Kto mieszka na dnie oceanu? "Nela i skarby oceanów" (NG Burda)

Nasza przygoda z Nelą rozpoczęła się nieco ponad pół roku temu. Od tego czasu regularnie kupujemy wcześniejsze tomy jej opowieści i nadrabiamy zaległości. Żeby zaległości się nie powiększały, kupujemy również najnowsze książki Neli. A mała reporterka nie pozwala swoim fanom długo czekać na nowe opowieści, więc kilka miesięcy po karaibskich przygodach (KLIK), zabiera ich na wielką wyprawę do podwodnego świata.


O tym, że Tosię fascynuje wszystko, co związane z wodnymi stworzeniami pisałam już kilkukrotnie. Jej zainteresowanie wodą nie maleje, wręcz przeciwnie - wzmaga się. Co więcej, poziom jej wiedzy o morskich stworzeniach zaskakuje mnie każdego dnia. Zaskakiwał mnie również przy okazji czytania Neli i tajemnic oceanów. Bo kiedy ja miałam problem z płynnym i prawidłowym przeczytaniem nazw niektórych zwierząt, Tosia już po zdjęciach rozpoznawała, co to za gatunek!

Wszystkie opowieści Neli, które trafiły do najnowszej książki dotyczą zwierząt żyjących pod wodą. Mała reporterka obserwowała je podczas nurkowania. Tam zobaczyła między innymi diugonia, nazywanego uśmiechniętą krową morską, kilka gatunków rekinów oraz płaszczki. Przyglądała się również rafom koralowym oraz maleńkim, ale niezwykle kolorowym rybkom pływającym w oceanie. Chyba właśnie lektura tej części budziła w Tosi największą zazdrość i rozpalała marzenia. Doskonale wiem, że gdyby tylko mogła wskoczyłaby do wody i pływała razem z Nelą. Na to musi jednak trochę poczekać i rozwinąć swoje pływackie umiejętności. Ale za jakiś czas kto wie, może pójdzie (albo popłynie) w podróż śladami małej reporterki. 

Najnowsza książka Neli ma w sobie coś, czego nie było we wcześniejszych tomach. Wspaniale łączy opowieści o kolejnych nurkowaniach ze stronami, które w całości są poświęcone zwierzętom. Nela przybliża wymienia na nich najważniejsze cechy danego gatunku, opisuje jego tryb życia i informuje, czy jest niebezpieczna dla ludzi. Oprócz zdjęć opis każdego gatunku uzupełnia również rysunek autorstwa Neli. Mam nadzieję, że tego typu strony będą stałym elementem tych książek, bo dzięki temu stają się one nie tylko opowieściami o podróżach, ale czymś na kształt atlasu zwierząt.

O książkach Neli napisano już sporo, prawie każde dziecko wie, kim jest i dokąd podróżuje mała reporterka. Czy w związku z tym, że jej książki ukazują się tak często (ta jest trzecią w ciągu niespełna siedmiu miesięcy) można poczuć przesyt? Moim zdaniem jej podróże są tak różnorodne, że o żadnym przesycie nie ma mowy. Tosia jest obecnie bardzo zainteresowana podróżami i zwierzętami, więc dla niej są to książki idealne. Piękne zdjęcia, zrozumiałe opisy, mnóstwo ciekawostek, to wszystko sprawia, że dzieci Nelę naprawdę lubią i chętnie śledzą jej przygody.

Czy Wasze dzieci też zaliczają się do tego grona? 








Nela i tajemnice oceanów
Nela mała reporterka
Burda NG, 2017

 

Przygoda wzywa! "Nela i skarby Karaibów" (NG Burda)

Myślałam, że książki Neli nie mogą mnie niczym zaskoczyć. Myliłam się. Takiej książki o jej przygodach jeszcze nie było! Do tej pory książki małej reporterki opowiadały przede wszystkim o zwierzętach. Tym razem zwierząt jest w tej książce stosunkowo niewiele. Są za to niesamowite przygody i opowieści o niezwykłych (choć niebezpiecznych) ludziach. O najprawdziwszych piratach!


Byłam bardzo zdziwiona, kiedy zaczęłyśmy czytać tę książkę. Myśląc stereotypowo powiedziałabym, że to lektura dla uwielbiających przygody chłopców, ale ponieważ pojęcie gender nie jest mi obce, przyznaję, że jest to książka dla wszystkich. Tosia, która do tej pory nie interesowała się piratami, potrafi teraz usiąść na podłodze, rozłożyć dołączoną do książki mapę i szukać skarbów! A wszystko za sprawą Neli, która w swojej najnowszej książce zabiera czytelników na Karaiby. Nie ciągnie jej tam jednak możliwość podziwiania egzotycznych zwierząt, ale chęć odnalezienia pirackich skarbów. Mała reporterka podróżuje śladami Krzysztofa Kolumba. Poszukuje również śladów morskiej działalności Czarnobrodego, groźnego pirata przedstawionego w jednej z części Piratów z Karaibów. Z pokładu statku albo helikoptera przygląda się morskim głębinom i próbuje dostrzec w nich wraki statków, a może nawet skrzynie pełne kosztowności! A jest czego szukać, bo piraci zgubili całkiem sporo. Czy Neli uda się znaleźć jakiś skarb powiedzieć nie mogę. Zdradzę jednak coś innego, mała reporterka spotyka na swojej drodze kilka bardzo ciekawych zwierząt. Są oczywiście kojarzące się z piratami papugi, są fregaty, ptaki zwane podniebnymi piratami. Nela staje oko w oko z legwanem i pływa z rozgwiazdami. Ale nawet podziwiając te niezwykłe zwierzęta ma oczy szeroko otwarte, bo w każdym miejscu mogą być ukryte pirackie skarby!

Nela i jej karaibskie przygody przypomniały mi moją dziecięcą fascynację przygodami Krzysztofa Kolumba. Z przyjemnością wróciłam do tej historii, ale i dowiedziałam się mnóstwa nowych rzeczy. Skoro ja znalazłam na kartkach tej książki tyle dotąd nieznanych mi informacji, to wyobraźcie sobie jak szeroko otwierała oczy Tosia! Dla niej wszystko było nowe, nieznane i interesujące. Z ogromnym zainteresowaniem słuchała o przygodach Neli, z zachwytem oglądała zdjęcia, a także skanowała kody, które skrywają w sobie dodatkowe treści multimedialne. Dzięki nim mogła z bliska obserwować miejsca opisane przez Nelę, mogła zobaczyć jak wygląda huragan i popatrzeć na morze z góry. Filmy pozwalają dzieciom jeszcze lepiej poznać opisywane w książce miejsca, dzięki nim mogą w pewnym stopniu poczuć atmosferę odwiedzanych przez Nelę miejsc. Tosia bardzo polubiła tę opcję i musiałam ją powstrzymywać przez zeskanowaniem wszystkich kodów przed przeczytaniem książki;) 

Z pełnym przekonaniem polecamy nowe przygody Neli. Jej książki czytamy od kilku miesięcy, zostały nam do przeczytania jeszcze dwa tomy, ale już wiemy, że ten jest naszym ulubionym!







Nela i skarby Karaibów
Nela mała reporterka
Burda NG Polska, 2017





Środowe recenzje: Pożegnanie z zimą. "Nela na kole podbiegunowym" (Burda NG Polska)

To jedna z tych książek, które na recenzję musiały czekać bardzo długo. U wszystkich pojawiła się jeszcze przed Bożym Narodzeniem, u nas pojawia się czterdzieści dni przed Wielkanocą;) Ale okazja całkiem odpowiednia, bo oto 1 marca obchodzimy Światowy Dzień Dzikiej Przyrody, a ta książka z dziką przyrodą ma całkiem dużo wspólnego.
Tak, jak książka czekała na recenzję, tak jej autorka i bohaterka czekała na to, żeby Tosię zainteresowały jej przygody. I może nadal nie wykazywałaby zainteresowania podróżami Neli, gdyby nie okładka najnowszej książki małej reporterki, którą Tosia zobaczyła na wystawie osiedlowej księgarni. Zobaczyła i przepadła. Każdego dnia, minimum dwukrotnie stawała przed witryną i tęsknym wzrokiem wpatrywała się w uśmiechniętą dziewczynkę i znajdującą się obok niej małą fokę. Patrzyła i marzyła o tym, żeby tę książkę mieć. A ponieważ zbliżał się 6 grudnia zdecydowaliśmy, że oprócz zaplanowanego wcześniej prezentu, dostanie również książkę o Neli. Dostała i się nie zawiodła, choć nie będę ukrywać, że była trochę zdziwiona, że nie jest to tylko opowieść o fokach;)


Nelę zna chyba każde dziecko i każdy rodzic. Nie wiem, jakie wyniki dałaby ankieta czy źródłem tej wiedzy jest telewizja, czy książka, ale to nie jest kwestia najważniejsza. Tosia poznała Nelę poprzez książki, program w telewizji emitowany jest w takich godzinach, że najczęściej o nim zapominamy. Ale widziała kilka odcinków i bardzo jej się podobały. Wydaje mi się jednak, że książka spodobała jej się bardziej. Po pierwszym przeczytaniu szybko wybrała ulubione rozdziały, do których teraz najchętniej wraca. Do nich należą opowieści o psich zaprzęgach, reniferach, maskonurach i lodofokach grenlandzkich. Z zapartym tchem słuchała (i do dziś wspomina) o przygodzie Neli na lodołamaczu i spotkaniu ze Świętym Mikołajem. Sama chętnie wraca do tej książki i ogląda fotografie z podróży Neli na koło podbiegunowe. Bo była to podróż naprawdę ciekawa, choćby dlatego, że większość ludzi wybierając kierunek własnych podróży kieruje swoje myśli ku krajom południowym, gdzie jest znacznie cieplej i niemal przez cały rok świeci słońce. Tymczasem Nela ruszyła na północ i pokazała swoim czytelnikom i ich rodzicom, że kraina, choć chłodna oferuje mnóstwo atrakcji i na pewno nikt nie będzie się tam nudził. Tosia ma już całkiem sprecyzowany plan swoich przyszłych podróży w rejon koła podbiegunowego. Ciekawe, czy zabierze nas ze sobą? ;)

Oprócz mnóstwa zdjęć dokumentujących w książce znalazły się również kody, które ukrywają dodatkowe treści multimedialne. Po pobraniu specjalnej aplikacji i zeskanowaniu kodu czytelnicy mają możliwość obejrzeć filmy. Na nich widać podróż w psim zaprzęgu, zorzę polarną i wieloryby. Tosi bardzo przypadło do gustu takie multimedialne uzupełnienie lektury. Sama również uważam to za doskonały pomysł, bo często czytając książki popularnonaukowe lub podróżnicze zdarza mi się przeszukiwać internet w poszukiwaniu filmów, na których będzie mogła zobaczyć, jak zjawisko, o którym czytamy wygląda naprawdę. Tutaj cała sprawa została załatwiona za mnie, wystarczy tylko zeskanować kod i już można poczuć atmosferę koła podbiegunowego! Nie ukrywam, że kiedy sięgnęłyśmy po wcześniejsze części, w tych pierwszych bardzo brakowało mi kodów, a i Tosia była nieco rozczarowana ich brakiem, bo oprócz oglądania spodobało jej się również ich wyszukiwanie (kod jest najczęściej wpisany w kształt zwierzęcia, ukrywa się w ciele psa husky, w głowie piżmowołu i w łapce maskonura).

Pamiętacie dyskusje wokół nowego kanonu lektur szkolnych? "Nela na kole podbiegunowym" znalazła się tam wśród lektur uzupełniających w ósmej klasie. Nie wiem czy ta książka spodobałaby się piętnastolatkom, ale u pięciolatki wzbudziła zachwyt! Rozbudziła marzenia o podróżach i znacznie powiększyła jej wiedzę o świecie. Ja również czytałam tę książkę z przyjemnością i sama całkiem sporo dowiedziałam się o rejonie koła podbiegunowego. Z perspektywy czasu, bardzo żałuję, że nie było takich książek, kiedy ja byłam w wieku Tosi.







Nela na kole podbiegunowym
Nela mała reporterka
Burda NG Polska, 2016


Tak właśnie rozpoczęła się nasza przygoda z Nelą, pod choinką Tosia znalazła kolejne książki o jej przygodach. A już niedługo w biblioteczce Antoniny pojawi się kolejny tom, bo nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale jeszcze w marcu ukaże się kolejny tom Nela i skarby Karaibów.