Gra(my) w piątki: "Zakupy" (Kapitan Nauka)

Jakie gry lubicie najbardziej? Ja lubię te, które nie zajmują dużo miejsca, a jednocześnie oferują niemal nieograniczoną zabawę. Lubię również te, które czegoś uczą. Ortografia, budowa i funkcjonowanie ludzkiego ciała i język angielski. Gier edukacyjnych jest sporo i cały czas pojawiają się kolejne... Bardzo przez nas lubiany Kapitan Nauka wydał właśnie coś zupełnie nowego. Tytuł zadziała na wyobraźnię wszystkich kobiet, podobno uwielbiamy zakupy, więc Zakupy to na pewno coś dla nas. Ale to nie jest gra tylko dla mniejszych i większych kobiet.


CO KRYJE W SOBIE KOLOROWY KARTONIK?

Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazują się wykonane z tektury kosze na zakupy w ilości czterech sztuk, karty z listami zakupowymi i żetony przedstawiające produkty spożywcze. Karty z listami zakupowymi są cztery, a każda z nich jest dwustronna. Przedstawiają one osiem różnych sklepów (papierniczy, sportowy, ogrodniczy, spożywczy, ogrodniczy, warzywniczy, z zabawkami, z owocami i odzieżowy). Pod nazwą sklepu znajduje się sześć produktów, które można w nim kupić. Wszystkie podpisano w dwóch językach, po polsku i angielski. Na żetonach (których jest 48) znajdują się te same rzeczy (tym razem bez podpisów), które umieszczono na listach zakupowych. Zobaczyć można na nich skarpetki, lalki, paprykę, wiśnie, konewkę, bułki, sanki i mazaki. 

JAK GRAĆ?

Zakupy to gra, którą można bawić się na kilka sposobów. W dołączonej do niej instrukcji opisano dwanaście wariantów gry, w tym trzy, które przy okazji zabawy uczą również angielskiego. Każdy powinien znaleźć taki, który będzie mu najbardziej odpowiadał. W co będziemy grać możemy uzależnić od tego, czego chcemy nauczyć dziecko. Na przykład chcąc sprawdzić, który z graczy najszybciej poradzi sobie ze zrobieniem zakupów, kiedy nie mamy na to czasu, wybieramy wariant Mistrz zakupów na czas. W niej gracze muszą jak najszybciej odnaleźć produkty ze swojej karty, wygrywa osoba, której zajmie to najmniej czasu. Wielbicielom promocji spodoba się wariant Łowca okazji, która sprawdza pamięć i umiejętność kojarzenia, a te na wyprzedażach są pożądane. Rozgadane maluchy (czyli na przykład Tosia) chętnie zagrają w Gawędziarza. Tu będą musieli opowiadać o historie z wybranymi przez siebie produktami, tłumaczyć, dlaczego wybrali właśnie te. 
A warianty angielskie? Te są równie interesujące. W nich uczyć się można angielskich nazw sklepów i sprzedawanych w nich produktów. Można je powtarzać i przyporządkowywać nazwy do odpowiednich obrazków (wersja Zakupy po angielsku) albo rozdawać żetony dopiero po poprawnym wymówieniu nazwy (Zakupy po angielsku 2). Jest jeszcze trzecia wersja (Kupiec angielski), w której gracze rozkładają na stole wszystkie żetony i osoba, która poprawnie wymówi nazwę, może włożyć żeton do swojego koszyka. 
CO TAK NAPRAWDĘ MYŚLIMY O ZAKUPACH?
Bez względu na to, który wariant gry wybierzecie, zabawa będziecie się dobrze bawić. W mniejszej albo większej grupie, a nawet w pojedynkę, zabawa będzie doskonała. Sugerowany wiek graczy to 3-7 lat, więc starsze rodzeństwo będzie mogło bawić się z młodszym i każde z dzieci przy okazji się czegoś nauczy. A skoro już wspomniałam o młodszych dzieciach, to trzeba zaznaczyć, że gra wykonana jest w taki sposób, że żaden maluch nie będzie jej straszny. Gruba tektura, zaokrąglone krawędzie sprawiają, że Zakupy to nie tylko dobra, ale i bezpieczna zabawa. 
Wspomniałam ostatnio, że Tosia po pójściu do szkoły zaczęła poważniej podchodzić do nauki angielskiego. Zakupy to kolejna rzecz, która pomoże jej w nauce. Przyjemna zabawa, a nie nudne wkuwanie słówek i przy okazji świetny sposób na na rodzinny wieczór. A te są coraz dłuższe, więc jeśli gry, które macie w domu już Wam się znudziły, polecamy wybrać się na zakupy po Zakupy!





Zakupy
liczba graczy 1-4
wiek graczy 3-7 lat
czas gry 10-20 minut
Kapitan Nauka, 2017


"Na tropie angielskich słówek" - recenzja książki i KONKURS (Kapitan Nauka)

Wiecie, że zwracam dużą uwagę na szatę graficzną książek dla dzieci. Dla dziecka ilustracja to pierwsza i najważniejsza część książki. Jeśli nie potrafią czytać, mogą oglądać obrazki. Dlatego ważne jest, żeby były ładne, stworzone przez prawdziwego artystę, a nie program komputerowy. My mamy grono swoich ulubionych ilustratorów i stworzone przez nich książki kupujemy w ciemno. Możemy je kartkować godzinami i nasz zachwyt nimi nie słabnie ani na chwilę. 

 

A czy wyobrażacie sobie godzinami oglądać słownik? Ja tak, odkąd jest z nami książka Na tropie angielskich słówek, piękny, oryginalny słownik obrazkowy dla dzieci. Wydał go Kapitan Nauka, który o edukowaniu najmłodszych wie już chyba wszystko. I pewnie ten słownik nie wyróżniałby się niczym wyjątkowym, spośród innych dostępnych na rynku, gdyby nie fakt, że do pracy nad nim przystąpiło 12 znanych, lubianych i utalentowanych polskich rysowników. Każdy z nich stworzył jedną rozkładówkę. A każda z rozkładówek to inny temat. I tak: 
  • Kamila Kozłowska narysowała statek piracki, który uczy liczb,
  • Agata Kopff pokazała pory roku,
  • Daria Bidzińska zabrała dzieci do pracowni malarza i tam uczy ich kształtów i kolorów,
  • Katarzyna Urbaniak w krainie baśni pokazuje zabawki,
  • Katarzyna Fus zapoznaje dzieci z angielskimi nazwami członków rodziny,
  • Paulina Wyrt uczy przyimków,
  • Maciej Łazowski pokazuje zwierzęta
  • Katarzyna Urbaniak rysunkami opowiada o emocjach,
  • Tomasz Kowal narysował środki transportu,
  • Katarzyna Kołodziej uczy nazw ubrań,
  • Robert Romanowicz zaostrza apetyt zabierając dzieci do restauracji,
  • Marcin Mino zapoznaje z przyimkami.
Sporo, prawda? Ale nie ma się czego bać! Trzeba się cieszyć, korzystać i brać pełnymi garściami:) Angielski nazywany jest łaciną XXI wieku, dzieci uczą się go niemal od urodzenia. Porozumieć się w tym języku możemy w każdym zakątku świata. Dlatego warto go znać. Ten słownik na pewno im w nauce pomoże. Sprawi również, że zapamiętywanie nowych słówek będzie łatwe i przyjemne. Ilustracje, podpisy w języku polskim i angielskim oraz możliwość ich odsłuchania. Tak, tak, na stronie Kapitana Nauki znajdziecie nagrania w formacie mp3, można je pobrać i powtarzać słownictwo w dowolnym momencie. 







Nie będę ukrywać, trochę zazdroszczę Tosi tych wszystkich edukacyjnych zabawek, książek, które w ciekawy dla niej sposób przekazują wiedzę. Z takim słownikiem sama chętnie uczyłabym się angielskiego. Kolorowy, znakomicie zilustrowany, pełen ciekawych, ważnych i potrzebnych słówek. Dla dzieci w każdym wieku. Najmłodszych ucieszy możliwość kartkowania książki i oglądania ilustracji. Starsi będą dzięki niej poznawać nowe słowa, wyrażenia i proste zdania. Wszyscy bez względu na wiek z przyjemnością tę książkę obejrzą, wypatrzą na ilustracjach mnóstwo szczegółów. Bo nudzić się z tą książką na pewno nie można.

Czujecie się zachęceni do zakupu tej książki? Tak, to wstrzymajcie się, bo mam niespodziankę! KONKURS, w którym wygrać można jeden egzemplarz książki Na tropie angielskich słówek. Co trzeba zrobić? Odpowiedzieć na jedno pytanie:

Jakie jest Wasze ulubione angielskie słówko?


Spośród wszystkich opublikowanych pod tym postem komentarzy zawierających odpowiedź na pytanie, wybiorę jedną, której Autor zostanie nagrodzony tą fantastyczną książką!

Na odpowiedzi czekam do środy 29 listopada. Ogłoszenie wyników w czwartek. 

WYNIKI!!!

Nie było łatwo wybrać jedną odpowiedź, ale w końcu się udało.
Autorką zwycięskiego komentarza jest KALA K!

Gratuluję i proszę o przesłanie mailem adresu do wysyłki książki.
 






Na tropie angielskich słówek
Kapitan Nauka, 2017





Podróżowanie z dzieckiem to pestka. Jeśli jedzie z nami Kapitan Nauka

Pisałam już o tym przy okazji pierwszego artykułu w tym cyklu. Tosia w podróży gada jeszcze więcej, niż zwykle. Ile to już razy błagałam o kilka minut ciszy?! A Tosia bezlitośnie mówiła i mówiła... Długo zastanawiałam się, jak to jej gadanie przekuć w coś pożytecznego, aż w końcu wymyśliłam. Musimy mieć coś, co skupi jej uwagę i pozwoli mi chwilę odpocząć od czytania (nie mam choroby lokomocyjnej, ale po godzinie nieustannego czytania zaczyna mi się robić niedobrze). W końcu udało mi się coś takiego znaleźć.


Odkąd Tosia poznała zasadę działania długopisu pokochała pisanie i rysowanie. Zawsze, kiedy wybieraliśmy się w podróż kupowaliśmy jej jakąś gazetkę dla dzieci. Mogła wtedy rozwiązywać zadania, kolorować obrazki i mierzyć się z rebusami. Gazetki te mają jednak jedną zasadniczą wadę, po rozwiązaniu wszystkich zagadek, nadają się do wyrzucenia. Dlatego doszłam do wniosku, że lepiej sprawdziłoby się coś ze ścieralnymi kartkami. Przeszukując strony www różnych wydawnictw trafiłam na zestaw Koncentracja. 100 zabaw z detektywem Motywem z Kapitana Nauki. Piękne, świetnie wykonane pudełko skrywa w sobie 50 suchościeralnych kart, pisak do ich wypełniania i książeczkę, w której rodzice znajdą mnóstwo ciekawych informacji i wskazówek napisanych przez psychologa. Tosia z rozwiązywaniem zadań nie wytrzymała do wyjścia z domu. Jeszcze przed wyjazdem wyciągnęła z pudełka kilka kart i główkowała w poszukiwaniu rozwiązania. Zadania są bardzo różnorodne, dzieci będą musiały porównywać ze sobą dwa obrazki, próbować odwzorować obrazek znajdujący się na karcie. Są zadania, w których trzeba wyszukać wśród bardzo podobnych elementów konkretne obrazki. W innych trzeba łączyć kropki, w kolejnych odczytać zaszyfrowaną wiadomość. Zadania nie są trudne, ale wymagają skupienia, czyli tak, jak zapewnia Kapitan Nauka rozwijają koncentrację, rozwijają również umiejętność pisania.
Karty są bardzo dobrze wykonane. Tosia rozwiązywała je już kilkukrotnie, a co za tym idzie kilkukrotnie usuwała z nich odpowiedzi, a na kartach nie ma ani jednego śladu po pisaku. Niestety zdarzało się nam kupować książki z kartami suchościeralnymi, z których napisów nie udało się usunąć. Z tych wszystko schodzi bez problemu. Równie wytrzymałe jest pudełko do przechowywania kart, Tosia, jak każde dziecko nie jest zbyt cierpliwa, więc kiedy zobaczyła kartonik chciała go od razu otworzyć, robiła to nieco nieporadnie, ale niczego nie uszkodziła. Opakowanie wygląda jak nowe. Oprócz tego, że opakowanie jest ładnie wykonane jest również niezwykle praktyczne. Świetnie nadaje się do przechowywania kart, mieści się w nim również pisak do rozwiązywania zadań, a sam kartonik ma rączkę do przenoszenia pudełka. Nam Koncentracja. 100 zabaw z detektywem Motywem miała towarzyszyć w podróży, ale okazało się, że znakomicie sprawdza się również w domu. Tosia rozwiązywała te zadania już kilkukrotnie, ale nie wydaje się nimi znudzona. Na pewno będzie je uzupełniać jeszcze nie raz!





Równie dobrze w podróży sprawdzą się inne zagadki wydawane przez Kapitana Naukę. Te zwróciły moją uwagę formatem. Często podróżuję z Tosią pociągiem albo komunikacją miejską. Wtedy potrzebne są mi rzeczy niewielkie, które z łatwością zmieszczą się do torebki i, z których będzie można skorzystać wszędzie. W pociągu, na przystanku i w kawiarni. Kiedy rok temu podczas pobytu w Warszawie odwiedziliśmy znajomych, u których nie było żadnych rzeczy atrakcyjnych dla dzieci stawałam na rzęsach, żeby Tosia tę wizytę jakoś przeżyła. Uratowały nas wtedy, Podróżownik oraz zwykłe kartki i długopis. Teraz byłoby nam znacznie łatwiej, bo Kapitalne łamigłówki zmieszczą się nawet do dziecięcego plecaka. Tosia zawsze ma ze sobą plecak, więc mogłaby je nawet nosić sama i wyciągać, kiedy ma ochotę na małe główkowanie. A zagadek w Kapitalnych łamigłówkach jest sporo. Podzielić je można na trzy rodzaje. Pierwsze to układnie obrazków we właściwej kolejności (te sprawdziły się u nas również jako punkt wyjścia do opowiadania historii z nimi związanej), w drugiej grupie zadań trzeba sprawdzić, ile pełnych obrazków powstanie z rozsypanki, trzecie to uwielbiane przez Tosię sudoku! My wybraliśmy łamigłówki przeznaczone dla dzieci w wieku 6-7 lat, trochę kłopotów przysparza jeszcze Tosi sudoku (do tej pory rozwiązywała nieco prostsze wersje), ale z naszą niewielką pomocą potrafi sobie z nim poradzić. Z zadaniami obrazkowymi radzi sobie bez problemu. Widać, że rozwiązywanie Kapitalnych łamigłówek to dla niej przede wszystkim świetna zabawa, której w ogóle nie traktuje w kategoriach nauki. I to jest w tym wszystkim najlepsze! Czas w podróży mija niezauważalnie, Tosia się nie nudzi, a przy okazji uczy się czegoś nowego albo rozwija swoje dotychczasowe umiejętności. Jak to wytłumaczyć? Ano tak, że Kapitan Nauka jest doskonałym towarzyszem podróży!






Koncentracja. 100 zabaw z detektywem Motywem (KLIK)
Kapitalne łamigłówki (KLIK
 Kapitan Nauka

Podróżowanie z dzieckiem to pestka. Jeśli weźmiecie ze sobą SuperQUIZy Kapitana Nauki

Który rodzic nie chciałby mieć mądrego dziecka? Nie ma takich, od najmłodszych lat uczymy nasze pociechy pierwszych angielskich słówek, kupujemy edukacyjne zabawki, a kiedy nieco podrosną pozwalamy (a może nawet każemy) oglądać filmy popularnonaukowe. Im dzieci starsze, tym trudniej znaleźć dla nich odpowiednio atrakcyjne pomoce naukowe. Zdarza mi się trafiać na ładnie wydane książki, których treść nie jest adekwatna do wieku Tosi. Albo powtarzają informacje, które Tosia od dawna wie, albo są dla niej zbyt trudne. W ten sposób można łatwo zniechęcić dziecko do poszerzenia horyzontów i dowiadywania się nowych rzeczy. Jednocześnie można również narobić sobie kłopotów, bo jeśli książka będzie zbyt trudna dzieci zasypią nas pytaniami, na które i my nie będziemy znać odpowiedzi. Udało nam się znaleźć coś, co zostało napisane specjalnie dla dzieci. Na dodatek każde dziecko, bez względu na zainteresowania znajdzie wśród nich coś dla siebie. Nie wierzycie? To czytajcie dalej!

DLA PODRÓŻNIKÓW


Często wyjeżdżacie? Lubie zwiedzać Polskę? A może chcecie przybliżyć swojemu dziecku historię naszego kraju? SuperQUIZ Polska jest gotowy do pomocy. Opisano w nim najważniejsze rejony Polski, najciekawsze zwierzęta żyjące na jego terenie. Są najbardziej znane zabytki, najpiękniejsze miasta i najważniejsi Polacy. Wszystko jest naj! Jest Puszcza Białowieska, gwara podhalańska i Kazimierz Wielki. Z każdej strony dzieci dowiedzą się czegoś nowego o własnym kraju. A potem sprawdzą własną wiedzą, bo cała seria SuperQuiz została stworzona w następujący sposób, na jednej stronie w kilku punktach opisano przedstawiany temat. Na odwrocie znalazły się pytania, bo to przecież quiz! Pytania są trzy, dzieci muszą wybrać właściwą odpowiedź.






DLA CHŁOPAKÓW (i nie tylko)


Wasz syn, jak większość chłopców, jest fanem Roberta Lewandowskiego? A może Wasza córka, jak Tosia, planuje zostać żoną Łukasza Piszczka? Oglądacie ze swoimi pociechami mecze i chcielibyście, żeby zrozumiały rządzące piłką nożną zasady? SuperQUIZ Piłka nożna jest gotowy do pomocy. Na początek trochę historii, gdzie narodził się ten sport, z czego robiono pierwsze piłki i kiedy ustalono obowiązujące do dziś wymiary boiska. Potem trochę zasad, wśród nich sprawiający kłopoty milionom, sławetny spalony. Kto przeczyta już nigdy nie będzie miał problemów z jego wyłapaniem. A na końcu najbardziej znane kluby i najlepsi piłkarze. Prawdziwa gratka dla małych fanów (i fanek) piłki nożnej. 





DLA MIŁOŚNIKÓW PIENIĘDZY

Dziadkowie regularnie dają Waszemu dziecku pieniądze, a ono całą sumę potrafić wydać na słodycze? Wolelibyście, żeby część tej kwoty odkładało? A na co? A po co? Dzieci nie rozumieją zasad rządzących światem finansów, nie wiedzą dlaczego warto gromadzić pieniądze. SuperQUIZ Pieniądze w bardzo przystępny sposób wyjaśni im podstawowe zasady rządzące ekonomią. Sama z przyjemnością czytałam wyjaśnienia niektórych pojęć. Tosia, która od jakiegoś czasu bardzo interesuje się kwestiami związanymi z gromadzeniem gotówki, chętnie słuchała o nominałach, walutach i lokatach. Trochę z tego zapamiętała, więc być może rośnie nam przyszła ekonomistka;)







Nie myślałam, że te niewielkie quizy tak bardzo spodobają się Tosi. A jednak doskonale trafiły w jej zainteresowania. Tosia nie tylko chętnie słucha opisów i odpowiada na zagadki. Z taką samą przyjemnością ogląda pojawiające się na każdej stronie zdjęcia i ilustracje. Ja również bardzo tę serię polubiłam. Spodobał mi się nie tylko poręczny format, który umożliwia mi zabieranie quizów wszędzie, ale przede wszystkim spodobała mi się ich treść! To naprawdę bardzo wartościowe pozycje. Świetny pomysł na prezent dla każdego małego mądrali;) Czyli dla takich dzieci jak Tosia;)


W serii SuperQuiz oprócz opisanych przeze mnie
- SuperQuiz Polska,
- SuperQuiz Piłka nożna,
-SuperQuiz Pieniądze

ukazały się również:
-SuperQuiz Konie,
-SuperQuiz Świat,
-SuperQuiz Ciało człowieka,
-SuperQuiz zwierzęta.

Jak widać każdy znajdzie coś dla siebie, a całą serię możecie
kupić na stronie Kapitana Nauki (KLIK).


Gra(my) w piątki: "Memory na 3 sposoby. Świat Baśni" (Kapitan Nauka)

Kiedy w ręce Tosi wpada książka z zadaniami najpierw szuka w niej zadań na spostrzegawczość. Wyszukiwanie różnic albo podobieństw, odnajdywanie przedmiotów na obrazkach pełnych szczegółów, oto ulubione ćwiczenia Tosi. Absolutnie mnie to nie dziwi, bo sama będąc dzieckiem takie zadania uwielbiałam. Zostało mi to zresztą do dziś, dlatego chętnie towarzyszę mojemu dziecku przy rozwiązywaniu tych zadań (muszę się jednak powstrzymywać, żeby nie wykrzykiwać wszystkich odpowiedzi). Równie chętnie gram z nią w memo, bo zasady rządzące tą grą, również każą mi wykazywać się spostrzegawczością, a przy okazji ćwiczą pamięć (a to, w moim wieku, ćwiczenia coraz bardziej pożądane). Niestety, Tosia zdaje się powoli wyrastać z memo. 
Już mieliśmy zakończyć naszą przygodę z tego typu grami, kiedy okazało się, że Kapitan Nauka stworzył memo, które rośnie razem z dzieckiem. Niemożliwe? A jednak możliwe!



Tak, tak nie tylko meble rosną razem z dzieckiem. Oto Kapitan Nauka stworzył grę, w którą mogą grać dwulatki, czterolatki i sześciolatki. Zanim nie otworzyłam pudełka nie potrafiłam sobie wyobrazić jak to możliwe. Bo domyślałam się, że trzech różnych zestawów kart na pewno tam nie będzie. Kiedy zajrzałam do pudełka moje zdziwienie było jeszcze większe, bo karty są bardzo duże! Ich rozmiar jest jednak całkowicie uzasadniony.


Jak gra się w memory wie chyba każdy. Trzeba wziąć wszystkie karty i ułożyć je na dywanie, stole albo podłodze obrazkami do dołu. Gracze odkrywają dwie dowolne karty, jeśli znajdują się na nich takie same obrazki, zabierają je i szukają kolejnych par. Jeśli nie, dwie dowolne karty odkrywa kolejny gracz. Gra trwa tak długo aż wszystkie pary nie zostaną odkryte. Wygrywa osoba, która zgromadzi najwięcej kart, czyli ta, która odkryła najwięcej par. Te same zasady obowiązują w Memory na 3 sposoby, ale gra została w ciekawy sposób rozwinięta i dzięki temu u każdej grupy wiekowej rozwija inną umiejętność.






Najprostszy wariant, przeznaczony dla dzieci od drugiego roku życia, ma rozwinąć pamięć, dzieci muszą zapamiętać, gdzie leży drugi element z pary. Wariant drugi, dla czterolatków, zwraca uwagę na spostrzegawczość, gracze okrywają, czym różnią się ilustracje. Najtrudniejsza jest wersja dla sześciolatków, tutaj potrzebny jest refleks, trzeba nie tylko odnaleźć pary, ale również odnaleźć i wskazać trzy różnice zanim zrobią to pozostali gracze. Oczywiście granice wiekowe są umowne, wszystko zależy od dziecka, bystre trzylatki również poradzą sobie w wyszukiwaniem różnic. 


My znalazłyśmy jeszcze jedną możliwość do zabawy z tą grą. Układamy wszystkie karty na stosie, a potem każda z nas losuje trzy obrazki. I... wymyślamy opowieść, bo memory, w które gramy ma tytuł Świat baśni, więc na kartach zobaczyć można księżniczki, wróżki, jednorożce, a nawet piratów! Dla takich moli książkowych, jak my, jest to gra idealna. Memory stworzone przez Kapitana Naukę nie tylko rozwija pamięć, spostrzegawczość i refleks Tosi, przy okazji doskonale wpływa na jej wyobraźnię. Żebyście słyszeli, jakie historie tworzą się w jej głowie. Są magiczne jednorożce więzione przez złą czarownicę w maleńkiej chatce, które ratuje bohaterska księżniczka. Jest rycerz, który boi się trolli i prosi o pomoc dobrą wróżkę. Tosia wymyśla i co chwilę wybucha śmiechem! 


Polubiłyśmy tę grę od pierwszej, najprostszej rozgrywki. Za nami już kilkanaście następnych, a Memory na 3 sposoby jeszcze nam się nie znudziło. Samo oglądanie tych kart sprawia nam ogromną frajdę, bo ilustracje autorstwa Marty Szudygi są naprawdę baśniowe! Karty wykonane zostały z grubej tektury, której nie będą straszne małe i jeszcze niezbyt wprawne rączki. Pomysł na stworzenie memory,  które łączy w sobie kilka różnych wariantów gry jest bardzo ciekawy. Dzięki temu będzie można naprawdę długo czerpać przyjemność z rozgrywek toczonych w baśniowym świecie:) A tych, którzy nie lubią baśni albo chcą spróbować swoich sił w grze związanej z inną tematyką, spieszę poinformować, że w tej serii pojawiły się jeszcze inne tytułu (Co robimy?, Zwierzyniec i Zabawy podwórkowe). 




Memory na 3 sposoby. Świat baśni
Ilustracje Marta Szudyga
Kapitan Nauka, 2017

Za grę dziękuję
https://www.kapitannauka.pl/
A Świata baśni szukajcie pod tym linkiem https://goo.gl/fpcbXE