Boże Narodzenie z Babarybą

Półki w księgarniach i bibliotekach uginają się od książek o tematyce bożonarodzeniowej. Zawsze było ich dość dużo, szczelnie wypełniały każdy grudniowy wieczór i bożonarodzeniowe dni. Czytałyśmy nowości i książki od lat nam znane. W tym roku zdecydowanie dominują (przynajmniej na razie) te pierwsze. Bożonarodzeniowych nowości ukazało się tak wiele, że mam pewne obawy, czy wszystkie uda nam się przeczytać.


Kilka dni temu sięgnęłyśmy po książkę dla nieco młodszych (niż Tosia) czytelników. Dobrym książki (przede wszystkim te dla dzieci) mają jednak to do siebie, że można je czytać bez względu na wiek, więc na nowości z wydawnictwa BABARYBA spojrzałyśmy bardzo życzliwym okiem i nasz wzrok spoczął na nich na całkiem długi czas.

 

Najpierw skusiła nas Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka. Jedna z tych książek, na którą polscy czytelnicy bardzo długo czekali. Pierwszy nakład wyczerpał się kilka lat temu i od tej pory była prawdziwym białym krukiem poszukiwanym przez rzesze rodziców. Teraz szukać jej nie trzeba, wystarczy pójść do księgarni. Czy warto? Od razu mówię, że tak. I  mówię to jako osoba, która długi czas zastanawiała się, dlaczego ludzie są gotowi płacić tak wielkie pieniądze za tę książkę. Historia rozgrywa się w Wigilię. Zwierzęta gospodarskie spotykają się przy choince. Drzewko jest już ozdobione bombkami i wydaje się, że wszystko jest gotowe. To jednak tylko pozory, bo brakuje na choince rzeczy ważnej, a może nawet najważniejszej, czyli gwiazdy! Gąska Zuzia nie zastanawia się długo i rusza na poszukiwanie gwiazdki idealnej. Droga nie jest łatwa, a i poszukiwanie gwiazdki nie jest sprawą prostą. Na dodatek robi się coraz później. Jakby mało było problemów, Zuzia się gubi i można mieć podejrzenia, że koniec tej opowieści będzie smutny. Na szczęście wszystko kończy się dobrze i bardzo zaskakująco! 




Zaskakująca jest również forma książki Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka, która jest książką dwujęzyczną. Historię zapisano po polsku i po angielsku, więc dla dzieci wychowywanych dwujęzycznie będzie to doskonały prezent. 

W całości po polsku wydana została druga z bożonarodzeniowych nowości BABARYBY, czyli książkę Kiedy przychodzi Święty Mikołaj?. Jeden z bohaterów tej książki, pan Niezdarek, wyrusza na poszukiwanie Mikołaja. Czyżby nie wysłał do niego listu i teraz w rozpaczy próbuje przekazać mu zapotrzebowanie na świąteczne prezenty? Nie, pan Niezdarek chce Świętemu Mikołajowi pomóc. Czy pomoże? Spójrzcie jeszcze raz na jego imię i będziecie znać odpowiedź na to pytanie. Pan Niezdarek wprowadzi niemałe zamieszanie w mikołajowym świecie. Ku przerażeniu samego zainteresowanego i wszystkich jego współpracowników. Zupełnie inaczej podejdą do tego czytelnicy. Oni przygodami bohaterów tej książki będą zachwyceni. Książka na pewno wprowadzi ich w doskonały nastrój!




 

Nie znam nikogo, kto nie lubiłby bożonarodzeniowych lektur. Każdy ma wśród nich swoje ulubione tytuły. Te, które pokazałam Wam dzisiaj mogą skraść serca najmłodszych czytelników. Dzieci na pewno polubią ich bohaterów i przeżywane przez nich przygody. Spodobają im się ilustracje (które, jak wiadomo, dla dzieci są niezwykle ważne). Rozbawią ich perypetie bohaterów. Myślę, że jest spora szansa, że zachwycą one dzieci tak bardzo, że będziecie czytać z nimi te książki nie tylko w okresie Bożego Narodzenia.

Książki znajdziecie na


https://babaryba.pl/


Komentarze

  1. Babaryba jak zawsze w formie :) Mają bardzo ciekawe i niesztampowe propozycje,po te również chętnie sięgniemy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczekiwanie na święta na pewno umilają takie sympatyczne lektury, czytane razem.

    OdpowiedzUsuń
  3. O "Tą scenę Zuzi" słyszałam dużo dobrego. Uwielbiam książki swiateczne dla dzieci i cieszę się, że już mamy grudzień. :) Drugiego tytuły niestety nie znam, ale widzę, że już mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, dziękuję, tego jeszcze nie znamy! Dwujęzyczna książka prezentuje się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo sobie cenię to wydawnictwo, mam namierzonych parę pozycji do kupienia niebawem. Zuzia ostatnio podbija internet i wcale się nie dziwię. Piękna historia. A Pan Niezdarek - uroczy wprost!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza