"Zagadka Zawiszy Czarnego" (Wydawnictwo Debit)

Sympatia jaką Tosia darzy powieści detektywistyczne jest powszechnie znana. Zaczęła się nimi interesować zanim ja wyłowiłam je z gąszczu różnych propozycji dla dzieci i młodzieży. Od tego czasu wypatruje nowych tytułów, ale równie chętnie sięga też po dobrze znane serie. Jedną z nich jest "Ignacy i Mela na tropie złodzieja", w której sympatyczne rodzeństwo depcze po piętach mniej i bardziej groźnym przestępcom.


Seria ta na tle wielu innych dostępnych na rynku wyróżnia się jedną, bardzo istotną cechą. Tu czytelnik sam wybiera zakończenie. Jedno z dwóch zaproponowanych przez autorkę. W najnowszej części jest tak samo. Czytając ja dzieci będą musiały uważnie obserwować wydarzenia, przyglądać się bohaterom i na końcu zdecydować, kto mógł popełnić przestępstwo. Jakie tym razem? Ignacy i Mela będą szukać dzwonu okrętowego. Dlaczego? Bo płyną po Morzu Bałtyckim na pokładzie Zawiszy Czarnego. Rejs jest ich nagrodą za odnalezienie kapsuły czasu. Nudzić na pokładzie na pewno się nie będą. Codzienne obowiązki, wachty, nowe umiejętności! Dzieje się tam tak dużo, że emocje kipią w sercu i głowie każdego uczestnika rejsu. Meli na przykład zaczynają śnić się koszmary. Jednak żaden z nich nie ma nic wspólnego z tym, co wydarzy się niedługo. Z pokładu statku zniknął dzwon okrętowy! Kto może być za to odpowiedzialny? Grono podejrzanych jest duże, Ignacy i Mela zastanawiają się nawet, czy nie są za to odpowiedzialny ludzie z zagranicy! Takiej sprawy jeszcze nie rozwiązywali, ale i z nią (jak zwykle) poradzą sobie świetnie!





Zagadkę zniknięcia dzwonu okrętowego rozwiążą również czytelnicy. To ogromny atut tej książki. Bardzo lubię obserwować Tosię, kiedy przychodzi moment wyboru zakończenia. Zawsze jest niesamowicie skupiona, analizuje wydarzenia, o których czytała, przypomina sobie zachowania bohaterów. Dopiero po tej pogłębionej refleksji podejmuje decyzję i wybiera jedno z dwóch rozwiązań. Wszyscy czytelnicy robią pewnie tak samo. Ja wybierając zakończenie zawsze zastanawiam się, czy jest dziecko, któremu nie odpowiada żadne. A jeśli tak, to co w tej sytuacji robi. Pisze własne? Czy przerywa czytanie przed końcem książki? Wydaje mi się, że pierwsza opcja jest dużo lepsza i znacznie bardziej kreatywna! Nam jednak zakończenia napisane przez Zofię Stanecką odpowiadają. Zawsze znajdujemy takie, które pokrywa się z naszymi podejrzeniami. Tym razem też tak było. Nie zdradzimy oczywiście, które wybrałyśmy. Pozostanie to naszą tajemnicą. Zdradzimy jednak coś innego. Zagadka Zawiszy Czarnego to kolejna świetna książka detektywistyczna dla młodych czytelników. Dobrze napisana, wciągająca i doskonale zilustrowana. Uwielbiam wesołe ilustracje Artura Nowickiego. Świetnie uzupełniają tekst. Nie umiem sobie wyobrazić tych historii z inną oprawą graficzną. Nie umiem też sobie wyobrazić naszej biblioteczki bez tych książek, dlatego (choć jeden właśnie się ukazał) już czekam na kolejny!





Zagadka Zawiszy Czarnego
Zofia Staniszewska
ilustracje Artur Nowicki
Wydawnictwo Debit 2020

Komentarze

  1. Ładnie wydana, ciekawa historia. Podobają mi się objaśnienia, np. nazwy żagli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz kolejny zapisuje tytul, moj syn wlasnie zainteresowal sie ksiazkami detektywistycznymi. Polecam takze "Biuro detektywistyczne Dziurka od klucza". Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego wcześniej nie słyszałam o tej serii, chętnie uwzględnię ją w prezentach książkowych dla młodych czytelników. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat czytam książkę 1633, gdzie co chwilę są nazwy związane z ożaglowaniem i bardzo by mi sie taka ściąga jak w tej książeczce dla dzieci przydała!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe ilustracje. U mnie książka dla dzieci no musi mieć właśnie ciec kawę ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna sprawa z tym, że można wybrać zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza