"Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach" (Wydawnictwo Paśny Buriat)
Pierwszy raz pojechaliśmy na Podlasie cztery lata temu. Ze śmiechem mówiłam wtedy, że jadę tam pierwszy i ostatni raz. Powodem była oczywiście odległość, bo Podlasie to dla nas przeciwny kraniec Polski, wiele przejechanych kilometrów i godzin spędzonych w samochodzie. Kiedy tylko przekroczyliśmy granicę Podlasia wiedziałam, że chcę tam wrócić! Przy tym pierwszym wyjeździe moim przewodnikiem była przeczytana rok wcześniej książka Wojciecha Koronkiewcza Z Matką Boską na rowerze. Była to pierwsza książka wydana przez wydawnictwo Paśny Buriat, która trafiła do mojej biblioteczki. Jak się łatwo domyślić, nie była to książka ostatnia.
Miłość do Podlasia łączy się z miłością do książek wydawnictwa Paśny Buriat. Czytam je chętnie, zawsze dowiaduję się z nich czegoś nowego i znajduję tam pomysły na miejsca, które warto odwiedzić. Te książki to dla mnie szansa na poznanie miejsc, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Często są to miejsca niezbyt znane i mało popularne. Nie ma ich w przewodnikach, prowadzą do nich małe drogi. Po takich prowadzi czytelników również Monika Radzikowska, autorka książki Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach. Wędrujemy z nią nie tylko po Podlasiu, ale również po Mazurach, Suwalszczyźnie i Beskidach. Opuszczamy Polskę i udajemy się do Mołdawii i Nadniestrza, odwiedzamy Łotwę, Finlandię, Mongolię i kilka innych zakątków świata, do których autorkę zaprowadziły pasja i ciekawość. W każdym z nich spotyka ciekawych ludzi, poznaje ich życie, zwyczaje. Rozmawia o tym jak postrzegają świat, co jest dla nich najważniejsze w życiu. Podróże Moniki Radzikowskiej są bardzo swobodne, jakby nie miała na nie konkretnego planu. Zdarzało się, że wysiadała w jakimś mieście i zdawała się na gościnność ludzi. Przyjmowała zaproszenia do ich domów, do świata, w którym żyją. Poznawała miejsca oczami ich mieszkańców, słuchała ich historii. Dowiadywała się rzeczy, których nie ma w przewodnikach ani podręcznikach.
Czy zazdroszczę Monice Radzikowskiej jej przygód? To pytanie nie mogło wyjść z mojej głowy, kiedy czytałam tę książkę. Trochę tych podróży na pewno zazdroszczę. Ale dużo bardziej zazdroszczę jej odwagi! Nie wiem, czy byłabym gotowa na takie wyprawy. Minęło już kilka dni, odkąd skończyłam czytać Opłotki i nadal się waham. Pewna jestem jednak tego, że to była fantastyczna lektura. Wciągająca i zachwycająca na każdej stronie. Autorka snuje wspaniałą opowieść, w której czytelnik może się zatracić. Monika Radzikowska opisuje wszystkie wyprawy w tak ciekawy sposób, że czytając tę książkę można odnieść wrażenie, że podróżuje się razem z nią. Trudno się od tej książki oderwać, trudno jest nie dać się jej wciągnąć. To lektura może niekoniecznie magiczna, ale na pewno magnetyzująca! Z wieloma ciekawymi bohaterami i zdjęciami, na których można zobaczyć opisywane miejsca. Nie jest to typowa książka podróżnicza, nie jest to typowy reportaż. Raczej bardzo udane połączenie tych dwóch gatunków. Ja przeczytałam ją z przyjemnością, a lektura dała mi niesamowitą radość i dużo inspiracji do kolejnych (może jeszcze nie tak dalekich) podróży.
Opłotki. Zapiski z pałętania się po pograniczach
Monika Radzikowska
Paśny Buriat 2026
https://pasnyburiat.pl/










Miłość do Podlasia - mam sentyment do tego regionu, ma coś w sobie zdecydowanie
OdpowiedzUsuń