"Nolens volens czyli chcąc nie chcąc" (Wydawnictwo Druganoga)

Uczyliście się kiedyś łaciny? Ja przez dwa lata w szkole średniej. Jak wspominam ten czas? Bardzo dobrze. Może nie miałam samych piątek, bo niektóre zagadnienia gramatyczne przyswajałam nieco dłużej, ale problemów z przejściem do następnej klasy nie miewałam. Największą przyjemność w nauce łaciny sprawiała mi nauka sentencji i słów, które do dziś funkcjonują w naszym języku. Ta wiedza przydaje mi się cały czas, a odkąd Tosia nauczyła się czytać, muszę ją regularnie poszerzać, bo zdarza się, że przeczyta na jakimś budynku napis, którego nie rozumiem. Widzę, że te tajemniczo brzmiące sentencję budzą jej zainteresowanie, więc wiedziałam, że nowość z Wydawnictwa Druganoga, przypadnie jej do gustu.


Ta nowość to książka Zuzanny Kisielewskiej Nolens volens czyli chcąc nie chcąc. Prawie 100 sentencji łacińskich i kilka greckich. Brzmi ciekawie, prawda? I na każdej stronie przekonujemy się o tym, że zgłębianie tajników języka łacińskiego to fantastyczna przygoda. Autorka umieszcza antyczne sentencje w bardzo szerokim kontekście. Pokazuje, że nie tylko były ważne setki lat temu, ale są ważne i aktualne również dzisiaj. Musi tak być, skoro współcześni politycy je parafrazują. Jak po Hilary Clinton po śmierci Muammara Kaddafiego, która zamiast dobrze znanego "Veni, vidi, vici" powiedziała "Przybyliśmy, zobaczyliśmy, on zginął". Autorka książki opowiada historię każdej sentencji, umieszcza ją w szerokim kontekście historycznym. Dzięki temu czytelnicy dowiedzą się (albo przypomną sobie), kto pierwszy zawołał "Eureka!" tak donośnie, że do dziś uważamy go za autora tych słów. Stąd również można się dowiedzieć od kogo prawdopodobnie Hipokrates zapożyczył zdanie "Primum non nocere", które do dziś uchodzi za najważniejszą zasadę kierującą pracą lekarzy. Wszystkie sentencje wybrane przez autorkę zostały bardzo dokładnie opisane i umieszczone w szerokim kontekście historycznym i kulturowym. Dowiadujemy się jaki był pierwowzór dobrze nam dziś znanych tabliczek "Uwaga! Zły pies!", od jakiego słowa wzięło się oznaczające pieniądze słowo "pecunia" i dlaczego niektórzy mówią, że poza Bawarią nie ma życia.





To nie jest tylko książka dla dzieci. To nie jest tylko książka na czas dzieciństwa albo wczesnej nowości. Nolens volens zainteresuje czytelnika w każdym wieku. Może stać się doskonałym prezentem na całe życie. Ciekawą lekturą dla wszystkich miłośników języka, historii, polityki i sztuki. Autorka na każdej stronie udowadnia, że łacina jest stale obecna w naszym języku i towarzyszy nam niemal każdego dnia. Nowoczesna, oryginalna i pełna ostrych, wyrazistych kolorów szata graficzna, za którą odpowiadają Agata Dudek i Małgorzata Nowak, zwraca uwagę dzieci i dorosłych. Tych pierwszych na pewno zainteresuje, tych drugich zaintryguje. Nolens volens może być świetnym prezentem i dla ucznia szkoły podstawowej, i dla osoby, która kończy osiemnaście lat. Nawet przyszły student albo nawet człowieka całkiem dorosłego. Nolens volens to (bez żadnej przesady) książka naprawdę dla wszystkich. Dla mnie to nie tylko jedna z najciekawszych książek tego roku, ale jedna z najciekawszych książek w ogóle. Takich lektur nam trzeba!





Nolens volens czyli chcąc nie chcąc.
Prawie 100 sentencji łacińskich i kilka greckich
Zuzanna Kisielewska
ilustracje Agata Dudek, Małgorzata Nowak
Wydawnictwo Druganoga 2020

 

Komentarze

  1. Fajna książka, chociaż 100 sentencji to trochę mało. Chciałbym bardziej się zagłębić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czegoś trzeba zacząć;) Jak komuś się bardzo spodobają, to sam będzie szukać kolejnych:)

      Usuń
  2. Ech, łacina to był mój jedyny znienawidzony przedmiot na studiach. W LO też nie pałałam do niej miłością. ;-) Jednak mimo osobistych awersji do łaciny jako takiej, książka wydaje się interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście książka nie tylko dla dzieci, co i dla dorosłych. Czasem znamy jakąś sentencję, ale nie wiemy dokładnie co oznacza, a już tym bardziej skąd się wzięła.

    OdpowiedzUsuń
  4. łaciny uczyłam się dość długo, coś tam jeszcze w głowie zostało,a le taka książka na pewno jest fajną lekturą :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że nieszczególnie wygląda na książkę dla dzieci w ogóle. Aczkolwiek z pewnością jest to ciekawa propozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś komiks dla dzieci w podobnej konwencji i o ile mi nie podobał się on wcale, to dzieci były tymi topornymi rysunkami zachwycone!

      Usuń
  6. Mamy ja od paru dni i czytamy z młodym

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza