"Biała kartka Elki Żelki" (Wydawnictwo Literatura)

Znacie kogoś, kto pisze jeszcze pamiętnik? Ja nie. Choć w sklepach papierniczych dostępne są piękne notesy, które mogą stać się pięknymi pamiętnikami, to pisze je coraz mniej osób. Ja w wieku nastoletnim regularnie zapisywałam kolejne zeszyty, Tosia nie wypełniła ani jednego do końca, choć miała kilka podejść. Nie twierdzę, że to jest złe. Czasy się zmieniły i młodzi ludzie też są inni. Zamiast pisać robią zdjęcia i to one dokumentują ich przeżycia i ważne dla nich wydarzenia.

Mała Elka pewnie też mogłaby robić dużo zdjęć i zamykać w nich wspomnienia. Nietypowy prezent, który otrzymała na początku wakacji sprawił jednak, że zamiast robić zdjęcia zaczęła opisywać to, co ją spotkało. Pamiętnik i gęsie pióro dostała w prezencie od mieszkającej w Australii babci. Prezent bardzo ją zaskoczył, a jednocześnie ucieszył. Elka nie zastanawiała się długo i wzięła się do pisania. Opisała całą swoją rodzinę, najlepsze koleżanki i kolegów. Nie pominęła najbardziej wyjątkowych przygód, których była uczestniczką ani o szkolnych perypetiach, których nie brakuje w życiu żadnego dziecka chodzącego do szkoły. W bardzo interesujący sposób przedstawiła swoją rodzinę. A rodzinę Elka ma bardzo wyjątkową. Babcia w Australii, dziadek w Kanadzie. U babci jeszcze nigdy nie była, ale Kanadę zdążyła już poznać i pasjonująco o niej opowiada. Równie ciekawa jest opowieść Elki o pobycie nad polskim morzem. Spacer po Słowińskim Parku Narodowym, wizyta w helskim fokarium, pływanie na SUP-ie. Elka ciekawie opowiada nie tylko o wyjątkowych miejscach. W podobny sposób opisuje codzienne wydarzenia, których jest uczestniczką. 




Za tydzień rozpoczynają się wakacje. Jedni wyjadą na koniec świata, inni spędzą wakacje w Polsce. Ktoś pojedzie do babci, ktoś wyjedzie w góry albo nad morze. Każdy będzie spędzał wolne dni w najbardziej lubiany przez siebie sposób. Biała kartka Elki Żelki Ewy Chotomskniej to książka, która może towarzyszyć na wakacjach w dowolnym zakątku Polski lub świata. To ciekawa lektura dla młodych czytelników. Tych, którzy już samodzielnie czytają i tych, którym trzeba jeszcze czytać. Wszystkim się spodoba. Spodoba się czytelnikom połączenie elementów powieści i pamiętnika. Przypadną im do gustu rymowanki pojawiające się na wielu stronach. Zachwycą ich bajecznie kolorowe ilustracje Anny Simeone. Jeśli ktoś szuka jeszcze prezentu dla dzieci z okazji kończącego się roku szkolnego i rozpoczynających się wakacji, to ta będzie idealna! Bardziej wakacyjnej książki nie znajdziecie.




Biała kartka Elki Żelki

Ewa Chotomska

ilustracje Anna Simeone

Wydawnictwo Literatura 2026 

wiek 6+ 


 https://wydawnictwoliteratura.pl/

"Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach" (Wydawnictwo Paśny Buriat)

Pierwszy raz pojechaliśmy na Podlasie cztery lata temu. Ze śmiechem mówiłam wtedy, że jadę tam pierwszy i ostatni raz. Powodem była oczywiście odległość, bo Podlasie to dla nas przeciwny kraniec Polski, wiele przejechanych kilometrów i godzin spędzonych w samochodzie. Kiedy tylko przekroczyliśmy granicę Podlasia wiedziałam, że chcę tam wrócić! Przy tym pierwszym wyjeździe moim przewodnikiem była przeczytana rok wcześniej książka Wojciecha Koronkiewcza Z Matką Boską na rowerze. Była to pierwsza książka wydana przez wydawnictwo Paśny Buriat, która trafiła do mojej biblioteczki. Jak się łatwo domyślić, nie była to książka ostatnia.

Miłość do Podlasia łączy się z miłością do książek wydawnictwa Paśny Buriat. Czytam je chętnie, zawsze dowiaduję się z nich czegoś nowego i znajduję tam pomysły na miejsca, które warto odwiedzić. Te książki to dla mnie szansa na poznanie miejsc, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Często są to miejsca niezbyt znane i mało popularne. Nie ma ich w przewodnikach, prowadzą do nich małe drogi. Po takich prowadzi czytelników również Monika Radzikowska, autorka książki Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach. Wędrujemy z nią nie tylko po Podlasiu, ale również po Mazurach, Suwalszczyźnie i Beskidach. Opuszczamy Polskę i udajemy się do Mołdawii i Nadniestrza, odwiedzamy Łotwę, Finlandię, Mongolię i kilka innych zakątków świata, do których autorkę zaprowadziły pasja i ciekawość. W każdym z nich spotyka ciekawych ludzi, poznaje ich życie, zwyczaje. Rozmawia o tym jak postrzegają świat, co jest dla nich najważniejsze w życiu. Podróże Moniki Radzikowskiej są bardzo swobodne, jakby nie miała na nie konkretnego planu. Zdarzało się, że wysiadała w jakimś mieście i zdawała się na gościnność ludzi. Przyjmowała zaproszenia do ich domów, do świata, w którym żyją. Poznawała miejsca oczami ich mieszkańców, słuchała ich historii. Dowiadywała się rzeczy, których nie ma w przewodnikach ani podręcznikach. 




Czy zazdroszczę Monice Radzikowskiej jej przygód? To pytanie nie mogło wyjść z mojej głowy, kiedy czytałam tę książkę. Trochę tych podróży na pewno zazdroszczę. Ale dużo bardziej zazdroszczę jej odwagi! Nie wiem, czy byłabym gotowa na takie wyprawy. Minęło już kilka dni, odkąd skończyłam czytać Opłotki i nadal się waham. Pewna jestem jednak tego, że to była fantastyczna lektura. Wciągająca i zachwycająca na każdej stronie. Autorka snuje wspaniałą opowieść, w której czytelnik może się zatracić. Monika Radzikowska opisuje wszystkie wyprawy w tak ciekawy sposób, że czytając tę książkę można odnieść wrażenie, że podróżuje się razem z nią. Trudno się od tej książki oderwać, trudno jest nie dać się jej wciągnąć. To lektura może niekoniecznie magiczna, ale na pewno magnetyzująca! Z wieloma ciekawymi bohaterami i zdjęciami, na których można zobaczyć opisywane miejsca. Nie jest to typowa książka podróżnicza, nie jest to typowy reportaż. Raczej bardzo udane połączenie tych dwóch gatunków. Ja przeczytałam ją z przyjemnością, a lektura dała mi niesamowitą radość i dużo inspiracji do kolejnych (może jeszcze nie tak dalekich) podróży. 

 





Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach

Monika Radzikowska

Paśny Buriat 2026 


 https://pasnyburiat.pl/

"Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty" (Wydawnictwo EGMONT)

Jakie bohaterki literackie lubię najbardziej? Ciekawe i intrygujące. Nietypowe, oryginalne, odważne i mądre. Bohaterki, którym trochę zazdrości się przygód i mądrości, którą kierują się przy rozwiązywaniu problemów. Czy takich bohaterek jest wiele? Z roku na rok coraz więcej, ale mam wrażenie, że ciągle za mało, że cały czas lubimy bohaterki uległe, żyjące marzeniami o wielkiej miłości, pogodzone z losem.

Enola Holmes taką bohaterką na pewno nie jest. To dziewczyna, która ma własne zdanie i nie boi się go wyrażać. Wiedzą o tym wszyscy, którzy czytali powieści i komiksy albo oglądali film o jej przygodach. Nic nie może jej zatrzymać. Wie czego chce, wie do czego dąży. Nie godzi się na rolę, w którą chcą ją wtłoczyć starsi bracia. Idzie własną drogą. Najnowszy tom jej przygód jest tego najlepszym dowodem. Tym razem uwagę Enoli zwróciło zaginięcie redaktora amerykańskiego magazynu literackiego. Sprawa jest bardzo dziwna. Mężczyzna przyjechał do Londynu, żeby podpisywać umowy na wydawanie książek. Nie jest to nic niebezpiecznego. Nie jest to nic nielegalnego. Nic nie powinno mu się stać. A jednak zniknął. Enola nie waha się ani chwili. Musi i chce rozwikłać tę zagadkę. Szybko jednak przekona się, że sprawa nie jest ani łatwa, ani oczywista. Enola musi być bardzo czujna. Musi szybko analizować sytuację, w której się znalazła i wyciągać odpowiednie wnioski. Bo zniknięcie amerykańskiego redaktora to tylko wierzchołek góry lodowej, sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i niebezpieczna.





Za co najbardziej lubię przygody Enoli? Na pewno za ich różnorodność. Każda sprawa, z którą dziewczyna się mierzy jest inna. Każda jest ciekawa. W każdej Enola musi wykorzystać wszystkie cechy swojego charakteru. Musi być odważna, musi starać się cały czas kontrolować sytuację. Rozglądać się wokół siebie. Wiedzieć komu może zaufać. Być przez cały czas czujna i uważna. A emocjonujących sytuacji w tych historiach nie brakuje. Wiele jest zwrotów akcji. Czytelnicy przeżywają wszystkie przygody razem z bohaterką, a ponieważ mamy tu do czynienia z komiksem, akcja toczy się jeszcze szybciej i budzi jeszcze więcej emocji. Nie wierzycie? Przeczytajcie jeden tom serii "Śledztwa Enoli Holmes" i nie będziecie mieli żadnych wątpliwości.




 

Komiksy z serii "Śledztwa Enoli Holmes"

znajdziecie na


 https://egmont.pl/

 

"Basia. Wielka księga zmysłów" (Wydawnictwo HarperKids)

Są bohaterowie, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Kultowe postaci, które znają wszyscy. Dzieci rozmawiają o nich w przedszkolu, chcą przebierać się za nie w trakcie codziennej zabawy i balu przebierańców. Dorośli polecają opowieści o nich innym dorosłym. Lubią je za walory edukacyjne, za ciekawy sposób przedstawiania świata, za przekazywanie uniwersalnych wartości i opowiadanie o otaczającym nas świecie.

Taką bohaterką jest na pewno Basia. Rezolutna dziewczynka, która po raz pierwszy pojawiła się w świecie literatury dziecięcej w 2008 roku. Jak łatwo policzyć, w tym roku, ta seria świętuje pełnoletność! Na szczęście jednak Basia nie dorosła. Nadal jest przedszkolakiem i przeżywa przygody, które przypominają te, które mogą się przytrafić czytelnikom książek. W najnowszym tomie wierni czytelnicy mają okazję poznać jej zupełnie nowe przygody. Do książki trafiło dziesięć opowiadań, które łączy motyw zmysłów. Każde z nich opowiada o tym, w jaki sposób poznajemy świat naszymi zmysłami. Jest historia dotycząca wzroku, jest historia o słuchu, dotyku, węchu, smaku, a nawet o intuicji. Przygody Basi i jej przyjaciół stanowią punkt wyjścia do snucia opowieści o zmysłach. Pojawia się w tych opowiadaniach muzyka, są czułe albo wyjątkowo czujne spojrzenia. Jest opowieść o tych, którzy nie widzą, a także o tym, co pachnie pięknie i o zapachach, których wolelibyśmy nie czuć. Znajdziecie też w tej książce opowiadanie o różnych preferencjach smakowych. Każda historia jest inna, łączą je bohaterowie. Basia, jej bliscy i przyjaciele. Dzieci i dorośli. Ich codzienne przeżycia i całkiem wyjątkowe sytuacje.




Znam Basię bardzo długo. Była już dobrze znaną bohaterką dziecięcej literatury, kiedy Tosia była mała. Minęło kilka ładnych lat, a Basia zachwyca kolejne dzieci. Odnajdują w niej wszystko, co lubią. Ciekawe historie, bliskich sobie bohaterów. Przygody, które pewnie sami chcieliby przeżyć. Tutaj, oprócz opowiadań, znajdziemy też część aktywizującą małych czytelników. Każdy rozdział kończy część, którą śmiało moglibyśmy nazwać popularnonaukową. Wyjaśniono w niej różne kwestie związane z opisywanym zmysłem, a na końcu znajdują się jeszcze zadania, które pomogą dzieciom ten zmysł rozwijać. Fantastyczna zabawa dla wszystkich czytelników! Myślę, że ta książka może stać się doskonałym prezentem dla dzieci z okazji kończącego się roku (przed)szkolnego. Mali czytelnicy na pewno będą zadowoleni, bo chętnie poznają nowe przygody ulubionej bohaterki.

 





Basia. Wielka księga zmysłów

Zofia Stanecka

ilustracje Marianna Oklejak

HarperKids 2026 


 https://harpercollins.pl/

"Moja rodzina" (Wydawnictwo Debit)

Wszyscy znają to pojęcie. Rodzina to jedno z tych słów, które dziecko słyszy najszybciej. Dobrze wiemy, że każda rodzina wygląda nieco inaczej. Jedne są mniejsze, inne większe. W jednych są mama i tata, w innych tylko mama albo tylko tata. Są też takie, gdzie dzieci wychowują dwie mamy albo dwóch ojców. Czy jedne są lepsze od drugich? Oczywiście, że nie. Ale niektórym zbyt często zdarza się o tym zapomnieć i świadomie lub nie sprawiać innym przykrość. Żeby takich sytuacji uniknąć potrzeba edukacji i to od najmłodszych lat.

Podstawą i początkiem nauki jest zawsze ciekawość. Ta dziecięca jest najlepsza i powinniśmy zachować ją w sobie jak najdłużej. Dzieci pytają o wszystko, dzieci wszystkim się interesują. Wszystko jest dla nich ciekawe. Rodzicom i opiekunom dziecięcą ciekawość często trudno jest zaspokoić. Nawet, jeśli znają odpowiedź na pytanie zadane przez dziecko, to zdarza się, że nie umieją na nie odpowiedzieć zrozumiałym dla dziecka językiem. I tu z pomocą przychodzą książki. Pisane specjalnie z myślą o dzieciach. Książka Moja rodzina jest tego dobrym przykładem. Na czterdziestu stronach autorka, Pauline Oud, opowiada o różnych rodzinach, ich codzienności i wyjątkowości. Tłumaczy mniej lub bardziej zawiłe kwestie prawne (choćby jak to jest z tymi nazwiskami). Przypomina, że rodzeństwa nie można sobie wybrać i opowiada o rodzinie patchworkowej. Wyjaśnia czym jest adopcja. To wyjątkowo ciekawy fragment książki, bo zaciekawi zarówno dzieci, które zostały adoptowane, jak i te, które chciałyby proces adopcji zrozumieć. Jest też bardzo interesujący fragment o zasadach, które obowiązują w rodzinach. Autorka wyjaśnia, że każda może mieć swoje zasady i to, co dla naszej rodziny jest oczywiste, dla innych może być czymś wyjątkowym albo nawet niedostępnym (lub zakazanym).




Wiele zmieściło się w tak małej książce. Dla dzieci w wieku przedszkolnym może to być prawdziwa encyklopedia rodziny. Pełna ważnych i ciekawych informacji. Napisana w interesujący i zrozumiały dla dzieci sposób. Dopełniona ilustracjami, które tę książkę nie tylko uzupełniają, ale również współtworzą. Dzięki nim mali czytelnicy jeszcze lepiej zrozumieją to, co napisano w książce i, co autorka chciałam im przekazać. Takie książki dobrze czytać w domowym zaciszu i w przedszkolu. Wszędzie tam, gdzie są dzieci, które mogą zadawać pytania. Sprawdzi się doskonale jako punkt wyjścia do rozmowy z dziećmi i jako źródło wiedzy, kiedy chcemy na zadawane przez dzieci pytania odpowiadać. Lektura obowiązkowa dla małych i dużych!





Moja rodzina

Pauline Oud

tłumaczenie Agnieszka Bienias

Wydawnictwo Debit 2026 

wiek 4+ 


 

 https://soniadraga.pl/wydawnictwo-debit