"Ancymonek na tropie szczęścia" (Wydawnictwo Literatura)

Warto nauczyć się czerpania radości z najmniejszych rzeczy. Z drobiazgów, które przytrafiają nam się każdego dnia. Z niewielkich sukcesów, które osiągamy. Pozornie jest to bardzo łatwe. Jednocześnie wiele osób tego nie potrafi. Zamiast docenić to, co mają, ciągle narzekają albo mówią, że innym jest w życiu lepiej lub łatwiej. Bohaterowie książki Liliany Bardijewskiej również mieli problem związany ze szczęściem. Nie mogli dojść do porozumienia w kwestii tego, które zwierzę jest najszczęśliwsze na świecie.

Koci spór staje się coraz ostrzejszy. Nikt nie chce ustąpić, nikt nie przyjmuje argumentów drugiej strony. I wtedy do rozmowy włącza się kolejny uczestnik. Tym razem jest to wiatr! Wiatr, który mówi kotom, że to on jest najszczęśliwszy na świecie. Temu koty jednak nie dają wiary. Wiatr okazuje się jednak bardzo uparty i porywa tytułowego bohatera książki, czyli kota Ancymonka. Zwierzak rozpoczyna podróż, o której kierunku decyduje wiatr Hulajdusza. Zwiedzają różne zakątki świata, poznają wiele gatunków zwierząt. Każde wydaje się być tym najszczęśliwszym. Wszystko dzięki wyjątkowym cechom, które posiadają tylko one. Choćby małpy, które huśtają się na drzewach, więc ich życie to ciągła zabawa. Albo wielkie wieloryby, które żyją w wodach oceanów. Szczęśliwe są na pewno również wysokie żyrafy albo ogromne słonie. Ancymonek ma okazję przez chwilę poczuć się jak każde z tych zwierząt. I przekonuje się, że oprócz plusów są również minusy. To, co jednym wydaje się atrakcją, dla innych może być zmorą. Są tez rzeczy, których Ancymonek nie mógłby zaakceptować. Na przykład zwyczajów żywieniowych innych zwierząt. Czy to oznacza, że najlepiej jednak pozostać kotem i cieszyć się szczęśliwym kocim życiem?




Liliana Bardijewska jest autorką jednej z moich (a właściwie) naszych ukochanych książek. Doskonale pamiętam, jak bardzo zachwycił całą naszą rodzinę Zielony wędrowiec, którego po raz pierwszy czytaliśmy, kiedy Tosia była przedszkolakiem. Czytając Ancymonka na tropie szczęścia przypomniałam sobie te emocje. To równie piękna i mądra książka. Książka ze wspaniałą, bardzo przemyślaną historią i wartościowym przesłaniem. Znajdziecie w niej wątki filozoficzne. Zostały one zgrabnie wplecione w całą historię. Te fragmenty zachęcają do rozmowy o własnym pojmowaniu szczęścia. Rozmowy ważnej i potrzebnej. Warto odbyć ją ze swoimi dziećmi, bo dzięki temu będzie im na pewno łatwiej żyć. Ta książka to dobry pomysł na prezent dla dzieci, które są bliskie naszemu sercu. Może być ona również doskonałą pamiątką dla dzieci kończących przedszkole. To jedna z tych lektur, które zostają w pamięci na długo i przemawiają do czytelników w każdym wieku.




Ancymonek na tropie szczęścia

Liliana Bardijewska

ilustracje Monika Feret

Wydawnictwo Literatura 2026

wiek 6+  


 https://wydawnictwoliteratura.pl/

"Rob&Ot. Leć, leć" (Wydawnictwo Debit)

Kolejny rok szkolny dobiega końca. Przed nami wakacje! Cieszą się na nie (chyba) wszyscy. Prawda jest jednak taka, że wakacje znowu okażą się zbyt krótkie. Ani się obejrzymy, a dobiegną końca. I nadejdzie nowy rok szkolny, a w szkolnych ławkach po raz pierwszy zasiądą dzieci, które zakończyły edukację przedszkolną. Teraz pewnie jeszcze trochę się niepokoją, nie wiedzą, co czeka na nich w szkole. Czy polubią swoich nauczycieli? Czy znajdą nowe koleżanki i nowych kolegów. Są też pewnie ciekawi, czego będą się w tej szkole uczyć. 

Na pewno będą uczyć się czytać. Niektóre dzieci opanowały już tę umiejętność w "zerówce", inne czeka jeszcze trochę pracy. Część maluchów ma już za sobą pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę, inne na tę lekturę jeszcze czekają. Jednym i drugim polecić mogę serię "Rob&Ot". Pisałam już o niej kilka razy i będę pisać nadal, bo zdecydowanie jest tego warta. Seria ta bardzo przypomina komiks, więc mamy spore ilustracje i niewiele tekstu. Jest też fantastyczna historia, która na pewno wzbudzi sympatię i zainteresowanie wśród dzieci. Przygody sympatycznych robotów i ich koleżanki Uli oraz jej psa Buby, wciągają każdego, kto zdecyduje się zajrzeć do tych książek. W książce Leć, leć do dobrze znanych nam bohaterów dołącza mały ptaszek. Zwierzak uderzył w okno Uli. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, ale potrzebuje trochę odpocząć przed dalszą drogą. Rob i Ot ruszają z pomocą. Tylko, czy ptaszek na pewno tego potrzebuje? 



Od jakich książek najlepiej rozpoczynać przygodę z czytaniem? Od ciekawych! Najlepiej od tych, które dzieci same wybiorą. Wtedy będą je czytać z jeszcze większym zainteresowaniem. Pełna kolorów książka Leć, leć zainteresowanie na pewno wzbudzi. Historia jest ciekawa i pełna humoru. Kolorowe ilustracje ogląda się z przyjemnością, a tekst (umieszczony w większości w komiksowych dymkach) czyta z zainteresowaniem. To książka, która dobrze sprawdzi się jako jedna z pierwszych, samodzielnie przeczytanych historii. Cała książka świetnie łączy naukę z przyjemnością. Pokazuje dzieciom, że nauka nie musi być nudna ani męcząca. Ta książka udowadnia, że czytanie może być wspaniałą przygodą. Pełną uśmiechu i radości. I bohaterów, których zapamiętuje się na zawsze!



Rob&Ot. Leć, leć!

Copons&Fortuny

tłumaczenie Agata Picheta

Wydawnictwo Debit 2026

wiek 5+ 


 https://soniadraga.pl/wydawnictwo-debit

"Wszystkich was kocham najbardziej" (Wydawnictwo HarperKids)

Nadszedł jeden z najbardziej wyczekiwanych dni w roku. 1 czerwca wszyscy obchodzimy Dzień Dziecka, bo przecież każdy z nas jest dzieckiem i dobrze byłoby, żeby każdy z nas jak najdłużej zachował w sobie wspomnienie dzieciństwa. Lat tak bardzo innych od tego, co czekało na nas w dorosłym życiu. Czasu bez obowiązków, bez większych zmartwień. Dziś wspominamy go z nostalgią. Dziś mamy inne zadanie. Zrobić wszystko, żeby za kilkadziesiąt lat nasze dzieci z nostalgią wspominały własne dzieciństwo.

Jak to zrobić? Każdy ma na to pewnie nieco inny pomysł. Jednocześnie są też rzeczy uniwersalne, które dotyczą wszystkich dzieci. Jedną z nich jest zadbanie o to, żeby dzieci wierzyły w siebie, żeby nie porównywały się z innymi. Jako dorośli doskonale wiemy, jak wiele rzeczy komplikuje się, kiedy zaczynamy patrzeć na siebie zbyt krytycznie. Kiedy zamiast skupiać się na tym, co jest w nas dobre, widzimy tylko to, w czym jesteśmy gorsi od innych. Prawda jest taka, że ludzie uwielbiają porównywać się z innymi. Niestety, często wpędza nas to w poważne kompleksy. Taka sytuacja miała miejsce w rodzinie niedźwiedzi, które są bohaterami książki Wszystkich was kocham najbardziej (stworzyli ją twórcy kultowej historii Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham). Rodzice każdego dnia zapewniali swoje dzieci, że są najwspanialszymi niedźwiadkami na świecie. Pewnego dnia dzieci zaczęły wątpić w prawdziwość tych słów. Skąd ich rodzice wiedzą, że trzy niedźwiadki są najwspanialsze, skoro nie znają wszystkich niedźwiedzi? Rodzice znajdują sposób, żeby im wytłumaczyć, dlaczego to właśnie one są najwspanialsze. Dzieci przyjmują to tłumaczenie. Szybko jednak pojawia się inny problem. A właściwie trzy. Każdy z niedźwiadków zaczyna się sam zastanawiać nad tym, czy przypadkiem nie jest w czymś gorszy od swojego rodzeństwa. Każdy szybko dochodzi do wniosku, że rzeczywiście jest coś, co odróżnia go od rodzeństwa. I tę właśnie cechę uznaje za wadę. Za coś, co sprawia, że nie może być nazywany najwspanialszym niedźwiadkiem świata...



Ależ mnie ta książka wzruszyła! Co prawda sama nie mam rodzeństwa, więc nigdy z nikim się nie porównywałam. Rodzeństwa nie ma też Tosia, więc nie musiałam jej tłumaczyć, że nie jest ani lepsza, ani gorsza od brata albo siostry. Mimo to ta książka mnie poruszyła. Dlaczego? Bo, jak wspomniałam już wcześniej, jako ludzie uwielbiamy (niestety) porównywać się z innymi. Lubimy (niestety) myśleć, że w czymś jesteśmy gorsi, że coś robimy gorzej. Wtedy dochodzimy do wniosku, że nie ma sensu się starać, bo i tak nie uda nam się zrealizować naszych marzeń, osiągnąć tego, co chcemy. Ta książka może pomóc zmienić sposób myślenia. Bo to książka nie tylko dla dzieci, które mają rodzeństwo. Tę historię powinien poznać każdy maluch. Najlepiej w gronie rodzinnym, żeby od razu móc o tej historii porozmawiać. Żeby wzruszyć się nią razem. Żeby zachwycić się tą wspaniałą opowieścią i przepięknymi ilustracjami, które doskonale dopełniają tę historię i czynią ją jeszcze bardziej poruszającą. Myślę, że to książka dla dziecka w każdym wieku. I dla dorosłego też. Bo to jedna z tych historii, które czyta się przez pryzmat własnych doświadczeń.



 Wszystkich was kocham najbardziej

Sam McBratney

ilustracje Anita Jeram

tłumaczenie Natalia Usenko

HarperKids 2026 

https://harpercollins.pl/
 

"Agencja Perdido. Droga przez mrok" (Wydawnictwo KROPKA)

Miałam pewne wątpliwości, czy to odpowiednia pora na pokazywanie tej książki. Na zewnątrz upał, słońce świeci jak szalone, dni są coraz dłuższe i coraz częściej nasze myśli uciekają w stronę wakacji. A ja mam tu książkę z dreszczykiem. Trochę mroczną opowieść pełną zagadek i tajemnic. Czy to książka, którą można spakować do plecaka i ruszyć z nią na plażę? Książka, którą można czytać w parku albo w pokoju z widokiem na góry? Wydaje mi się, że tak!

Główna bohaterka tej książki ma na imię Lucy i właśnie przeżywa ogromną tragedię. W niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła jej mama. Nikt nie wie, co się z nią stało. Lucy wróciła ze szkoły i zastała pusty dom. Wtedy wszystko się zmieniło. Lucy została sama. Jej ojciec zaginął w górach, kiedy dziewczynka była mała. Teraz trafiła pod opiekę ciotki. Ciotki, której nawet nie znała i, która nie miała najmniejszej ochoty się nią zajmować. Na dodatek zmuszała ją... Chyba najuczciwiej byłoby powiedzieć, że do kradzieży. Lucy musiała przeszukiwać pociągi i przynosić ciotce znalezione w nich przedmioty. Nie podobało jej się to zajęcie, miała wyrzuty sumienia. Być może zagłuszyłby je ewentualny zysk z tej działalności, ale o tym Lucy mogła zapomnieć. Ciotka zabierała wszystkie znalezione przez Lucy przedmioty. Traktowała ją bardziej jak służącą, a nie członka rodziny. Pokojem Lucy była łazienka, a jej łóżkiem wanna. I pewnie byłoby tak jeszcze długo, gdyby nie kolejne znalezisko. W ręce Lucy trafił tajemniczy przedmiot, który okazał się wahadełkiem. Dziewczynka poczuła coś dziwnego, kiedy wzięła go do ręki. Z tego powodu postanowiła tę rzecz sobie zostawić. I to był początek... kolejnych kłopotów. Choć może powinnam jednak napisać wielkich zmian? Trudno ocenić jednoznacznie, bo zwrotów akcji jest w tej książce naprawdę wiele. Lucy będzie walczyć nie tylko o siebie, ale również o swoją rodzinę. Niebezpieczna sytuacja, w którą została wplątana da jej szansę na poznanie prawdy o losach najbliższych jej osób.




Agencja Perdido. Droga przez mrok to propozycja czytelnicza dla tych, którzy lubią historie pełne emocji. To książka dla tych, którzy lubią książki pełne przygód i tajemnic. Historie, które mają ciekawych bohaterów. Bohaterów, którzy przeżywają niesamowite przygody. Tutaj to wszystko mamy. Są emocje, tajemnice, mrożące krew w żyłach wydarzenia. Niezwykli bohaterowie i wyjątkowe sytuacje, których stali się uczestnikami. Walka dobra ze złem. Prawych z niegodziwymi. To wszystko znajdziecie na kartach tej powieści. Powieści, której dałam się porwać od pierwszego rozdziału. Odważnie i z dużym zainteresowaniem wkroczyłam w świat Lucy, jej przyjaciół i wrogów. Ta książka naprawdę wciąga, więc jeśli macie ochotę na przeczytanie naprawdę ciekawej i dobrze napisanej powieści, to już nie musicie szukać. Ta książka właśnie taka jest!




 

Agencja Perdido. Droga przez mrok

Victor Dixen

ilustracje Noemie Chevalier 

tłumaczenie Natalia Zmaczyńska

KROPKA 2026 

wiek 13+ 


 https://wydawnictwokropka.com.pl/

"Gdzie jest Dory?" (Wydawnictwo EGMONT)

Po mądre historie zawsze warto sięgać. Warto je czytać, warto je oglądać. Takie opowieści zawsze zachęcają do rozmowy, prowokują do przemyśleń. Budzą ciekawość. Te historie można przenosić na własne życie i doświadczenie. Czy łatwo je znaleźć? I tak, i nie. Czasem na takie historie trafiamy zupełnie przypadkowo, czasem wybieramy po długim namyśle. To jednak nie jest ważne, ważne jest to, co te historie ze sobą niosą. I co ich poznanie może nam dać.

A może dać nam bardzo wiele i właśnie dlatego warto takie historie poznawać. I to od najmłodszych lat. Mądrych filmów dla dzieci nie brakuje. Właściwie każda kinowa premiera adresowana do dzieci niesie ze sobą mądre i wartościowe przesłanie. Choć od premiery wielu tych filmów minęło już kilka ładnych lat, to prezentowane w nich historie w ogóle się nie zestarzały. Jednym z takich filmów jest na pewno Gdzie jest Dory. Kontynuacja kultowej bajki Gdzie jest Nemo?, na której wychowały się i wychowują się kolejne roczniki dzieci. Historię Nemo mogliśmy po raz pierwszy zobaczyć na kinowym ekranie w 2003 roku, Dory pojawiła się w kinach trzynaście lat później. Główna bohaterka, jako maleńka rybka, została oddzielona od swoich rodziców. W odnalezieniu najbliższych przeszkadza jej brak pamięci krótkotrwałej, z którym się boryka. Przeszkadza jej to również w codziennym życiu i budowaniu relacji z innymi. Jak może z tym sobie poradzić mała rybka? Kto wyciągnie do niej pomocną płetwę? Ci, którzy oglądali film wiedzą już wszystko. Ci, którzy filmu nie widzieli, mogą najpierw przeczytać komiks, który opiera się na kinowej opowieści.




Komiksy są świetną propozycją dla dzieci, które nie przepadają za czytaniem. Nie ma w nich wiele tekstu, są ilustracje (które grają główną rolę). Jest ciekawa, szybko rozwijająca się historia, którą szybko się czyta. Dla wielu komiks może być pierwszą samodzielnie przeczytaną książką. Książką, która wzbudzi ich ciekawość i zainteresuje tak bardzo, że czytelnikom trudno będzie się od niej oderwać. Być może właśnie od komiksu rozpocznie się przygoda z czytaniem i fascynacja światem literatury. A co, jeśli ktoś obawia się, że dziecko poprzestanie na komiksach i nigdy nie sięgnie po "prawdziwe" książki? Nie widzę w tym niczego złego. Każdy powinien czytać to, co lubi i na co ma ochotę. A komiks Gdzie jest Dory? z przyjemnością przeczyta wiele dzieci!




 

Te i inne komiksy z serii 

"Magiczny świat Disneya"

znajdziecie na


 https://egmont.pl/