"Pola mówi: dzidziuś!" (Wydawnictwo Media Rodzina)

Takie książki już dawno opuściły naszą biblioteczkę. Tosia wyrosła z nich w czasach przedszkola, małych dzieci w rodzinie brakuje, więc nikt o tego typu lektury nie pyta. Mimo to przeglądam oferty wydawnictw i wyłapuję, co ciekawsze nowości. O tej serii przeczytałam na jednej z grup skupiających rodziców czytających dzieciom. Czym mnie zaintrygowała zdradzę na końcu, na razie kilka zdań poświęcę jednemu z jej tomów.

 


Tomików raczej, bo seria "Pola mówi" formatem przypomina uwielbianą przez małą Tosię "Kicię Kocię". Podobieństwo jest pewnie nieprzypadkowe, bo te dwie serie wydaje ten sam wydawca, czyli Media Rodzina. Tom, który przeczytałam ma wiele mówiący tytuł Pola mówi: dzidziuś!. Łatwo się domyślić, że książka Irene Marienborg opowiadać będzie o dziewczynce czekającej na narodziny rodzeństwa. Dziewczynkę perspektywa posiadania brata albo siostry cieszy i ciekawi. Czuje też pewien niepokój, w końcu sytuacja jest dla niej zupełnie nowa, a ona będzie musiała się w niej odnaleźć. Na razie trochę smuci ją fakt, że mama musi więcej odpoczywać, ale na szczęście jest tata, który dotrzymuje Poli towarzystwa i wymyśla kolejne zabawy. Sytuacja zmienia się całkowicie, kiedy na świat przychodzi rodzeństwo Poli. Dziewczynka jest nieco rozczarowana, bo liczyła, że będzie miała brata, a tu mama urodziła drugą córeczkę. Pola jest zdziwiona, smutna i zagubiona. Musi się w tej sytuacji odnaleźć. Czy dorośli jej pomogą? Będą próbowali. To zadanie trudne zarówno dla rodziców dziewczynki, jak i wszystkich bliskich i dalszych znajomych, którzy odwiedzą ich dom. Dorośli będą sobie z tym radzić różnie, a ich perypetie będą lekcją nie tylko dla małych czytelników, ale przede wszystkim dla ich rodziców.




Przyszedł czas na to, żeby zdradzić, co napisano o tej serii, że aż musiałam (mimo braku dziecka w docelowym wieku) ją przeczytać. Poszło  o ilustracje. Ktoś napisał, że są brzydkie. Okładki książek z serii "Pola mówi" widziałam w księgarniach już wcześniej, ale nigdy nie zaglądałam do środka. Teraz zajrzałam, nawet całkiem dokładnie obejrzałam i mogę stwierdzić jedno. Z tymi ilustracjami nie jest aż tak źle. Nie są to malowidła w stylu Matejki, ale nie ma w nich niczego brzydkiego. Dzieci nie będą się tych ilustracji ani bać, ani spoglądać z niechęcią. A co mogę napisać o treści? Jest znakomita! Nie wiem, jak przedstawiano temat przewodni w innych tomach, ale to, co zrobiono w tym bardzo mi się podoba. W książce pokazano blaski i cienie posiadania rodzeństwa. Są sytuacje, w których Pola się cieszy, takie, w których jest smutna albo zła. Dziewczynka bywa zagubiona i zdezorientowana. Jej przygody, to lektura nie tylko dla dzieci czekających na rodzeństwo, ale również dla ich bliskich. Dorośli przypomną albo uświadomią sobie, jak trudne może być odnalezienie się w roli starszego brata albo starszej siostry. Jeśli macie w swoim otoczeniu dzieci, które czekają na rodzeństwo albo sami jesteście w takiej sytuacji, zwróćcie koniecznie uwagę na tę książkę, bo na pewno Waszej rodzinie pomoże.




Pola mówi: dzidziuś!

Irene Marienborg

tłumaczenie Katarzyna Kolasińska

Media Rodzina 2020

wiek 2+ 


https://www.mediarodzina.pl/

Komentarze

  1. Takie książeczki mogą być pomocne. Swoją drogą Pola to bardzo ładne imię. Podoba mi się. Z kolei imię Tosia w ostatnich latach wraca do łask.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książeczka dla każdego dziecka, które oczekuje rodzeństwa. Oraz dla rodziców, którym może bardzo pomóc w "ogarnięciu" tego tematu z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, ja przygotowaliśmy chłopców na pojawienie się rodzeństwa, to bardzo trudne zadanie i nie można go zaniedbać. Takie książeczki bardzo pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie ta cała seria jest warta uwagi 💪

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładne kolory w tym wydaniu, lubię takie barwy. Pjawienie sie nowego członka rodziny to wielkie wydarzenie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mojej małżonce będę musiał podesłać ten artykuł. Ją ten artykuł na pewno bardzo zainteresuje.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza