Góry nasza miłość. "Na Giewont się patrzy" (Oficyna Wydawnicza Oryginały)

Książki wydawane przez Oficynę Wydawniczą Oryginały zawsze mnie wzruszają. Wynika to z faktu, że opowiadają one o czasach, które bezpowrotnie mijają razem z ludźmi, którzy są tych książek bohaterami. Tym razem autorki znakomitych Zeszytów Bananowych zabierają czytelników w Taty. Nie są to jednak Tatry jakie znamy z wakacyjnych wojaży, ale Tatry sprzed kilkudziesięciu lat, Tatry z pierwszej połowy XX wieku.

Nie było wtedy tłumów na Krupówkach, żyło się inaczej, wolniej. Miejscowi niekoniecznie zajmowali się goszczeniem turystów. Było inaczej, ale równie ciekawie.
Na Skalnym Podhalu, w miejscu magicznym,
gdzie jest wspaniały widok na Giewont,
tradycje są wyjątkowo silne,
a klimat nigdy nie rozpieszczał swoich mieszkańców,
najstarsi górale otworzyli przed nami 
swoje domu i serca.
Tymi słowami zachęcają czytelników do lektury autorki książki Barbara Caillot Dubus i Aleksanda Karkowska. A czytelnik w tej książce się zatraca i całym sobą chłonie niezwykły świat, którego już nie ma. Bo nie ma dzieci, których mamy chodzą do Zakopanego, żeby sprzedać masło, śmietanę, a na plecach niosą dziesięć litrów mleka. Nie ma dzieci, które idą pieszo siedem kilometrów do kościoła, w którym mają przystąpić do Pierwszej Komunii. Nie ma dzieci wyłapujących z nor świstaki, żeby ich tłuszczem leczyć rany i choroby.
Są za to uśmiechnięci starsi ludzie w ciepłych swetrach albo tradycyjnych strojach razem ze swoimi historiami i wspomnieniami. To oni opowiadają czytelnikom o swoim dzieciństwie. Często biednym, ale bardzo szczęśliwym. Po wodę chodzili do studni. Szedł ten, kto akurat nie miał żadnej pracy, bo kiedyś każdy miał jakieś obowiązki i musiał, bez względu na wiek, pomagać w domu. W domach była tylko jedna izba, w której spała cała rodzina, a zimą również zwierzęta. A imiona dzieciom często wybierał ksiądz proboszcz, który miał chrzcić dziecko. Ksiądz był uparty i jak sobie namyślił, tak dziecko chrzcił. Nie chciał Janina, ale Joanna. Gadali mi, że Joasia to pańskie imię. Kiedy przychodziła pora wypasu owiec trzeba było udać się z nimi na halę. Niektórzy w szałasie spędzali całe lato. Tam nie było czasu na odpoczynek i podziwianie górskich widoków, trzeba było doić, paść, a w nocy pilnować, żeby owiec nie zaatakował niedźwiedź. A kiedy kończyło się lato trzeba było wrócić do szkoły, ale nie wszystkie dzieci chodziły tam regularnie.

We wrześniu ławki były puste, bo jak nie na pastwisku byli,
to ziemniaki kopali.

Tyle do szkoły chodziłem, co mnie posyłali. Mama kazała mi zanieść masło czy ziemniaki,
żeby nauczycielka odfajkowała, że chodzę. Zawsze chciałem się uczyć, ale nie miałem możności.
Musiałem poagać. Dopiero po wojnie wyciągałem po kryjomu braciom młodszym 
zeszyty i się uczyłem rachunków.

Podobnych opowieści jest w książce wiele. Czyta się je z ogromnym zainteresowaniem i z rosnącym zachwytem. Ja na początku przeskakiwałam między stronami, czytałam następne historie w zupełnie przypadkowej kolejności. Potem przeczytałam całość "od deski do deski". 

Tatry i Zakopane to dla Tosi kraina mityczna. Co roku obiecujemy sobie, że spędzimy tam wakacje, a potem rezygnujemy na rzecz jakiejś bliższej lokalizacji. Tymczasem każde wakacje spędzają tam dziadkowie Tosi, którzy po powrocie kuszą ją opowieściami o ty, jak wiele atrakcji i pięknych widoków czeka na miejscu. Będziemy musieli (a tak naprawdę bardzo chcemy) tam pojechać. Na Giewont się patrzy tylko wzmogło to pragnienie! Jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy kochają Tatry i dla tych, którzy jeszcze nie odkryli ich piękna. Ta książka wzbudza i rozbudza miłość do gór, do ludzi, którzy tam mieszkają i do świata, który znika bezpowrotnie. Na szczęście są tacy, którzy próbują go ocalić i zamknąć w książkach. Doceniamy i chłoniemy podhalańskie piękno. Zachwyćcie się nim razem z nami.








Na Giewont się patrzy
Barbara Caillo Dubus 
Aleksandra Karkowska

Środowe recenzje: Zapisujemy wspomnienia, czyli "Zeszyt Bananowy. Babciu! Dziadku! Proszę, opowiedz mi" (Oficyna Wydawnicza Oryginały) + KONKURS

Jako dziecko zadawałam swoim babciom i dziadkom mnóstwo pytań. Dziś pamiętam odpowiedzi tylko na część z nich. Pamięć ludzka bywa zawodna, szczegóły umykają, a ja żałuję, że odpowiedzi nigdzie nie zapisałam. Tosia ma szansę nie popełnić moich błędów, bo w jej ręce trafił ostatnio kolejny Zeszyt Bananowy autorstwa Barbary Caillot Dubus i Aleksandry Karkowskiej. Tym razem autorki zachęcają czytelników do przepytania seniorów rodu. 


Co robili dziadkowie kiedy byli mali? Jakie mieli oceny w szkole? Jak wyglądali i czym zajmowali się ich rodzice? W co najchętniej bawili się ze swoim rodzeństwem? Czy nosili klucz na szyi? To tylko kilka z naprawdę wielu pytań, na jakie natkniecie się w Zeszycie bananowym. Autorki o niczym nie zapomniały. Dziadkowie będą opowiadać wnukom o tym jak obchodzili urodziny, przypomną sobie imiona koleżanek i kolegów z dzieciństwa, a także jak poznali swoją drugą połówkę (czyli naszą babcię lub naszego dziadka). 
Wnuki wypytają dziadków o wydarzenia bardzo śmieszne i te absolutnie poważne. Będą wspólnie oglądać zdjęcia i wklejać je do Zeszytu bananowego, narysują dom rodzinny dziadka albo babci, opiszą podwórko, na którym bawili się w dzieciństwie dzisiejsi seniorzy. Trzeba będzie nawet odnaleźć świadectwo szkolne dziadka albo babci lub spróbować przypomnieć sobie oceny z najważniejszych przedmiotów. 

Tego zeszytu nie da się uzupełnić w kilka minut, na to trzeba poświęcić kilka dni albo najlepiej kilka długich wieczorów. Jedne pytania będą prowokować kolejne, których w książce nie ma, ale odpowiedzi na nie będą dla dzieci interesujące. To na pewno będzie niezwykły czas. Interesujący dla obu stron będzie również fragment, w którym wnuki odpowiedzą na te same pytania, co ich dziadkowie. Dotyczyć one będą ulubionych rzeczy (między innymi koloru, zwierzęcia, książki, sportu). Ciekawe, czy będzie więcej podobieństw, czy może różnic;)

Niewielka książeczka po uzupełnieniu staje się bezcennym skarbem. Efektem długich rozmów dziadków z wnukami. Myślę, że dzieci, które teraz zadają dziadkom i babciom pytania z Zeszytu Bananowego nie wiedzą jeszcze jak bardzo wyjątkową rzecz tworzą. Z pewnością po latach będą ją wspominać z rozrzewnieniem. Z pełnym przekonaniem mówię, że Zeszyt Bananowy. Babciu! Dziadku! Proszę, opowiedz mi! trzeba kupić. Autorki zebrały najważniejsze tematy, jakie warto poruszyć podczas rozmowy z dziadkami. Uzupełniając kolejne strony najmłodsi i najstarsi członkowie rodzin będą budować niewidzialny most między swoimi pokoleniami. Na pewno odnajdą wiele rzeczy, które mimo różnicy wieku, łączą ich pokolenia i pewnie się zdziwią, jak wiele ich jest!






A dla Was mam konkurs, w którym nagrodą jest oczywiście
Zeszyt Bananowy. Babciu! Dziadku! Proszę, opowiedz mi!

Jeśli chcecie stać się jego posiadaczami,
opiszcie w komentarzu

najzabawniejsze wspomnienie związane z Waszymi babciami albo dziadkami.

Na odpowiedzi czekam do 22 stycznia!
 Spośród wszystkich odpowiedzi wybiorę jedną, a jej autora nagrodzę
Zeszytem Bananowym.

WYNIKI KONKURSU

Moja babcia asystowała mi, kiedy uczyłam się jeździć na rowerze,
cała akcja zakończyła się moim lądowaniem w pokrzywach,
dlatego nie mogłam wybrać innego komentarza,
niż ten, którego autorką jest

ZWYKŁA MATKA!

Moje wspomnienie związane z babcią - była najlepszym towarzyszem dla mnie kiedy jeździłam na rolkach, ona oczywiście spacerowała obok z psem, zawsze mnie motywowała, żeby co rano wyjść na spacer! Dziadek z kolei....nauczył mnie łowic ryby, uwielbiałam to :)

Proszę o kontakt mailowy :)
 
Zeszyt Bananowy. Babciu! Dziadku! Proszę, opowiedz mi!
Barbara Caillot Dubus
Aleksandra Karkowska 

Środowe recenzje: Inspiracja adwentowa, czyli "Zeszyt Bananowy. Na Gwiazdkę" (Oficyna Wydawnicza Oryginały)

W ostatnich dniach na blogach, FB i Instagramie pojawiło się mnóstwo zdjęć pokazujących stworzone samodzielnie kalendarze adwentowe. Dziś opowiem Wam o niewielkiej książce, którą 1 grudnia (czyli już jutro) znajdzie w swoim kalendarzu Tosia. 


Z roku na rok jest coraz bardziej świadoma, czeka nie tylko na prezenty, ale cieszy się również z przygotowań, dlatego chciałam jej jeszcze bardziej uprzyjemnić, przybliżając jednocześnie związane z Adwentem i Bożym Narodzeniem zwyczaje. 
Zeszyt bananowy. Na Gwiazdkę może nam towarzyszyć od Adwentu do Trzech Króli. Co można w nim znaleźć? Jest mnóstwo pomysłów na dekoracje, są przepisy kulinarne i inspiracje zabawowe. Bardzo ciekawa jest znajdująca się na początku książki ankieta. Dzieci same zdecydują komu zadadzą wymyślone przez autorki pytania. Mogą to być dziadkowie, rodzice, sąsiedzi albo nauczyciele. O co będą ich pytać? Między innymi o to, czy wieszali jabłka na choince, czy dzielili się opłatkiem ze zwierzętami i, czy do ich domów przychodzili kolędnicy. To doskonały punkt wyjścia do poznania zwyczajów, które nie są dziś kultywowane. 
Na kolejnych stronach czekają zagadki, świąteczna wykreślanka, zabawa w skojarzenia i mały sprawdzian ze znajomości nazw zwierząt, które zasypiają na zimę. Potem przychodzi czas na dekorowanie domu, autorki proponują stworzenie świeczników ze słoików i śnieżynek, które można przykleić do szyby. Tym, którzy chcieliby poczuć świąteczną atmosferę radzą przygotować zapachowe kule, czyli pomarańcze z goździkami. Inspiracji nie brakuje. Są pomysły na stworzenie kartek bożonarodzeniowych, które można wysłać do bliskich i przyjaciół. Mi szczególnie spodobał się kupon na dobre uczynki, dzieci mogą podarować go swoim dziadkom i zaoferować w nim pomoc w zakupach, w sprzątaniu, a może nawet w kuchni.
W książce znalazły się również krótkie opowiadanie, czyli Legenda o choince i niedźwiadku, który mieszkał w polskich Tatrach. Nie zabrało oczywiście przepisów kulinarnych oraz pomysłów na zabawę w domu (na przykład przeglądanie się w bombkach choinkowych oraz bożonarodzeniowe kalambury) i na dworze (lepienie bałwana i budowanie iglo). W książce znalazł się również fragment poświęcony kolędom, zwyczajom związanym z wieczerzą wigilijną oraz symbolice ozdób wieszanych na choince.

Napisałam o wielu rzeczach, a to tylko ułamek pomysłów i opowieści, które można znaleźć z Zeszycie Bananowym. Na Gwiazdkę. Ta książeczka może stać się wspaniałym przewodnikiem w czasie Adwentu i Bożego Narodzenia. To doskonały sposób na wspólne spędzenie czasu, pretekst do rozmów z domownikami, a także coś, co umili oczekiwanie na Boże Narodzenie. Dzieci stają się współtwórcami tej książki, rozwiązują zadania, zapisują swoje przemyślenia, rysują i kolorują. Na pewno nie będą się nudzić.
Dlatego, jeśli szukacie pomysłu na to, co włożyć do kalendarza adwentowego albo szukacie inspiracji mikołajkowej, radzę przyjrzeć cię Zeszytowi Bananowemu. Na Gwiazdkę. Nieduży, niedrogi, ale kipiący pomysłami, kreatywny i zachwycający! W sam raz dla dzieci!




 

Zeszyt Bananowy. Na Gwiazdkę
Barbara Caillot Dubus
Aleksandra Karkowska