"Duży Wilk i Mały Wilk" (Wydawnictwo Dwie Siostry)

Podobno są tacy, którym samotność nie przeszkadza. Wydaje mi się jednak, że prędzej czy później każdy zatęskni za ludźmi, zapragnie wyjść z domu, zobaczyć inne twarze, porozmawiać z innymi ludźmi. Za tym właśnie tak bardzo tęskniliśmy rok temu, kiedy niemal nie opuszczaliśmy własnych domów. Byliśmy trochę jak bohater książki, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.

 

Ten bohater nazwany został Dużym Wilkiem. Ów Wilk jest samotnikiem. Od zawsze mieszka zupełnie sam na szczycie wzgórza. Lubi spędzać czas pod swoim drzewem, zapewne w ciszy i spokoju, bo przecież mieszka tam sam. Ale jego spokój zostanie wkrótce zburzony. Wszystko za sprawą Małego Wilka. Ten niebieski zwierzak przybędzie pewnego dnia na wzgórze, na którym mieszka Duży Wilk. Czy bohaterowie się zaprzyjaźnią? Oj, do przyjaźni droga jest naprawdę daleka. Duży Wilk obawia się Małego Wilka. Obserwuje go z boku, nie przegania, ale też nie próbuje nawiązać żadnej relacji. Patrzy, co nowy przybysz robi, jak się zachowuje. Mały Wilk robi to samo, też obserwuje. Żaden nie ma złych zamiarów. Żaden nie próbuje poszerzać terenu, na którym mieszka. Duży zaczyna, co prawda robić jakieś odważniejsze kroki w stronę Małego, ale nie jest nachalny. Czym więc uraził go, że pewnego dnia Mały Wilk po prostu zniknął? Czy w ogóle czymkolwiek mógł go urazić? Czy zrobił coś złego? Zachował się w nieodpowiedni sposób? Duży Wilk nie wie, wpatruje się w pustkę i coraz bardziej tęskni...



 

Na szczęście historia ma szczęśliwy finał, choć co dokładnie się zdarzy musicie sprawdzić sami. To będzie naprawdę przyjemna lektura. Historia zachwyca i wzrusza, ilustracje kradną serca. Duży Wilk i Mały Wilk to książka dla wszystkich, którzy mają problem z nawiązywaniem znajomości i tych, którzy mają problem z akceptowaniem nowych sytuacji. Przyda się również tym, których czekają wielkie zmiany. Nowe przedszkole, nowy dom, a może rodzeństwo. Tak książka nie mówi wprost o żadnych zmianach, o żadnej konkretnej sytuacji i w tym tkwi jej siła. Tę uniwersalną i mądrą opowieść można odnieść do bardzo wielu różnych sytuacji, które mogą spotkać każde dziecko. Dzięki temu będzie świetnym pretekstem do rozmowy z najmłodszymi. Przeczytajcie koniecznie! Gwarantuję, że będziecie wzruszeni, zauroczeni i zachwyceni.





Duży Wilk i Mały Wilk

Nadine Brun-Cosme

ilustracje Olivier Tallec

 tłumaczenie Jadwiga Jędryas

Dwie Siostry 2021


"Śledztwa Enoli Holmes. 4. Zagadka wachlarza" (Wydawnictwo Egmont)

Jak ona czekała na tę książkę! Nie było dnia, żeby nie pytała, czy już pojawiła się w zapowiedziach, czy została wydana i czy do nas jedzie. Tosia tę bohaterkę pokochała w dużej mierze dzięki filmowi o jej przygodach. Książki znała już wcześniej i lubiła, ale dopiero film sprawił, że Enola Holmes stała się jej ulubioną bohaterką (i chyba nawet zdetronizowała Hermionę).


 

Czwarty tom komiksowej opowieści opartej na historii wymyślonej przez Nancy Springer pochłonęła błyskawicznie. Ja zrobiłam to zaraz po niej i całkowicie podzielałam jej zachwyt. Kolejna przygoda Enoli zaoferowała nam wszystko to, co znałyśmy z wcześniejszych tomów. Świetną historię kryminalno-detektywistyczną, ciekawe tło obyczajowe i fantastyczną bohaterkę. Tytułowa Enola nieprzypadkowo nazywa się Holmes. Dziewczyna jest siostrą słynnego detektywa. Do tej pory jednak nie utrzymywali ze sobą kontaktu. Enolę wychowywała matką, Sherlock wraz z bratem Mycroftem robili karierę w Londynie. Sytuacja zmieniła się, kiedy matka rodzeństwa zniknęła, a bracia postanowili wysłać Enolę do szkoły. Dziewczyna miała jednak zupełnie inne plany. Chciała odnaleźć matkę. Sprawa nie była prosta, bo kobieta zostawiła niewiele śladów. W trakcie jej poszukiwań Enola rozwiązywała również inne zagadki. Robiła to tak samo dobrze jak jej starszy brat. Nie bała się wcielać w różne role, zmieniać tożsamość i podszywać pod innych ludzi. Robiła to oczywiście w szczytnym celu, chciała pomagać tym, którzy pomocy potrzebowali i tym, którym mogła stać się krzywda. W czwartym tomie Zagadka wachlarza jest tak samo. Enola ponownie pochyli się na losem Cecily Alistair. Będzie musiała się kilkukrotnie przebrać, podać za dziennikarkę i poznać mowę wachlarzy. Tajemniczy szyfr, którym posługiwały się ówczesne damy. Czy Enola odczyta z jego pomocą również jakąś wiadomość dla siebie? Czy zdąży znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania mimo tego, że ścieżki, którymi będzie podążać przetną się ze ścieżkami, którymi idą bracia dziewczyny?



 

Emocji nie zabraknie. Przygody Enoli zawsze wciągają i zaskakują. Tym razem jest tak samo. Miłośnicy komiksów i fani serii o przygodach odważnej nastolatki będą zachwyceni. Nas ten tom oczarował. Akcja rozwijała się błyskawicznie, zwrotów akcji nie brakowało, a bohaterowie znowu budzili emocje. Jednych lubi się od pierwszego spotkania, innych polubić trudno, ale wszyscy oni mają wpływ na rozwój akcji i bez nich historia nie byłaby tak ciekawa. Wspomnieć muszę również o wspaniałych ilustracjach, które są integralną częścią każdego komiksu. Lubię ich kolorystykę i kreskę, którą zostały narysowane. Miło się na nie patrzy. Zobaczycie na nich wszystkich bohaterów i miejsca, w których rozgrywa się akcja. Jeśli i Wy lubicie komiksy, historie pełne zagadek i pełnokrwistych bohaterów, to opowieści o Enoli zostały stworzone dla Was!





Śledztwa Enoli Holmes. 4. Zagadka wachlarza

Serena Blasco

tłumaczenie Maria Mosiewicz

EGMONT 2021


"Czerwony kłopot" (Wydawnictwo Wilga)

Dorośli mają tendencję do bagatelizowania dziecięcych problemów. Często zachowują się tak, jakby zapomnieli, że kilkanaście albo kilkadziesiąt lat temu sami bali się wchodzić do ciemnych pomieszczeń, poznawać nowych ludzi albo kąpać się w morzu. Dziś zdają się o tym nie pamiętać, dlatego tak bardzo dziwią się dzieciom, które boją się wejść do piwnicy albo na strych. Dziwią się dzieciom, które wstydzą się występować publicznie albo boją się zawierać nowe znajomości.

A przecież ten lęk przed nieznanym i wstyd są dla dzieciństwa całkowicie naturalne. Można nawet powiedzieć, że są jego nieodłączną częścią. Przypomnijcie sobie swój pierwszy publiczny występ. Pewnie miał miejsce w przedszkolu. Co wtedy czuliście? Na pewno targały Wami sprzeczne emocje, z jednej strony radość, z drugiej strach, czy wszystko się uda i pójdzie tak, jak pójść powinno. W podobnej sytuacji znajduje się bohater książki Joanny Strękowskiej Czerwony kłopot. Krzyś jest przedszkolakiem i bardzo nie lubi, kiedy ktoś obcy na niego patrzy. Wtedy robi się czerwony na twarzy i jeszcze bardziej wszystkim się przejmuje. Krzyś boi się, że kiedy ma czerwoną buzię ludzie skupiają się tylko na niej. Ten problem bardzo utrudnia mu życie. Sprawa dodatkowo się komplikuje, kiedy Krzyś dostaje rolę w przedszkolnym przedstawieniu. Nie wie jak miałby w nim wystąpić z czerwonymi wypiekami na buzi. Wie, że czerwony potwór, który tak bardzo utrudnia mu życie, pojawi się również na przedstawieniu, a wtedy nikt nie będzie zainteresowany tym, co Krzyś ma do powiedzenia! Wszyscy będą tylko patrzeć na jego twarz! Katastrofa, prawda?


 

Katastrofa, ale może z Czerwonym można sobie jakoś poradzić? Wypędzić go może się nie udać. A gdyby tak go zaakceptować? Pogodzić się z tym, że czerwienienie się w stresujących sytuacjach jest przypadłością, której się nie pozbędziemy? Krzyś taką drogę wybierze. Oczywiście pomogą mu w tym inni. Bo jak się okaże, nie tylko on ma taki problem. Każdy ma własną przypadłość, którą się przejmuje i, która utrudnia mu życie. Może razem będzie im łatwiej je zaakceptować? 


 

Joanna Strękowska pokazuje, że tak. Swoją książką wyciąga do małych czytelników pomocną dłoń. Ta książka na pewno im pomoże, wskaże drogę, ułatwi zaakceptowanie sytuacji i rzeczy, na które nie mamy wpływu. A przy okazji będzie miłą i wartościową lekturą. Z przygodami bohatera, który jest czytelnikom bardzo bliski. W bibliotece przedszkolaków sprawdzi się znakomicie. W końcu, jak udowadnia ta książka, jakiegoś potwora ma każdy z nas!




Czerwony kłopot

Joanna Strękowska

Wydawnictwo Wilga 2021


 

https://www.gwfoksal.pl/ksiazki-dla-dzieci-wydawnictwo-wilga.html

"Mru Mru" - seria, która zachwyci najmłodszych (Wydawnictwo Widnokrąg)

Nie znam dziecka, które nie miałoby przynajmniej jednego pluszowego misia. Tak to już jest, że dzieciństwo nieodłącznie kojarzy się z misiami i misie dzieciom kupujemy chętnie. Pewnie dlatego dzieci tak bardzo misie lubią. Kojarzą im się z ukochanymi pluszakami, w których łapkę można się wypłakać i, którym można o wszystkim powiedzieć. Maluchy chętnie przytulają się do swoich ukochanych misiów, równie chętnie czytają książki albo oglądają bajki, których misie są bohaterami. I ja właśnie z książką o misiach dziś przychodzę.


Tak naprawdę główny bohater to nie pluszowy miś, ale prawdziwy niedźwiedź. A właściwie niedźwiadka. Ma na imię Mru Mru i mieszka ze swoją mamą, zwaną Wielką, w lesie. Tam zajmuje się tym, co niedźwiedzie lubią najbardziej. Na przykład szukaniem pysznych jagód. Mru Mru jagody lubi tak bardzo, że potrafi myśleć o nich niemal bez przerwy. Myśli o nich w dzień, śni o nich w nocy. Na szczęście jej mama dobrze wie, gdzie należy szukać najpyszniejszych jagód i zabiera tam córkę. Nie jest to jednak dla Mru Mru wyprawa łatwa. Mała niedźwiedzica, jak każde dziecko interesuje się wszystkim, co ją otacza. Tymczasem mama każde jej iść prosto po ścieżce. Mru Mru taka wędrówka bardzo nudzi. Czy w takim razie dotrze do celu? Czy nie zgubi się w lesie? Sprawdźcie koniecznie!



 

A kiedy już będziecie wiedzieli, jak skończyła się historia z jagodami, zajrzyjcie do drugiej książki opowiadającej o Mru Mru i spójrzcie razem z małą niedźwiedzicą w niebo. To na nim świecą gwiazdy, które zachwycają nie tylko ludzi, ale i bohaterów książki. Oni również lubią, w gwiaździstą noc, usiąść na polanie i wpatrywać się w niebo. Patrząc na gwiazdy, podobnie jak my, snują plany, zastanawiają się, czy dałoby się je policzyć, a może nawet jednej z nich dotknąć. Gwiazdy rozpalają zwierzęce głowy. Niedźwiedzie, sowy i lis wpatrują się w nie i rozmyślają o nich... Jakie pomysły rodzą się w ich głowach? Dowiecie się z książki Mru Mru i gwiazda



 

Kaisa Happonen to autorka na naszym rynku wydawniczym do tej pory nieznana. Teraz, dzięki wydawnictwu Widnokrąg, możemy nadrobić zaległości, poznać ją i zachwycić się jej książkami. A jest się czym zachwycać. Historie są dość proste, a przez to bliskie małym czytelnikom. Główna bohaterka, choć czworonożna, przypomina swoim zachowaniem zachowania naszych dzieci. One również bardzo często robią to, czego rodzice akurat robić nie pozwalają. Właśni dlatego tak bardzo polubią tych bohaterów, łatwo będzie się im z nimi zidentyfikować. Do gustu przypadną dzieciom nie tylko przygody Mru Mru, ale i przepiękne kolorowe ilustracje Anne Vasko. Ja pokochałam je całym sercem! Są wspaniałe i świetnie pasują do tych opowieści. Subtelnych, pięknych i mądrych. Dla małych i dużych. Czytajcie i bawcie się dobrze. Zatrzymajcie się na chwilę, spójrzcie w niebo i pomyślcie o tym, co w Waszym życiu najważniejsze.





 

Mru Mru i jagoda

Mru Mru i gwiazda

Kaisa Happonen

ilustracje Anne Vasko

tłumaczenie Natalia Nordling

Widnokrąg 2021

 

 

Nasz patronat: "Miecze i upiory" (Wydawnictwo Dwukropek)

W najodważniejszych i najbardziej szalonych wyobrażeniach nie myślałam, że będzie szukać książek z dreszczykiem. Ja, w jej wieku, zaczytywałam się w powieściach obyczajowych. Tosia zdecydowanie bardziej lubi kryminały i powieści detektywistyczne. Wpływ miały na to zapewne pierwsze samodzielne lektury Tosi, które były właśnie historiami detektywistycznymi. Teraz, kiedy z tamtych książek już wyrosła, szukamy dojrzalszych i dłuższych historii. Z tych słynie Dwukropek, wydawnictwo, które odkryliśmy kilka lat temu i od tej pory regularnie zaczytujemy się w wydawanych przez nie książkach.

Dwukropek ma swojej ofercie sporo serii literackich. To świetne propozycje dla tych, którzy lubią, kiedy przygody bohaterów nie kończą się na jednej książce i można jakiś czas później przeczytać ich kontynuację. Kontynuacji doczekała się właśnie seria "Śledztwa panny Rose". Nieco mroczna, ale niezwykle wciągająca opowieść o Anglii z czasów, kiedy w domach zamożnych ludzi pracowali kamerdynerzy. Pierwszy tom opowiadał o tajemniczych zabójstwach, które dotknęły właśnie kamerdynerów. W tym tego, który pracował w domu panny Rose Raventhorpe. Dziewczyna bardzo przejęła się jego śmiercią i postanowiła rozwikłać jej zagadkę. Tak rozpoczęła się jej kariera detektywistyczna. W tomie trzecim serii "Śledztwa panny Rose" trafiamy do Yorku. Właśnie na ulicach tego miasta zaczynają dziać się dziwne rzeczy. W ciemnych zaułkach pojawia się jakiś dziwny i straszny stwór. Przerażenie rośnie z każdym dniem, ludzie obawiają się ciemnych ulic, opustoszałych zakątków. Strach wzmaga się, kiedy ginie młoda kobieta. Coraz więcej osób jest przekonanych, że legendarny pies-upiór powrócił. Policja rozpoczyna śledztwo. Własne dochodzenia prowadzą również Rose i Orfeusz. Momentami wydają się nawet dokładniejsi i dociekliwsi od policji. Zauważają rzeczy, których stróże prawa nie widzieli albo nie chcieli widzieć. Młodzi śledczy zadają więcej pytań, mają więcej wątpliwości i nie dają się zbyć...



 

Tyle o fabule. Resztę musicie odkryć sami. Miecze i upiory dają czytelnikom szansę na przeniesienie się w czasie. Będzie to podróż ciekawa i emocjonująca, pełna zaskakujących zwrotów wydarzeń i interesujących bohaterów. To doskonała książka dla uczniów szkół podstawowych. Wydawnictwo rekomenduje ją dla czytelników w wieku od 9. roku życia i ja się z tą rekomendacją zgadzam. Historia wciąga, więc czyta się ją z przyjemnością. Tekstu na stronie jest sporo (ale jednak nieco mniej niż w książkach dla dorosłych), więc jedną stronę czyta się szybciej. To nie zniechęca, przeciwnie! Dzieci, które jeszcze nie czytają aż tak szybko na pewno się nie zniechęcą. A to ważne. Poza tym takie książki jak Miecze i upiory, czytają się niemal same, więc lektura nikogo nie znuży. Przyjaciele, wrogowie, tajemnicze wydarzenia, zagadka do rozwiązania i przestępca do zdemaskowania. Takie historie wciągną nawet dorosłych. Wiem, co piszę, bo sama nie mogłam się od tej książki oderwać!


Miecze i upiory

Janine Beacham

tłumaczenie Magdalena Korobkiewicz

Dwukropek 2021