"Zwierzaki cwaniaki. Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?" (Wydawnictwo HarperKids)

Dzieci uwielbiają zwierzęta. Wszystkie, bez wyjątku. Niektóre gatunki wyjątkowo rozpalają wyobraźnię najmłodszych. Wśród nich są na pewno te dobrze wszystkim znane, czyli psy i koty oraz te, o których wielu marzy, czyli konie. Dzieci interesują również groźne tygrysy i ogromne słonie. Ciekawość budzą kolorowe papugi i żyjące pod wodą ryby. Na świecie żyje tak wiele różnych zwierząt, że każdy człowiek bez problemu znajdzie to ulubione. Nikt nie musi wybierać tylko spośród tych najbardziej znanych. Jakich? Na przykłady tych, które stały się bohaterami książki Zwierzaki cwaniaki.


Z okładki tej książki uśmiecha się do czytelników aksolotl. Niewielki drapieżny płaz, który nigdy nie osiąga dorosłości. Wokół głowy ma zewnętrzne skrzela, które w przeciwieństwie do innych gatunków salamandry, nigdy nie przekształcą się w płuca. Z tego powodu oddychać mogą jedynie pod wodą. Brzmi strasznie? Tak, ale są też w życiu aksolotla rzeczy nieco przyjemniejsze. Na przykład odrastają mu części ciała, które z różnych powodów mógł stracić! Równie ciekawe jest życie mrówki miodowej. Z jakiego powodu stała się bohaterką tej książki? Powód jest interesujący. Mrówka miodowa przechowuje jedzenie w.. swojej pupie! Jej odwłok może być nawet sto razy cięższy od niej. Inną bohaterką Zwierzaków cwaniaków jest mątwa. Głowonóg, który potrafi zmienić kolor skóry. Są też zwierzęta, które mają przezroczysty brzuch. To żyjąca w górskich lasach Ameryki Środkowej i Południowej żaba szklana. Kiedy spojrzy się na jej brzuch, można zobaczyć jak bije jej serce i krąży krew! Niesamowite. Niestety, niełatwe do zobaczenia, bo żaba szklana jest wielkości... orzecha włoskiego! 





Książka Zwierzaki cwaniaki ma wielu bohaterów. Każdy jest wyjątkowy. Każdy jest zupełnie inny. Myślę, że o wielu z nich nigdy nie słyszeliście. Dzięki temu lektura tej książki nie jest tylko czystą zabawą, ale również szansą na naukę i poszerzenie wiedzy. Bohaterowie opisani zostali w krótki i bardzo interesujący sposób. Na każdej rozkładówce zobaczycie duży rysunek przedstawiający opisywane zwierzę, a obok ciekawostki o bohaterze danej strony. Czyta się je dość szybko, ale z ogromnym zainteresowaniem, bo bohaterowie Zwierzaków cwaniaków są naprawdę wyjątkowi. A książka to świetna lektura nie tylko dla tych, którzy interesują się zwierzętami. Myślę, że to również doskonała lektura dla tych, którzy po prostu lubią książki. Ładnie wydane, ciekawie napisane, pełne kolorowych ilustracji. Takie książki lubi każdy i takie książki czyta się najszybciej i najchętniej.




 

 Zwierzaki cwaniaki. Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?

Johan Klungel

tłumaczenie Mikołaj Golachowski

HarperKids 2026 


 https://harpercollins.pl/

"Dziewczynka, której nie było" (Wydawnictwo Literatura)

Czasem żałuję, że niektóre książki napisane zostały z myślą o młodych czytelnikach. Chętnie przeczytałabym je w znacznie dłuższej formie, z jeszcze większą ilością ciekawostek i może jeszcze bardziej tajemniczą historią. Takie myśli miałam w trakcie czytania  książki Dziewczynka, której nie było, niezwykłej historii, która wyszła spod pióra Joanny Jagiełło.


Autorka zabiera czytelników do Dziwnowa. Nadmorskiej miejscowości nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Nawet ci, którzy nigdy tam nie byli znają tę nazwę. Właśnie tam wakacje spędzał Ignacy ze swoją rodziną. Chłopiec nie mógł się do końca nimi cieszyć. Po pierwsze dlatego, że oprócz członków rodziny pojechała z nimi przyjaciółka jego siostry. Po drugie dlatego, że pod koniec wakacji czekał go jeszcze egzamin komisyjny z niemieckiego. Nie miał więc szansy, żeby w pełni cieszyć się z wolnego czasu. Robił jednak, co mógł, żeby skorzystać z wakacji choć trochę. Nadmorska miejscowość okazała się dobrym miejscem do spacerów. Czasem spacerował z siostrą, jej przyjaciółką i poznanymi na miejscu chłopakami, czasem sam. I właśnie podczas jednego z takich samotnych spacerów spotkał tajemniczą dziewczynkę. Dziewczynka ma w sobie coś, co Ignacego jednocześnie intryguje i niepokoi. Ignacy z nią rozmawia, ale tak naprawdę niewiele się o niej dowiaduje. Jest w niej coś bardzo tajemniczego. Ignacy nie potrafi myśleć o niczym innym, dziewczynka całkowicie zawładnęła jego umysłem. Dlaczego? Wskazówki znajdziecie już na pierwszych stronach książki. Kluczem, który może pomóc rozwiązać zagadkę spotkania z tajemniczą dziewczynką, jest spotkanie z niewidomą staruszką. Ignacy spotkał ją przed kościołem, w którym odbywał się ślub jego kuzynki. Usłyszanych słów początkowo nie wziął sobie do serca. A jednak okazało się, że jest w nich dużo prawdy...





Przeczytałam tę książkę jednym tchem. Naprawdę nie mogłam się od niej oderwać. Historia wymyślona przez Joannę Jagiełło wciągnęła mnie od pierwszej strony. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej i jak ta opowieść się rozwinie. A rozwinęła się w bardzo interesujący sposób. Autorka zabrała czytelników w podróż w czasie i przestrzeni, połączyła przeszłość z teraźniejszością. Powieść z pamiętnikiem. Wymyśloną historię z prawdziwymi wydarzeniami. Połączyła to w ciekawy dla czytelnika sposób. Paulina Wyrt uzupełniła tę historię pięknymi ilustracjami. Dodały one całe historii jeszcze więcej historii i uroku. Dzięki nim czyta się tę książkę z jeszcze większą przyjemnością. Młodym czytelnikom (zwłaszcza tym, którzy lubią przygody i tajemnice) na pewno ta książka się spodoba. Koniecznie zaproponujcie im ją do czytania!




 

Dziewczynka, której nie było

Joanna Jagiełło

ilustracje Paulina Wyrt 

Wydawnictwo Literatura 2026

wiek 9+ 


 https://wydawnictwoliteratura.pl/

 

Gra(my) w piątki: "Na ratunek!"/"Sfinks" (Wydawnictwo EGMONT)

Wiosna nadchodzi. Tego chyba wszyscy jesteśmy pewni. Coraz częściej będziemy wychodzić na długie spacery albo wyjeżdżać na wycieczki. Dni będą się wydłużać i zachęcać do spędzania czasu na zewnątrz. W domu nikt nie będzie chciał zbyt długo siedzieć. A ja chcę, jakby na przekór temu wszystkiemu, pokazać Wam dziś gry! Czy ktoś, przy tak pięknej pogodzie, będzie chciał w nie grać? Myślę, że tak!


Gry Na ratunek! Sfinks nie zostały zamknięte w dużych pudełkach. Kryjące je kartoniki są tak małe, że z powodzeniem można zabrać je ze sobą wszędzie. Niemal wszędzie można też w nie grać. Na ratunek! to gra adresowana do dzieci od piątego roku życia. W pudełku znajdują się kafelki z wizerunkami pojazdów ratunkowych i wypadków. Gra polega na dobieraniu w pary pojazdów ratunkowych i wypadków, do których powinny przyjechać. W pudełku są też kafelki fałszywych alarmów, które trzeba potasować z kafelkami wypadków i ułożyć obrazkami do dołu na stole, na którym gramy. Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze dostają zestaw czterech pojazdów ratunkowych. Otrzymują także jeden znacznik zakazu. Z boku stołu trzeba położyć żetony alarmu. Gracz, który rozpoczyna rozgrywkę odsłania dowolny pojazd i dowolny kafelek ze środka stołu. Jeśli pasują - gra dalej, jeśli nie - kończy swoją turę. Jeśli trafi na żeton fałszywego alarmu musi odwraca ten żeton i pojazdy, które odkrył w tej turze. Zwycięzcą zostaje ten, kto jako ostatni zostanie w grze. Gra może się też zakończyć, kiedy na stole zostaną 4 kafelki fałszywego alarmu. Zasady nie są trudne, a sama rozgrywka jest bardzo szybka i interesująca, więc dzieciom (i ich rodzicom) Na ratunek! bardzo się spodoba.





Gra Sfinks adresowana jest do nieco starszych dzieci. Żeby w nią zagrać nie trzeba znać się na świecie starożytnym. Tytułowy Sfinks ma tu znaczenie symboliczne. W pudełku znajdziecie notes z wizerunkiem piramidy i dwie kostki. Przed rozpoczęciem rozgrywki, każdy gracz dostaje jedną kartkę. Na początek jeden z graczy (według instrukcji ten, który ostatnio wchodził po schodach) rzuca kostkami. Jeśli wypadną dwie cyfry, to gracz układa z nich liczbę i mówi ją na głos. Tę liczbę wpisuje w kratki jednej z trzech budowli, które znajdują się na jego karcie. Jeśli jedna z kostek wskaże symbol rzeki to każdy z graczy może stworzyć liczbę (używając cyfry z kostki i cyfry z pola Nilu (te znajdują się na każdej karcie). Jeśli symbol Nilu pojawi się na dwóch kostkach, trzeba rzucić jeszcze raz. Gra kończy się, kiedy pierwszy z graczy wypełni całą piramidę liczbami (wizerunek Sfinksa i obelisku nie muszą być wypełnione). Gracze sumują punkty według zasad opisanych szczegółowo w instrukcji. Wygrywa oczywiście ten, który ma najwięcej punktów.




 

Często wydaje mi się, że gry rodzinne niczym mnie już nie zaskoczą. I często tak się rzeczywiście zdarza. Są jednak takie, które zaskakują. Oryginalnym pomysłem, nietypowymi zasadami albo ciekawym sposobem wykonania. Gry Na ratunek! Sfinks mnie zaskoczyły. W tej pierwszej spodobał mi się pomysł. Można połączyć zabawę z nauką. Nie tylko grać w tę grę, ale przy okazji porozmawiać na temat samochodów ratunkowych i wypadków, które mogą mieć miejsce. W drugiej grze spodobał mi się pomysł z tworzeniem liczb na podstawie rzutów kostką. Przyda się tu szczęście, ale i strategia. Za pierwszym razem zdacie się pewnie na przypadek, ale każda kolejna rozgrywka będzie już budowaniem strategii.  Jestem pewna, że te gry przypadną Wam do gustu i chętnie zapakujecie je do plecaka jadąc na pierwszą wiosenną wycieczkę. Dzięki nim czas spędzony poza domem będzie jeszcze przyjemniejszy.

Te i inne gry znajdziecie na 


 https://egmont.pl/

"Dinoodyseja. Ognista góra" (Wydawnictwo Debit)

Chyba każdy z Was przeszedł w swoim życiu etap fascynacji dinozaurami. Te ogromne zwierzęta żyjące na naszej planecie wieki temu rozpalają wyobraźnię wszystkich dzieci. W ogóle mnie to nie dziwi, bo ja także przeszłam w dzieciństwie etap czytania książek i oglądania filmów im poświęconych. Tego, co mogłam czytać i oglądać nie da się jednak porównać z tym, do czego dostęp mają dzieci żyjące dzisiaj. 


Szczerze zazdroszczę im różnorodności. Dziś ukazują się książki na każdy temat. Jeśli młodych czytelników coś zainteresuje albo zaciekawi mogą przeczytać kilka książek na ten temat. Nawet jeśli w wielu z nich niektóre informacje się powtarzają, to w każdej można znaleźć coś, czego w innych nie było. Jakąś nową ciekawostkę albo zupełnie inny sposób przekazywania wiedzy. Serię "Dinoodyseja" wyróżnia właśnie forma. Historia dinozaurów została zamknięta w formie komiksu. Z tego powodu, po tę książkę sięgną pewnie najchętniej dzieci, które czytają samodzielnie. Im najłatwiej będzie ten komiks przeczytać i wyciągnąć z niego jak najwięcej. Dionoodyseja. Ognista góra to drugi tom serii (warto najpierw przeczytać pierwszy, żeby wszystko zrozumieć). Drugi tom to kontynuacja historii, o której czytaliśmy w tomie pierwszym. Główni bohaterowie serii nadal wędrują w poszukiwaniu tajemniczych ognistych kul. Boją się, że mogą one być zapowiedzią wielkiej katastrofy. Czy ich przeczucia są słuszne? Tego na razie nikt nie wie. Weluś i jego przyjaciele są gotowi zrobić wszystko, żeby poznać prawdę i rozwiać wszelkie wątpliwości. Stąd ich wielka podróż i wspólna wyprawa, która jest dla nich nie tylko szansą na zacieśnienie przyjaźni, ale również na nawiązanie nowych znajomości.





Czasem dziwię się, że dzieci, które mają dostęp do tak niesamowitych książek i filmów dokumentalnych, jakie są tworzone dzisiaj, wolą oglądać filmiki z TikTok-a albo Instagrama. Mają dostęp do wszystkiego, a często brakuje im chęci zdobywania wiedzy. Nie chcę pisać, że my tacy nie byliśmy, żeby nie wyjść na marudzącą starszą panią, ale chyba tak trochę jest. Moje pokolenie musiało włożyć dużo pracy w przygotowywanie referatów do szkoły albo gromadzenie bibliografii do prac pisanych na różne konkursy. Książek popularnonaukowych dla dzieci prawie nie było. Dziś jest ich mnóstwo. Czy ktoś je czyta? Mam nadzieję, że tak. Są tego warte! Nie brakuje w nich ważnych informacji i licznych ciekawostek. Czyta się je z dużą przyjemnością. Przy takich lekturach wiedza sama wchodzi do głowy. Często, jak w tym przypadku, w jednej książce literacka opowieść łączy się z ciekawostkami. Dzieci mogą najpierw przeczytać komiksową historię, a potem dowiedzieć się, jak to, co opisano w komiksie wiążę się z tym, co było naprawdę. Lektura jest pasjonująca, ilustracje wspaniałe, ciekawostki interesujące. Dzięki połączeniu tych elementów otrzymujemy komiks, które czyta się jednym tchem. Moje serce ta seria zdążyła już podbić. A teraz nie pozostaje mi (i Wam mam nadzieję również) nic innego, jak tylko czekać na trzeci tom tej historii!





Dinoodyseja. Ognista góra

Gaet's

ilustracje Clotilde Goubely

tłumaczenie Paweł Łapiński

Wydawnictwo Debit 2026


 https://soniadraga.pl/wydawnictwo-debit

 

"Bing. Przebieranki! Zabawy i zadania z naklejkami" (Wydawnictwo HarperKids)

Są bohaterowie bajek, którzy znikają z pola widzenia dzieci po kilku miesiącach. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest pewnie wiele i są bardzo różne. Jedne bajki nie spodobały się dzieciom, inne przestały bawić swoich twórców. Niektóre zostały pewnie zaplanowane na konkretną liczbę odcinków i nikt nigdy nie planował kontynuacji. Są i takie bajki, które zadomowiły się w dziecięcych sercach tak bardzo, że nikt nie myśli o ich zakończeniu. Dzieci lubią je tak bardzo, że nie wyobrażają sobie rozstania z ulubionymi bohaterami i chcą, żeby cały czas przeżywali oni nowe przygody.


Jednym z takich bohaterów jest na pewno Bing. Przesympatyczny króliczek, którego kochają (chyba) wszystkie dzieci. Kiedy pojawił się na ekranach telewizorów, Tosia była na oglądanie bajek już trochę za duża. Mimo to jego wizerunek kojarzy cała nasza rodzina. Kojarzą i lubią go również dzieci na całym świecie. Dlatego zupełnie nie dziwi mnie, że można go oglądać nie tylko w telewizji. Można kupić maskotki i różne inne zabawki z wizerunkiem tego bohatera. Są też książki. I właśnie o jednej z nich dziś kilka słów. Jej tytuł, Bing. Przebieranki. Zabawy i zadania z naklejkami, mówi wszystko. Na okładce można jeszcze przeczytać, że tych naklejek jest 150. A zagadek i zadań? Całe 24 strony. Co czeka na małych czytelników i miłośników Binga? Bohaterowie bajki zabiorą ich w różne miejsca. W każdym na dzieci czekają inne zadania. Wiele z nich wymaga użycia dołączonych do książki naklejek. Są też inne, które trzeba wykonać. Dzieci będą liczyć żołędzie, odgadywać jaki kolor powstanie, kiedy zmiesza się żółty z niebieskim. Będą musiały się zastanowić jaka jest ich ulubiona przekąska piknikowa i policzą znajdujące się na obrazku balony. Wymyślą nawet własną historię o przygodach Księżniczki Suli. Pomysłowość i spostrzegawczość bardzo się przydadzą. Wróćmy jednak do naklejek. Choć głównym tematem książki są przebieranki, to na naklejkach znajdziecie nie tylko elementy strojów. Znajdziecie tam dużo, dużo więcej!





Książki z lubianymi przez dzieci bohaterami cieszą się dużym zainteresowaniem. W ogóle mnie to nie dziwi. Dzieci po takie książki sięgają chętnie, bo daje im to dodatkową szansę na obcowanie z bohaterami, których tak bardzo lubią. Dzięki takim książkom mogą bawić się z nimi niemal zawsze i wszędzie. Ale w tej książce chodzi nie tylko o zabawę z Bingiem. Ta książka pomoże dzieciom w nauce ubierania. Pokaże różne sytuacje, które wymagają od nas różnych strojów. Dzieci, które lubią myszkować w szafach rodziców będą tą książką oczarowane. A rodzice? Im ta niewielka książeczka również przypadnie do gustu. Mimo niewielkich rozmiarów zajmie dzieci naprawdę na długi czas. Nie ma przecież dziecka, które nie lubi naklejek, prawda?




 

Bing. Przebieranki! Zabawy i zadania z naklejkami 

HarperKids 2026 


 https://harpercollins.pl/