"Doktor Esperanto i język nadziei" (Wydawnictwo Mamania)

"Cudze chwalicie, swego nie znacie", to powtarzane często powiedzenie pasuje do tej książki doskonale. Nie wiem ile razy przeszłam ulicą Ludwika Zamenhofa, zanim zadałam sobie pytanie o to, kim ten Zamenhof w ogóle był. Nie przypominam sobie, żebym w szkole choć raz usłyszała jego nazwisko. Mimo że o stworzonym przez niego języku słyszałam nie raz. Gdzieś polska szkoła popełniła błąd. Podejrzewam nawet, że popełnia go nadal, więc premiera książki Doktor Esperanto była dla mnie powodem do wielkiej radości.



Książka Mary Rockliff przenosi czytelników do drugiej połowy XIX wieku. Białystok był wówczas miastem wielu kultur i języków. Obok siebie żyli w nim Polacy, Żydzi, Rosjanie i Niemcy. Właśnie dlatego na ulicach miasta usłyszeć można było różne języki. Sprawiało to niestety, że ludziom mieszkającym obok siebie trudno było się porozumieć. Choć byli najbliższymi sąsiadami nie zawsze mogli ze sobą porozmawiać. Ta sytuacja przeszkadzała małemu Ludwikowi, który mieszkał w Białymstoku. Chłopiec był przekonany, że gdyby wszyscy mieszkańcy jego miasta mówili tym samym językiem, mogliby żyć w zgodzie. Jego przekonanie o tym było tak silne, że postanowił stworzyć nowy język. Zaczął od dostosowywania wyrazów występujących w różnych językach. Szukał wspólnych cech między różnymi językami, bo chciał, żeby nowy język brzmiał znajomo dla wszystkich potencjalnych użytkowników. Tak rozpoczęły się prace nad językiem esperanto. Ludwik tworzył nowe wyrazy. Język się rozrastał, a autor nieco modyfikował jego zasady. Wszystko po to, żeby ostateczna wersja była jak najprostsza do opanowania i używania przez potencjalnych użytkowników. Niestety, nie mógł go dalej rozwijać, bo na drodze do realizacji wielkiego marzenia, stanął ojciec Zamenhofa. Chłopak musiał opuścić dom rodzinny i rozpocząć studia medyczne.




 

Nie będę Wam zdradzać dalszego rozwoju historii, o tym, że język esperanto powstał dobrze wiecie. Jak dokładnie przebiegały prace nad jego powstaniem przeczytacie w tej książce. Oczywiście bez nadmiernej szczegółowości, bo to jednak książka dla dzieci. Myślę jednak, że interesująca dla wszystkich. Bo życie Zamenhofa to doskonały materiał na książkę. Pasja, uparte dążenie do celu, mądrość i wielka idea jaka przyświecała jego pracy, to czytelników na pewno zachwyci i zainteresuje. Na nas ta książka wywarła wielkie wrażenie. Opowieść biograficzna nie jest może długa, ale na pewno jest fascynująca. Świetnie napisana, dobrze przetłumaczona i znakomicie zilustrowana. O warstwę graficzną zadbała bardzo przez nas lubiana Zosia Dzierżawska. Jej bardzo oszczędne w używaniu kolorów ilustracje znakomicie pasują do tej książki i doskonale oddają klimat czasów Zamenhofa. Czytelnik odbywa literacką podróż w czasie do świata, którego już nie ma, ale o którym nie można zapomnieć. Tak samo jak o pomysłodawcy i twórcy języka, który miał być wspólny dla wszystkich ludzi. Może gdyby jego idea przyjęłaby się we wszystkich krajach świat wyglądałby inaczej?





Doktor Esperanto i język nadziei

Mara Rockliff

ilustracje Zosia Dzierżawska

tłumaczenie Zofia Raczek

Mamania 2020 

 


Komentarze

  1. Niesamowita książka! Szata graficzna jak najbardziej w moich klimatach. Chętnie poznałabym tę publikację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesująca historia,chętnie poznamy jej dalszy przebieg :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie sama zajrzę do książki, w końcu kiedyś z przyjemnością uczyłam się języka esperanto. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa historia Ludwika Zamenhofa, nie znalam jej w szczegolach, choc wiem, kim byl Zamenhof i znam zasady esperanto. Chyba dowiedzialam sie tego, jako dziecko, mieszkalam niedaleko ulicy Zamenhofa, w Warszawie. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza