"Złoty dukat. Opowieść dzieci fakbrykanta" (Wydawnictwo Literatura)

Opinie o Łodzi są bardzo różne. Jedni widzą w niej ciekawe, różnorodne, choć czekające na odnowienie miasto. Inni dostrzegają tylko zniszczone kamienice i najciemniejsze zaułki. Ja w Łodzi byłam trzy razy i każda moja wizyta była wspaniałym doświadczeniem. Odkrywałam nowe miejsca i poznawałam lepiej te, które widziałam już wcześniej. Wracałam zachwycona, pełna wrażeń i pewna tego, że chcę tam wrócić. Podobnie myślała Tosia, która dwa razy była tam ze mną (KLIK, KLIK).





Na razie na wyjazd do Łodzi się nie zanosi, nie przeszkadza nam to jednak w odkrywaniu tajemnic tego miasta. Pomocą służy niezawodne łódzkie Wydawnictwo Literatura. Z wydanym przez nich przewodnikiem spacerowaliśmy po Łodzi (KLIK). Czytaliśmy dzięki nim o dzieciństwie Juliana Tuwima. Teraz ruszyliśmy jeszcze dalej w przeszłość i dotarliśmy do czasów rewolucji przemysłowej i największej świetności Łodzi. Bohaterami Złotego dukatu są członkowie rodziny Ludwika Geyera. Mężczyzna przybył do Łodzi z Niemiec w połowie XIX wieku. Pierwszy zakład założył w swoim domu. Potem nieustannie rozwijał swoją fabrykę. W czasach swojej największej świetności siedzibą fabryki Geyera stała się Biała Fabryka, w której dziś mieści się Centralne Muzeum Włókiennictwa. Jednak nie o muzeum, a o rodziny Ludwika Geyera odpowiada ta książka. Głównymi bohaterami są dzieci fabrykanta. Miał ich Ludwik Geyer ośmioro, więc radości i zmartwień z taką gromadką nie mogło brakować. Dzieci były mądre, odpowiedzialne, miały obowiązki, z których starały się wywiązywać. Były w końcu dziećmi króla bawełny! Mimo młodego wieku czuły się odpowiedzialne za rodzinną firmę. Właśnie dlatego tak wielkim niepokojem napawa ich legenda o złotym dukacie. Według tej legendy dawno temu złotym dukatem diabły zapłaciły w karczmie. Po ich wizycie karczma spłonęła. W pogorzelisku ludzie znaleźli złoty dukat, uznali go za przeklęty i wrzucili do rzeki Jasień. Właśnie nad tą rzeką leżał zakład Geyera. Dzieci boją się, że spoczywający na dnie rzeki dukat może sprowadzić na nich wszystkich nieszczęście. Muszą go odnaleźć i wyrzucić tak daleko, jak tylko się da!





Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę spodziewałam się opowieści o współczesnych dzieciach, które odbywają podróż w czasie i przenoszą się do dziewiętnastowiecznej Łodzi. Czy byłam zawiedziona, kiedy okazało się, że się mylę? Nie. Fakt, że cała akcja toczy się prawie 200 lat temu, a bohaterowie pochodzą właśnie z tej epoki, historia jest jeszcze ciekawsza, a książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Książka Grażyny Bąkiewicz to ciekawa opowieść o Łodzi, jej historii, zabytkach, o ludziach i więziach rodzinnych. Z połączenia tych wszystkich wątków powstała fantastyczna książka dla tych, którzy w Łodzi byli albo tam mieszkają i dla tych, którzy to miasto znają jedynie ze zdjęć. Ilustracje do tej historii stworzyła Katarzyna Kołodziej. My jej proste, ale zabawne grafiki bardzo lubimy i zawsze chętnie kupujemy książki z jej ilustracjami. Oprócz ciekawej historii, świetnych ilustracji jest w tej książce coś jeszcze. Przepisy na przysmaki pochodzące wprost z łódzkich kuchni. Jest to więc książka nie tylko dla miłośników historii, podróży w czasie i zagadek. To także lektura dla tych, którzy kochają odkrywać nowe smaki. Nowe albo te całkowicie już zapomniane. Bo czy dzisiejsze dzieci, jak bohaterowie tej książki, jedzą jeszcze chleb z cukrem? Takich zapomnianych przysmaków, zabaw i powiedzeń jest w tej książce więcej. A sama historia, choć rozgrywa się w Łodzi, jest bardzo uniwersalna i dlatego warto ją przeczytać.





Złoty dukat. Opowieści dzieci fabrykanta
Grażyna Bąkiewicz
ilustracje Katarzyna Kołodziej
Wydawnictwo Literatura 2020
wiek 8+

Komentarze

  1. Ja akurat nie jestem fanką Łodzi, jakoś nie przemawia do mnie to miasto. Niemniej jednak lektura może być bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy zainteresowałaby moją córkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiażka może być ciekawa :) Muszę pokazać ją mojej córce, która odkryła magię ksiażek i czyta nałogowo. Dzisiaj przeglądała ksiażki fantasy - https://magazyn.ceneo.pl/artykuly/dobre-ksiazki-fantasy i prosiła o zamówienie trzech. Jestem ciekawa ile ksiażek przeczyta do końca wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że dostrzegasz w Łodzi to coś, co sprawia, że chętnie w niej przebywam, nawet jeśli nie wszystko mi w niej odpowiada. Szczególny klimat miasta potrafi przyciągnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawie wydana książka, choć dla nieco większych dzieci, niż moje, chętnie byśmy ją przeczytali. ;-)
    Ach te dawne czasy. Psst ... kiedyś jadłam owy chleb z cukrem ;-p

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest na naszej półce w czytniku, już od pandemii, ale po otwarciu biblioteki Raczyńskich nie możemy się za nią zabrać. Niemniej jednak córka przeczytała w czasie kwarantanny pierwszą (chyba) jej część- "A u nas w domu- opowieści dzieci fabrykanta" G. Bąkiewicz. Ciekawa. Polecamy

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza