Środowe recenzje: "Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty" (Skrzat)
Wybierając
książki dla dzieci zwracam uwagę na to, o czym są i jakim językiem zostały
napisane. Są to kwestie niezwykle istotne dla mnie jako rodzica. Jednak Tosia
zwraca uwagę na coś innego, ją interesują przede wszystkim ilustracje. Są
książki, po które nie sięgnie, bez względu na to, jak bardzo zachęcałabym ją do
lektury. Są również takie, na które jest zdecydowanie za mała, ale grafika tak
ją zachwyca, że siedzę wieczorami i wybieram fragmenty dostosowane do jej
wieku.
A jakie
ilustracje lubię najbardziej? Oryginalne i malarskie szybko przyciągają moją
uwagę. Lubię, kiedy książka jest kolorowa, ale nie lubię, kiedy jest pstrokata.
Cenię książki, które mają ilustracje stworzone przez prawdziwego człowieka, nie
lubię tych, w których obrazki wyglądają jakby stworzył je komputer. Dlaczego
tyle piszę o ilustracjach? Bo chcę Wam przedstawić książkę, w której obrazki są
tak piękne, że widzę je na ścianie dziecięcego pokoju.
Oto
Maurycy i Mika. Ten pierwszy jest dinozaurem, ta druga jest dziewczynką, która
z dinozaurem się przyjaźni. Ta nietypowa para wyrusza na podbój świata, a w tę
podróż zabiera wszystkich małych czytelników. Najpierw poznają pory roku.
Maurycy i Mika przypominają czytelnikom, że podstawą każdej podróży jest
spakowanie odpowiednich rzeczy. W plecaku dinozaura dostrzec można mapę, a w
torbie jego towarzyszki banana i marchewkę. Ich podróż rozpoczyna się wiosną,
kiedy przyroda budzi się do życia. Na drzewach zielenią się liście, niedźwiedź
budzi się z zimowego snu, a na łące trwają porządki. Jest pięknie! Po wiośnie
przychodzi lato. Maurycy i Mika siedzą nad brzegiem stawu i słuchają żabiej
serenady, obserwują pszczoły, które zbierają nektar z kwiatów, a na plaży zajadają
się lodami. Wspaniała perspektywa, zwłaszcza kiedy teraz spojrzy się za okno i
na termometr ;) Kolejnym etapem ich podróży jest kusząca kolorami jesień, to
wtedy wszystkie zwierzęta przygotowują się do mającej przyjść niedługo zimy.
Niektóre ptaki odlatują do ciepłych krajów, jeże zbierają jabłka. Wszyscy
zachwycają się tym, co dzieje się w przyrodzie, jak zmieniają się drzewa.
Jeszcze niedawno zielone, dziś ich liście są żółte albo czerwone. Podróż
Maurycego i Miki kończy się zimą. Otuleni szalikami cieszą się ze śniegu. Mimo
chłodu wszyscy są szczęśliwi, dzieci zjeżdżają na sankach, lepią bałwany,
rzucają się śnieżkami. Niedźwiedź śpi, a Mika i jej przyjaciel otulają go
ciepłym kocem. Obudzi się wiosną…
Wkrótce
oryginalna para przyjaciół wyrusza w kolejną podróż. Tym razem odwiedzają różne
kontynenty i mieszkające na nich zwierzęta. W Europie przyglądają się żubrom,
lisom, wróblom, wiewiórkom i łabędziom. W Afryce poznają zupełnie inne gatunki,
wszystkie wydają im się nieco dziwne, bo niektóre zwierzęta mają trąby, inne
rogi, są też takie z długimi szyjami. Azja to królestwo tygrysa, w Australii
żyją kangury. Ameryka Południowa będzie odtąd kojarzyć im się z mrówkojadem i
kolorowymi papugami, a Ameryka Północna z bielikiem amerykańskim. Ta podróż również
kończy się włożeniem czapek i zawiązaniem szalików, bo Maurycy i Mika trafiają
na Arktykę, gdzie wita ich niedźwiedź polarny, foka i pingwiny. Trochę im
zazdroszczę tej wyprawy, sama chciałabym odwiedzić te wszystkie miejsca!
Uwielbiam
tego uśmiechniętego dinozaura i jego sympatyczną przyjaciółkę, którzy nie bali
się wyruszyć sami w tak daleką podróż. Trudno ich nie lubić. W książce nie ma
wielu słów, dominują obrazy. I bardzo dobrze, bo dzięki temu główni adresaci
tej opowieści mogą poznawać ją samodzielnie. Na każdej stronie czeka na nich
niezwykła ilustracja, którą trudno się nie zachwycić. Są naprawdę bajeczne,
oglądając je dzieci mogą tworzyć własne historie o wiewiórkach, które lepią
bałwana, o grającym na gitarze lisie i o brykających po sawannie zebrach.
Ograniczać będzie ich jedynie własna wyobraźnia.
Olga
Dąbrowska stworzyła fantastyczną książkę. Pięknie wydana, świetnie napisana i,
oczywiście, wspaniale zilustrowana. Naprawdę trudno się nią nie zachwycić, więc
jeśli macie w domu albo w rodzinie jakiegoś dwulatka, z którym chcielibyście
porozmawiać o zmienności pór roku albo o różnych gatunkach zwierząt, które żyją
na świecie, sięgnijcie po tę książkę. Spędzicie z nią cudowne, długie godziny.
Tosia, mimo tego, że pory roku wymienia jednym tchem, a zwierzęta domowe i
egzotyczne rozróżnia bez problemu także zainteresowała się tą książką.
Bo
czy jest na świecie osoba, która nie lubi ładnych książek? Ja o takiej nie słyszałam...
Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty
tekst i ilustracje Olga Dąbrowska
Wydawnictwo Skrzat, 2014
Wiek 2+
Za możliwość poznania książki dziękuję Autorce:)
Śliczne ilustracje :)
OdpowiedzUsuńTak, są piękne!
Usuń