Cykl o Mai i ciabci - nasze tegoroczne odkrycie litrackie!

Znam te książki od trzech lat, znam i bardzo lubię. Polecam wszystkim, kupuję jako prezenty zaprzyjaźnionym dziewczynkom i żadnych reklamacji do tej pory nie dostałam. Do tej pory mówiłam o tej serii w samych superlatywach, robiłam to jednak tylko z własnej perspektywy. Tosia na czytanie tych książek wydawała mi się jeszcze za mała (choć wydawnictwo poleca ją dla dzieci od szóstego roku życia). W październiku uznałam, że nadszedł właściwy moment na pierwsze spotkanie Tosi i Mai. Pretekstem było organizowane w Poznaniu spotkanie z autorem serii. Przed spotkaniem zaczęłyśmy czytać pierwszy tom i Tosia przepadła! Co ją tak w tych książkach zachwyciło?


Pewnie łatwiej byłoby nam napisać, co jej się nie spodobało. A ponieważ spodobało jej się wszystko, to w tym miejscu mogłabym skończyć pisać. Tego jednak nie zrobię, zdradzę Wam za to kilka informacji dotyczących serii książek Marcina Szczygielskiego.



Główna bohaterką jest Maja. W pierwszym tomie serii, książce Czarownica piętro niżej, dziewczynka ma osiem lat i czeka na narodziny młodszej siostry. Nie wszystko układa się jednak po myśli rodziny. Mała Alicja rodzi się przed czasem i musi leżeć w szpitalu. Mama dziewczynki kursuje między szpitalem a domem. Mają zajmuje się tata. Sytuację wszystkich bohaterów dodatkowo komplikuje fakt, że cały czas pada deszcz. Dzień w dzień z nieba spływają litry wody, a życie staje się coraz bardziej skomplikowane. Dlatego rodzice Mai podejmują decyzję o wysłaniu córki do Szczecina. Ma tam zamieszkać w domu dalekiej krewnej, której nigdy wcześniej nie tylko nie odwiedzała, ale i nie widziała na oczy! Maja próbuje się buntować, ale na niewiele się to zdaje. Tata odwozi ją do Szczecina i zostawia w dziwnym, starym mieszkaniu, u bardzo oryginalnej i nieco ekscentrycznej krewnej. Zupełnie nie ma na to ochoty, czuje się porzucona. Nie może odnaleźć się w nowym miejscu i z trudem akceptuje zwyczaje ciabci. Na dodatek wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Okazuje się, że potrafi porozumiewać się z kotem i wiewiórką (która uważa, że jest lisem). Nie będą to jednak ostatnie dziwne rzeczy, które wydarzą się wokół Mai. Dziewczynka usłyszy tajemnicze głosy na strychu i dowie się, że ciabcia ma w ogrodzie Zdradliwe Lilie. To na pewno nie będą nudne wakacje. 




Nie będzie to również ostatnie spotkanie z ciabcią. Kolejne będą miały miejsce w następnych tomach serii. Każdy z nich rozpocznie się katastrofą. Koniec świata zda się bliski. W Tuczarni motyli Warszawę zasypie śnieg, w Klątwie dziewiątych urodzin będzie wiatr, w Bez piątej klepki bohaterowie zmagać się będą z mgłą, a w Pomylonym narzeczonym z nieznośnym upałem. Każde z tych zjawisk atmosferycznych ściśle wiąże się z Mają i jej magicznymi zdolnościami. Okaże się bowiem, że dziewczynka odziedziczyła po swoich krewnych umiejętności czarowania! Jak je wykorzysta? Czy zostanie czarownicą? Tego wszystkiego dowiadywać będziecie się z kolejnych tomów serii.



Moim zdaniem Marcin Szczygielski jest jednym z najlepszych pisarzy tworzących dziś książki dla młodych czytelników. Kupuję jego książki bez wahania, czytam z zainteresowaniem i zachwytem, a potem odkładam dla Tosi. Jej zachwyt serią o Mai utwierdził mnie w tym, że dobrze robię. Książki są mądre i ciekawe. Nie brakuje w nich nawiązań do współczesnych wydarzeń. Język jest żywy, piękny i, co najważniejsze, bliski młodemu czytelnikowi. My, serię o Mai, czytamy głośno. Podzieliłyśmy się rolami i każda z nas daje głos swoim ulubionym postaciom. W ciągu dwóch miesięcy nadrobiłyśmy prawie całą serię. Co prawda plan był taki, że w grudniu robimy przerwę na czytanie adwentowych książek, ale w tym postanowieniu wytrwałyśmy zaledwie kilka dni. Tosia stwierdziła, że musi koniecznie dowiedzieć się, co spotka jej bohaterów. Bohaterów, z którymi bardzo się zaprzyjaźniła. Do ich przygód często wraca w swoich wypowiedziach. To dowód na to, że te książki stały się jej bardzo bliskie i cały czas w niej żyją. 





Każda z nas bawi się przy tej serii tak samo dobrze. Bohaterów, nawet tych nieco bardziej czarnych, nie da się nie lubić. Wszyscy, bez wyjątku, są fenomenalni. Tak samo jak opisane w książkach wydarzenia. Bawią, zapierają dech w piersiach, czasem przerażają, bardzo często śmieszą. I do tego jeszcze ilustracje Magdy Wosik. Niebanalne, miłe dla oka, doskonale pasujące do tej historii. Charakterne jak Maja i ciabcia. Zabawne jak przygody, które przeżyły. Najwięcej możemy dostrzec na tych, które znajdują się na stronach tytułowych każdego rozdziału. Uwielbiamy je oglądać i spędzamy na tym sporo czasu. Czasu bardzo wyjątkowego. Niby zawsze przy książkach czas płynie inaczej, ale tutaj mamy do czynienia z totalnym szaleństwem. Niby chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, co wydarzy się dalej, a jednocześnie nie chcemy zbyt szybko kończyć czytania. W końcu kolejny tom dopiero w planach i jeszcze trochę będziemy musiały na niego poczekać. Wy, jeśli tej serii jeszcze nie znacie, koniecznie nadrabiajcie. Drugiej takiej, na polskim rynku wydawniczym, nie znajdziecie. Miłego czytania!




A książki z tej serii znajdziecie w wydawnictwie Bajka


Komentarze

  1. Sama chętnie przeczytam. Dziękuję za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córka ma na imię Maja i też jest charaktrna więc myślę, że ta książka i dla niej by się bardzo spodobała.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawa seria książek :) Muszę podsunąć siostrzenicy męża :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna propozycja, jednak jeszcze nie dla nas.Warto sobie ją zapiasać i tak zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że Tosia sięga już po coraz poważniejsze i bardziej zaawansowane lektury. Tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My jeszcze nie znamy tej serii, ale liczę na to, że Jak Rozalka zacznie sama czytać to pozna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na stanie 5 i 9 letnie dzieci i coś mi sie wydaje, że to propozycja dla nas. Oboje uwielbiają serie książkowe więc już wiem czego poszukam w bibliotece następnym razem

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wygląda obłędnie, cudowne ilustracje, a treść też wydaje się niezwykle ciekawa i wartościowa :) Szkoda, że moje przedszkolaki są za małe na takie lektury, bo chętnie bym im poczytała (a przy okazji sobie!).

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaki zacny stosik książeczek! Jestem ciekawa czy nam by się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza