opowieściami w dzieciństwie wpływa na nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn, że przez te historie powielamy szkodliwe schematy. Ja jednak dziś nie będę szukać dziury w całym. Pokażę Wam książkę z historią, którą lubiłam, lubię i pewnie jeszcze długo (a może już zawsze) będę lubić!

Ta historia to Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, spisana przez braci Grimm, a szerokiemu gronu odbiorców znana dzięki filmowi z wytwórni Walta Disneya. Chyba nie ma wśród Was nikogo, kto choć raz nie słyszałby (albo nie oglądał) tej historii. Właśnie ukazała się w innej niż klasyczna formie. Tuż przez Bożym Narodzeniem pojawiła się na rynku wydawniczym w formie komiksu. Spotkamy tam dobrze znanych bohaterów. Jest Śnieżka, jest zła macocha, są krasnoludki i oczywiście królewicz. Pojawia się dobrze znane pytanie, które zła Królowa kierowała do swojego magicznego zwierciadła. I myśliwy, który darował Królewnie Śnieżce życie. Znacie ich wszystkich, prawda? Na pewno. Czy powszechna znajomość tej historii odbierze Wam przyjemność czytania tego komiksu? Nam nie odebrała i myślę, że Wam także tego nie zrobi. 



Przedstawienie historii Królewny Śnieżki w formie komiksu to szansa na odkrycie tej opowieści na nowo. Jej ogólny zarys i najważniejsze wydarzenia znamy od lat. A czy pamiętamy imiona wszystkich krasnoludków? Myślę, że część została w naszej pamięci, ale niektóre warto sobie przypomnieć. Ten komiks daje taką szansę. Daje też szansę na odświeżenie całej historii. A w takiej formie myślę, że nikt (albo niewielu) miało okazję ją wcześniej czytać. Dla kogo więc jest ta książka? Komu można ją polecić? Wszystkim. Miłośnikom komiksów, fanom baśni, tym, którzy czytać lubią i tym, którzy za czytaniem nie przepadają. Takie klasyczne historie sprawdzają się zawsze!



Książki z serii

"Disney. Klasyczne baśnie"

znajdziecie na


https://egmont.pl/