"Na zawsze przyjaciele" (Wydawnictwo Ezop)

Takie mamy czasy, że wszystko jest przejściowe, że o niewiele spraw chce się nam walczyć. Zamiast naprawiać ubrania, kupujemy nowe. Zamiast zszywać dziury w pluszakach, wolimy je wyrzucić. Podobnie sytuacja wygląda z relacjami międzyludzkimi. Równie łatwo nawiązujemy znajomości, co je zrywamy. Jak będą podchodziły do tego nasze dzieci? Na razie trudno powiedzieć, warto jednak od najmłodszych dni pokazywać im, jak piękną sprawą jest prawdziwa przyjaźń.


Jak to zrobić? Można na przykład przeczyć im piękną książkę. Jakiś czas temu taką właśnie książkę wydało Wydawnictwo Ezop. Jej autorem jest Przemysław Wechterowicz, ilustracje stworzyła Emilia Dziubak, a bohaterami są Króliczek i Sówka. Z tego połączenia musiało powstać coś wyjątkowego. I powstało. 
Rzecz dzieje się w lesie. Tu na świat przychodzą główni bohaterowie tej opowieści. Są rówieśnikami, bo urodzili się tej samej wiosny. Mimo to nie wiedzą o swoimi istnieniu. Wszystko przez to, że każde z nich jest aktywne o innej porze. Króliczek biega w pełnym słońcu, Sówka woli blask księżyca. I pewnie nigdy nie dowiedzieliby się o sobie, gdyby ich rodzice nie zauważyli istniejącego między nimi podobieństwa i nie powiedzieli o tym swoimi dzieciom.

Słowa te rozpaliły w nich ciekawość, 
by dowiedzieć się o sobie jak najwięcej.

Długo opierali się tylko na tym, co powiedzieli im rodzice. Aż nadszedł dzień, kiedy ich drogi się przecięły, a ich spojrzenia spotkały się po raz pierwszy. Tak rozpoczęła się niezwykła przyjaźń, dla której nie było żadnych przeszkód...




To jedna z najbardziej poetyckich i wzruszających książek autorstwa Przemysława Wechterowicza, jakie mieliśmy okazję czytać. Każda strona to prawdziwy wyciskacz łez, który trafia dokładnie tam, gdzie powinien, czyli do serca czytelnika. Mam nadzieję, że każdy, kto tę książkę przeczyta będzie żył tak, jak jej bohaterowie. Będzie szanował swoich przyjaciół i pamiętał o nich zawsze, nawet wtedy, kiedy będą od siebie oddaleni albo po prostu nie będą mogli się spotkać. Na zawsze przyjaciele zapadnie czytelnikom w pamięć z jeszcze jednego powodu. Niezwykłych ilustracji Emilii Dziubak, artystki, która każdej książce, którą współtworzy zapewnia niezwykłą oprawę graficzną. Tutaj jest tak samo, od ilustracji przedstawiających przygody Króliczka i Sówki naprawdę nie można oderwać oczu. Są piękne i pełne magii! To prawdziwa uczta dla oczu. Bo Na zawsze przyjaciele to nie tylko jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych książek 2018 roku, to po prostu jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych książek w ogóle. To książka, którą trzeba znać!




Na zawsze przyjaciele
Przemysław Wechterowicz
ilustracje Emilia Dziubak
Wydawnictwo Ezop, 2018


"Ściśle tajne" (Wydawnictwo Literatura)

Są tematy, które prędzej czy później każdy musi z dzieckiem poruszyć. To rozmowy na tematy najważniejsze, tematy trudne, których często odbywać nie chcemy, ale musimy. Te rozmowy potrzebne są dzieciom do lepszego rozumienia świata. 


Na razie dzieci większość rzeczy rozumieją na własny sposób. Nawet jeśli próbujemy narzucić im nasz sposób widzenia świata, one i tak wybierają ten, który jest im bliższy i bardziej znany. W ten właśnie sposób patrzą na życie i wszystkie jego zawiłości. Również na te dwa najważniejsze w życiu momenty, na śmierć i narodziny. Im właśnie poświęcona jest najnowsza książka Pawła Beręsewicza. Ściśle tajne składa się z dwóch rozdziałów, które są dwoma niezależnymi opowiadaniami. Pierwsze z nich opowiada o śmierci. Jego bohater, najmłodszy członek wielopokoleniowej rodziny, ma to szczęście, że poznał i długo cieszył się relacją ze swoimi pradziadkiem, którego nazywał Małym Dziadkiem. Połączyły ich opowieści o wojnie i kapitanie Klossie. Mały Dziadek zlecał prawnukowi tajne misje, które chłopiec realizował. Ostatnią misję prawnuk zlecił pradziadkowi, miał on już po swojej śmierci, w pierwszym po tym smutnym wydarzeniu dniu Wszystkich Świętych dać chłopcu tajny znak. Jaki? I czy dał? Sprawdźcie w książce.




Tam również znajdziecie drugie opowiadanie, tym razem o rodzącym się życiu. Główny bohater czeka na rodzeństwo. Na świecie niedługo pojawi się jego młodszy brat, a chłopiec cały czas nie wie czego może od tego malucha "oczekiwać". Jak bardzo zmieni jego życie? Jak będą wyglądać ich relacje? Postanawia przy tej okazji przeprowadzić pewien eksperyment. On sam nie pamięta czasu, który spędził u mamy w brzuchu. Może jednak z jego bratem będzie inaczej. Żeby to sprawdzić, chłopiec decyduje się czytać ukrytemu w brzuchu mamy dziecku czytać. Potem, kiedy maluch przyjdzie na świat i nauczy się mówić (a może nawet trochę wcześniej), będzie mógł sprawdzić, czy coś z bajki o pięciu niedźwiadkach pamięta. Sprawy przybierają jednak dość niespodziewany obrót...




Paweł Beręsewicz wspaniale pokazał świat widziany oczami dziecka i rozumiany przez dziecko. Dzięki temu ta książka to doskonała lekcja nie tylko dla dzieci, ale również dla ich rodziców. Myślę, że te dwa opowiadania otworzą oczy wielu rodziców na sprawy, o których często być może w ogóle nie myśleli i nad którymi się nie zastanawiali. Ściśle tajne może okazać się kluczem do zrozumienia własnych pociech. Będzie również kluczem, który pozwoli otworzyć drzwi do innych pokoleń i ich zrozumienia. To świetny punkt wyjścia do rozmów w rodzinnym gronie. W końcu to książka dla całych rodzin! Piękne, mądre historie i cudowne ilustracje. Ich autorem jest Maciej Szymanowicz. Dzięki jego ilustracjom opisane wydarzenia stały się jeszcze bardziej magiczne i wyjątkowe. I jeszcze chętniej, a także przyjemniej się o nich czyta.



Ściśle tajne
Paweł Beręsewicz
ilustracje Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo Literatura, 2018
wiek 7+

 

"Wesołe przypadki kociej gromadki" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Lubicie koty? My bardzo. Własnego nie mamy (może to kiedyś się zmieni), ale wszystkie inne darzymy wielką sympatią. Ja najbardziej lubię w kotach ich niezależność. Książka Agnieszki Stelmaszyk uświadomiła mi jednak, że mogą z tej niezależności wyniknąć spore kłopoty.

Rodzice małego Krzysia również bardzo lubili koty. Cenili je do tego stopnia, że kiedy ich syn przyniósł znalezione w Wigilię na ulicy kolejne trzy kociaki, przyjęli je pod swój dach. Maleńkimi kociakami miał opiekować się Krzyś. Chłopiec ze swojego zadania wywiązywał się świetnie, ale kiedy skończyła się przerwa świąteczna i trzeba było wrócić do szkoły, okazało się, że życie z nowymi lokatorami nie będzie łatwe. Ale po kolei... Do uszu wracającego do domu Krzysia dochodzą dziwne dźwięki. Chłopiec ze zdziwieniem odkrywa, że wydają je koty! Tak, tak! Ani jemu, ani Wam nic się nie przewidziało. Te koty mówią, oglądają telewizję i... to, co w niej zobaczą wcielają w życie. Na przykład postanawiają zacząć handlować drewnem i nie wahają się ani chwili widząc przed oczami dębowy stół stojący w domu rodziców Krzysia. Telewizja inspiruje je również do zajęcia się malarstwem, a nawet do urządzania eleganckich herbatek... Oj, nie będzie miał chłopiec  tymi kotami łatwo. Jednocześnie na pewno nie będzie się przy nich nudził. Bo koty, kiedy tylko jedna rzecz im nie wyjdzie albo po prostu się znudzi, szybko biorą się za coś nowego. A chłopiec musi wszystkie ich wybryki ukrywać przed swoimi rodzicami.



Humoru odmówić tej książce nie można. Zanim przeczytałam ją z Tosią, postanowiłam zapoznać się z nią sama. Nie udało się. Tosia czytała mi ją przez ramię, zaśmiewając się do łez. Lekturę kontynuowałam już z nią. Ja byłam zachwycona! A ona? Oczywiście też. Bo Wesołe przypadki kociej gromadki to książka, której nikt się nie oprze. To świetna lektura na chandrę, nie tylko dla tych, którzy kochają koty. To opowieści dla wszystkich, którzy lubią zwariowane historie. To również książka dla tych, którzy cenią piękne ilustracje. Koty narysowała Marta Kurczewska, ich portrety są równie zabawne, jak przeżywane przez nie przygody. Przeczytajcie, bo warto!





Wesołe przypadki kociej gromadki
Agnieszka Stelmaszyk
ilustracje Marta Kurczewska
Zielona Sowa 2018
wiek 4+


"Co się wyprawia tam w środku? Ludzkie ciało" (Wydawnictwo Adamada)

Książek poświęconych ludzkiemu ciału mamy sporo. Każda z nich wyróżnia się czymś innym, każda na coś innego zwraca uwagę. Lubimy je czytać i oglądać. Celowo używam liczby mnogiej, bo ja miłośniczką biologii nigdy nie byłam, więc zdarza mi się czasem zawahać tłumacząc dziecku, gdzie znajdują się poszczególne organy (na szczęście wiem do czego wszystkie służą). Dlatego książki poświęcone anatomii człowieka czytamy razem i każda z nas czegoś się z nich uczy. 


Gotowe na przyswajanie nowej (i potrzebnej do życia wiedzy) sięgnęłyśmy po książkę Co się wyprawia tam w środku? Ludzkie ciało? To chyba najbardziej emocjonująca książka o anatomii, jaką miałyśmy okazję czytać. Wszystko przez oryginalny, choć całkiem oczywisty, pomysł, żeby porównać ludzkie ciało do maszyny. Poszczególne układy zostają przyrównane do miejsc, które znamy z codziennego życia. Jest tu więc sterownia, która o wszystkim decyduje, jest oczyszczalnia ścieków, a nawet autostrada. W każdym z tych miejsc pracują setki małych "stworzeń", dzięki którym nasz organizm może prawidłowo funkcjonować. Wszystkie one zobaczyć możemy na znajdujących się w książce ilustracjach. To właśnie one przedstawiają fabrykę, o której wcześniej pisałam. 



Jednak książka Johna Farndona to nie tylko zabawa dla miłośników maszyn, to również ogromna ilość ciekawostek, które na każdej stronie czekają na czytelników. To stąd dowiedzieć się można, dlaczego dzieci są podobne do swoich rodziców, co dzieje się w naszym organizmie, kiedy nagle nachodzi nas ochota na zjedzenie czegoś słodkiego albo dlaczego nasza krew jest czerwona. Właśnie dlatego ta książka, choć pozornie bardzo niepozorna, jest najprawdziwszą kopalnią wiedzy. Kolorowe ilustracje, zwięzłe opisy zachęcają do zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi na nie. Te ostatnie znaleźć można oczywiście w książce. Kryją się na kolejnych stronach i rozkładówkach. Ciekawostek czeka tu naprawdę wiele! I nie ma co sugerować się powiedzeniem, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W tym przypadku ciekawość to pierwszy krok to wychowania mądrego dziecka!





Co się wyprawia tam w środku? Ludzkie ciało
John Farndon
ilustracje Tom Hutchinson
tłumaczenie Katarzyna Kmieć-Krzewniak
Adamada, 2018

 

"Fantastyczna encyklopedia małych stworów" (Prószyński i S-ka)

To, że różne rzeczy giną albo się niszczą tłumaczymy sobie i innym na wiele sposobów. Jedni mówią o złośliwości rzeczy martwych, inni doszukują się w tym działania sił nadprzyrodzonych. Są również ludzie, którzy za zniszczone kwiaty, ginące ubrania albo bałagan na półkach w supermarketach winią kogoś zupełnie innego...


Według tych ludzi odpowiedzialne za te wszystkie rzecz są małe stwory. Elfy, wróżki, trolle, gnomy, które niszczą, psocą i rozrabiają. Niektóre z nich wyglądają całkiem przyjaźnie, niektóre bardzo groźnie. Łączy je to, że wszystkie one odpowiedzialne za dziwne rzeczy, które dzieją się wokół nas. Te istoty zebrała i skatalogowała doktor Katarzyna Bach (specjalizująca się w dziedzinie magicznej zoologii i botaniki). W ostatnich rozdziałach Fantastycznej encyklopedii małych stworów wyjaśnia co pchnęło ją do podjęcia się tego zadania. Były to oczywiście własne doświadczenia, ale co dokładnie ją spotkało nie zdradzę, żebyście mogli sami o tym przeczytać. Zdradzę Wam za to nazwy kilku małych stworów, które żyją wśród nas i bardzo na nasze życie wpływają.



Wśród niemal dwudziestu stworów jest na przykład wróżka pościelowa, która mieszka w naszych łóżkach i pożera znajdujące się tam skarpetki albo brudną bieliznę. Jest mały troll piłkarskich boisk, który razem ze swoimi towarzyszami rządzi nocami na boiskach, rozgrywając tam własne mecze. Jest duszek supermarketu, który żywi się tym, co leży na sklepowych półkach i uwielbia zostawiać po sobie bałagan. Jest i goblin tunelu metra, który jak jego nazwa wskazuje, żyje w tunelach metra. Ów goblin, w odpowiednim czasie wskakuje do wagoników i okrada podróżujących metrem ludzi! Równie czarny charakter ma skrzat cmentarny, który wykrada wiązanki i wyjada kwiaty. Tak naprawdę to wśród skatalogowanych przez doktor Katarzynę Bach stworzeń próżno szukać dobrych duszyczek. Każdy z nich ma coś na sumieniu. Przeglądając tę książkę każdy czytelnik przypomni sobie choć jedno wydarzenie ze swojego życia, w którym mały stwór mógł maczać swoje paluchy.



A jeśli po przeczytaniu tej książki wyda Wam się, tak jak mi, że niektóre gatunki zostały przez autorkę pominięte, nie musicie się martwić. Na ostatnich stronach encyklopedii znalazło się miejsce na opisanie siedmiu dodatkowych stworzeń, które żyją w naszym otoczeniu. Ja od razu pomyślałam o trollu, który zamieszkuje sklepy z ubraniami i podczas wyprzedaży rozrzucają na podłodze dopiero co złożone przez obsługę ubrania:) Teraz musimy wymyślić z Tosią jak on mógłby wyglądać i oczywiście zapewnić mu sześciu innych, równie złośliwych kolegów.

Fantastyczna encyklopedia małych stworów przypomina mi jedną z książek mojego dzieciństwa. Jej bohaterami były skrzaty, uwielbiałam ją przeglądać i zachwycać się zawartymi w niej ilustracjami. Z tą jest podobnie. Oprawa graficzna oszałamia i nie pozwala oderwać wzroku. Opisy pobudzają wyobraźnię i poprawiają humor. Z czytania tej książki przyjemność czerpią wszyscy. Od maluchów po dorosłych. Wszyscy będą się przy niej dobrze bawić. A każdy kto po tę książkę sięgnie przypomni sobie wiele psikusów, które jej główni bohaterowie mu wyrządzili. Ciekawi mnie z iloma opisanymi w tej książce stworzeniami mieliście już do czynienia...




Fantastyczna encyklopedia małych stworów
Alicia Casanova
ilustracje Fernando Falcone
tłumaczenie Andrzej Flisek
Prószyński i S-ka, 2018