Gra(my) w piątki: "Na ratunek!"/"Sfinks" (Wydawnictwo EGMONT)
Wiosna nadchodzi. Tego chyba wszyscy jesteśmy pewni. Coraz częściej będziemy wychodzić na długie spacery albo wyjeżdżać na wycieczki. Dni będą się wydłużać i zachęcać do spędzania czasu na zewnątrz. W domu nikt nie będzie chciał zbyt długo siedzieć. A ja chcę, jakby na przekór temu wszystkiemu, pokazać Wam dziś gry! Czy ktoś, przy tak pięknej pogodzie, będzie chciał w nie grać? Myślę, że tak!
Gry Na ratunek! i Sfinks nie zostały zamknięte w dużych pudełkach. Kryjące je kartoniki są tak małe, że z powodzeniem można zabrać je ze sobą wszędzie. Niemal wszędzie można też w nie grać. Na ratunek! to gra adresowana do dzieci od piątego roku życia. W pudełku znajdują się kafelki z wizerunkami pojazdów ratunkowych i wypadków. Gra polega na dobieraniu w pary pojazdów ratunkowych i wypadków, do których powinny przyjechać. W pudełku są też kafelki fałszywych alarmów, które trzeba potasować z kafelkami wypadków i ułożyć obrazkami do dołu na stole, na którym gramy. Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze dostają zestaw czterech pojazdów ratunkowych. Otrzymują także jeden znacznik zakazu. Z boku stołu trzeba położyć żetony alarmu. Gracz, który rozpoczyna rozgrywkę odsłania dowolny pojazd i dowolny kafelek ze środka stołu. Jeśli pasują - gra dalej, jeśli nie - kończy swoją turę. Jeśli trafi na żeton fałszywego alarmu musi odwraca ten żeton i pojazdy, które odkrył w tej turze. Zwycięzcą zostaje ten, kto jako ostatni zostanie w grze. Gra może się też zakończyć, kiedy na stole zostaną 4 kafelki fałszywego alarmu. Zasady nie są trudne, a sama rozgrywka jest bardzo szybka i interesująca, więc dzieciom (i ich rodzicom) Na ratunek! bardzo się spodoba.
Gra Sfinks adresowana jest do nieco starszych dzieci. Żeby w nią zagrać nie trzeba znać się na świecie starożytnym. Tytułowy Sfinks ma tu znaczenie symboliczne. W pudełku znajdziecie notes z wizerunkiem piramidy i dwie kostki. Przed rozpoczęciem rozgrywki, każdy gracz dostaje jedną kartkę. Na początek jeden z graczy (według instrukcji ten, który ostatnio wchodził po schodach) rzuca kostkami. Jeśli wypadną dwie cyfry, to gracz układa z nich liczbę i mówi ją na głos. Tę liczbę wpisuje w kratki jednej z trzech budowli, które znajdują się na jego karcie. Jeśli jedna z kostek wskaże symbol rzeki to każdy z graczy może stworzyć liczbę (używając cyfry z kostki i cyfry z pola Nilu (te znajdują się na każdej karcie). Jeśli symbol Nilu pojawi się na dwóch kostkach, trzeba rzucić jeszcze raz. Gra kończy się, kiedy pierwszy z graczy wypełni całą piramidę liczbami (wizerunek Sfinksa i obelisku nie muszą być wypełnione). Gracze sumują punkty według zasad opisanych szczegółowo w instrukcji. Wygrywa oczywiście ten, który ma najwięcej punktów.
Często wydaje mi się, że gry rodzinne niczym mnie już nie zaskoczą. I często tak się rzeczywiście zdarza. Są jednak takie, które zaskakują. Oryginalnym pomysłem, nietypowymi zasadami albo ciekawym sposobem wykonania. Gry Na ratunek! i Sfinks mnie zaskoczyły. W tej pierwszej spodobał mi się pomysł. Można połączyć zabawę z nauką. Nie tylko grać w tę grę, ale przy okazji porozmawiać na temat samochodów ratunkowych i wypadków, które mogą mieć miejsce. W drugiej grze spodobał mi się pomysł z tworzeniem liczb na podstawie rzutów kostką. Przyda się tu szczęście, ale i strategia. Za pierwszym razem zdacie się pewnie na przypadek, ale każda kolejna rozgrywka będzie już budowaniem strategii. Jestem pewna, że te gry przypadną Wam do gustu i chętnie zapakujecie je do plecaka jadąc na pierwszą wiosenną wycieczkę. Dzięki nim czas spędzony poza domem będzie jeszcze przyjemniejszy.
Te i inne gry znajdziecie na
https://egmont.pl/










Komentarze
Prześlij komentarz