"Mała ucieczka" (Wydawnictwo EGMONT)

Może kogoś to zdziwi, ale cały czas trafiam na książki, które czymś mnie zaskakują. Choć przeczytałam ich tysiące, to nadal zdarza mi się chwycić w rękę taką, która sprawia, że przecieram oczy ze zdumienia. Najczęściej zdarza się to oczywiście przy książkach obrazkowych albo tych z wyjątkowo pięknymi i dużymi ilustracjami. Trudno oprzeć się ich urokowi, trudno nie westchnąć z zachwytu patrząc na nie. Zdarza się jednak, że zaskakują mnie książki, po których zaskoczenia się nie spodziewałam. Ostatnio zaskoczył mnie komiks!

Mała ucieczka na pierwszy rzut oka książka bardzo niepozorna. Ilustracja na okładce jest wręcz surowa, a próżno szukać na niej wielu kolorów. Nie można jednak oceniać książki po okładce! Właśnie dlatego polecam zajrzeć do wnętrza i przeczytać cały komiks. Główną bohaterką jest mała pajęczyca, która niedawno przyszła na świat. Teraz musi się wszystkiego nauczyć. Po pierwsze robienia pajęczyny. Jej rodzeństwo robi to świetnie. Ona ma z tym duży problem. To martwi matkę pajęczycy, która o swoich problemach z córką opowiada koleżance. Dostaje od niej dobrą radę. Takie "problematyczne" dziecko dobrze oddać na naukę do Skarabeusza. On pomoże każdemu. Matka z córką przemierzają las i docierają do Skarabeusza. Ten obiecuje, że nauczy pajęczycę wszystkiego, co niezbędne. Jednak, kiedy matka odchodzi, okazuje się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. U Skarabeusza uczą się już inne dzieci i żadne z nich nie jest z tej nauki zadowolone. Na dodatek Skarabeusz nie realizuje tego, co obiecał ich rodzicom. Co w tej sytuacji może zrobić kilkoro dzieci? Wydaje się, że niewiele. A jednak im się udaje odmienić swój los. W jaki sposób? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w komiksie.



Komiksy doceniłam jako osoba dorosła. Wcześniej kojarzyły mi się przede wszystkim z rozrywką. Nie wiązałam ich z żadną głębszą refleksją, bo myślę, że kiedyś nikt nie stawiał przed komiksami takich wymagań. Teraz sytuacja się zmieniła i w moje ręce trafia coraz więcej komiksów, które opowiadają o świecie i jego problemach. Tu znajdujemy opowieść o oczekiwaniach i wymaganiach, którym trudno sprostać. O marzeniach i odwadze, która potrzebna jest do ich spełnienia. O przyjaźni i zaufaniu. O nadziei, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. To wszystko jest w tym komiksie. A do tego mamy jeszcze tu całą galerię charakterów i wiele ciekawych wydarzeń. Połączenie tych wszystkich elementów sprawia, że czyta się ten komiks z wielkim zainteresowaniem i równie wielką przyjemnością!



Mała ucieczka

scenariusz Marzena Sowa

rysunki Dorothee de Monfreid

tłumaczenie Ernest Kaceperski 

EGMONT 2026 

https://egmont.pl/
 

"Coco" (Wydawnictwo EGMONT)

W dzieciństwie uwielbiałam oglądać Śpiącą królewnę. Była to moja ukochana bajka Disneya przeniesiona na ekran. Większość scen znałam na pamięć, wiele do dziś zostało w mojej pamięci. Minęło wiele lat, a ja ciągle darzę ten film sentymentem i, kiedy tylko mam okazję oglądam, bo to naprawdę piękna baśniowa opowieść. Nie oznacza to jednak, że nie oglądam nowych produkcji Disneya. Przeciwnie! Oglądam i zdarza się, że niektóre z nich wzruszają mnie do łez.

Taką historią jest Coco. Niezwykle piękna filmowa opowieść Disneya z 2017 roku. Pamiętam, że zapowiedź tego filmu nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się pójść do kina, żeby obejrzeć cały film. I bardzo dobrze zrobiliśmy, bo Coco okazał się filmem innym niż wszystkie. Opowieścią, która porusza najczulsze struny i kruszy najtwardsze serca. Głównym bohaterem filmu jest dwunastoletni Miguel. Chłopiec ma jedno wielkie marzenie. Chce zostać muzykiem! Niestety, nie jest to takie proste. W rodzinie Miguela o muzyce mówi się źle. Dlaczego? Tego chłopiec nie wie. Być może dlatego tak uparcie dąży do spełnienia swojego marzenia. Jego starania przybierają na sile, kiedy orientuje się, że może być synem jednego z najbardziej znanych muzyków. Rodzinne tajemnice omal nie doprowadzają do rodzinnej tragedii. W Dniu Zmarłych chłopiec trafia w zaświaty. Tam spotyka ducha mężczyzny, którego uważa za dziadka i innych krewnych. Szybko orientuje się jednak, że powrót do domu nie będzie prosty, a rodzina skrywa jeszcze więcej sekretów. 




Uwielbiam Coco! To jedna z tych historii, które (chyba) nigdy mi się nie znudzą. Mogę oglądać ją kolejny raz i cały czas czerpać z tego przyjemność. Teraz mam szansę wracać do niej jeszcze częściej. Wszystko dzięki komiksowi z serii "Magiczny świat Disneya w komiksie". Komiksowa opowieść powstała na podstawie filmu. Przeczytać mogą ją ci, którzy tę historię już znają i ci, którzy dopiero obejrzą ją po raz pierwszy. Czy znajomość komiksu nie odbierze przyjemności, którą powinno dać oglądanie filmu? Moim zdaniem nie. Ta historia nie może się znudzić. Można ją przeczytać i obejrzeć setki razy, a ona i tak wzrusza. Bo to jedna z najpiękniejszych opowieści o rodzinie, marzeniach, wielkim uporze i niezwykłej odwadze. Historia, którą poznać trzeba. 




Ten i inne komiksy znajdziecie na

 

https://egmont.pl/

"Dzikie łapy. Sekrety miasta" (Wydawnitwo EGMONT)

Świat komiksów nigdy nie był moim światem. Owszem, lubiłam "Kaczora Donalda", ale czytanie tej serii traktowałam jako czystą rozrywkę, bo trudno byłoby powołać się na te historie pisząc wypracowanie na lekcji polskiego. Oczywiście nie ma niczego złego w tym, że ktoś czyta wyłącznie dla rozrywki. Nie ma też pewnie niczego złego w tym, że ktoś nie czyta w ogóle. Mamy wolny wybór i sporo książek do wyboru. Także komiksów, bo ten gatunek, w ostatnich latach, rozwija się w niesamowitym tempie i nieustannie budzi mój zachwyt.

Nie mogę powiedzieć, że czytam dużo komiksów. Na pewno jednak czytam ich więcej niż kiedyś. Są wśród nich takie, które nie budzą we mnie większych emocji. Czytam i zapominam. Są też takie, które zostają we mnie na długo. Serie, na których kontynuację czekam, bo cały czas zastanawiam się, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Taką serią są "Dzikie łapy". Niesamowita opowieść o lisie, który w poszukiwaniu swojej matki, uciekł z fermy zwierząt futerkowych. Odnalezienie jej okazało się karkołomnym zadaniem. W trzecim tomie serii Lukas kontynuuje swoje poszukiwania. Towarzyszy mu oczywiście dziki lis Trym. Wędrują od dłuższego czasu. Niestety, do tej pory nie udało im się trafić na żaden konkretny ślad. Można odnieść wrażenie, że matka Lukasa rozpłynęła się w powietrzu. Czy tym razem będą mieli więcej szczęścia? Na początku nic na to nie wskazuje, błądzą, pytają, wpadają w kłopoty. Pomagają tym, którzy pomocy potrzebują. Uciekają przed tymi, którzy stanowią dla nich zagrożenie. W końcu trafiają na granicę miasta. Tylko czy to możliwe, żeby matka Lukasa, która od ludzi zaznała tyle krzywdy, teraz zamieszkała wśród nich? Lisy muszą się tego dowiedzieć...





Dzikie łapy. Sekrety miasta to komiks, który czyta się jednym tchem. Ta historia zachwyca i budzi emocje. Jest piękna i mądra. Pokazuje, że nie można się poddawać, że warto wytrwale dążyć do celu. Udowadnia, że bardzo trudno działa się w pojedynkę. Uczy proszenia o pomoc. Pokazuje siłę przyjaźni. Nie ma w tym komiksie rzeczy, która nie budziłaby mojego zachwytu. Uwielbiam tę serię w całości. Zarówno za historię, którą opowiada, jak i za wspaniałe ilustracje. Być może komuś wydadzą się one mroczne. Dla mnie są doskonale dopasowane do tej opowieści. Jeśli jeszcze tej serii nie znacie, to musicie nadrobić zaległości. Nawet, jeśli nie lubcie komiksów, to jestem pewna, że książka podbije Wasze czytelnicze serca!




Dzikie łapy. Sekrety miasta

Viktor Nordahl

tłumaczenie Mateusz Lis

EGMONT 2026 


 https://egmont.pl/

"Kraina Lodu"/"Księżniczka i żaba" - nowości w serii "Disney. Klasyczne baśnie" (Wydawnictwo EGMONT)

Doskonale pamiętam, jak mała Tosia bawiła się figurkami. Przez długi czas to właśnie one były jej ulubiona zabawką. Wszystkie związane były z lubianymi przez Tosię bajkami. Miała na przykład całą kolekcję figurek z księżniczkami Disneya. Od Śnieżki przez Śpiącą Królewnę aż do tych zupełnie współczesnych, czyli Meridy Walecznej oraz Anny i Elsy. Bawiła się nimi naprawdę często i długo. Znała wszystkie te historie nie tylko z filmów animowanych, ale również książek, które na podstawie tych bajek powstały.

Dziś tych książek jest jeszcze więcej. Dzieci i rodzice naprawdę mają w czym wybierać. Są książki z naklejkami, są opowiadania, w których przytoczona zostaje cała historia, są także komiksy. Te ostatnie to gratka dla starszych czytelników. Najlepiej tych, którzy czytają samodzielnie. Wtedy czytanie komiksu daje najwięcej radości. W przypadku książek Kraina Lodu i Księżniczka i żaba będzie to też szansa na to, żeby na nowo odkryć historie, które dobrze się zna. To przecież kultowe (choć współczesne) opowieści Disneya, których filmowe wersje zyskały rzesze miłośników. Historia sióstr, których życiem zawładnął zły czas rzucony na jedną z nich i opowieść o marzącej o otwarciu własnej restauracji, która pewnego dnia spotyka na swojej drodze żabę, rozpala wyobraźnię wszystkich małych i dużych widzów. Opowieści snute w tych komiksach są odzwierciedleniem opowieści filmowych. Czy to źle? Oczywiście, że nie! Dzięki temu dzieci mogą z ulubionymi postaciami spotykać się, kiedy tylko mają na to ochotę. 




Za co lubimy bajki Disneya? Powodów jest wiele, ale jednym z najważniejszych jest ich uniwersalność. Wartości przekazywane przez te bajki powinny być ważne w życiu każdego człowieka. Rodzina, przyjaźń, miłość, gotowość niesienia pomocy drugiemu człowiekowi - znamy je wszyscy i wszyscy powinniśmy się nimi kierować. Te komiksy opowiadają również o wytrwałym dążeniu do celu i pokonywaniu różnych trudności, które czasem pojawiają się na naszej drodze. Bohaterowie bajek Disneya uczą jak sobie radzić w sytuacjach, które wydają się bez wyjścia, jak nie poddawać się przy pierwszej porażce, jak korzystać z dobrych rad ludzi, którzy nas otaczają i pomocy, którą nam oferują. Pokazują, że sami nie możemy zbyt wiele działać, że do osiągnięcia sukcesu potrzebujemy innych. Za to te historie lubimy i cenimy. A komiksową serię "Disney. Klasyczne baśnie" doceniam też za to, że zachęca dzieci do czytania. Nawet te, które czytać nie lubią. Jeśli zobaczą swoich ulubionych bohaterów i ukochane historie, to na pewno dadzą się łatwiej namówić na ich przeczytanie. A potem, kto wie, może staną się miłośnikami literatury? 




Te i inne komiksy z serii "Disney. Klasyczne baśnie"

znajdziecie na

 

https://egmont.pl/

"Louca. 12. Fenomenalny"/"Mali Bogowie. 15. Pod egidą Artemidy" (Wydawnictwo EGMONT)

Upragnione wakacje dzieci mogą spędzać w dowolny sposób. Nawet, jeśli rodzice zaplanowali dla nich różne atrakcje w postaci półkolonii, kolonii i wspólnych wakacji (czasem na drugim końcu świata), zawsze pozostaje trochę czasu do zagospodarowania. Dzieci mają przecież to do siebie, że nawet mając zaplanowany dzień pełen atrakcji, zaczną w pewnym momencie narzekać na nudę. Co można wtedy zrobić? Myślę, że zawsze warto mieć przy sobie ciekawą książkę.

Każdy ma swoje upodobania literackie. Jedni lubią długie powieści, inni opowiadania. Podobnie jest z dziećmi. Te sprawnie czytające, chętnie wybierają dłuższe historie. Te, które z czytaniem radzą sobie jeszcze nieco gorzej, wolą coś sięgnąć po coś krótszego. Po książkę dostosowaną do swojego poziomu. Z większymi literami, krótszymi zdaniami i licznymi ilustracjami. Czytanie takiej książki sprawi im więcej radości niż męczenie się z lekturą zbyt trudną. A co za komiksami? Komiksy są dobre dla wszystkich. Każdy znajdzie w nich coś interesującego. Patrząc na to, jak rozwinął się ten gatunek, trudno mi uwierzyć, że ktoś mógłby nie znaleźć wśród wszystkich dostępnych tytułów czegoś, co mu się spodoba. Dziś mam coś dla tych, którzy interesują się piłką nożną i tych, których interesuje mitologia.

Louca to seria komiksów dla fanów piłki nożnej. Dziewczyn i chłopaków, którzy z zapartym tchem oglądają teraz mecze oraz tych, którzy w ciągu roku szkolnego trenują w różnych klubach. W 15. tomie serii obserwujemy półfinałowe rozgrywki Pucharu Gryfów. Stawka jest bardzo wysoka, rozgrywki są już na bardzo zaawansowanym etapie. Trener podejmuje duże ryzyko. Wpuszcza na boisko Loucę. Czy to mu się opłaci? Czy chłopak pomoże swojej drużynie w awansie do finału? Tego wszystkiego dowiedzieć się można z komiksu. Pełnej emocji opowieści, w której znajdziecie nie tylko historię piłkarską, ale również rodzinną. Historię, która zainteresuje młodych czytelników, bo jest w niej różnie wiele wątków dotyczących przyjaźni, a nawet miłości. I... tajemnica związana z pewnym duchem! 




O sprawach metafizycznych przeczytać można również w serii "Mali Bogowie". Jej twórcy zabierają czytelników do starożytnej Grecji. Grecką mitologię (w jakimś stopniu) zna chyba każdy. Imiona greckich bogów wymieniamy bez większych problemów. Znamy ich całkiem dobrze, bo dużo mówi się na ten temat w szkole. A gdyby tak spojrzeć na nich nieco inaczej? Na przykład cofnąć się do czasów, kiedy byli dziećmi? Pomysł wydaje się bardzo odważny, ale jak udowadnia ta seria, można go zrealizować w niezwykle interesujący sposób. Główną bohaterką 15. tomu jest Artemida, bogini natury i łowów. To wszyscy wiemy, ale czy wiemy, że małą Artemidę fascynowała ochrona przyrody? Taką właśnie cechę przypisali jej twórcy serii "Mali bogowie". Czy to da się jakoś pogodzić? Zadanie nie jest łatwe, na dodatek na małą Artemidę czeka jeszcze więcej wyzwań! I być może to wcale nie jest najtrudniejsze.




Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez książki. Jeśli tylko wiem, że będę miała chwilę na to, żeby poczytać, mam jakąś w plecaku. Dobra książka umila podróż, czas w kolejce u lekarza albo fryzjera i ten, kiedy po prostu nie mamy co robić. Zamiast narzekać na nudę, można zacząć czytać. Komiksowe serie "Louca" i "Mali Bogowie" sprawdzą się tu doskonale. Ciekawe, pełne humoru, wciągające od pierwszej strony. Ze świetnymi ilustracjami i ciekawymi dialogami. Raczej dla tych, którzy czytają już samodzielnie, bo im łatwiej będzie te historie śledzić i nadążać za rozwojem wydarzeń. I świetnie się przy czytaniu tych komiksów bawić. Najlepiej oczywiście od pierwszego do najnowszego tomu. Wtedy można się nimi najbardziej cieszyć i najlepiej jej zrozumieć. Dwa miesiące wakacji to dobry moment, żeby całą taką serię przeczytać!

Te i inne komiksy znajdziecie na


https://egmont.pl/ 

  

"Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty" (Wydawnictwo EGMONT)

Jakie bohaterki literackie lubię najbardziej? Ciekawe i intrygujące. Nietypowe, oryginalne, odważne i mądre. Bohaterki, którym trochę zazdrości się przygód i mądrości, którą kierują się przy rozwiązywaniu problemów. Czy takich bohaterek jest wiele? Z roku na rok coraz więcej, ale mam wrażenie, że ciągle za mało, że cały czas lubimy bohaterki uległe, żyjące marzeniami o wielkiej miłości, pogodzone z losem.

Enola Holmes taką bohaterką na pewno nie jest. To dziewczyna, która ma własne zdanie i nie boi się go wyrażać. Wiedzą o tym wszyscy, którzy czytali powieści i komiksy albo oglądali film o jej przygodach. Nic nie może jej zatrzymać. Wie czego chce, wie do czego dąży. Nie godzi się na rolę, w którą chcą ją wtłoczyć starsi bracia. Idzie własną drogą. Najnowszy tom jej przygód jest tego najlepszym dowodem. Tym razem uwagę Enoli zwróciło zaginięcie redaktora amerykańskiego magazynu literackiego. Sprawa jest bardzo dziwna. Mężczyzna przyjechał do Londynu, żeby podpisywać umowy na wydawanie książek. Nie jest to nic niebezpiecznego. Nie jest to nic nielegalnego. Nic nie powinno mu się stać. A jednak zniknął. Enola nie waha się ani chwili. Musi i chce rozwikłać tę zagadkę. Szybko jednak przekona się, że sprawa nie jest ani łatwa, ani oczywista. Enola musi być bardzo czujna. Musi szybko analizować sytuację, w której się znalazła i wyciągać odpowiednie wnioski. Bo zniknięcie amerykańskiego redaktora to tylko wierzchołek góry lodowej, sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i niebezpieczna.





Za co najbardziej lubię przygody Enoli? Na pewno za ich różnorodność. Każda sprawa, z którą dziewczyna się mierzy jest inna. Każda jest ciekawa. W każdej Enola musi wykorzystać wszystkie cechy swojego charakteru. Musi być odważna, musi starać się cały czas kontrolować sytuację. Rozglądać się wokół siebie. Wiedzieć komu może zaufać. Być przez cały czas czujna i uważna. A emocjonujących sytuacji w tych historiach nie brakuje. Wiele jest zwrotów akcji. Czytelnicy przeżywają wszystkie przygody razem z bohaterką, a ponieważ mamy tu do czynienia z komiksem, akcja toczy się jeszcze szybciej i budzi jeszcze więcej emocji. Nie wierzycie? Przeczytajcie jeden tom serii "Śledztwa Enoli Holmes" i nie będziecie mieli żadnych wątpliwości.




 

Komiksy z serii "Śledztwa Enoli Holmes"

znajdziecie na


 https://egmont.pl/