"Do usłyszenia! O ślimakach, które nie są mięczakami" (Wydawnictwo Literatura)

Książki pomagają oswoić wiele trudnych sytuacji i rozwiązać problemy, które mogą spotkać czytelników. Mamy książki o pierwszych dniach w przedszkolu, wizycie u lekarza, przeprowadzce i rozwodzie rodziców. O (prawie) wszystkim, co może dzieci martwić albo niepokoić. Taka książka to zawsze dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem o tym, co trudne albo nowe.


Nie spotkałam się wcześniej z książką, która poruszałaby temat utraty słuchu. Wśród bohaterów literackich, z którymi spotykałyśmy się do tej pory nie pamiętam takiego, który potrzebowałby aparatu słuchowego albo borykał się z utratą słuchu. Jest to jednak problem na tyle powszechny, że książka poruszająca ten problem mogłaby wielu osobom pomóc. Taką książką jest najnowsza powieść Andrzeja Marka Grabowskiego. Do usłyszenia. O ślimakach, które nie są mięczakami to historia Jędrka, który po wypadku samochodowym stracił słuch. Potraficie to sobie wyobrazić? Myślę, że dopóki to kogoś z nas nie spotka, jest to bardzo trudne (a pewnie nawet niemożliwe). Jędruś w najczarniejszych snach nie mógł przewidzieć, że będzie się musiał z czymś takim zmierzyć. A problemy się piętrzyły. Musiał nauczyć się na nowo porozumiewać z rodziną i radzić sobie z docinkami rówieśników. Ani jedno, ani drugie nie było łatwe. Na szczęście do klasy Jędrka dołączyła w tym roku Hania, dziewczynka, która ma wszczepiony implant ślimakowy. Dzięki niemu może usłyszeć, co dzieje się wokół niej. Jędrek na taki implant dopiero czeka. Zanim chłopiec przejdzie operacje, Natalia postanawia nauczyć go języka migowego. Pomaga mu również odnaleźć się w nowej sytuacji, odpierać ataki rówieśników i przekonać go, że ślimaki to wcale nie są mięczaki! 





 

Jeśli chodzi o ślimaki, to Jędrek całkiem sporo o nich wie. Wszystko dzięki książce, którą pisze razem ze swoim tatą. Ta książka stanowi integralną część opowieści o Jędrku. Dzięki temu Do usłyszenia! zyskało jeszcze jedną, równie ciekawą opowieść, której czytanie sprawi dzieciom wiele radości. Razem z opowieścią o Jędrku tworzy spójną i interesującą dla czytelnika całość, która z jednej strony bawi, z drugiej - wyczula na potrzeby innych ludzi. Ta książka pokazuje, że niepełnosprawność nie jest powodem do wstydu (dla tych, których dotknęła). Nie jest też powodem do kpin, dla tych, którzy spotykają niepełnosprawnych na swojej drodze. Warto uczyć tego dzieci, żeby nigdy nikomu swoim zachowaniem nie wyrządziły krzywdy. Właśnie dlatego bardzo się cieszę, że takie książki się ukazują. W dzisiejszych czasach są bardzo potrzebne!




 

Do usłyszenia! O ślimakach, które nie są mięczakami

Andrzej Marek Grabowski

ilustracje Kasia Cerazy

Wydawnictwo Literatura 2025 


 https://wydawnictwoliteratura.pl/

"Rysie. Historie prawdziwe" (Wydawnictwo Dwie Siostry)

Wielu rzeczy mogę zazdrościć dzieciom, które przychodzą na świat w XXI wieku. Przede wszystkim możliwości rozwoju (z których zdarza im się nie korzystać). Starsze roczniki, które chciały poszerzyć swoją wiedzę mogły korzystać wyłącznie z książek (często niezbyt aktualnych). Książek naukowych, jeśli jakiś temat wyjątkowo ich zainteresował. Programów popularnonaukowych było niewiele, a książki popularnonaukowe adresowane do dzieci były przede wszystkim tłumaczeniami pozycji wydawanych zagranicą. Wiele z nich nie do końca pasowało do naszej rzeczywistości i nie odpowiadało na niektóre pytania, które rodziły się w głowach najmłodszych. Ale czasy się zmieniły, a rynek wydawniczy niesamowicie przyspieszył. I bardzo dobrze! Dzięki temu swoją wiedzę mogą poszerzać nie tylko dzieci, ale również ci, którzy książki dla dzieci czytają (nie tylko dzieciom).


Ja z dumą się do tych osób zaliczam. Nigdy nie wyrosłam z czytania literatury dziecięcej i nigdy się tego nie wstydziłam. Czytałam i czytam je z przyjemnością, a ich lektura daje mi zawsze mnóstwo radości. Jakby tego było mało, wiele się z tych książek dowiaduję. Wiele razy wspominałam o tym, że nigdy nie byłam miłośniczką biologii. Niewiele zostało mi w głowie z tego, czego uczyłam się w szkole podstawowej i średniej. Zostaje mi za to wiele informacji i ciekawostek, które w swoich książkach przyrodniczych zawierają twórcy literatury dziecięcej. Tym razem poznawałam bliżej rysie. To właśnie one stały się bohaterami komiksu Rysie. Historie prawdziwe autorstwa Michała Figury oraz Aleksandry i Daniela Mizielińskich. Tych twórców możecie kojarzyć z wydanej trzy lata temu książki Wilki. Historie prawdziwe. Wspaniałego komiksu popularnonaukowego, który pokazuje wilki. Zwierzęta, które cieszą się bardzo złą sławą i budzą bardzo niezdrowe emocje. Z rysiami jest nieco inaczej. Te tajemnicze koty, o których zobaczeniu wielu marzy, budzą raczej ciekawość, a nie strach. Są też obiektem zainteresowania naukowców, którzy poświęcili swoje życie zawodowe zwierzętom. Rysie. Historie prawdziwe to zamknięte w formę komiksu opowieści o rysiach, które wpadły w kłopoty i potrzebowały pomocy człowieka oraz te, które udało się na krótki czas odłowić i założyć im obroże telemetryczne. Dzięki temu naukowcy mogą śledzić ich losy, obserwować ślady polowania i obserwować terytorium, po którym się poruszają. Badania są pasjonujące i przepełnione emocjami, które udzielają się nie tylko naukowcom, ale również czytelnikom.





Czy książki naukowe i popularnonaukowe mogą być dla młodego czytelnika interesujące? Mogą i są! Rysie. Historie prawdziwe są tego najlepszym dowodem. Książką, która udowadnia, że wiedzę można przekazywać w bardzo ciekawy sposób i ubierać w formę, która do tej pory z książkami naukowymi mogła się nie kojarzyć. Czytelnicy otrzymują zbiór komiksów. Komiksów bardzo interesujących i przekazujących mnóstwo ciekawych informacji. O codziennym życiu rysiów, o narodzinach młodych, o sposobach zdobywania pożywienia i chowania go przed wzrokiem innych zwierząt. O ulubionych miejscach do życia i wędrówek oraz wychowywania młodych. O sposobach naukowców na obserwowanie zwierząt, które są dla zwierząt nieszkodliwe i niezauważalne, a naukowcom dostarczają bezcenny materiał badawczy. Pasjonująca lektura! Tę książkę czyta się jednym tchem. I z zachwytem ogląda się stanowiące jej integralną część ilustracje. Te, podobnie jak cała książka, spodobają się nawet najbardziej wymagającym czytelnikom, więc jeśli tej książki jeszcze nie znacie, przeczytajcie ją jak najszybciej.




 

Rysie. Historie prawdziwe

Michał Figura

Aleksandra Mizielińska

Daniel Mizieliński

Wydawnictwo Dwie Siostry 2025 

wiek 10+ 


https://wydawnictwodwiesiostry.pl/ 

"Minecraft. Brukowe serce. Tom 1" (Wydawnictwo EGMONT)

Lubicie grę Minecraft? Jestem pewna, że nawet jeśli nie jesteście jej miłośnikami, to na pewno o niej słyszeliście. Jej nazwę słyszał chyba każdy i każdy kojarzy jej charakterystyczny świat. Myślę, że trudno znaleźć dziecko, które choć przez krótki czas nie przeżywało fascynacji tą grą. Tosia również nie była tu wyjątkiem. Grała w nią przez jakiś czas i świetnie się przy tym bawiła. Teraz, choć z tego wyrosła, na komiks Minecraft. Brukowe serce spojrzała przychylnym okiem.


Ja również. Co prawda miłośniczką komiksów nie jestem, ale lubię śledzić rozwój tego gatunku. Bo, nie ma co ukrywać, jego rozwój jest niesamowity. Możemy czytać oryginalne historie, pisane właśnie z myślą o komiksach oraz adaptacje różnych dobrze czytelnikom znanych historii, które zostały przeniesione do świata komiksów. Czym jest komiks Minecraft Brukowe serce? Zaliczyłabym go raczej do tej pierwszej grupy. Jego twórcy wykorzystali świat znany z gry do opowiedzenia zupełnie nowej historii. Jej głównym bohaterem jest rolnik Bruk. Mężczyzna lubi trzymać rękę na pulsie i mieć kontrolę nad wszystkim. Idealne grządki, doskonałe warzywa - to zaprząta jego głowę. Dbanie o to wszystko sprawia mu przyjemność i daje poczucie sprawczości. Ale już niedługo wszystko się skończy. Skończy się to na naszych oczach. Do gry wkroczą sąsiedzi Bruka, którzy zaczną się zajadać jego plonami. Jakby tego było mało pojawi się pomysł przekształcenia wszystkich pól uprawnych w pola, na których rosłyby ziemniaki. Brzmi strasznie? Brzmi. I to nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla rolnika Bruka. On nie może i nie chce tego zaakceptować, dlatego kiedy tylko nadarza się okazja, opuszcza swój dom. Ma nadzieję, że w nowym miejscu wszystko będzie układać się lepiej. Czy się nie zawiedzie i nie rozczaruje?





Trudno mi było się od tego komiksu oderwać. Błyskawicznie weszłam w komiksową wersję gry Minecraft i szybko się w niej zadomowiłam. Historia okazała się bardzo interesująca, więc pewnie dlatego tak szybko dotarłam do końca tej opowieści. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nie przepadają za czytaniem, ale lubią grę Minecraft. Myślę, że ten komiks przeczytają z zaciekawieniem i będą się przy nim dobrze bawić. Historia jest ciekawa, choć do czytania nie ma tu aż tak wiele. Zdarzają się strony, na których w ogóle nie ma tekstu. Opowieść rozwija się na obrazkach. Dzięki temu także ci, którzy od książek raczej stronią, powinni tę przeczytać z przyjemnością. I myślę, że razem ze mną będą wypatrywać drugiego tomu tej historii, bo musicie wiedzieć, że to dopiero początek tej czytelniczej przygody!




 

Minecraft. Brukowe serce. Tom 1

Andrew Clemson

Jeremy Lawson

EGMONT 2025 


 https://egmont.pl/

"Ziomek" (Wydawnictwo Literatura)

Coraz częściej zastanawiam się nad tym, dlaczego jest wśród nas tyle zła i wzajemnej niechęci. Powodów jest na pewno wiele, ale jednym z najważniejszych jest fakt, że coraz rzadziej pozwalamy sobie na refleksję. Wiedzę o świecie czerpiemy z mediów społecznościowych, które dają nam gotowe rozwiązania i odpowiedzi. Przyjmujemy je bezrefleksyjnie. A może warto się nad tym trochę zastanowić? Może warto pomyśleć o świecie, który nas otacza i zasadach, które nim rządzą? Zwłaszcza, kiedy wychowujemy dzieci.


Chciałabym, żeby nasze dzieci w swoich działaniach kierowały się sercem i rozumem, żeby podejmowały mądre decyzje, które nie będą nikogo krzywdzić. Czy jestem naiwna? Być może. Czy wiem, w jaki sposób miałabym ten cel osiągnąć? Wydaje mi się, że tak. Przede wszystkim powinniśmy z naszymi dziećmi rozmawiać. Powinniśmy zachęcać je do tego, żeby analizowały różne sytuacje, których są uczestnikami lub obserwatorami. W jaki sposób? Na przykład czytając książki, które do takiej refleksji zachęcają. Ziomek Joanny Olech taką książką właśnie jest. Początkowo myślałam, że to powieść. Spodziewałam się spójnej opowieści o tytułowym bohaterze i jego rówieśnikach (albo rodzinie). Okazało się jednak, że trzymam w ręce zbiór opowiadań. Opowiadań poświęconych dzieciom. Dzieciom, które bardzo często nie mają w życiu łatwo. Dlaczego? Bo ich rodzice nie mają pieniędzy albo są uwikłani w różne nałogi. Bo trudno im nawiązywać relacje z rówieśnikami, bo czują się gorsi od innych. Bo ich rodzice nie mogą kupić im rzeczy, których zakup dla innych rodzin jest czymś zupełnie zwyczajnym. Jak w przypadku Leona, który grał w piłkę w zniszczonych półbutach, a potem w różowych butach sportowych. Dla jego drużyny nie miało to większego znaczenia, liczyło się tylko to, że chłopak świetnie gra w piłkę. Albo dla Bolka, który miał niesamowity talent plastyczny. Nie rozwijał go, bo rodzina była ojciec chłopaka był uzależniony od alkoholu i w domu brakowało pieniędzy. Na szczęście jego rysunki zobaczył tata jego koleżanki. I postanowił, zupełnie bezinteresownie, chłopakowi pomóc. Czy takie rzeczy zdarzają się w prawdziwym życiu? Mam nadzieję, że tak, bo tak książka wlała w moje serce sporo optymizmu. 




Joanna Olech w każdym opowiadaniu, które trafiło do zbioru Ziomek opisała świat, o którym wielu z nas marzy. Świat, w którym silniejsi pomagają słabszym. Świat, w którym każdy może liczyć na pomoc. W którym zawsze znajdzie się dorosły, który wyciągnie rękę do potrzebującego dziecka. W świecie, w którym wśród dzieci zawsze znajdzie się jedno, które odważy się zaprotestować, kiedy komuś dzieje się krzywda. Czy taki świat istnieje? Dobrze wiemy, że nie. Czy może istnieć? Trudno powiedzieć. Możemy jednak zmieniać małymi krokami nasze najbliższe otoczenie. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby książka Ziomek trafił w ręce dzieci (i nie tylko). Jednym doda otuchy, innym pokaże, że czasem warto poprosić o pomoc, jeszcze innych może zainspirować i zachęcić do niesienia pomocy tym, którzy jej potrzebują. Ziomek to książka, którą można odczytywać na wielu poziomach i różne rzeczy z niej wynieść. Przeczytajcie ją koniecznie. Jest tego warta!





Ziomek

Joanna Olech

ilustracje Anna Oparkowska

Wydawnictwo Literatura 2025 

wiek 8+ 

https://wydawnictwoliteratura.pl/
 

"Zapchlony Kundel i kubeł do podróży w czasie" (Wydawnictwo Wytwórnia)

Chcieliście kiedyś żyć życiem innej osoby? Choć na jeden dzień zająć jej miejsce i sprawdzić jak naprawdę wygląda jej codzienność? Myślę, że każdy miał takie marzenia i przemyślenia. Jeśli nie w dorosłym życiu, to na pewno marzył o tym będąc dzieckiem. Oczywiście nie jest to możliwe, ale pomarzyć zawsze można. Zwłaszcza, kiedy w nasze ręce trafia książka, która o chwilowej zamianie miejsc opowiada.


Być może znacie bohatera tej książki. Zapchlony Kundel to bohater serii literackiej, więc jest szansa, że trafiliście już na jego przygody. Jeśli nie, nie musicie się martwić. Ja tych książek wcześniej nie czytałam, ale bez problemu odnalazłam się w tej historii i wśród jej bohaterów. Główni bohaterowie tej książki, Zapchlony Kundel i Płaskot, znajdują pewien dość zwyczajny przedmiot. Zielony kubeł na śmieci nie ma w sobie niczego wyjątkowego. Każdy widuje takie kubły w swoim najbliższym otoczeniu. Ten okazał się jednak wyjątkowy! Jak można było przeczytać na znajdującej się na nim kartce był to kubeł umożliwiający podróżowanie w czasie. Zwierzaki postanawiają z niego skorzystać. Wtedy zaczyna dziać się magia, ale dotyka ona tylko Płaskota. Kubeł całkowicie odmienia jego życie. Płaskot zamieszkuje w Willi Kotka i staje się gwiazdą internetu. O jego popularność dba jego nowa właścicielka, ona też odcina go od dawnych znajomych. Zapchlony Kundel nie ma do Willi Kotki wstępu. Widzi jednak, że z jego przyjacielem dzieje się coś złego. Na to pozwolić nie może. Musi uratować Płaskota.Tylko, co może zrobić, kiedy jego kontakt z Płaskotem został ograniczony do zera?!




Zapchlony Kundel i kubeł do podróży w czasie to książka szalona. Szalona i niebanalna. Jest jednak w tym szaleństwie metoda. Cel jak zapewne stawiali sobie jej twórcy został osiągnięty. Czytelnicy bawią się przy jej lekturze znakomicie. Niebanalni bohaterowie wywołują uśmiech na twarzach, a ich przygody nie tylko bawią, ale również uczą i budują napięcie. Od takich książek bardzo trudno się oderwać. Po pierwsze - opowiadają ciekawą historię. Po drugie - promują uniwersalne wartości, przypominają o tym, co w życiu najważniejsze, czyli o przyjaźni. O tę prawdziwą zawsze warto walczyć, przyjaciela nigdy nie można zostawić. Ta książka o tym przypomina i to kolejny powód, żeby po nią sięgnąć, a ja gwarantuję Wam, że każdy, kto zdecyduje się ją przeczytać będzie się przy jej czytaniu bardzo dobrze bawić!




 
Zapchlony Kundel i kubeł do podróży w czasie

Colas Gutman

ilustracje Marc Boutavant

tłumaczenie Paweł Łapiński

Wytwórnia 2025 


 https://wytwornia.com/