"Bliźnięta" (Wydawnictwo Adamada)

Myślę, że każdy spotkał ich na swojej drodze. Może ktoś z Was sam należy do tego zacnego grona. Może ktoś jest ich rodzicem, bratem, kuzynką albo przyjacielem. Może chodził albo chodzi z nimi do klasy. Bo choć są wyjątkowi, to również coraz bardziej popularni i dużo częściej niż kiedyś, pojawiają się na świecie. Domyślacie się o kim mowa? O bliźniętach. Ta książka poświęcona jest właśnie im!


Bohaterami są chłopak i dziewczyna. Ola i Witek. Nie są rodzeństwem, ale każdy z nich rodzeństwo ma. Ola siostrę bliźniaczkę Elę, a Witek brata bliźniaka Antka. Już w swoich pierwszych wypowiedziach wskazują zalety i wady. Mogą wymieniać się ubraniami, mogliby pomóc sobie w przypadku bardzo ciężkiej choroby. Niestety, są często myleni z siostrą albo bratem. Narzekają, że ludzie bardzo często ich mylą albo odróżniają tylko po elementach garderoby. Te stwierdzenia nie są niczym zaskakującym. Tak chyba każdy z nas wyobraża sobie posiadanie bliźniaka. Już na następnej stronie przeczytacie zdanie: "Każdy chce być niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju". Jak to się dzieje, że czasem zamiast jednego dziecka rodzi się dwoje? Ta książka odpowiada na to i wiele innych pytań. Na przykład, dlaczego czasem rodzą się bliźnięta łudząco do siebie podobne, a czasem takie, które różnią się płcią i wyglądem. Autorzy odnoszą się do krążącej po świecie opinii o tym, że bliźnięta zawsze czują tak samo i wiedzą, kiedy któremuś z nich dzieje się coś złego. Zdradzają, czy zwierzęta mogą się mieć brata bliźniaka i opisują życie dorosłych bliźniąt w świecie ludzi. Przytaczają liczne przykłady, które pozwalają czytelnikom lepiej zrozumieć świat bliźniąt, poznać ich radości i smutki. Ani jednych, ani drugich nie brakuje, co czyni tę książkę jeszcze bardziej interesującą. Ostatnie rozdziały poświęcono słynnym bliźniętom. Tym, które odegrały ważną rolę w historii, tym, które możemy znać z ekranów lub sceny albo z kart książek, które lubimy czytać. Okazuje się, że w każdej sferze życia znajdziemy ich całkiem sporo.




 

Kto jest adresatem tej książki? Bliźnięta? Ich rodzice? A może ci, którzy na bliźnięta dopiero czekają? Moim zdaniem ta książka to lektura dla wszystkich ciekawych świata. Dla tych, którzy lubią zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Książka Pawła i Piotra Sitkiewiczów ciekawość zaspokaja. Jej autorzy to również bliźniacy, więc kto jak kto, ale oni o życiu bliźniąt wiedzą (chyba wszystko), są więc wymarzonymi i najlepszymi możliwi autorami tego typu publikacji. Pewnie dlatego czyta się ją tak dobrze. Ogrom informacji, jakie przekazują czytelnikom, nie przytłacza, ale inspiruje i zaspokaja ciekawość. Przy czytaniu poszczególnych rozdziałów w naszych głowach rodziły się kolejne pytania, na które odpowiedzi znajdywałyśmy na następnych stronach. Odnosiłyśmy wrażenie, że autorzy czytali w naszych myślach i odpowiadają na pytania, które nie zostały jeszcze zadane. Na wszystkie znalazłyśmy odpowiedź. Dzięki tej książce poznałyśmy świat zupełnie dla nas nieznany, a niesamowicie ciekawy. Jeśli i Wy macie ochotę poznać bliźnięta lepiej, to właśnie Bliźnięta Wam polecamy!




  
Bliźnięta

Paweł i Piotr Sitkiewicz

ilustracje Patryk Mogilnicki

ADAMADA 2020



"Małe" (Wydawnictwo Zakamarki)

Ta książka nie od razu zwróci Waszą uwagę. Jest mała i niepozorna (choć ma piękny płócienny grzbiet). Na okładce, oprócz nazwiska autorki, widnieje tytuł. Zamiast dużego, kolorowego rysunku, zobaczycie tylko maleńki narysowany ołówkiem portret głównego bohaterka. Ma na imię Małe. Jego imię dało tytuł książce.


Kim jest Małe? Małe jest dzieckiem. Ma rodziców, którzy w tej książce nazywają się Jedno i Drugie. Czy tych troje tworzy szczęśliwą rodzinę? Powinno. Czasem wydaje się, że są szczęśliwi. Wtedy, kiedy siedzą razem przy stole i jedzą albo kiedy odpoczywają. To jednak nie zdarza się często. Znacznie częściej w ich domu słychać krzyki. Jedno krzyczy na Drugie albo Drugie krzyczy na Małe. Krzyki są w tym domu na porządku dziennym. Małe czuje się w tym domu źle, nikt go nie wspiera, nikt go nie słucha, nikt nie pociesza, kiedy tego potrzebuje. Małe chciałoby samo pocieszać swoich opiekunów, ale oni nie oczekują tego od Małego. Czy Małe ma kogoś, kto wie o jego problemach? Nie, Małe ma miejsca, w których lubi przebywać i, w których czuje się bezpiecznie, ale o tym, co dzieje się w domu woli nikomu nie mówić. Aż do dnia, w którym coś w nim pęka i opowiada o wszystkim swojej Pani w przedszkolu. Mówi o swoim osamotnieniu i strachu. Mówi o bólu, który czuje w sercu. I jest mu lżej, bo wcześniej o tym, co czuje nie mówiło nawet sąsiadce, do której uciekało w czasie awantur. Teraz można mu pomóc...




Ta książka nie jest duża. Jej okładka nie krzyczy "KUP MNIE". Jest delikatna i subtelna, jak Małe. Bezbronne dziecko, które nikomu nie zrobiło krzywdy, a które regularnie jest krzywdzone przez tych, którzy powinni się o nie troszczyć. Takich dzieci jest wokół nas pewnie więcej niż nam się wydaje. Nie zauważamy ich, bo nie chcemy zauważać albo po prostu nie zdajemy sobie sprawy z tego, co dzieje się w ich życiu. Dlatego warto, jeśli pracujecie w przedszkolu albo szkole, przeczytać tę książkę swoim podopiecznym. Być może któreś z nich jest takim Małym i również potrzebuje pomocy. Własnym dzieciom tę książkę również warto przeczytać. Niech wiedzą, że nie można wstydzić ani bać się prosić o pomoc. To lektura dla dzieci i rodziców. Jednym i drugim wiele uświadomi. Dorośli mogą dzięki niej zrozumieć jak wielką krzywdę wyrządzają (czasem nieświadomie) swoim dzieciom. Ta książka jest mała i niepozorna, ale ma w sobie moc większą niż wiele opasłych powieści. Daje prawdziwą lekcję życia. Dorosłym i dzieciom. Z tych drugich kiedyś wyrosną dorośli. Jacy? To zależy od tego, jak traktujemy ich teraz.




 Małe

Stina Wirsen

tłumaczenie Katarzyna Skalska

ZAKAMARKI 2020


"Brygada Brawurowych Kur 2" (Wydawnictwo Akapit Press)

Lubicie lektury, które bawią do łez? Oto jedna z nich. Kontynuacja przygód bohaterów, których poznałyśmy ostatniego lata. Bawiliśmy się przy niej znakomicie i od razu miałyśmy ochotę na więcej, dlatego bardzo ucieszyła nas wiadomość o tym, że Brygada Brawurowych Kur doczeka się kontynuacji.

Nowa książka Adama Skrodzkiego dotarła do nas tuż przez najdłuższą w dotychczasowym życiu Tosi przerwą świąteczno-noworoczną. Nastroje nie były optymistyczne, w obecnej sytuacji o optymizm coraz trudniej, więc takie lektury są na wagę złota. Brygada Brawurowych Kur 2 znowu bawi, śmieszy i niemal czyta się sama. W miasteczku znowu sporo się dzieje. Do akcji wkraczają wandale o aspiracjach artystycznych. Ci "malarze", oprócz przeróżnych bazgrołów, malują na każdym zniszczonym przedmiocie charakterystyczny dla siebie znak. Jest to okrąg, w którym znajduje się zamalowany prostokąt. Akty wandalizmu zawsze mają miejsce nocą. Wandale nie ograniczają się do jednej części miasta, działają we wszystkich dzielnicach. Zawsze nocą. Niszczą pranie, kradną skarpetki, malują mury. Ludzie próbują złapać ich na gorącym uczynku, ale jeszcze nikomu to się nie udało. W kim jeszcze można pokładać nadzieję na rozwiązanie tej tajemniczej i bulwersującej sprawy? Oczywiście w Danielu i BBK, czyli Brygadzie Brawurowych Kur! Rozwiązanie sprawy nie będzie łatwe. Detektywi będą musieli się nieźle wysilić, a potem otworzą szeroko oczy ze zdumienia. Dlaczego? Bo takiego rozwoju sytuacji i motywacji wandali nie przewidział chyba nikt!




Nie będę Wam oczywiście zdradzać, co dokładnie wydarzy się na kolejnych stronach. Napomknę jedynie, że w sprawy wmiesza się wielka polityka i ludzie, których być może kojarzycie z gazet. Oczywiście ich nazwiska zostały zmienione, ale szybko domyślicie się o kogo chodzi i dzięki temu, czytając tę książkę będziecie bawić się tak samo dobrze, jak Wasze dzieci. Ba! Jeśli Wasze pociechy czytają już samodzielnie, to jestem przekonana, że będziecie podczytywać im tę książkę przez ramię. Ta historia bawi wszystkich. Absolutnie szalona, totalnie niebanalna i nieprzewidywalna. Bardzo zabawna, nieco życiowa. W sam raz na obecne czasy. Na pewno wprowadzi w nie promień słońca i ogrom uśmiechu. Czyli to, czego teraz jest nam wszystkim bardzo potrzebne.





 Brygada Brawurowych Kur 2

Adam Skrodzki

ilustracje Kasia Cerazy

Akapit Press 2020


 

https://www.akapit-press.pl/

"Stare radio. Wszystko gra!" (Wydawnictwo Wilga)

Ależ zaskoczyła mnie ta książka! Byłam pewna, że będzie to opowieść o powstaniu radia, jego twórcach i pierwszych użytkownikach. Podejrzewałam, że znajdziemy tam historię rozwoju radia, opisy zmian technologicznych, które dotknęły to urządzenie. Myliłam się... i to bardzo!


Właściwie wystarczyłoby spojrzeć na nazwisko autorki. Już po jego przeczytaniu powinnam być pewna, że Eliza Piotrowska zaskoczy na pewno i na coś tak zwyczajnego, jak opisanie (na pewno ciekawej), ale jednak historii radia się nie zdecyduje. Radio, które jest bohaterem tej książki nie jest takim zwyczajnym radiem. To ogromny i bardzo stary odbiornik radiowy, który pewnego dnia mały Jaś, dostrzega w pokoju swoich dziadków. Urządzenie budzi jego zainteresowanie i zaczyna wypytywać o nie dziadka. Starszy pan wraca pamięcią do czasów, kiedy nie było telewizji i internetu, a radio było dla wszystkich ludzi głównym (obok gazet) źródłem informacji. Piękna historia, chciałoby się powiedzieć. Piękne czasy, kiedy żyło się wolniej, inaczej i może nawet szczęśliwiej. Radio należące do dziadka Jasia było ich świadkiem. Choć słowo było nie pasuje tu najlepiej. Przekonuje się o tym Jaś, kiedy po raz pierwszy włącza radio i słyszy w nim audycje sprzed prawie czterdziestu lat! A to nie będzie najodleglejsza podróż w czasie, jaką w tej książce odbędzie mały Jaś. Kolejna będzie miała związek z nową sąsiadką i człowiekiem, do którego wcześniej należała kamienica, w której dziś mieszkają bohaterowie tej książki. Dziać się będą rzeczy niezwykłe. Piękne, ale i smutne. Prawdziwe jak życie. 



 

Książka Elizy Piotrowskiej tak samo mnie zaskoczyła jak zachwyciła. Opowieść o wielopokoleniowej rodzinie, historiach przekazywanych młodszemu pokoleniu ma swój niepodważalny urok. Trudno przejść obok niej obojętnie, trudno się (przynajmniej odrobinę) nie wzruszyć. Lubię takie opowieści. Ta świetnie wpasowuje się w nadchodzące święta, czyli Dzień Babci i Dzień Dziadka. Doskonale nada się do wspólnego czytania i sprowokuje do wypytywania dziadków o ich wspomnienia. Kto wie, może w ich domach również znajdą się jakieś sprzęty, których historię można opowiedzieć albo takie które swoją historię opowiedzą same!




 Stare radio. Wszystko gra

Eliza Piotrowska

ilustracje Joanna Gębal

Wydawnictwo Wilga 2020


 https://www.gwfoksal.pl/ksiazki-dla-dzieci-wydawnictwo-wilga.html


"Lato w Klinice Małych Zwierząt w Leśnej Górce" (Wydawnictwo BIS)

Dzisiejsza recenzja może być przez kogoś uznana za prowokacyjną. Bo jak można w oczekiwaniu na "bestię ze wschodu" publikować recenzję książki, która ma w swoim tytule lato? Prowokacyjne teksty szybko zyskują popularność, a książka jest ciekawa, więc jej to na pewno nie zaszkodzi.


 

Tą ciekawą książką z prowokacyjnym (w obecnej sytuacji) tytułem jest Lato w Klinice Małych Zwierząt w Leśnej Górce Tomasza Szweda. Wielu czytelników może znać już jej bohaterów z innych tomów opisujących ich przygody. Dla nas było to pierwsze spotkanie z nimi. Nie wiedziałyśmy do końca, czego możemy się po tej książce spodziewać. Podejrzewałyśmy, że może być to opowieść o weterynarzu, który udziela pomocy dzikim zwierzętom. Po przeczytaniu pierwszego zdania wiedziałyśmy, że nie mamy racji. Bohaterami są zwierzęta, które mają własną klinikę w samym środku lasu! Dowodzi nią profesor Borsuk, pomaga mu między innymi doktor Łasiczka i hydroterapeuta pan Wydra. Nad bezpieczeństwem wszystkich czuwają pracownicy Pogotowia, Kuna, Suseł i Żbik. Łapki mają pełne roboty, bo w lesie sporo się dzieje. Czasem trzeba ratować, a potem reanimować topiącą się wiewiórkę. Czasem trzeba zaopiekować się mieszkańcami Nory Opieki dla Leciwych Zwierząt. Trafiają im się również sprawy natury niekoniecznie medycznej, a bardziej kryminalnej. Na nudę pracownicy Kliniki Małych Zwierząt w Leśnej Górce nie narzekają. A co się dzieje, kiedy na ich terytorium pojawia się człowiek? I to taki, który jest do nich bardzo pozytywnie nastawiony? Przeczytajcie i sprawdźcie, jak to wszystko się skończy!




Czy książki o lecie można czytać w zimowy wieczór? Oczywiście, że tak! Dobra książka jest dobra niezależnie od pory. Tę do grona dobrych zaliczamy bez wahania. Ciekawe historie, których dotąd nie słyszałyśmy, bohaterowie, których spotkałyśmy po raz pierwszy, miejsce akcji, którym trudno się nie zachwycić. To szybko zyskuje sympatię czytelników. Budzi ich zainteresowanie, zachwyt i sympatię. Podbija ich serca, trafia do umysłów i wyobraźni. Takie książki po prostu się lubi. Za pomysł, za ciekawe opisy, za piękne ilustracje. Za to wszystko, co sprawia, że czujemy się szczęśliwi i zadowoleni. Zwłaszcza ci, którzy uwielbiają zwierzęta. A te lubią chyba wszyscy, prawda?




Lato w Klinice Małych Zwierząt w Leśnej Górce

Tomasz Szwed

ilustracje Aneta Krella-Moch

Wydawnictwo BIS 2020

 


https://wydawnictwobis.com.pl/