TOPGAL po raz czwarty, czyli wybieramy plecak dla licealistki!

Rok temu przeżywaliśmy emocje związane z egzaminami do szkoły średniej. Choć doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że Tosia dostanie się do przynajmniej dwóch z wybranych szkół, było trochę nerwowo. Po (delikatnie mówiąc) średniej szkole podstawowej, zależało nam przede wszystkim na tym, żeby trafiła do szkoły, w której będzie po prostu szczęśliwa. Chcieliśmy, żeby z liceum wyniosła dobre wspomnienia. Za nią pierwszy rok nauki przepełniony wielką wdzięcznością, że nowa szkoła (mimo początkowych wątpliwości) przypadła Tosi do gustu i jest chyba tą szkołą, o której marzyła (i, która jej się po prostu należała!). Po zakończeniu rekrutacji zaczęliśmy kompletować wyprawkę. Jednym z jej najważniejszych elementów był plecak. Zupełnie inny niż do tej pory.

Całą szkołę podstawową Tosia nosiła książki w plecakach Topgal. Miała trzy. Nowe wybieraliśmy do pierwszej, czwartej i siódmej klasy. Zmienialiśmy je, bo Tosia rosła i zmieniały się jej potrzeby. Innego plecaka potrzebuje pierwszak, innego dziecko w starszych klasach szkoły podstawowej. Po doświadczeniach z ośmiu lat podstawówki wiedzieliśmy, że plecaki Topgal sprawdzają się świetnie w każdej sytuacji i nigdy nie zawodzą. Mimo to, Tosia poprosiła o inny plecak. Nie chciała niczego kolorowego, nie chciała tak zwanego "porządnego" plecaka. Przystaliśmy na to. Wybrany przez Tosię plecak był ładny i wydawało się, że spełni jej (i nasze) oczekiwania. Minęło kilka miesięcy i okazało się, że bardzo się myliliśmy. Niestety, materiał, z którego był wykonany łatwo się przebarwiał, szelki wydłużały się pod wpływem ciężaru, a na koniec rozpadł się zamek. Pod koniec maja, Tosia została bez plecaka i pożyczyła mój plecak Topgal FINE. Wtedy byliśmy już pewni, na nowy rok szkolny (i mam nadzieję również na kolejne) wracamy do plecaków Topgal.

Wnikliwie przejrzałyśmy stronę producenta i stanęłyśmy przed wyborem jednego z dwóch modeli, które przypadły nam do gustu. Każdy spełniał podstawowy warunek, czyli był czarny. Pierwszym był model FINE XL. Model dobrze nam znany i odpowiednio pojemny, żeby zmieściło się w nim wszystko, co potrzebne licealistce, która uczy się w szkole, w której nie ma szafek. Tosia chciała jednak, żeby jej plecak miał więcej kieszeni, dlatego zaczęłyśmy się uważniej przyglądać modelowi VIKI X 26057. Co, oprócz koloru, urzekło nas w nim najbardziej? Z innymi oglądanymi przez nas modelami wygrał licznymi kieszeniami, przegródkami i komorami. Te ostatnie są dwie. Każda całkiem spora (jedna mieści laptop 15"). Tosia bez problemu zmieści tam książki i zeszyty, których zdarzało jej się nosić wiele. Mniejsze kieszenie doskonale sprawdzą się jako miejsce na śniadaniówkę (choć myśleliśmy, że tej w liceum Tosia nosić już nie będzie, korzystając z dobrodziejstw szkolnego bufetu - myliliśmy się), chusteczki i inne drobiazgi, które mogą przydać się przez cały dzień. Wewnątrz jest też dodatkowa zapinana na zamek kieszonka, w sam raz na portfel i dokumenty oraz smycz, do której można przypiąć klucze (bo te, jak każdy wie, zawsze trudno znaleźć). 

 





Z boku, plecak ma dwie wyściełane kieszenie, na bidon, kubek termiczny, butelkę albo termos (Tosia od razu dobrała do niego butelkę na wodę ION8 o pojemności 750 ml). Tu warto powtórzyć, że kieszonki są wyściełane, a nie zrobione z siateczki, więc nie będą się tak szybko niszczyć i przecierać. Ma też to, z czego słyną inne plecaki Topgal: anatomicznie ukształtowane plecy, szerokie i wygodne szelki i elementy odblaskowe (nie rzucają się w oczy, ale są obecne - zawsze zwracam na to uwagę, bo szkoła zaczyna się jesienią, potem przychodzi długa zima, więc wyjścia z domu albo powrotu po ciemku nie są w szkole średniej niczym wyjątkowym). Elementem, który plecakowi dodaje charakteru jest brelok z napisem better the your ex, co w przypadku naszych perypetii z poprzednim plecakiem budzi na naszych twarzach jeszcze większy uśmiech.



Plecak, który Tosia wybrała na nowy rok szkolny ma wszystko to, co podoba się nastolatkom (czyli dość minimalistyczny design, uniwersalny kolor). Pasuje i do chłopaka, i do dziewczyny. Nie wygląda jak plecak do szkoły. Jest pojemny, ale nie jest ciężki. Ma pas piersiowy, który odciąża plecy. I wygląda na wytrzymały. Powinien sprawdzić się nie tylko w szkole, ale również na krótkim wyjeździe. Na Tosi i na mnie zrobił bardzo dobre wrażenie, nie tylko na stronie internetowej, ale przede wszystkim po rozpakowaniu paczki. Plecak zapakowany jest w specjalny worek w kolekcji X, który z powodzeniem można wykorzystać jako worek na w-f. Szczerze mówiąc, sama chętnie nosiłabym ten plecak, więc trochę Tosi zazdroszczę. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim cieszę się, że mogłam kupić dla niej plecak, który jej się podoba i, którego z przyjemnością będzie używać. Plecak wykonany z wysokiej jakości materiałów i zaprojektowany z myślą o zdrowiu i komforcie ucznia. Po prostu plecak idealny!


 

Plecaki dla uczniów w każdym wieku znajdziecie na


 https://www.topgal-plecaki.pl/

 

"Molly i nowa szkoła" (Wydawnictwo Dwie Siostry)

Za tydzień o tej porze wszyscy uczniowie będą już mieli za sobą nie tylko po rozpoczęciu roku, ale także pierwszy dzień lekcji. Większość wróci do swoich szkół, swoich nauczycieli i swoich kolegów. Niektórzy staną w grupie pierwszaków i będą szukać wśród nich nowych znajomych, z którymi będą poznawać szkolne zwyczaje. Wśród rozpoczynających rok szkolnych znajdą się też tacy, którzy z różnych powodów musieli zmienić szkołę. Nie będzie to dla nich łatwy czas. Trafią do klas, które już się znają. Nie będą najmłodsi, więc nikt nie będzie prowadził ich za rękę. Jak dodać im otuchy? Ci, którzy po raz pierwszy idą do szkoły mogą czytać książki przygotowujące do tego wielkiego dnia. Ci, którzy zmieniają szkołę do tej pory raczej nie mieli w czym wybierać. Teraz to się zmienia. Poznajcie Molly!

Do niedawna życie tej dziewczynki było uporządkowane i przewidywalne. Wszystko zmieniło się, ponieważ musieli się przeprowadzić. Konsekwencją przeprowadzki była, niestety, zmiana szkoły. Kiedy poznajemy Molly, dziewczynka przygotowuje się do pierwszego dnia w nowej szkole. Towarzyszy jej wiele emocji. Nic dziwnego, w takiej sytuacji każdy czułby się nieswojo. Nieśmiała Molly odczuwa to jeszcze mocniej. Denerwowała się debiutem w nowej szkole, tęskniła za przyjaciółką, którą musiała zostawić w poprzedniej. Nie ma jednak odwrotu, trzeba pójść do szkoły. Mama odprowadza Molly i oddaje pod opiekę nowego wychowawcy. Od tej pory wszystko powinno iść zgodnie z planem. Niestety, tak nie jest. Molly musi poradzić sobie z problemami, które na nią spadają. Jakie to będą kłopoty i, co w tej sytuacji zrobi Molly? Tego dowiecie się z książki. Książki, w której oprócz perypetii szkolnych znajdziecie również opis relacji rodzinnych. 




Jest w tej książce humor, są wątki obyczajowe i opisy relacji szkolnych. Mnóstwo ciekawych wydarzeń, których uczestnikami mogliby stać się również czytelnicy tej książki. To bardzo dobra lektura na ostatnie dni wakacji. Doda otuchy tym, którzy mogą być w podobnej sytuacji. Spodoba się tym, którzy lubią historie obyczajowe. To książka dla wszystkich dzieci w wieku szkolnym. Świetna lektura pełne ciekawych bohaterów. Każdy z nich jest inny, każdego można polubić. Tę książkę z powodzeniem dzieci mogą czytać samodzielnie. Litery są duże i wyraźne. Rozdziały niedługie. Na każdej stronie znajdują się jakieś ilustracje. To umila lekturę i sprawia, że dzieciom czyta się tę książkę jeszcze przyjemniej. A sama książka dobrze wypełnia lukę w lekturach dla dzieci, które czeka zmiana szkoły. Dla dzieci, które nie są już pierwszakami może okazać się pomocna podczas powrotu do szkoły, zmiany szkoły, budowania relacji z rówieśnikami i szczęśliwego życia w szkolnych murach. Krótko mówiąc, jest to doskonała lektura (nie tylko) na nadchodzące tygodnie.




 

Molly i nowa szkoła

Sabine Lemira

Signe Kjaer

tłumaczenie Zuzanna Zywert

Dwie Siostry 2024

wiek 6+


TOPGAL po raz trzeci, czyli szkolny plecak dla nastolatki!

Sześć lat temu opisałam poszukiwania plecaka dla pierwszoklasistki (KLIK). Trzy lata temu opublikowałam wpis, który powstał po naszej wizycie w showroomie firmy TOPGAL. Celem wizyty było znalezienie i wybranie plecaka dla przyszłej czwartoklasistki (KLIK). Minęły trzy lata i trzeba było wybrać nowy plecak. Nie robiliśmy tego dlatego, że Tosia dotychczasowy zniszczyła. Noszony przez trzy lata plecak jest w bardzo dobrym stanie, ale dziecko urosło i potrzebuje czegoś większego.

Tydzień temu pokazywałam Wam modele plecaków młodzieżowych TOPGAL, które najbardziej przypadły nam (a raczej Tosi) do gustu. Poprosiłyśmy Was o radę tu, na FB i na Instagramie. Odzew i chęć pomocy bardzo nas ucieszyły. Ostatnie zdanie należało jednak do Tosi. W końcu to jej plecak i to ona będzie go nosić przez kolejne lata. Wybór padł na model SURI 22028. Piękny i kolorowy plecak w sam raz dla nastolatki! Paczka z plecakiem dotarła pod koniec zeszłego tygodnia. Tosię zachwycił piękny karton, w który zapakowany był plecak. Jeśli chcecie komuś plecak TOPGAL podarować, to pomyślcie o takim dodatkowym i efektownym opakowaniu. Do plecaka Tosia wybrała piórnik z takim samym wzorem. Pierwsza przymiarka i już wiedziałyśmy, że informacje na stronie są sprawdzone. Plecak przeznaczony jest dla dziewczynki o wzroście od 150 cm i na mierzącą 152 cm Tosię pasuje doskonale. I prezentuje się pięknie! Zresztą sami oceńcie!


Co charakteryzuje ten model?

  • niska waga (1,28 kg),
  • kilka komór o pojemności i różnym przeznaczeniu (w największej zmieści się laptop),
  • pojemność całego plecaka to 27 l (na tyle dużo, że spokojnie można go również wykorzystać na krótkim wyjeździe),
  • wyprofilowany tył plecaka i lekki stelaż ukryty wewnątrz,
  • pas piersiowy, który odciąża i tak już przeciążone uczniowskie kręgosłupy,
  • boczna kieszeń, w której można umieścić bidon lub butelkę,
  • mała, zapinana boczna kieszeń (w sam raz na chusteczki),
  • karabińczyk do przypięcia kluczy (dzięki czemu już nigdy dziecko nie będzie ich szukać stojąc przed drzwiami),
  • szerokie, grubo wyściełane szelki,
  • materiał wierzchni pokryty wodoodporną membraną,
  • dodatkowo wzmocniony spód,
  • odblaski.

 




Sporo, prawda? Takie to już plecaki. Dobrze zaprojektowane, świetnie wykonane. Uniwersalne. Po prostu ładne. Bez bohaterów popkultury, których pięć minut szybko mija, a gadżety z ich wizerunkami zalegają potem w magazynach. Siedem lat temu usłyszałam o nich od koleżanki z pracy. Wiedziałam, że bardzo poważnie podeszła do sprawy wyboru plecaka dla swojej córki. Była zadowolona, więc, jak ona, wybraliśmy także plecak TOPGAL. Nie zawiedliśmy się. Wiele razy polecałam te plecaki na blogu. Polecałam wszystkim znajomym, którzy szukali plecaka dla swoich dzieci. Wszyscy, którym je poleciłam byli (i są) zadowoleni. Lepszej rekomendacji chyba nie potrzeba, prawda? 



 Wpis powstał w ramach współpracy reklamowej 

z firmą TOPGAL


 https://www.topgal-plecaki.pl/

 

Koniec szkoły, początek wakacji i kolejne trudne wybory

Za Tosią sześć lat szkoły. Sześć lat! Czas zdecydowanie pędzi zbyt szybko. Dopiero co przygotowywaliśmy Tosię (i siebie) na to, że pójdzie do szkoły, a tu, można powoli myśleć o tym, że już niedługo trzeba się będzie z tą szkołą żegnać. Zanim jednak Tosia skończy podstawówkę, ma przed sobą jeszcze dwa lata nauki. Nie kompletujemy jeszcze wyprawki, bo wakacje dopiero się zaczęły, ale jedną ważną decyzję podjąć musimy i chcemy już teraz.

 

Czy byliście tu w 2017 roku, kiedy pojechaliśmy do Cieszyna szukać tornistra dla niezbyt wysokiej pierwszoklasistki? A w 2020, kiedy szukaliśmy plecaka dla czwartoklasistki?

 Jeśli nie, to przeczytacie o tym wszystkim TUTAJ.

Przez ostatni rok Tosia bardzo urosła. Na przestrzeni ostatnich sześciu lat urosła jeszcze bardziej. Zaczynając szkołę mierzyła 116 centymetrów, teraz ma już ponad 150! Do regularnego wymieniania garderoby zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Teraz przyszedł czas na wymianę szkolnego plecaka. Wybór firmy nie jest trudny, a ci, którzy są z nami od dawna, na pewno nie będą zdziwieni czytając jej nazwę. Od pierwszej klasy jesteśmy wierni marce TOPGAL. Czeskiej firmie, która produkuje plecaki od 30 lat! Z ich tornistrem Tosia pomaszerowała do pierwszej klasy. W czwartej, wymieniła na nowy, większy model. Służył przez trzy lata i nie mieliśmy do niego najmniejszych zastrzeżeń. Mieścił wszystko, co było potrzebne i choć był używany każdego dnia, nie widać na nim żadnych uszkodzeń ani zabrudzeń. W ostatnich tygodniach widać jednak było, że mógłby być trochę większy. 

TOPGAL, oprócz plecaków dla przedszkolaków, tornistrów dla najmłodszych uczniów i plecaków dla tych nieco starszych, ma w swojej ofercie również plecaki młodzieżowe. Wybór jest spory. Dobrze wiemy, czego się po nich spodziewać. Cechy charakterystyczne to:

  • niska waga (wiele modeli waży mniej niż kilogram!),
  • usztywniony tył z utwardzanej pianki lub sztywny tył z lekkim stelażem,
  • regulowane, szerokie szelki z pasem piersiowym,
  • grube dno,
  • w wielu modelach dodatkowa rączka do przenoszenia plecaka,
  • zewnętrzne kieszenie, w które można włożyć bidon,
  • odblaski.

Mamy do plecaków TOPGAL pełne zaufanie. Sześć lat noszenia na plecach i tylko jeden zasadniczy dylemat: który model wybrać? Mi najbardziej podoba się ten

plecak młodzieżowy w vintage kwiaty (SKYE 23025)
 

ale to nie ja będę ten plecak nosić. Nie odpada jednak w przedbiegach, bo Tosia i tak ma bardzo duży dylemat. Nowe plecaki ogląda już od kilku tygodni i nadal nie może podjąć decyzji. Najchętniej pewnie wybrałaby pięć, różnych modeli. Po jednym na każdy dzień tygodnia. Na szczycie rankingu znajdują się:



 kolorowy plecak SURI 22028

 

młodzieżowy plecak w róże RUBI 22027

i to spośród nich trzeba wybrać ten jedyny, który będzie towarzyszył Tosi na pewno przez najbliższe dwa lata. Łatwo nie będzie. Dobrze, że przed Tosią całe wakacje :)

A może Wy moglibyście ułatwić nam podjęcie decyzji i wskazać model, który Wam podoba się najbardziej? 

Wpis powstał we współpracy z marką TOPGAL


 

Seria "Wielkie problemy małych ludzi" (Wydawnictwo Jedność)

Nie lubię, kiedy ktoś bagatelizuje problemy innych ludzi. Zwłaszcza jeśli dotyczy to dzieci. Nie lubię, kiedy starsi mówią młodszym, że na razie to nie mają się czym martwić, że za pięć albo dziesięć lat dowiedzą się, co to są prawdziwe problemy. Przecież każdy człowiek, bez względu na wiek, ma własne zmartwienia i może przeżywać jakieś kryzysy. Przypomina o tym seria książek "Wielkie problemy małych ludzi". Każdy tom ma taki sam podtytuł, który brzmi "książka, która dodaje odwagi" i to jedno zdanie tłumaczy wszystko.

Bohaterami książek są dzieci w wieku szkolnym. Każde z nich zmaga się z nieco innym problemem. Ośmioletni Franek, bohater książki Strach ma wielkie oczy boi się bardzo wielu rzeczy. Źle się czuje, kiedy musi wystąpić w szkolnym przedstawieniu. Obawia się dużych psów i ciemnej polany w głębi lasu. Doskonale wie, że nie tylko on ma takie kłopoty. Opowiadali mu o tym jego rówieśnicy, opowiadali dorośli. Tłumaczenie sobie, że inni mają podobnie nie jest jednak żadnym rozwiązaniem. Franek musi pokonać swój strach. I robi to, poznaje różne sposoby na poradzenie sobie z lękiem. Jednocześnie poznają je również czytelnicy. To z książki Strach ma wielkie oczy dowiedzą się, że najważniejsze jest zrozumienie powodu strachu. Jeśli nauczą się je odkrywać i o nich mówić, łatwiej będzie im łatwiej ów strach pokonywać.




Druga książka z serii "Wielkie problemy małych ludzi" dotyka bardzo poważnego i coraz popularniejszego zjawiska gnębienia dzieci przez rówieśników. Ofiarą padła Lenka. Dziewczynka niedawno zmieniła szkołę i nie udało jej się znaleźć w nowej klasie nowych koleżanek. Przeciwnie, stała się obiektem kpin. Grupą szydzących z Lenki dowodzi Julka. Nikt nie chce i nie próbuje nawet się jej przeciwstawić. Lenka cierpi w ciszy. Nikt nie staje w jej obronie. Nauczyciele nie widzą problemu. Rodzicom Lenka nie mówi o tym, co dzieje się w szkole. W końcu sytuację udaje się uleczyć, bo jeden z chłopców decyduje się przerwać zmowę milczenia. Kto zatem powinien przeczytać tę książkę? Wszyscy! Bo dla każdego jest ona przestrogą, a dla wielu może być pomocną dłonią, którą w końcu ktoś do nich wyciągnął.




Dzieciństwo powinno być czasem beztroskiej zabawy. Częściej bywa jednak szkołą życia. Dzieci dotykają bardzo poważne problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Te książki mogą im pomóc. Historie są proste i bardzo życiowe. Dzieci bez problemu odnajdą w nich siebie albo swoich rówieśników. Dowiedzą się z nich, co powinni robić i jak powinni się zachowywać. Często obok nich są dzieci, które potrzebują pomocy i, którym one, mimo młodego wieku, pomóc mogą. Myślę, że te książki powinny trafić nie tylko do domów, ale również do szkół i powinny być czytane w klasach. Problemów jest wiele i nie można zamiatać ich pod dywan. Dzieci powinny wiedzieć, że nie są same, że są obok nich ludzie, którym mogą zaufać i poprosić o pomoc. Tak jak bohaterowie książek Magdaleny Młodnickiej. Przeczytajcie je ze swoimi dziećmi, podsuńcie ich nauczycielom. Razem możemy pomóc dzieciom unikać i wychodzić z sytuacji kryzysowych i cieszyć się tym, czym cieszyć się powinny. Dzieciństwem!

seria "Wielkie problemy małych ludzi" 

Magdalena Młodnicka

ilustracje Ola Makowska

Jedność dla dzieci 2022 

https://www.jednosc.com.pl/
 

Nasz patronat: "Ella i szantażysta" (Wydawnictwo Dwukropek)

Jesień sprzyja melancholii. Wielu może być trudno patrzeć z optymizmem na coraz krótsze dni, coraz chłodniejsze noce i pełne pośpiechu poranki. Szkolne obowiązki pochłaniają wszystkich, a chwil wytchnienia zdaje się brakować. O uśmiech również może być trudno. I tu do akcji wkracza Ella, rezolutna pierwszoklasistka!

 

Jej przygody opisał w swojej nowej książce Timo Parvela. Dziewczynka właśnie rozpoczęła naukę w szkole podstawowej. Każdy pewnie pamięta, że jest to dla wszystkich dzieci rok wyjątkowy. Poznają nowych znajomych, nawiązują nowe relacje, poznaje nauczycieli i zasady panujące w szkole. Ella i jej rówieśnicy mają jeszcze jedno zmartwienie. Dostarczył im go wychowawca, który pewnego dnia zaczął się dziwnie zachowywać. Dzieci podejrzewały, że ma to związek z listem, który pojawił się na biurku mężczyzny. Szybko dodały dwa do dwóch i stwierdziły, że nauczyciel jest szantażowany! Kto mógłby szantażować przedstawiciela grona pedagogicznego? I dlaczego w ogóle ktoś miałby to robić? Na te pytania dzieci jeszcze nie znają odpowiedzi, ale uwierzcie mi, ta grupka zrobi wszystko, żeby pomóc swojemu wychowawcy, odkryć prawdę i (nie)wpaść w tarapaty. Ella i jej przyjaciele zadbają również o to, żeby czytelnicy nie nudzili się nawet przez chwilę. 




Ella i szantażysta to nie jest kolejna z książek, które mają za zadanie przybliżyć przyszłym uczniom szkolną rzeczywistość. Oczywiście, można czytać ją również z tego powodu, ale wydarzenia związane jedynie ze szkołą schodzą w pewnym momencie na dalszy plan i stają się jedynie tłem. Główni bohaterowie wychodzą ze szkolnych murów i przeżywają (pewnie) największą przygodę swojego życia. Wzbijają się na wyżyny kreatywności (a czasem także nieodpowiedzialności). Są dziećmi i mają pomysły jak wszystkie dzieci. Z ich realizacją bywa różnie. Ku uciesze czytelników, którzy przy tej książce będą się znakomicie bawić. Czy pierwszoklasiści będą mogli przeczytać ją samodzielnie? Ci sprawnie czytający pewnie tak. Ci, którzy z czytaniem mają jeszcze kłopoty, będą potrzebowali wsparcia rodziców. Czcionka nie jest za duża, a tekstu na stronie jest całkiem sporo. Nie jest to oczywiście żaden zarzut, historia jest tak ciekawa, że można ją pochłonąć w jeden wieczór. Taki jesienny i melancholijny. W taki właśnie wieczór Ella i szantażysta poprawi Wam humor i na pewno podniesie ciśnienie!




Ella i szantażysta

Timo Parvela

ilustracje Katarzyna Koczubiej-Pogwizd

tłumaczenie Iwona Kiuru

Dwukropek 2021


https://dwukropek.com.pl/