"Dżinsy na parapecie. O równości dla dzieci" (Wydawnictwo AGORA dla dzieci)

Dziś obchodzimy rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. 46 lat temu Sali BHP Stoczni Gdańskiej komunistyczne władze zaakceptowały 21 postulatów strajkujących stoczniowców. To, o co w nich postulowano, pozostaje (w sporej części) aktualne do dziś, bo stoczniowcy domagali się respektowania tego, co nazywamy prawami człowieka i prawami pracownika. Ktoś może powiedzieć, że niewiele się od tego czasu zmieniło (albo zmieniło się na gorsze). Nie jest to jednak prawda, bo zmiana nastąpiła i wszyscy jesteśmy jej beneficjentami. Także ci, którzy urodzili się w XXI wieku, czyli dzieci. Głównych adresatów książki Sylwii Chutnik Dżinsy na parapecie. O równości dla dzieci.

Autorka zabiera małych czytelników do Polski lat 80. Była wtedy w ich wieku i jako mała dziewczynka obserwowała jakie przemiany dokonują się w jej kraju. Mieszkała na warszawskim Żoliborzu, więc mogła minąć na spacerze Jacka Kuronia i chodzić do kościoła pw. świętego Stanisława Kostki. To właśnie w nim posługiwał ks. Jerzy Popiełuszko i tu znajduje się jego grób. Mała Sylwia obserwowała jednak nie tylko tę wielką historię. Była małą dziewczynką, więc patrzyła na ówczesny świat oczami dziecka. Dziewczynki, która miała różne plany, marzenia i problemy właściwe jej rówieśnikom. Marzyła o lalce Barbie i zachodnich smakołykach, które nie były dostępne w sklepach. Lubiła się popisywać i być w centrum zainteresowania. Nie można jednak powiedzieć, że była egoistką, bo ceniła także bycie w grupie. Nigdy nikogo nie odtrącała i wiedziała, jak ważne jest współpraca. Gdyby nie ono nie doszłoby przecież do tych wielkich zmian, które Sylwia Chutnik opisała w swojej książce.

 

 



Od kiedy dzieci powinny uczyć się historii? Czy jest taki moment w ich życiu, który wyznacza granicę? Moim zdaniem nie. Kiedyś rodzice i dziadkowie nie przykładali aż takiej wagi do wieku dzieci i snuli przy nich opowieści o przeszłości. Dziś mamy książki. ukazuje się ich naprawdę sporo i adresowane są do dzieci w bardzo różnym wieku. Każdy znajdzie wśród nich lekturę odpowiednią dla dzieci, którym chce o historii opowiedzieć. Książka Dżinsy na parapecie to dobra lektura dla najstarszych przedszkolaków i dzieci w wieku szkolnym. Bardzo mądra i wartościowa. Opowiada dzieciom o rzeczywistości lat 80. i wielkich przemianach jakie nastąpiły w Polsce w 1989 roku. Opowiada o dzieciństwie przeżytym w tamtych czasach. O zmianach politycznych, które miały ogromny wpływ na życie zwykłych ludzi. Zrobiła to w taki sposób, że trudno się od tej książki oderwać. Ja przeczytałam ją jednym tchem i z bardzo dużą przyjemnością. Podobnie jak opowiadającą o pierwszych latach Solidarności książkę Michała Rusinka Bibuła w tapczanie. Te dwie książki łączą ilustracje Joanny Rusinek. Piękne rysunki i kolaże doskonale wpasowały się w klimat tamtych czasów i tych opowieści. Z całego serca polecam te książki. Są wspaniałe i właśnie dlatego warto je przeczytać!




Dżinsy na parapecie. O równości dla dzieci

Sylwia Chutnik

ilustracje Joanna Rusinek

AGORA dla dzieci 2026 

https://agoradladzieci.pl/
 

"Bibuła w tapczanie. O Solidarności dla dzieci" (Wydawnictwo AGORA dla dzieci)

Z czym obcokrajowcom kojarzy się Polska? Kiedyś bez wahania wymieniłabym Jana Pawła II, Adama Małysza i Roberta Kubicę. Dziś te osoby są dla wielu (zwłaszcza młodych) postaciami niemal historycznymi. Ludźmi, których albo nigdy nie widzieli. Obcokrajowcy kojarzą nas pewnie z pierogami, Malborkiem, Krakowem, Igą Świątek i, niezmiennie, z Solidarnością. Ruchem społecznym, który narodził się w Polsce 45 lat. Ruchem, który zapoczątkował wielkie przemiany ustrojowe w Europie Wschodniej.


Dziś często deprecjonujemy osiągnięcia Solidarności, jej twórców i działaczy. Niesłusznie, bo gdyby nie oni mogłoby nie zmienić się nic. Moglibyśmy nadal żyć w smutnym i szarym kraju znajdującym się pod wpływami mocarstwa zza wschodniej granicy. Ze smutkiem i zazdrością patrzylibyśmy na to, jak żyją ludzie za naszą zachodnią granicą. Nadal stalibyśmy w kolejkach albo przyglądali się pustym półkom w sklepach. Nie moglibyśmy podróżować bez paszportów po (niemal) całej Europie. Trudno sobie to dziś wyobrazić. Dziś mamy tak wiele, że nie odczuwamy żadnych braków. Nie zastanawiamy się też komu zawdzięczamy to, co jest dla nas codziennością. A powinniśmy. I powinniśmy mówić o tym kolejnym pokoleniom.



Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, kiedy wśród zapowiedzi wydawniczych zauważyłam książkę Bibuła w tapczanie. O Solidarności dla dzieci Michała Rusinka. Nie wiedziałam jaką formę będzie miała ta książka. Czy bardziej przypominać będzie leksykon albo książkę popularnonaukową czy może będzie to powieść opisująca życie w latach 80. XX wieku. Okazało się, że autor połączył te dwie rzeczy. Mamy w tej książce jego opowieść o Polsce lat 80., w którą wplótł mnóstwo informacji dotyczących sytuacji politycznej i społecznej w tamtych czasach. To stąd można się dowiedzieć, czym była Solidarność i z czyjej inicjatywy powstała. Tam przeczytacie o strajku w Stoczni Gdańskiej oraz podpisaniu porozumień sierpniowych. Poznacie postulaty strajkujących robotników i przeczytacie o codziennym życiu Polaków. Autor wiele solidarnościowych postulatów odnosi do codzienności, którą znają czytelnicy jego książki. To, czym jest solidarność opisuje na przykładzie szkoły i niewłaściwych zachowań, które mogą mieć na jej terenie miejsce. Książka nie kończy się jednak na podpisaniu porozumień sierpniowych, to literacka podróż do końca lat 80. Przez stan wojenny, obrady Okrągłego Stołu aż do pierwszych częściowo wolnych wyborów w czerwcu 1989 roku. 

  



Czy ta książka przypadła mi do gustu? Tak! Najnowsza historia Polski zawsze była dla mnie interesująca. PRL to, moim zdaniem, jeden z najciekawszych okresów w dziejach naszego kraju. Bliski mi pewnie dlatego, że ciągle żyją ludzie, którzy byli jego naocznymi świadkami i mogą nam o nim opowiadać. Michał Rusinek i jego siostra Joanna, która tę książkę zilustrowała są jednymi z nich. Czy mają prawo mówić o tych czasach, skoro byli wtedy dziećmi? A dlaczego nie mieliby mieć? Perspektywa dziecka żyjącego w PRL-u jest dla młodych czytelników bardzo interesująca. Przecież wtedy mieli tyle samo lat, co czytelnicy teraz. Dzięki temu mogą zobaczyć, jak bardzo przez te 45 lat zmieniła się Polska. Zobaczyć także w sensie dosłownym, bo ilustracje Joanny Rusinek to kolaże, w które wpleciono pamiątki i zdjęcia z tamtego czasu. Ich oglądanie to szansa na podróż do przeszłości i przyjrzenie się temu, jak wyglądał świat, w którym żyli dziadkowie i rodzice czytelników, do których adresowana jest ta książka. Dziś obchodzimy 45. rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Nie jest to jednak lektura tylko na dzisiejsze święto, to lektura na każdy dzień. Książka, którą powinno przeczytać każde dziecko! Bo takiej książki jeszcze nie było!




 Bibuła w tapczanie. O Solidarności dla dzieci

Michał Rusinek

ilustracje Joanna Rusinek

AGORA dla dzieci

wiek 6+ 


 https://agoradladzieci.pl/

"Kapibara Barbara" (Wydawnictwo AGORA dla dzieci)

Zwierzęta są w literaturze dziecięcej od zawsze. To bardzo wdzięczni bohaterowie, którym łatwo można nadać cechy ludzkie i na ich przykładzie tłumaczyć różne rzeczy najmłodszym czytelnikom. Wszyscy dobrze znamy wiersze, opowiadania i powieści, których bohaterami są właśnie zwierzęta. Każdy z Was ma wśród nich swojego ulubionego bohatera. Bohatera, którego przygody pamięta, bez względu na to, ile czasu minęło od ich przeczytania. Czy sympatyczna kapibara z książki Elizy Piotrowskiej ma szansę dołączyć do grona bohaterów, których się nie zapomina?


Spodziewałam się, że książka opowie jedną, długą historię, która będzie się rozwijać od pierwszej do ostatniej strony. Zdziwiłam się, kiedy okazało się, że każdy rozdział tej książki opowiada nieco inną historię. Łączy się tytułowa bohaterka, przesympatyczna kapibara o imieniu Barbara. Mieszkająca w Brazylii Basia do złudzenia przypomina tych, którzy będą książkę o jej przygodach czytać. Ma marzenia, miewa humory, interesuje się tym, co ją otacza. Lubi nawiązywać nowe znajomości. Nigdy nie pogardzi porcją świeżej trawy, która stanowi jej największy przysmak. Uwielbia pływać, choć marzy również o tym, żeby zostać baletnicą. Zdarza jej się podróżować. Myśli nawet o założeniu własnego biznesu. Chce się rozwijać, więc marzy o pójściu do szkoły. Jej plany i marzenia czasem rozmijają się z rzeczywistością. Są rzeczy, których zrobić nie może, bo ogranicza ją ciało. Ale wyobraźnia Barbary nie zna żadnych ograniczeń! 




Czy ta historia się małym czytelnikom spodoba? Jestem pewna, że tak. Dawno nie czytałam tak optymistycznej książki. Dawno, przy czytaniu nie miałam tak szerokiego uśmiechu na twarzy. Kapibara Barbara to książka, której przeczytanie powinno się proponować każdemu, kto ma zły humor. Ta książka humor swoim czytelnikom na pewno poprawi. Kapibara Barbara to bohaterka bardzo podobna do czytelników. Bohaterka, która miewa lepsze i gorsze chwile. Bohaterka, która ma czasem słomiany zapał. Której czasem coś się nie udaje. Bohaterka, która może podjąć złą decyzję. Bohaterka, która z każdej sytuacji chce wyciągnąć wnioski. Bohaterka, która na oczach czytelników zmienia się i rozwija. Jej przygody są, na pierwszy rzut oka, bardzo zwyczajne, ale dzięki temu stanowią dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem. Dzięki podzieleniu książki na luźno powiązane ze sobą rozdziały, można ją czytać, kiedy tylko mamy na to czas i ochotę. Jej lektura na pewno będzie dla całej rodziny ciekawa i wartościowa. I pełna optymizmu, zarówno w treści, jak i w warstwie graficznej. Tę również stworzyła Eliza Piotrowska. Pewnie właśnie dlatego jedno tak doskonale uzupełnia drugie. I tworzy spójną całość, która przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym czytelnikom!





Kapibara Barbara

tekst i ilustracje Eliza Piotrowska

AGORA dla dzieci 2025 


 

"Latawiec" (Wydawnictwo AGORA dla dzieci)

Są takie książki, których jestem pewna. Książki, które od samego początku zachwycają. Takie, które zachwycają już w zapowiedziach. Te, które bierzesz do ręki i od razu wiesz, że już niedługo przeżyjesz niezwykłą przygodę. Skąd ta pewność? Mogłabym napisać, że to się po prostu czuje. I pewnie w wielu przypadkach tak jest. Ale są też inne powody. Na przykład nazwisko autora albo ilustratora. I w tym przypadku właśnie tak było...

Książkę Latawiec napisała Barbara Kosmowska, autorka, którą znamy od dawna i, której wiele razy udało się nas zachwycić i przenieść do zupełnie innego świata. A ilustracje do Latawca to dzieło Emilii Dziubak. Jednej z naszych ulubionych ilustratorek. Bacznie śledzimy nowości, do który tworzy ilustracje, bo talent ma niesamowity, a jej prace nieustannie budzą nasz zachwyt i podziw. Barbara Kosmowska i Emilia Dziubak stworzyły już kilka wspólnych książek, ale takiej jak Latawiec jeszcze nie było. To powieść absolutnie wyjątkowa i zachwycająca każdym zdaniem, każdą ilustracją i każdym najdrobniejszym szczegółem. Bohaterem tej książki jest Mieszko. Sympatyczny i ciekawy świata chłopiec, który przeżywa w swoim życiu bardzo trudny moment. Niedawno tata Mieszka wyprowadził się z ich domu i chłopiec został sam z mamą. Mamą, która bardzo go kocha i zrobiłaby dla niego wszystko, ale teraz ona również przeżywa trudny czas i bardzo często chodzi smutna i zamyślona. Mieszko ma też wspaniałą przyjaciółkę Tosię, która jest dla niego ogromnym wsparciem (jak na przyjaciółkę przystało). Już niedługo będzie miał również dziadka! Zapytacie, jak to możliwe? Przecież dziadka ma się od zawsze. Bo nie jest to prawdziwy dziadek, raczej taki przyszywany. Starszy pan pewnego dnia wprowadza się do domku stojącego niedaleko domu Mieszka. Chłopiec zaczyna z nim rozmawiać, spędza z nim wiele czasu, przychodzi w każdej wolnej chwili. Okazuje się, że tak naprawdę nie jest nikim obcym tylko tatą przyjaciółki mamy z lat młodości. Ma on dla chłopca mnóstwo czasu, dużo z nim rozmawia i wsłuchuje się w jego potrzeby. Częstuje Mieszka pysznym jedzeniem, opowiada różne historie i buduje z nim latawiec. Czy to wystarczy, że chłopiec poczuł się lepiej? Żeby był szczęśliwszy?




Latawiec to pełna uczuć i emocji książka o bardzo wyjątkowym chłopcu i bliskich mu ludziach. Książka o troskach i zmartwieniach, które mogą (niestety) stać się udziałem każdego dziecka. O sposobach na radzenie sobie z nimi. Książka o mądrych i niemądrych dorosłych. O dobrych i złych ludziach. O troskach, które spędzają sen z powiek najmłodszym. O marzeniach, które czasem trudno spełnić. O guzikach i wymarzonym kocie. O pasjach, o dobrym jedzeniu, o otwieraniu się na drugiego człowieka i jego potrzeby. Wszystko toczy się tu niespiesznie. Wszystko ma swój czas. Tu doskonale to widzimy. Latawiec to książka nie tylko o tym, co trudne, ale też o tym, co piękne. O budowaniu i pielęgnowaniu relacji z drugim człowiekiem. O otwieraniu się na ludzi. Bardzo mądra i ważna opowieść dla małych i dużych czytelników. Warto przeczytać ją razem z dzieckiem. A potem o niej porozmawiać i ją przemyśleć. Polecam Wam tę książkę z całego serca i jestem pewna, że Latawiec oczaruje Was tak samo jak nas.




Latawiec

Barbara Kosmowska

ilustracje Emilia Dziubak

AGORA dla dzieci 2025 

https://agoradladzieci.pl/
 

"Słowa pierwsze" (Wydawnictwo AGORA dla dzieci)

Ktoś może powiedzieć, że takich książek jest wiele. To jedne z najpopularniejszych książek adresowanych do najmłodszych czytelników. Wyglądają dość podobnie. Duże, ale proste ilustracje i tylko jedno słowo (albo zdanie) na każdej stronie. Nic więcej, tyle maluchom wystarczy. Taki jest cel tych książek - nauczyć dzieci pierwszych słów i powiązać te słowa z ilustracjami. Ta książka tylko na pierwszy rzut oka wydaje się taka sama jak inne. W rzeczywistości bardzo się od nich różni. Przede wszystkim jest w tej książce znacznie więcej. Słów, zdań i ilustracji!

 

Słowa pierwsze czytać mogą (i powinni) ci, którzy już trochę znają język polski. Ci, którzy chcieliby zacząć poznawać go lepiej i zacząć się nim bawić. Podzielono ją na cztery części. Po jednej dla każdej pory roku. Zaczynamy od wiosny. Nie szukajcie tam jednak kwiatów, słońca i nowalijek. Zamiast nich pojawiają się tu takie słowa, jak ja, ty, człowiek, mama, tata, oko, zęby i ha, ha. Są pies i kot, jest spacer. Pojawia się czasownik iść, którego odmiana tak wielu osobom sprawia trudność. Lato przynosi ze sobą koło, słońce, morze i piasek. Jest tam rzeka, jest kałuża. Jesienią poczytamy o lesie i deszczu, o fotelu i lustrze. O stole, przy którym gromadzi się rodzina, o zupie, która czasem się rozlewa. O piciu i jedzeniu. Rozdział zimowy przynosi ze sobą słowa bardzo zimowe (buty, katar) i takie, które powiązać można z każdą inną porą roku (litera, okulary, piosenka). Słów jest wiele, każde jest inne. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że panuje w tej książce chaos, ale w tym szaleństwie jest metoda.





Każde ze słów, które trafiło na strony tej książki zostało krótko wyjaśnione i ciekawie opisane. Znaleźć tu można związane z nimi przysłowia, powiedzenia i związki frazeologiczne. Wszystko okraszone niezwykłym humorem autorów Słów pierwszych. Właśnie dlatego czyta się tę książkę z taką przyjemnością. To po prostu znakomita lektura. Nie tylko dla najmłodszych czytelników. Dobrze bawić się przy niej może każdy. I ci, którzy czytają już samodzielnie i ci, którym tę książkę trzeba będzie przeczytać. Ci drudzy będą ją z przyjemnością oglądać. Bajecznie kolorowe ilustracje Ewy Poklewskiej - Koziełło zachwyciły nas już wiele razy. Teraz zrobiły to po raz kolejny. Począwszy od ilustracji na okładce, na której zobaczyć można Jerzego Bralczyka i Jarosława Mikołajewskiego, czyli autorów tej książki poprzez kolejne strony. Aż do ostatniej. Czarnej. Dlaczego? Niektórzy może się domyślają. Inni dowiedzą się z książki. Lektury dla małych i dużych! Pamiętajcie o niej koniecznie przy okazji poszukiwania prezentów dla przedszkolaków i najmłodszych uczniów.






Słowa pierwsze

Jerzy Bralczyk, Jarosław Mikołajewski

ilustracje Ewa Poklewska - Koziełło

AGORA dla dzieci 2024

https://agoradladzieci.pl/