"Coco" (Wydawnictwo EGMONT)

W dzieciństwie uwielbiałam oglądać Śpiącą królewnę. Była to moja ukochana bajka Disneya przeniesiona na ekran. Większość scen znałam na pamięć, wiele do dziś zostało w mojej pamięci. Minęło wiele lat, a ja ciągle darzę ten film sentymentem i, kiedy tylko mam okazję oglądam, bo to naprawdę piękna baśniowa opowieść. Nie oznacza to jednak, że nie oglądam nowych produkcji Disneya. Przeciwnie! Oglądam i zdarza się, że niektóre z nich wzruszają mnie do łez.

Taką historią jest Coco. Niezwykle piękna filmowa opowieść Disneya z 2017 roku. Pamiętam, że zapowiedź tego filmu nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się pójść do kina, żeby obejrzeć cały film. I bardzo dobrze zrobiliśmy, bo Coco okazał się filmem innym niż wszystkie. Opowieścią, która porusza najczulsze struny i kruszy najtwardsze serca. Głównym bohaterem filmu jest dwunastoletni Miguel. Chłopiec ma jedno wielkie marzenie. Chce zostać muzykiem! Niestety, nie jest to takie proste. W rodzinie Miguela o muzyce mówi się źle. Dlaczego? Tego chłopiec nie wie. Być może dlatego tak uparcie dąży do spełnienia swojego marzenia. Jego starania przybierają na sile, kiedy orientuje się, że może być synem jednego z najbardziej znanych muzyków. Rodzinne tajemnice omal nie doprowadzają do rodzinnej tragedii. W Dniu Zmarłych chłopiec trafia w zaświaty. Tam spotyka ducha mężczyzny, którego uważa za dziadka i innych krewnych. Szybko orientuje się jednak, że powrót do domu nie będzie prosty, a rodzina skrywa jeszcze więcej sekretów. 




Uwielbiam Coco! To jedna z tych historii, które (chyba) nigdy mi się nie znudzą. Mogę oglądać ją kolejny raz i cały czas czerpać z tego przyjemność. Teraz mam szansę wracać do niej jeszcze częściej. Wszystko dzięki komiksowi z serii "Magiczny świat Disneya w komiksie". Komiksowa opowieść powstała na podstawie filmu. Przeczytać mogą ją ci, którzy tę historię już znają i ci, którzy dopiero obejrzą ją po raz pierwszy. Czy znajomość komiksu nie odbierze przyjemności, którą powinno dać oglądanie filmu? Moim zdaniem nie. Ta historia nie może się znudzić. Można ją przeczytać i obejrzeć setki razy, a ona i tak wzrusza. Bo to jedna z najpiękniejszych opowieści o rodzinie, marzeniach, wielkim uporze i niezwykłej odwadze. Historia, którą poznać trzeba. 




Ten i inne komiksy znajdziecie na

 

https://egmont.pl/

"Sporty w dechę" (Wydawnictwo Ezop)

Książki od zawsze były dla mnie oknem na świat. Uwielbiałam czytać encyklopedie i leksykony, oglądać różne mapy i ryciny. Do dziś sprawia mi to ogromną przyjemność. Nadal, jeśli szukam pewnych informacji, sięgam właśnie po książki. Dziś jest ich znacznie więcej niż w czasach mojego dzieciństwa i przekazują wiedzę w nieco inny sposób. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że w księgarniach znajdziemy książki na każdy temat i chyba o wszystkich dyscyplinach sportu.

Także o tych, które uprawiają miłośnicy desek! Ci, którzy na nich jeżdżą i ci, którzy na deskach pływają. To również książka dla tych, którzy dopiero chcieliby zacząć przygodę z deską (albo deskami). Każda strona to ogrom wiedzy (choć tekstu nie ma tu wiele). Są tu pojedyncze słowa, nazwy, ważne hasła dla wszystkich miłośników desek. Pierwszą bohaterką jest deskorolka. Poznać można jej budowę, rodzaje, ciekawostki techniczne oraz różne sposoby jazdy. Po niej na arenę wjeżdża snowboard, a za nim już pędzi hulajnoga. Czytelnicy wskoczą również na deskę surfingową, a potem na deskę SUP. Na nudę nie ma tu miejsca. Tu nawet trudno znaleźć chwilę na odpoczynek. Tyle się w tej książce dzieje. Każda strona to minimum kilkanaście mniejszych i większych rysunków. A obok nich ciekawostki i niezbędne informacje. Te, które trzeba zdobyć zanim zaczniemy uprawiać dany sport i te, które warto poznać, żeby mieć o czym rozmawiać z innymi miłośnikami danej dyscypliny.




Zaskoczyła mnie ta książka. Spodziewałam się, że będzie to podręcznik albo kompendium wiedzy dla tych, którzy lubią albo chcą uprawiać jakiś sport związany z deską. Szybko okazało się, że trzymam w rękach jedną z najładniejszych książek jakie kiedykolwiek wydano. Tekst i ilustracje stworzył Bartosz Ratajczyk. Już na pierwszy rzut oka widać jak spójną całość tworzą. Oglądanie tej książki to dla czytelnika ogromna przyjemność. Trudno oderwać od niej wzrok. Choć, jak wspomniałam, tekstu jest tu niewiele, to sporo można się z tej książki dowiedzieć. Na jej kartki trafiły nie tylko ciekawostki o deskach, ale również o zdrowiu i bezpiecznym uprawianiu sportu. Wszystko się tu zgrabnie ze sobą łączy i właśnie dlatego nie ma możliwości, żeby ktoś się tą książką nie zachwycił! Mi najbardziej podoba się właśnie jej uniwersalność, bo to nie jest tylko książka dla tych, którzy na desce jeżdżą lub pływają. To nie jest książka tylko dla tych, których sporty na deskach interesują. To książka dla tych, którzy doceniają pięknie wydania i dla tych, których wszystko interesuje!




Sporty w dechę

Bartosz Ratajczyk

Wydawnictwo Ezop 2026 

wiek 7+ 


 https://ezop.com.pl/