"Zapadły pałac" (Wydawnictwo Mięta)
Doskonale pamiętam emocje, które towarzyszyły naszej rodzinie rok temu. Tosia stała wtedy przed wyborem szkoły średniej. Ktoś powie, że to nic takiego. Szkoły niewiele się od siebie różnią, w każdej można zdobyć zawód albo zdać maturę. Pewnie tak jest, ale po kiepskiej podstawówce całej naszej rodzinie zależało na tym, żeby szkoła średnia będzie lepsza. Chodziliśmy na drzwi otwarte, czytaliśmy opisy interesujących nas klas, liczyliśmy punkty. W lipcu czekaliśmy na wyniki. Wiedzieliśmy, że lista szkół, które Tosia wybrała ułożona została w taki sposób, że do jednej z nich dostanie się na pewno. Nawet, jeśli nie byłaby to ta wymarzona. Wiedzieliśmy, że zawsze można wziąć udział w drugim naborze. Na szczęście nie było to konieczne, bo rekrutacja ułożyła się po naszej myśli. Przez wiele dni czytałam o problemach absolwentów szkół podstawowych, którzy nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Wiem, że niektórzy z nich prawie do 1 września nie wiedzieli gdzie będą się uczyć.
Emka, bohaterka książki Zapadły pałac Marty Kisiel, również miała ten problem. Nie dostała się do żadnej z wybranych szkół. Na każdym etapie rekrutacji okazywało się, że zabrakło dla niej miejsca. Początek nowego roku szkolnego zbliżał się nieuchronnie, a dziewczyna cały czas nie była uczennicą żadnej szkoły średniej. Trzeba było jak najszybciej znaleźć dla niej jakąkolwiek szkołę. To niestety nie było tak proste, bo wszystkie placówki miały już komplet uczniów. W końcu udało się znaleźć jedną. Czy Emce uda się do niej dostać? Wydaje się, że nie powinno być to trudne. Wystarczy tylko pojechać na obóz organizowany przez szkołę. Tu jednak zaczynają się pierwsze trudności. Okazuje się, że przyszli uczniowie nie zbierają się w miejscu, w którym składali dokumenty. Trzeba pojechać w zupełnie inne miejsce. Mama Emki zdenerwowała się, ale nie straciła zimnej krwi i zawiozła córkę na miejsce zbiórki. Okazało się, że przyszli uczniowie spotykają się w lesie. To tam stoi tytułowy pałac. Czy tam też znajduje się przyszła szkoła Emki? Trudno powiedzieć, bo nie czeka tam na nich żaden nauczyciel ani opiekun...
Czy Zapadły pałac to książka adresowana do czytelników, którzy kończą podstawówkę? Książka opisująca czas egzaminów i rekrutacji do szkoły średniej? Nie! To książka dla każdego, kto lubi czytać dobre książki. Tu mamy wszystko, co może się podobać. Bardzo ciekawą historię, która wciąga od samego początku. Interesujących i różnorodnych bohaterów, którzy budzą emocje. Jednych lubi się bardziej, innych nieco mniej, ale nikt nie pozostawia czytelnika obojętnym. To ważne, bo dzięki temu każdą książkę lepiej i chętniej się czyta. Dobrze też czyta się książkę, w której pojawiają się nawiązania do innych historii. Dzięki temu czytelnik może poczuć się jak detektyw i wyłapywać kolejne motywy, które zna z wcześniejszych lektur. Tu jest ich całkiem sporo, więc bądźcie czujni! I jest jeszcze coś, co tę książkę wyróżnia. Niezwykle piękne wydanie! To już nie tylko ładna ilustracja na okładce i nieliczne, ale zachwycające ilustracje w środku. To także barwione brzegi stron, które układają się miłą dla oka ilustrację. Mnie to od razu zachwyciło i oczarowało. Myślę, że Wy również nie będziecie umieli przejść obok tej książki obojętnie. Naprawdę warto ją przeczytać! I to jak najszybciej, bo autorka zapowiada kontynuację tej opowieści...
Zapadły pałac
Marta Kisiel
ilustracje Joanna Kencka
Wydawnictwo Mięta 2025












































