"LEGO. Księga pomysłów. Imprezy" (Wydawnictwo HarperKids)

Nie znam dziecka, które nie lubiłoby Lego. Bawią się nim chyba wszyscy. I zupełnie mnie to nie dziwi, bo te klocki to zabawka dla każdego. Można je układać korzystając z instrukcji, można budować według tego, co podpowiada nam wyobraźnia. Żadna z tych metod nie jest ani lepsza, ani gorsza. Są inne, bo każdy z nas jest inny. I każdy kupuje Lego w nieco innym celu. Jedni, żeby złożyć wymarzony zestaw, postawić na półce i zachwycać się nim, inni po zbudowaniu zestawu według instrukcji, rozłożą go na części i puszczą wodze wyobraźni.

Właśnie dla przedstawicieli tej drugiej grupy powstała książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć. LEGO. Księga pomysłów. Imprezy to gratka dla wszystkich miłośników kultowych klocków. Na ponad siedemdziesięciu stronach autorzy przekazują czytelników mnóstwo pomysłów na mniejsze i większe budowle związane z różnymi przyjęciami. Można nauczyć się budować balony, kwiatowe dekoracje i imprezowe winietki. Są pomysły na dekoracje związane z konkretnymi świętami (na przykład Księżycowym Nowym Rokiem) albo na imprezy w klimacie tropikalnym i pirackim. Książka podpowiada jak zbudować fotobudkę i w jak sposób można przeprowadzić wyścigi samochodzików. Inspiruje do zbudowania patery do ciasta oraz stworzenia imprezowego trofeum. Pomysłów nie brakuje. A skąd wziąć klocki? Większość z własnej kolekcji, ale warto pamiętać, że do książki dołączono 25 klocków, z których można zbudować tort. A jak dobrze wiemy, tort to podstawa udanej imprezy!




 

W tym tygodniu zaczynają się wakacje. Dzieci przestaną chodzić do szkoły i będą musiały w jakiś sposób zagospodarować dany im czas wolny. Czy zabawa LEGO to dobry pomysł na wakacje? Oczywiście, że tak. Można wyjąć z pudełek zestawy, które już mamy, można podarować dziecku nowy. Można też podsunąć dzieciom tę książkę. Połączy ona przyjemne z pożytecznym. Można budować, można czytać. Taka książka spodoba się nawet tym, którzy czytać nie lubią, ale lubią LEGO. Takie czytanie na pewno sprawi im przyjemność. Zapiszcie, więc koniecznie tytuł tej książki, a potem pokażcie ją swoim dzieciom. Jestem pewna, że będą chciały ją mieć.




 

LEGO. Księga pomysłów. Imprezy

HarperKids 2026

wiek 6+ 


 https://harpercollins.pl/

"Mazury, Warmia i okolice. Przewodnik dla dużych i małych" (Wydawnictwo Literackie)

Uwielbiam podróżować po Polsce. Nasz kraj jest tak zróżnicowany, że każde województwo różni się od sąsiedniego. Każde oferuje zupełnie inne atrakcje. Nie brakuje w Polsce miejsc pięknych i wyjątkowych. Udało mi się zobaczyć dużą część z nich. Niewiele zakątków Polski mnie rozczarowało. Do większości chciałabym kiedyś wrócić. Moja lista miejsc, które chciałabym odwiedzić w Polsce zdaje się jednak nie skracać. Jedno z pierwszych miejsc zajmuje region, do którego jeszcze nigdy nie udało mi się dotrzeć. Region uznawany przez wielu za najpiękniejszy w Polsce. Ja zdania na ten temat jeszcze nie mam, ale w tym roku powinno to się zmienić, bo mamy plan, żeby w czasie wakacji, na chwilę, zawitać na Mazury!


Planując wakacje zawsze korzystam z tradycyjnych metod. Uwielbiam mapy i przewodniki. Mam ich całą kolekcję, a przygotowując się do wakacji w nowym miejscu, zawsze kupuję nowe. Wiem, które sprawdzają się u mnie najlepiej, z których potrafię najwięcej wyczytać i, które najlepiej sprawdzają się w podróży. Są też takie, które najchętniej czytam w domu, zanim jeszcze wyruszymy na wakacje. Takie są na pewno "Przewodniki dla dużych i małych" wydawane od kilku lat przez Wydawnictwo Literackie. Zaczęło się od genialnego przewodnika po Tatrach. Po nim przyszły kolejne. Dwa lata temu ukazała się książka Mazury, Warmia i okolice. Przewodnik dla dużych i małych. Jej autorem jest Jan Wilkanowski, który wcześniej, w ramach tej serii, napisał książkę o Bałtyku. Teraz nadal pozostajemy na wodą, ale tę słoną zmieniamy na słodką. A zimny Bałtyk na mazurskie jezioro. Właśnie z jeziorami Warmia i Mazury kojarzą się nam najbardziej. Nie są to jednak jedyne atrakcje tych rejonów Polski i ci, którzy unikają wyjazdu na Mazury, bo nie lubią leżeć plackiem na plaży albo nie pływają łódką, robią duży błąd. Warmia i Mazury to miejsce dla miłośników historii (przede wszystkim tej związanej z Krzyżakami). To również region dla tych, których fascynuje kultura ludowa. Mnóstwo atrakcji czeka tam też na tych, którzy kochają zwierzęta. Tych szukać powinno się nie tylko w wodzie, ale również na brzegu. Na przykład w Puszczy Piskiej. Warmia i Mazury to również ciekawy region dla tych, których interesuje historia II wojny światowej. Tutejsze bunkry na pewno ich zainteresują. Zresztą już pierwsze przejrzenie tej książki pokazuje, że Warmia i Mazury to region, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. I to nie tylko latem, ale również zimą!




Za niespełna tydzień zaczynają się wakacje. Większość osób ma już pewnie sprecyzowane plany i odlicza dni do wymarzonego wyjazdu. Być może ktoś zaplanował wakacje na Mazurach i zastanawia się, w jaki sposób najlepiej wykorzystać czas, który postanowił tam spędzić. Książka Jana Wilkanowskiego podsuwa wiele pomysłów. Autor pokazuje mniej i bardziej znane miejsca. Zachęca do odkrywania tych, które nie trafiają do przewodników. Opowiada o historii tego regionu Polski, o jego wyjątkowości i mieszkańcach. O ludziach, zwierzętach i roślinach. O historii i współczesności. O lasach, jeziorach i oczywiście o przysmakach, których warto tam spróbować! To doskonała książka dla miłośników Warmii i Mazur oraz dla tych, którzy dopiero zamierzają ją odkryć. Tak piękna (bo zilustrowana przez Olę Krzanowską), że zachwyci każdego, a wielu zainspiruje do wyjazdu! Może się tam w tym roku spotkamy?




 

Warmia, Mazury i okolice. Przewodnik dla dużych i małych

Jan Wilanowski

ilustracje Ola Krzanowska

Wydawnictwo Literackie 2024 

 

https://www.wydawnictwoliterackie.pl/

"Biała kartka Elki Żelki" (Wydawnictwo Literatura)

Znacie kogoś, kto pisze jeszcze pamiętnik? Ja nie. Choć w sklepach papierniczych dostępne są piękne notesy, które mogą stać się pięknymi pamiętnikami, to pisze je coraz mniej osób. Ja w wieku nastoletnim regularnie zapisywałam kolejne zeszyty, Tosia nie wypełniła ani jednego do końca, choć miała kilka podejść. Nie twierdzę, że to jest złe. Czasy się zmieniły i młodzi ludzie też są inni. Zamiast pisać robią zdjęcia i to one dokumentują ich przeżycia i ważne dla nich wydarzenia.

Mała Elka pewnie też mogłaby robić dużo zdjęć i zamykać w nich wspomnienia. Nietypowy prezent, który otrzymała na początku wakacji sprawił jednak, że zamiast robić zdjęcia zaczęła opisywać to, co ją spotkało. Pamiętnik i gęsie pióro dostała w prezencie od mieszkającej w Australii babci. Prezent bardzo ją zaskoczył, a jednocześnie ucieszył. Elka nie zastanawiała się długo i wzięła się do pisania. Opisała całą swoją rodzinę, najlepsze koleżanki i kolegów. Nie pominęła najbardziej wyjątkowych przygód, których była uczestniczką ani o szkolnych perypetiach, których nie brakuje w życiu żadnego dziecka chodzącego do szkoły. W bardzo interesujący sposób przedstawiła swoją rodzinę. A rodzinę Elka ma bardzo wyjątkową. Babcia w Australii, dziadek w Kanadzie. U babci jeszcze nigdy nie była, ale Kanadę zdążyła już poznać i pasjonująco o niej opowiada. Równie ciekawa jest opowieść Elki o pobycie nad polskim morzem. Spacer po Słowińskim Parku Narodowym, wizyta w helskim fokarium, pływanie na SUP-ie. Elka ciekawie opowiada nie tylko o wyjątkowych miejscach. W podobny sposób opisuje codzienne wydarzenia, których jest uczestniczką. 




Za tydzień rozpoczynają się wakacje. Jedni wyjadą na koniec świata, inni spędzą wakacje w Polsce. Ktoś pojedzie do babci, ktoś wyjedzie w góry albo nad morze. Każdy będzie spędzał wolne dni w najbardziej lubiany przez siebie sposób. Biała kartka Elki Żelki Ewy Chotomskniej to książka, która może towarzyszyć na wakacjach w dowolnym zakątku Polski lub świata. To ciekawa lektura dla młodych czytelników. Tych, którzy już samodzielnie czytają i tych, którym trzeba jeszcze czytać. Wszystkim się spodoba. Spodoba się czytelnikom połączenie elementów powieści i pamiętnika. Przypadną im do gustu rymowanki pojawiające się na wielu stronach. Zachwycą ich bajecznie kolorowe ilustracje Anny Simeone. Jeśli ktoś szuka jeszcze prezentu dla dzieci z okazji kończącego się roku szkolnego i rozpoczynających się wakacji, to ta będzie idealna! Bardziej wakacyjnej książki nie znajdziecie.




Biała kartka Elki Żelki

Ewa Chotomska

ilustracje Anna Simeone

Wydawnictwo Literatura 2026 

wiek 6+ 


 https://wydawnictwoliteratura.pl/

"Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach" (Wydawnictwo Paśny Buriat)

Pierwszy raz pojechaliśmy na Podlasie cztery lata temu. Ze śmiechem mówiłam wtedy, że jadę tam pierwszy i ostatni raz. Powodem była oczywiście odległość, bo Podlasie to dla nas przeciwny kraniec Polski, wiele przejechanych kilometrów i godzin spędzonych w samochodzie. Kiedy tylko przekroczyliśmy granicę Podlasia wiedziałam, że chcę tam wrócić! Przy tym pierwszym wyjeździe moim przewodnikiem była przeczytana rok wcześniej książka Wojciecha Koronkiewcza Z Matką Boską na rowerze. Była to pierwsza książka wydana przez wydawnictwo Paśny Buriat, która trafiła do mojej biblioteczki. Jak się łatwo domyślić, nie była to książka ostatnia.

Miłość do Podlasia łączy się z miłością do książek wydawnictwa Paśny Buriat. Czytam je chętnie, zawsze dowiaduję się z nich czegoś nowego i znajduję tam pomysły na miejsca, które warto odwiedzić. Te książki to dla mnie szansa na poznanie miejsc, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Często są to miejsca niezbyt znane i mało popularne. Nie ma ich w przewodnikach, prowadzą do nich małe drogi. Po takich prowadzi czytelników również Monika Radzikowska, autorka książki Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach. Wędrujemy z nią nie tylko po Podlasiu, ale również po Mazurach, Suwalszczyźnie i Beskidach. Opuszczamy Polskę i udajemy się do Mołdawii i Nadniestrza, odwiedzamy Łotwę, Finlandię, Mongolię i kilka innych zakątków świata, do których autorkę zaprowadziły pasja i ciekawość. W każdym z nich spotyka ciekawych ludzi, poznaje ich życie, zwyczaje. Rozmawia o tym jak postrzegają świat, co jest dla nich najważniejsze w życiu. Podróże Moniki Radzikowskiej są bardzo swobodne, jakby nie miała na nie konkretnego planu. Zdarzało się, że wysiadała w jakimś mieście i zdawała się na gościnność ludzi. Przyjmowała zaproszenia do ich domów, do świata, w którym żyją. Poznawała miejsca oczami ich mieszkańców, słuchała ich historii. Dowiadywała się rzeczy, których nie ma w przewodnikach ani podręcznikach. 




Czy zazdroszczę Monice Radzikowskiej jej przygód? To pytanie nie mogło wyjść z mojej głowy, kiedy czytałam tę książkę. Trochę tych podróży na pewno zazdroszczę. Ale dużo bardziej zazdroszczę jej odwagi! Nie wiem, czy byłabym gotowa na takie wyprawy. Minęło już kilka dni, odkąd skończyłam czytać Opłotki i nadal się waham. Pewna jestem jednak tego, że to była fantastyczna lektura. Wciągająca i zachwycająca na każdej stronie. Autorka snuje wspaniałą opowieść, w której czytelnik może się zatracić. Monika Radzikowska opisuje wszystkie wyprawy w tak ciekawy sposób, że czytając tę książkę można odnieść wrażenie, że podróżuje się razem z nią. Trudno się od tej książki oderwać, trudno jest nie dać się jej wciągnąć. To lektura może niekoniecznie magiczna, ale na pewno magnetyzująca! Z wieloma ciekawymi bohaterami i zdjęciami, na których można zobaczyć opisywane miejsca. Nie jest to typowa książka podróżnicza, nie jest to typowy reportaż. Raczej bardzo udane połączenie tych dwóch gatunków. Ja przeczytałam ją z przyjemnością, a lektura dała mi niesamowitą radość i dużo inspiracji do kolejnych (może jeszcze nie tak dalekich) podróży. 

 





Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach

Monika Radzikowska

Paśny Buriat 2026 


 https://pasnyburiat.pl/

"Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty" (Wydawnictwo EGMONT)

Jakie bohaterki literackie lubię najbardziej? Ciekawe i intrygujące. Nietypowe, oryginalne, odważne i mądre. Bohaterki, którym trochę zazdrości się przygód i mądrości, którą kierują się przy rozwiązywaniu problemów. Czy takich bohaterek jest wiele? Z roku na rok coraz więcej, ale mam wrażenie, że ciągle za mało, że cały czas lubimy bohaterki uległe, żyjące marzeniami o wielkiej miłości, pogodzone z losem.

Enola Holmes taką bohaterką na pewno nie jest. To dziewczyna, która ma własne zdanie i nie boi się go wyrażać. Wiedzą o tym wszyscy, którzy czytali powieści i komiksy albo oglądali film o jej przygodach. Nic nie może jej zatrzymać. Wie czego chce, wie do czego dąży. Nie godzi się na rolę, w którą chcą ją wtłoczyć starsi bracia. Idzie własną drogą. Najnowszy tom jej przygód jest tego najlepszym dowodem. Tym razem uwagę Enoli zwróciło zaginięcie redaktora amerykańskiego magazynu literackiego. Sprawa jest bardzo dziwna. Mężczyzna przyjechał do Londynu, żeby podpisywać umowy na wydawanie książek. Nie jest to nic niebezpiecznego. Nie jest to nic nielegalnego. Nic nie powinno mu się stać. A jednak zniknął. Enola nie waha się ani chwili. Musi i chce rozwikłać tę zagadkę. Szybko jednak przekona się, że sprawa nie jest ani łatwa, ani oczywista. Enola musi być bardzo czujna. Musi szybko analizować sytuację, w której się znalazła i wyciągać odpowiednie wnioski. Bo zniknięcie amerykańskiego redaktora to tylko wierzchołek góry lodowej, sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i niebezpieczna.





Za co najbardziej lubię przygody Enoli? Na pewno za ich różnorodność. Każda sprawa, z którą dziewczyna się mierzy jest inna. Każda jest ciekawa. W każdej Enola musi wykorzystać wszystkie cechy swojego charakteru. Musi być odważna, musi starać się cały czas kontrolować sytuację. Rozglądać się wokół siebie. Wiedzieć komu może zaufać. Być przez cały czas czujna i uważna. A emocjonujących sytuacji w tych historiach nie brakuje. Wiele jest zwrotów akcji. Czytelnicy przeżywają wszystkie przygody razem z bohaterką, a ponieważ mamy tu do czynienia z komiksem, akcja toczy się jeszcze szybciej i budzi jeszcze więcej emocji. Nie wierzycie? Przeczytajcie jeden tom serii "Śledztwa Enoli Holmes" i nie będziecie mieli żadnych wątpliwości.




 

Komiksy z serii "Śledztwa Enoli Holmes"

znajdziecie na


 https://egmont.pl/