"Willa, dziewczyna z lasu" (Wydawnictwo Literackie)

Kiedy trafiamy na książki, które zachwycają pierwszym zdaniem albo akapitem, zawsze mam ten sam problem. Nie wiem, jak szybko powinnam je czytać. Z jednej strony chciałoby się od razu pochłonąć ją w całości. Z drugiej, takimi zdaniami, takimi historiami chcemy się z Tosią cieszyć jak najdłużej. Najczęściej wybieram pośrednie rozwiązanie. Czytamy i delektujemy się każdym zdaniem. Czytamy tak długo, jak mamy ochotę. 

 

Ostatnio znowu trafiłyśmy na taką właśnie książkę. Na okładce Willi, dziewczyny z lasu zobaczycie tytułową bohaterkę w towarzystwie wilka. Nie jest łatwo ich dostrzec. Zlewają się z tłem. W nim dominuje soczysta zieleń. Nie ma w tym niczego dziwnego, bo akcja książki toczy się w lesie i tam właśnie żyje tytułowa Willa. Jej rodzice nie żyją i dziewczynka jest pod opieką babci. Kobieta jest leśną czarownicą. Dziewczyna zaś ma pewną niezwykłą umiejętność, umie przybierać barwy otoczenia. Dzięki temu może się z łatwością ukryć i uniknąć niebezpieczeństwa. Czy grozi jej coś złego? Grozi. Od wieków jej lud Feiranie jest w stanie wojny ze światłolubami. To oczywiście ludzie, którzy kiedyś wkroczyli do ich spokojnego, leśnego świata i zaczęli organizować go według własnych zasad. Ferianie próbują bronić swoich siedzib i, jak tylko mogą, utrudniają życie światłolubom. Co robią? Na przykład ich okradają. Młodzi, tacy jak choćby Willa, zakradają się nocami do ich siedzib i zabierają z nich to, co cenne. Ma to zapewnić spokojny byt jej bliskim. Ale czy jest to dobre? Willa ma wątpliwości. Mimo tego, że od zawsze słyszy, że światłoluby są złe. Mimo tego, że to oni są odpowiedzialni za śmierć jej rodziców i jej siostry. Willa przeczuwa, że w opowiadanych od lat historiach może chodzić o coś innego. Upewnia się, kiedy widzi ludzkie dziecko, które zostało pojmane przez przedstawicieli jej rodu... Czy pozna prawdę? Czy odkryje tajemnicę i doprowadzi do zgody?



Książka Roberta Beatty'ego totalnie nas zauroczyła. Historią, stylem pisarskim, magią zaklętą w każdym słowie. Zafascynowała nas główna bohaterka. Niebanalna, odważna mała dziewczynka, która potrafi przybrać barwę kory drzewa. Dziewczyna, która nie godzi się na istniejące od lat podziały, której nie podobają się panujące od wieków animozje. Chce czegoś więcej, chce być inna, chce żyć inaczej. Chce, żeby panowała zgoda. Ktoś powie, że to banalne marzenia nastolatki, że dzieci w kartkach do Mikołaja proszą o pokój na świecie, a i tak nie mają ani one, ani Mikołaj na to żadnego wpływu. Owszem, ale prawda jest taka, że za dwadzieścia albo trzydzieści lat te same dzieci będą rządziły światem, będą podejmowały decyzje, które wpłyną na życie milionów innych ludzi. Dobre, mądre książki przeczytane w dzieciństwie i młodości mogą zostać w nich na zawsze, a opisane w nich historie będą wracać do nich już zawsze. Willa, dziewczyna z lasu taką historią jest. Mądrą, głęboką, wartościową i ważną. Ze względu na płeć tytułowej bohaterki pewnie szybciej sięgną po nią dziewczyny, ale jestem przekonana, że jeśli zdecyduje się przeczytać ją chłopak, on również sporo z tej lektury wyniesie. Tak to już książka. Mądra i ważna. Dla wszystkich. 



 

Willa, dziewczyna z lasu

Robert Beatty

tłumaczenie Łukasz Małecki

Wydawnictwo Literackie 2021

(książka ukaże się 10 lutego 2021)


Komentarze

  1. Mam ten sam problem - kiedy trafiam na książkę, która mnie wciaga od pierwszych słów - nie wiem czy czytać ją od razu czy dawkować sobie przyjemność. Twoja recenzja zaintrygowała mnie - sama bym z chęcią tą książkę przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne dylematy ;) Z jednej strony chciałabym wiedzieć jak najszybciej,co się dalej wydarzy - a z drugiej wolę sobie dawkować czytelnicze przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, to prawda, że książki z dzieciństwa zostają z nami na całe życie, dlatego tak ważny jest dobór książek dla naszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę że ta książka byłaby dla naszej starszej córki fajnym przeżyciem literackim. Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładkę tej książki mogłabym sobie oprawić w ramkę i powiesić na ścianie :) Jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba napisałem to 101 razy, ale takie pozycje zostają z dzieciakami do śmierci. To na nich uczą sie przyjemności obcowania z książką. Dobrze, ze takich zachwycających opowieści nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla oka zdecydowanie interesująca. Lubię taką stylistykę w książkach, a nie tylko tekst.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza