"Albercie, ty złodzieju!" (Wydawnictwo Zakamarki)

Uwielbiamy przypinać łatki innym ludziom. Bez wahania oceniamy ich, próbujemy klasyfikować i wartościować. Czy dobrze robimy? Najczęściej nie. Oceniamy pochopnie, przykładamy nieodpowiednie miary, wyciągamy niewłaściwe wnioski. Często robimy w ten sposób krzywdę innym. Jednocześnie zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak swoim zachowaniem ranimy innych. Świadomie lub nie tego samego uczymy nasze dzieci. Nie przejmujemy się do czasu, kiedy to one oceniają innych. Zupełnie inaczej podchodzimy do sytuacji, kiedy to nasze dzieci są oceniane przez innych, kiedy ktoś przypina im łatki, ocenia i w ten sposób bardzo rani.


Albertowi również przypięto łatkę. Uznano go za złodzieja. Oskarżono o kradzież klucza. On dobrze wie, że tego nie zrobił. Koleżanki i koledzy mają pewność, że to właśnie on jest odpowiedzialny za zniknięcie klucza. Słowo przeciwko słowu. Może próbować się bronić, jednak jego tłumaczenia nikogo nie interesują. Nie ma klucza, Albert widział go jako jeden z ostatnich, więc to on musi być odpowiedzialny za jego zniknięcie. Chłopiec jest zły, smutny i coraz bardziej zrezygnowany. Ma wrażenie, że wszyscy, którzy go otaczają myślą o nim jak o złodzieju. Nawet, kiedy klucz zostanie już znaleziony, on ciągle nie czuje się dobrze, ma przekonanie, że są tacy, dla których nadal jest złodziejem.



Albercie, ty złodzieju! to książka, która budzi w czytelnikach duże emocje. Patrząc na tytuł byłam pewna, że będzie to opowieść uświadamiająca dzieciom, że nie można kraść. Myliłam się, bo podejmuje ona temat nie tyle kradzieży, co niesłusznych oskarżeń i zbyt pochopnego oceniania. Myślę, że prędzej czy później ten problem dotknie (niestety) każdego dziecka, więc warto o tej książce pamiętać. Czytelnicy szybko zidentyfikują się z głównym bohaterem opowieści, podzielą i zrozumieją jego emocje. 



Do tej pory serię książek o Albercie Albertsonie znałam tylko z widzenia. Tosia jest już na nią trochę za duża, mimo to przeczytała tę książkę z zainteresowaniem. Mam nadzieję, że dzięki temu nigdy nie będzie zachowywać jak koledzy Alberta. Czy nigdy nie poczuje się jak Albert? Tego nie wiem, mogę jedynie apelować do wszystkich rodziców, żeby przeczytali tę książkę swoim dzieciom. Dzięki temu świat, w którym wzrastają i żyją nasze pociechy może być lepszy i szczęśliwszy. A o to przecież nam wszystkim chodzi, prawda?



Albercie, ty złodzieju!
 Gunilla Bergstorm
tłumaczenie Katarzyna Skalska
Zakamarki 2019

Komentarze

  1. Interesująco rozszerzono tematykę, przyda się omówienie tych zagadnień z maluchami, uświadomienie, ile krzywdy można wyrządzić drugiej osobie przyklejając jej niewłaściwą etykietę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego typu książki uczą dzieci właściwych postaw i radzenia sobie z trudnymi emocjami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochamy Alberta! Alberta musi znać każde dziecko :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Albert jest rewelacyjny. Bardzo lubię książki dla dzieci z przesłaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypinanie łatek bywa bardzo krzywdzące. Dzieci muszą wiedzieć, że pochopne oceny mogą wyrządzić wiele zła, pięknie napisana historia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podobają mi się ilustracje w tej książce

    OdpowiedzUsuń
  7. sama seria jest mi znana, ale tej części nie miałam okazji jeszcze poznać, bardzo podoba mi się fabuła :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej części przygód Alberta jeszcze nie znamy, ale wszystkie pozostałe bardzo nam się podobały. Podejrzewam, że i tą bylibyśmy zachwyceni :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza