"Sandra i Kruki Zmartwiuki" (Wydawnictwo Druganoga)

Dorośli idealizują dzieciństwo. Dla nich to czas beztroski, okres życia bez żadnych poważniejszych obowiązków. Jedynym była tak naprawdę szkoła i ewentualnie jakieś obowiązki domowe. Reszta to już same przyjemności. Spotkania z rówieśnikami, spacery po okolicy, jazda na rowerze. Atrakcje (a może raczej normalność), na którą nie były potrzebne pieniądze. Czy mieliśmy jakieś zmartwienia? Oczywiście, że tak, choć wydaje mi się, że nie można ich porównać z tym, z czym muszą borykać się dzieci dzisiaj.

Dziś dzieci mają wszystko. Zajęcia dodatkowe, treningi, ubrania, gadżety, komputery i smartfony. Mimo to cały czas słyszymy o kryzysach psychicznych, które dotykają najmłodszych i problemach, z którymi muszą mierzyć się dzieci. Są wśród nich problemy naprawdę poważne, które wymagają pomocy specjalisty oraz takie, z którymi możemy pomóc dzieciom sami. Takim problemem jest ten, który dotknął Sandrę, bohaterkę książki Agnieszki Misiak. Dziewczynce przytrafiło się to, co na pewno kiedyś spotkało każdego z nas. Dziewczynka zgubiła się w sklepie. Straciła z oczu rodziców, nie wiedziała, gdzie powinna ich szukać. Poczuła ogromną niepewność i jeszcze większy strach. Trwało to tylko dziesięć minut, ale zapisało się w pamięci dziewczynki na długo. Od tej pory czuła, że nosi plecak pełen żwiru, kamieni i drutu kolczastego. Bardzo boi się chodzić do sklepu, nie chce rozstawać się z rodzicami. Nie wyobraża sobie, że sytuacja mogłaby się powtórzyć. Jej życiem zaczynają rządzić Kruki Zmartwiuki...





Agnieszka Misiak napisała książkę, która powinna trafić do wszystkich dziecięcych biblioteczek. Tę historię powinno poznać każde dziecko. Jest bardzo mądra i wartościowa. Jest potrzebna, a może nawet niezbędna. Warto ją przeczytać, warto o niej porozmawiać. Historia Sandry przypomina historie wielu dzieci. Mali czytelnicy nie widzą może Kruków Zmartwiuków, ich troski przybierają na pewno inne kształty. Ale towarzyszące im emocje są tak samo żywe i bolesne. Ta książka może im pomóc, może wskazać drogę wyjścia z trudnej sytuacji. Właśnie dlatego tak bardzo mi się spodobała. Takie książki bardzo cenię i lubię. Dobrze, że jest coraz więcej i każda z nich pomaga małym czytelnikom w rozwiązywaniu problemów, z którymi muszą się borykać.




 Sandra i Kruki Zamrtwiuki

Agnieszka Misiak

ilustracje Nika Jaworowska-Duchlińska

Druganoga 2026 

wiek 6+ 

https://druganoga.com/
 

"O tańcu" (Wydawnictwo Druganoga)

Lubicie tańczyć? Ja nie lubię. Nigdy nie lubiłam. Zawsze tego unikałam. Tosia też nie lubi tańczyć, choć przez dwa lata chodziła na zajęcia baletowe. Nie pokochała ich jednak aż tak mocno, żeby kontynuować przygodę z tańcem. A ja jej do tego nie zmuszałam, bo wiem, że tańca można nie lubić. Mimo to można chcieć się czegoś o nim dowiedzieć. Skąd? Najbardziej oczywistym źródłem wydaje się oczywiście internet, ale ja mam dla Was inną (bardziej tradycyjną) propozycję. To oczywiście książka!


O tańcu Zuzanny Kisielewskiej to wyjątkowe kompendium dla wszystkich, którzy uwielbiają ruszać się w rytm muzyki. Ale też dla tych, którzy tańczyć nie lubią, ale chcą o tańcu się czegoś dowiedzieć. Ta książka do tematu tańca podchodzi bardzo szeroko. Autorka zaprasza czytelników do podróży w czasie. Cofamy się o 1,5 mln lat. Okazuje się, że już wtedy ludzie potrafili tańczyć. Tańczyli przed innymi, kiedy chcieli zwrócić na siebie uwagę i zainteresować innych ludzi sobą. Tańczyli też, kiedy chcieli wywrzeć jakiś wpływ na czuwające nad nimi bóstwa. Na przykład zaklinali tańcem deszcz. Tańczyli, kiedy chcieli przeżyć jakieś religijne uniesienie. Robili to, co czuli, co wypływało z ich serca i duszy. We wszystkich zakątkach świata motywacje tańczących ludzi były podobne. Dlaczego tańczymy dzisiaj? Myślę, że powody, które ciągną nas na parkiet niewiele się zmieniły. Czy na przestrzeni wieków taniec się zmienił? Oczywiście, że tak. Czy stał się bardziej uporządkowany? Nic bardziej mylnego. Taniec to nadal ma w sobie mnóstwo spontaniczności. I cały czas potrafi zachwycić tych, którzy go obserwują oraz zmienić tych, którzy tańczą.





Czy osoba, która nie lubi tańczyć może z czytania tej książki czerpać przyjemność? Może. Jestem tego najlepszym przykładem. Choć nigdy nie szalałam na parkiecie, przeczytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem. To lektura dla każdego, kto lubi poszerzać horyzonty. Ciekawa i wciągająca. Opowiadająca nie tylko o tańcu towarzyskim i tańcu współczesnym. Pojawiają się na jej stronach również tańce ludowe, tańce wojowników i duchownych. Tańce z najdalszych zakątków świata i najbardziej zamierzchłych jego dziejów. I choć O tańcu nie jest najgrubszą książką, jaką miałam, to po świecie tańca przeprowadzi każdego. I tych, którzy tańczyć lubią i o tańcu dużo wiedzą. I tych, którzy w tym świecie będą dopiero stawiać pierwsze kroki. Każdy znajdzie w tej książce coś interesującego. Przeczyta o czymś, o czym wcześniej nie wiedział. I zachwyci się oryginalnymi ilustracjami autorstwa Małgorzaty Nowak i Agaty Dudek. Choć mogłoby się wydawać, że w takiej książce powinny znaleźć się zdjęcia prawdziwych tancerzy, to już po jej szybkim przekartkowaniu nie będziecie mieli żadnych wątpliwości. Pełne kolorów i dynamizmu ilustracje dopełniły tę książkę w najlepszy możliwy sposób. Dodały jej charakteru i sprawiły, że książka O tańcu  trafia na listę prezentowych pewniaków, które ucieszą każdego obdarowanego. 




 

O tańcu

Zuzanna Kisielewska

ilustracje Małgorzata Nowak, Agata Dudek

Druganoga 2025


 https://druganoga.com/

 

"Lucek i Dziki Nieśpiki" (Wydawnictwo Druganoga)

Gdybym miała wymienić nasze ulubione zwierzęta, to na pierwszym miejscu musiałabym wymienić trzy gatunki. Bobry, borsuki i dziki. Nasze ukochane czworonogi, które cieszą się sympatią całej naszej rodziny. Nie umiem powiedzieć, które z nich lubimy najbardziej, ale dziki w tej grupie zajmują szczególne miejsce. Ujmują nas swoją rodzinnością. Poza tym niezłe z nich rozrabiaki. Ślady ich aktywności widać nie tylko w lasach. Jak bardzo są aktywne i jak bardzo lubią rozrabiać widać też w książce Agnieszki Misiak.


Jej tytułowi bohaterowie mieszkają pod jednym dachem. Lucek to chłopiec podobny do wielu innych chłopców. Czytelnicy mogą się z nim bez problemu utożsamiać. A Dziki Nieśpiki? To materiał na książkę, a może nawet na film grozy! Dziki Nieśpiki są w domu Lucka przez cały czas, ale najbardziej aktywne są wieczorem. To przez nie Lucek nie może zasnąć. To one go rozpraszają i sprawiają, że chłopiec nie może wytrzymać w łóżku. Rodzice zaczynają mieć tego dosyć. Muszą podjąć jakieś kroki. Nieśpiki muszą się uspokoić. Muszą przestać przeszkadzać Luckowi. Czy rodzice Lucka nie postawili przed sobą zbyt trudnego zadania? Zdecydowanie tak. Dziki Nieśpiki to twardzi zawodnicy, wygrać z nimi nie jest łatwo. Przed rodziną Lucka trudne zadanie. Będą musieli się naprawdę bardzo postarać, żeby z dzikami wygrać. A co na to czytelnicy?





Czytelnicy będą się przy tej książce doskonale bawić. Ja byłam bliska tego, żeby popłakać się ze śmiechu. To lektura, która rozbawi każdego. Jeśli ktoś nie będzie się przy niej śmiać, to powinien się zastanowić, czy na pewno ma poczucie humoru! Ale Lucek i Dziki Nieśpiki to nie tylko zabawa, to również bardzo mądre przesłanie i duża pomoc dla dzieci i rodziców. Na końcu książki znajdziecie poradnik adresowany do rodziców (i wszystkich, którzy z dziećmi pracują) dotyczący emocji. Ich przeżywania i radzenia sobie z nimi. Po jego przeczytaniu wiele zachowań dzieci, które do tej pory były dla dorosłych niezrozumiałe, stanie się zrozumiałe. Dzięki temu dorośli będą mogli pomóc dzieciom radzić sobie z tym, co ich spotyka, co czują i czego doświadczają! To ogromna wartość tej książki i jeden z powodów dla którego warto ją przeczytać. Ja jestem tą książką zachwycona. Jej lektura sprawiła mi dużą przyjemność. I jestem pewna, że Wam również się spodoba.




 

Lucek i Dziki Nieśpiki

Agnieszka Misiak

ilustracje Nika Jaworowska-Duchlińska

Wydawnictwo Druganoga 2025 


 https://druganoga.com/

"Góry" (Druganoga/Tatrzański Park Narodowy)

Kiedyś po prostu chodziłam po górach. Nawet nie wiem, czy jakoś wyjątkowo zachwycałam się widokami. Po prostu chodziłam i traktowałam to jako naturalny sposób spędzania wakacji. Moi rodzice, odkąd pamiętam, zabierali mnie na wakacje w góry, więc nie miałam specjalnego wyboru. Chodziłam i już. Potem nauczyłam się czytać, zaczęłam słuchać tego, co mówią przewodnicy i ludzie mądrzejsi od mnie i zaczęłam coraz więcej się o górach dowiadywać. Najpierw o historii miejsc, które odwiedzałam. O ludziach, którzy przychodzili tu przede mną. Potem przyszedł czas na wiadomości z zakresu geografii i geologii. Żadna z tych nauk nigdy nie rozpalała mnie do czerwoności. Choć lubię podróżować i odwiedzać nowe miejsca, nigdy nie przepadałam za nauką geografii. Teraz nadrabiam zaległości i zazdroszczę Tosi, że ma do dyspozycji tak fantastyczne książki, jak choćby Góry, które chcę Wam dziś pokazać.

To książka wielka już na pierwszy rzut oka. Format jest naprawdę imponujący, a kiedy zajrzy się do środka ma się pewność, że wartość przekazu idzie w parze z wielkością publikacji. Od razu ostrzegam tych, którzy mają nadzieję na piękne zdjęcia. Zdjęć tutaj nie znajdziecie. Są za to przepiękne grafiki autorstwa Reginy Gimenez, artystki, którą od zawsze fascynowały góry. Ciekawiły ją również stare podręczniki do geografii i astronomii. To wszystko znalazło swoje ujście w tej książce. Książce, która zachwyci nie tylko miłośników gór. Znajdziemy w niej ogrom informacji o górach z całego świata. Tych, które dobrze znamy i wymieniamy bez zastanowienia. I tych dobrze ukrytych albo nie tak oczywistych. Choćby tych, które kryją się pod wodą, o wyspach wulkanicznych i wulkanach. Przeczytamy o krajach, w których góry zajmują większość powierzchni. O wielkich łańcuchach górskich. O mapach, na których kartografowie zaznaczają wszystkie szczyty. O zdobywaniu najwyższych gór świata i zwierzętach, dla których góry stały się miejscem do życia. I roślinach, które w tym dość nieprzyjaznym środowisku rosną. A na koniec o naszych (niewielkich), ale jednak pięknych Tatrach! 




Góry podbiły moje serce odkąd zobaczyłam je w zapowiedziach. Wiedziałam, że ta książka musi trafić do naszej biblioteczki. Nie zawiodłam się na niej. Jest fantastyczna. Informacje są podane w skondensowanej, ale jednocześnie wystarczającej formie. Informacje są przekazane w ciekawy dla czytelnika sposób. Nikt nie poczuje się zasypany ich nadmiarem. Jest ich tyle, ile być powinno. Jeśli kogoś jakiś wątek szczególnie zainteresuje, może szukać dalej. Jeśli ktoś chce mieć jedynie ogóle rozeznanie, to co znajdzie w tej książce w zupełności wystarczy. To doskonały pomysł na prezent dla tych (nie tylko małych), którzy góry kochają. To także świetna książka dla kogoś, kto góry ma zobaczyć po raz pierwszy. To dobry pomysł na prezent dla osoby, która lubi ładnie wydane książki. Ta na pewno wzbudzi w niej zachwyt, bo to książka naprawdę wyjątkowa. Takiej na rynku wydawniczym jeszcze nie było! 




Góry

Regina Gimenez

tłumaczenie Karolina Jaszecka

Druganoga


 

Tatrzański Park Narodowy 2024



"Niemożliwe" (Wydawnictwo DrugaNoga)

Śledziliście w zeszłym tygodniu internetową albo telewizyjną relację z lądowania łazika na Marsie? Myślę, że każdy przynajmniej przez kilka chwil na to wydarzenie spoglądał. Takie rzeczy emocjonują chyba wszystkich. Nie trzeba być przecież specjalistą od przestrzeni kosmicznej, żeby spoglądać w gwiazdy i zastanawiać się, co tam się dzieje. Jakąś wiedzę o kosmosie ma każdy z nas. Zdobyliśmy ją najczęściej w czasach szkolnych i od tej pory rzadko poszerzaliśmy. A potem urodziły się nam dzieci i zaczęły zadawać coraz trudniejsze pytania. Gdzie szukać na nie odpowiedzi? Oczywiście w internecie. Tam jest wszystko. Ja wolę jednak pójść inną drogą i poszukać odpowiedzi w książkach. 

 

Kilka dni temu dotarła do nas książka Niemożliwe, autorstwa portugalskiej pisarki Catariny Sobral. Okładka od razu zwraca uwagę potencjalnego czytelnika. Obok tak żółtej okładki naprawdę trudno byłoby przejść obojętnie. Na niej zobaczycie kobietę i mężczyznę oraz kilka stworzeń przypominających zwierzęta. Świadomie napisałam przypominających, bo pewności, co do ich przynależności gatunkowej nie mam. Jednego nazwałabym dinozaurem, innego żółwiem. W przypadku dwóch pozostałych (nie tylko moje) wątpliwości są tak duże, że pozostanę przy nazywaniu ich stworzeniami. Co oni wszyscy robią? Wpatrują się w niebo. Wokół nich są lunety, które umożliwiają dostrzeżenie znacznie większej ilości szczegółów. Wszystko dlatego, że książka Niemożliwe jest książką o wszechświecie. O jego pochodzeniu i największych tajemnicach. Autorka krok po kroku wyjaśnia dzieciom, skąd wziął się wszechświat, jakie procesy zachodziły w nim na przestrzeni lat i, co dzieje się w nim dzisiaj. Opowieść nie jest długa. Na każdej stronie znajduje się zaledwie kilka zdań. Czy to źle? Moim zdaniem nie. Każde ze zdań jest ciekawe, każde niesie ze sobą jakieś ciekawe informacje. Dowiedzieć się z nich można, kiedy powstał wszechświat i, co przyczyniło się do jego powstania. Autorka opisuje różne, często bardzo skomplikowane procesy, w interesujący i zrozumiały (zwłaszcza) dla dzieci sposób. Właśnie dlatego czyta się tę książkę z ogromnym i, z każdą stroną, rosnącym zainteresowaniem.



 

Ta książka to skarb! Nas zachwyciła od pierwszych zdań. Tych, którzy jeszcze nie umieją czytać, zachwyci od pierwszych ilustracji. Ilustracji bardzo prostych, ale łudząco podobnych do dziecięcych rysunków. Autorka wykorzystała tylko podstawowe kolory. Nie znajdziecie tu, więc ani złota, ani srebra. Nie będzie też brokatu. Żaden z nich nie jest tu jednak potrzebny. Ilustracje i tak budzą podziw czytelników. Są im naprawdę bliskie. Dzięki temu bliski staje się również tekst. Nawet najbardziej skomplikowane kwestie zaczynają wydawać prostsze i bliższe. Niemożliwe ma jeszcze jedną zaletę, rozbudza ciekawość świata. Daje odpowiedzi na wiele pytań, ale również zachęca do zadawania kolejnych, do szukania odpowiedzi. Zachęca także do dyskusji o świecie i wszechświecie, o jego tajemnicach. Inspiruje, a właśnie takie książki lubimy najbardziej!




 

Niemożliwe

Catarina Sobral

tłumaczenie Jakub Jankowski

DrugaNoga 2021


 https://druganoga.com/


"Marek Kamiński. Jak zdobyć bieguny Ziemi... w rok" (Wydawnictwo DrugaNoga)

Ta książka chodziła za mną długo. Miałam ją na liście pozycji do kupienia, ale czas mijał, a ja jakoś nie mogłam wrzucić jej do koszyka. Nie robiłam tego, choć dobrze wiedziałam, że Tosi ta książka się spodoba. I ostatecznie to właśnie Tosia zdecydowałam, że tę książkę musimy kupić. Poprosiła o to pod wpływem pytania, jakie usłyszała w telewizyjnym teleturnieju. Pytanie dotyczyło człowieka, który w ciągu jednego roku zdobył dwa bieguny. Chodziło oczywiście o Marka Kamińskiego. Tosię tak bardzo zaintrygował ten niebywały wyczyn, że od razu postanowiła dowiedzieć się o nim jak najwięcej.

Książka Agaty Loth-Ignaciuk była do tego doskonała. Kilka lat temu przeczytałyśmy jej książkę o podróży Aleksandra Doby przez ocean (KLIK). Po książce o Marku Kamińskim spodziewałyśmy się równie ciekawej, wciągającej i dobrze napisanej historii. Nie można tej książki nazwać powieścią, bo nią nie jest. Rozdziały są krótkie i opowiadają nie tylko o samej wyprawie, ale również o przygotowaniach do niej. Tu autorka sięgnęła jeszcze głębiej, bo do czasów dzieciństwa głównego bohatera. To właśnie wtedy mały Marek zamarzył o wielkich podróżach. Kiedy dorastał robił wszystko, żeby jego marzenia udało się spełnić. Próbował nawiązywać korespondencyjne przyjaźnie z rówieśnikami z innych krajów, w czasie wakacji pracował, żeby zgromadzić kwotę potrzebną na wyjazdy, wolne chwile poświęcał na czytanie o wielkich podróżnikach i wielkich wyprawach. W pierwszą podróż udał się do Danii, mając 15 lat! Potem jeździł w coraz dalsze zakątki świata. Aż w końcu przyszła pora na wyprawę na biegun północny i biegun południowy. Te ekspedycje wymagały odpowiedniego przygotowania fizycznego oraz zgromadzenia ekwipunku. Potrzebny był również, w przypadku bieguna północnego, odpowiedni towarzysz. Autorka opisuje przygotowania bardzo dokładnie. Jeszcze więcej miejsca poświęca wydarzeniom, jakie miały miejsce na wyprawie. Tam nie brakowało zdarzeń niebezpiecznych i mrożących krew w żyłach podróżnika. Zdarzały się również te, które budziły na jego twarzy uśmiech lub zachwyt. 



 

Zachwycać będą się również czytelnicy, bo urokowi tej książki nie można się oprzeć. Na jej wysoką wartość artystyczną wpływają niesamowite ilustracje autorstwa Bartłomieja Ignaciuka, które łączą się w jedną, spójną całość z tekstem. Każda strona tej książki wygląda inaczej i każda stanowi prawdziwe dzieło sztuki. Dlatego Jak zdobyć bieguny Ziemi... w rok czyta się i ogląda tak samo dobrze.



Pamiętam, jak Marek Kamiński odbywał swoje podróże. Dziś relacje z nich wyglądałyby pewnie inaczej. Moglibyśmy codziennie widzieć nowe zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych. Podróżnik pojawiałby się zapewne regularnie w programach informacyjnych. Niespełna dwadzieścia lat temu było inaczej. Może dlatego tak dobrze pamiętam te emocje. Ta książka pozwala je poczuć na nowo wszystkim, którzy o nich zapomnieli. Pozwala również poczuć je tym, którzy urodzili się nieco później, czyli jej właściwym adresatom. Dla dzieci lektura książki Agaty Loth-Ignaciuk będzie szansą na wyjątkową podróż w najdalsze zakątki świata. Będzie również bardzo ważną lekcją. Lekcją, która nauczy ich, że nigdy nie można się poddawać i, że zawsze trzeba robić wszystko, żeby realizować swoje plany i marzenia!




 Marek Kamiński. 

Jak zdobyć bieguny Ziemi... w rok

Agata Loth-Ignaciuk

ilustracje Bartłomiej Ignaciuk

DrugaNoga 2020