"Magia do góry nogami. Na pokaz" (Wydawnictwo Mamania)

Nie przesadzę, jeśli napiszę, że opowieści dla dzieci i młodzieży z elementami magii są jednymi z najczęściej wydawanych książek. Zapoczątkował to ponad dwadzieścia lat temu Harry Potter, a potem pojawiało się coraz więcej nowych tytułów. Wiele było bardzo interesujących, trafiały się też książki znacznie słabsze. 

Sama może nie czytałabym tych książek tak chętnie, gdyby nie Tosia. Ona takie lektury uwielbia i czerpie z ich czytania wielką przyjemność. Nic dziwnego, że seria "Magia do góry nogami" również trafiła do jej biblioteczki. Zna ją już od jakiegoś czasu (pierwszy tom ukazał się w 2020 roku) i ciągle darzy sentymentem. Dlaczego? Powodów jest wiele. Przede wszystkim lubi ją za ciekawą historię. Główną bohaterką serii jest obdarzona magicznymi zdolnościami Nora. Nie są to jednak zdolności, które byłby dla niej powodem do dumy. Magia Nory jest odwrócona i nie działa tak jak działać powinna. Z tego powodu nie została przyjęta do klasy, w której uczą się ci, którzy mają "prawdziwe" magiczne umiejętności. Nora uczy się w klasie uznawanej za klasę odmieńców i nieudaczników. Jej uczniowie zdają sobie sprawę, że nie panują nad swoimi mocami. Są nieprzewidywalni i przez to często czują się gorsi od swoich rówieśników. Nauczyciele też nie dają im specjalnego wsparcia. Ba! Czasem (może nieświadomie, ale jednak) nawet te różnice podkreślają. Przykład? Bardzo proszę! Szkolny pokaz talentów. Uczniowie z klasy Magii do góry nogami nie są na nim mile widziani. Jednak oni chcą wziąć w nim udział. I zrobią wszystko, żeby tak się stało, a czytelnicy będą im gorąco kibicować.

"Magia do góry nogami" to seria nie tylko dla tych, którzy lubią magiczne opowieści. To seria dla wszystkich, którzy lubią książki opowiadające o życiu. Sporo tu nawiązań do codzienności, do wydarzeń i relacji, które czytelnicy mogą znać z własnego życia. Najmocniej akcentowane jest tu poczucie niedopasowania, z którym zmaga się pewnie wiele dzieci. Ta książka doda im otuchy i pokaże, że nawet ci, którzy uważani są za "innych" są tak naprawdę jedyni w swoim rodzaju i wyjątkowi! Dlatego każdego powinno się doceniać i nikogo nie powinno się odrzucać. To bardzo mądra i ważna lekcja, którą wyniesie każdy, kto przeczyta tę książkę (i całą serię).

Magia do góry nogami. Na pokaz

Sarah Mlynowski

Lauren Myracle

Emily Jenkins

tłumaczenie Aleksandra Weksej

Mamania 2022


https://mamania.pl/

"Seria Niefortunnych Zdarzeń" powraca (Wydawnictwo HarperKids)

Na kontynuacje niektórych serii czekamy wyjątkowo niecierpliwie. Zdarza się, że zżywamy się z bohaterami tak mocno, że wprost nie możemy się doczekać kolejnego tomu ich przygód. W przypadku "Serii Niefortunnych Zdarzeń" też tak było. Był jednak jeszcze jeden, równie ważny powód. Jaki?

Chodzi o zasadę, którą kieruję się niemal od zawsze. Najpierw czytam książkę, potem oglądam film. "Seria Niefortunnych Zdarzeń" to serial, którego oglądanie przerwałyśmy, czekając na wydanie kolejnych tomów. Teraz książki już się ukazały, ferie rozpoczęły i niedługo obejrzymy kolejne odcinki. O czym będą? Najkrócej i najprościej mówiąc o tym, co poprzednie. Główni bohaterowie się nie zmieniają. To oczywiście sieroty Baudelaire. Dwie dziewczynki - Wioletka i Słoneczko oraz jeden chłopiec - Klaus. Dzieci żyły szczęśliwie i spokojnie do dnia, w którym zginęli ich rodzice. Od tej pory wszystko się zmieniło. Dzieci nie miały nikogo bliskiego. Opieki nad nimi podjął się daleki krewny, który (jak się szybko okazało) bardziej interesował się majątkiem należącym do rodzeństwa niż nimi samymi. Hrabia Olaf, bo o nim mowa, prowadził bardzo nieuczciwą grę, żeby tylko zdobyć pieniądze należące do rodzeństwa. W dwóch pierwszych tomach serii, rodzeństwo dzielnie walczyło z diabolicznymi pomysłami hrabiego Olafa. W trzeciej części ich przygód, pod tytułem Ogromne okno, czytelnicy mogli mieć nadzieję, że Hrabia Olaf nie stanie już na drodze rodzeństwa. Dzieci przeprowadziły się do kolejnej dalekiej krewnej, nieco ekscentrycznej, ciotki Józefiny. Tu, w jej nadmorskim domu, miały znaleźć spokój i ukojenie. Tak się jednak nie stało. Na ich drodze znowu stanął Hrabia Olaf i rodzeństwo musiało zrobić wszystko, żeby nie wpaść w jego ręce. 


To wydarzyło się w tomie trzecim. A co stało się w czwartym? W nim rodzeństwo rozpoczęło pracę w "Tartaku Szczęsna Woń". Miejscu nieprzyjemnym i nieprzyjaznym. Miejscu, do którego nikt nie chciałby trafić. Praca była ciężka. Zdecydowanie za ciężka, jak dla dzieci. Na dodatek ich drogi znowu przecięły się z drogą Hrabiego Olafa... Jak to wszystko się skończy? Cóż mam powiedzieć? Tak naprawdę się nie skończy, bo "Seria Niefortunnych Zdarzeń" na czterech tomach się nie kończy...

 



Za co polubiłyśmy tę serię? Za przewrotność. Za nieustannie puszczane do czytelników oczko. Za uprzedzanie ich, że to historia smutna, która nie daje otuchy. Czy nie daje? Zdania mogą być podzielone. Na pewno zaskakuje, bo takiej historii (chyba) wcześniej nie było (a jeśli była, to nie udało nam się na nią trafić). "Serii Niefortunnych Zdarzeń" się nie czyta, te książki się po prostu pochłania! Myślę, że to jedne z tych książek, które wciągną nawet najbardziej zagorzałych przeciwników czytania. Jest w nich wszystko, co można polubić i, co może zainteresować. Ciekawi, niebanalni bohaterowie, dobre i złe charaktery, zwroty akcji, zaskakujące wydarzenia. Nam połączenie tych wszystkich elementów zdecydowanie przypadło do gustu. I jesteśmy pewne, że jeśli sięgniecie po te książki, to również dołączycie do grona zadowolonych czytelników!

Książki z serii "Seria Niefortunnych Zdarzeń" 

znajdziecie na


"Pimi z Krainy Tygrysów" - film dla całej rodziny

Do kina chodzimy zaskakująco często. Nie skłamię, jeśli napiszę, że nigdy nie chodziłam do kina tak często, jak chodzę z Tosią. Jestem przekonana, że wyrośnie z niej prawdziwa miłośniczka kina, bo widzę jak wiele przyjemności daje jej oglądanie filmów. Niektórych nawet kilka razy.

 


Film Pimi z Krainy Tygrysów, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć widziała już dwa razy i czuję, że nie powiedziała ostatniego słowa. Pierwszy raz oglądałyśmy go przed Mikołajkami, na przedpremierowym pokazie w poznańskim kinie Muza. Historia od razu przypadła nam do gustu. Głównym bohaterem filmu jest Balmani. Chłopiec od niedawna mieszka w domu dziecka. W trzęsieniu ziemi, które nawiedziło jego rodzinną miejscowość stracił matkę i od tej pory jest na świecie sam. Jest mu bardzo ciężko. Marzy tylko o tym, żeby móc wrócić do miejsca, z którego go zabrano. W końcu podejmuje decyzję o ucieczce. Pewnej nocy pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i rusza w stronę Katmandu. Pewnie w końcu udałoby mu się tam dotrzeć bez większych problemów, gdyby na jego drodze nie stanęli kłusownicy. Od tej pory Balmani podróżuje w towarzystwie maleńkiej tygrysicy. Zwierzę straciło matkę i padłoby łupem kłusowników, gdyby chłopak go nie uwolnił i nie zabrał ze sobą. Ale zabrał i... 

Bardzo chciałabym Wam zdradzić całą tę historię, ale nie mogę. Nie mogę odebrać Wam przyjemności jej obejrzenia na dużym ekranie. Czy warto? Moim zdaniem tak. Pimi z Krainy Tygrysów to piękny, mądry i wciągający film dla całej rodziny. Nie brakuje emocji, nie brakuje pięknych, górskich krajobrazów, nie brakuje momentów, w których można się wzruszyć (i nawet uronić łezkę). Jest, co oglądać, jest o czym myśleć. Przede wszystkim o krzywdach, jakie ludzie wyrządzają zwierzętom. Twórcy filmu przypominają jak wielkim złem jest kłusownictwo. To bardzo mądre i ważne przesłanie. Ciągle słyszymy o nielegalnych polowaniach na zwierzęta. Dotyczą one nie tylko odległych zakątków świata, ale również naszego kraju i naszych lasów. Nieustannie także zwierzętom dzieje się krzywda, dlatego takie filmy są bardzo potrzebne.

"Tym razem ci się upiekło!" (Wydawnictwo Literatura)

Są tacy, którzy czas na czytanie znajdą zawsze. Nie są im straszne nawet najdłuższe powieści. Nie pochłaniają ich może w jeden dzień, ale wykorzystując każdą wolną chwilę i w ten sposób radzą sobie nawet na najgrubszymi tomiskami. Są też tacy, którzy czasu na czytanie mają mniej i tacy, w których grube książki budzą sprzeczne emocje. Właśnie dla nich (choć nie tylko) pisane są opowiadania. Formy od powieści krótsze, ale równie interesujące!

Jeśli ktoś szuka zbioru ciekawych opowiadań dla dzieci, to chciałam poinformować, że już szukać nie musi, ponieważ znalazłam dla Was taki zbiór. Napisała go Joanna Olech, autorka kultowej już Dynastii Miziołków. Tym razem ci się upiekło! to zbiór pięciu opowiadań adresowanych do młodych czytelników. Najkrótsze ma niespełna trzydzieści, najdłuższe około pięćdziesięciu stron. O czym opowiadają? Najkrócej mówiąc o codzienności. Warto jednak od razu zaznaczyć, że bywa to codzienność z odrobiną magii i niesamowitości. Ich bohaterami są dzieci i młodzież łudząco podobni do czytelników. Przeżywają przygody, które mogłyby spotkać każdego. Borykają się z kłopotami, które mogą przytrafić się także czytelnikom. Jest tu mowa o braku akceptacji, poszukiwaniu przyjaźni. Jest wątek o budowaniu poczucia własnej wartości i lękach, z którymi borykają się młodz ludzie. Dzieci szybko odnajdą w tych historiach siebie i swoich rówieśników!



Tym razem ci się upiekło! to na pierwszy rzut oka książka niepozorna. Na okładce dominują beże i brązy. Przyznacie, że nie są to najpopularniejsze i najbardziej kuszące kolory. Rysunek z okładki zapowiada jednak interesującą literacką przygodę. Warto dać się jej porwać, bo Tym razem ci się upiekło! czyta się znakomicie i z ogromną przyjemnością. Przy okazji dobrze się bawiąc. Te opowiadania zachęcają również do przemyślenia wielu rzeczy. Jakich? Choćby naszych relacji z innymi ludźmi. To ważna sprawa dla nas wszystkich, więc dobrze, że jest w tych opowiadaniach tak mocno obecna. To jeden z najważniejszych powodów, dla których powinno się tę książkę przeczytać.



 

Tym razem ci się upiekło!

Joanna Olech

ilustracje Bartek Brosz

Wydawnictwo Literatura 2022

wiek 9+


https://www.wydawnictwoliteratura.pl/

"Detektyw Wróbel i złamane pióro" (Wydawnictwo Agora dla dzieci)

Długo kazali nam czekać. Panowie Samojlik i Wajrak wystawili cierpliwość czytelników na bardzo poważną próbę. Ponad cztery lata po premierze ostatniego tomu Umarłego Lasu, ukazał się w końcu ich nowy komiks. Czy warto było czekać? Zaraz wszystkiego się dowiecie!

 

W komiksie o przygodach Detektywa Wróbla to komiks, na pierwszy rzut oka, Umarłemu Lasowi bardzo bliski. Bohaterowie znowu mają skrzydła i dzioby. Nie są to jednak te same ptaki, które poznaliśmy kilka lat temu (choć niektóre gatunki mogą wydać się Wam znajome). Inne jest również miejsce, w którym rozgrywa się akcja. Zamiast do lasu, trafiamy w sam środek miejskiej dżungli. Czy to miejsce przyjazne dla ptaków? Sądząc po liczbie gołębi, które widuję na ulicach Poznania, najlepsze z możliwych. Cóż czeka na ptaki i czytelników tego komiksu? Przygoda kryminalna! Zagadka do rozwiązania! Ptaki do uratowania! Ktoś zaczyna im zagrażać. Co dokładnie się dzieje? Ptaki spadają z nieba. Brzmi zabawnie? A jednak wcale zabawnie nie jest. Skrzydlate istoty są w niebezpieczeństwie i ktoś musi im pomóc. Do akcji wkroczy Detektyw Wróbel. Właśnie on, ze wsparciem włochatki Purzysławy, pochyli się nad losem ptaków. Grono podejrzanych o czyhanie na życie ptaków będzie spore, wśród podejrzanych nie zabraknie oczywiście ptaków drapieżnych. Ale czy to one są za to odpowiedzialne? Może to jednak tylko niesłuszne podejrzenia? Dobrze wiecie, że nie mogę Wam tego zdradzić i musicie sami przeczytać tę historię od początku do końca.




Detektyw Wróbel i złamane pióro nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Historia jest znakomita. Pełna humoru, zaskakujących zwrotów akcji i ciekawych informacji. Ciekawostki dotyczące ptaków, które trafiły do Detektywa Wróbla, może być trudno znaleźć w szkolnych podręcznikach. Tu zostały bardzo zgrabnie wplecione w treść. Oprócz nich są jeszcze fragmenty, które moglibyśmy nazwać naukowymi albo teoretycznymi, w których autorzy dzielą się kolejnymi informacjami z życia ptaków. Wszystko oczywiście w zrozumiałej i interesującej dla młodego czytelnika formie. Wiedza przekazywana w taki sposób sama wchodzi do głowy, a dzięki tak przystępnej formie, czytanie kojarzy się wyłącznie z przyjemnością. Jeśli dodamy do tego jeszcze świetną oprawę graficzną (stworzoną oczywiście przez Tomasza Samojlika), to otrzymujemy książkę, która bawi, uczy i zachwyca. A najlepszą rekomendacją dla tego komiksu, niech będzie fakt, że od deski do deski przeczytałam go ja, osoba, która panicznie boi się ptaków! Z całego serca polecamy i czekamy na więcej. Bo to dopiero początek przygód Detektywa Wróbla...





Detektyw Wróbel i złamane pióro

scenariusz Tomasz Samojlik, Adam Wajrak

ilustracje Tomasz Samojlik

Wydawnictwo AGORA 2023