Najpiękniejsze książki na Dzień Babci i Dzień Dziadka

Co będzie najlepszym prezentem z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka? Pomysłów będzie zapewne mnóstwo, każdy wnuk może wymyślić coś innego. Jedni sprezentują babci wielki bukiet kwiatów, inni podarują dziadkowi parę ciepłych kapci. Są tacy, którzy kupią dobrą kawę i ci, którzy upieką pyszne ciasto. Prezenty różne, bo każda babcia jest wyjątkowa i wyjątkowy jest każdy dziadek. Wszyscy oni różnią się od siebie temperamentem, poczuciem humoru, zainteresowaniami i umiejętnościami. Jeden dziadek potrafi zbudować namiot, inny ugotuje obiad. Są babcie, które pieką najlepsze na świecie ciasta i takie, którym nigdy one nie wychodziły. Łączy ich na pewno jedna rzecz: WSZYSCY KOCHAJĄ SWOJE WNUKI! Co w takim razie będzie dla nich najlepszym prezentem? Oczywiście wspólnie spędzony czas. Nie zachęcam Was jednak do zabierania dziadków do teatru albo kina, nie proponuję nawet wyjścia do kawiarni albo restauracji. Proponuję spędzić czas w domu w towarzystwie świetnych książek!


Takie wydał kilka dni temu Debit. Te dwie pięknie wydane książki to doskonała lektura przy okazji nadchodzących właśnie dni. Jedną z nich poświęcono babciom, drugą dziadkom. Nie są to jednak opowieści o przygodach współczesnych babć i dziadków, ale prawdziwe leksykony! To cała galeria najciekawszych typów babć i dziadków. Są babcie, o których marzy każde dziecko, ciepłe, cierpliwe i pomysłowe. Są również takie, których nikt nie chciałby mieć. Jakie dokładnie? Jest na przykład znająca się na wszystkim Babcia Alfa i Omega. Jest kochana Babcia Powierniczka Tajemnic i uwielbiana przez wnuki Babcia Kuchareczka. Ale są i Babcia Markotna, Babcia Pedantka i Babcia Czarownica.
Podobnie wygląda książka o dziadkach. Obok kochanego Dziadka Gawędziarza, pojawia się Dziadek Będę się już Zbierać, a za Dziadkiem Superbohaterem czai się Dziadek Zgryźliwy. Przy każdym typie babci i dziadka, oprócz cudownej ilustracji i pięknego opisu, znalazły się również obrazki przedstawiające przedmioty, które babcie i dziadkowie powinni mieć przy sobie. I tak poza, opisanym we wstępie, standardowym zestawem każdego Dziadka (składa się na nie piżama, szlafrok, podkoszulek, szklanka z wodą, parasol, jasiek, okulary, chusteczka, długopis i gazeta), Dziadek Dasz Radę nosi ze sobą siatkę do łapania każdej rzeczy i talizman. Z kolei Dziadek Ochroniarz ma zawsze przy sobie poduszkę do przytulania, dwie kostki do gry i okulary ochronne. 
Podobnie ma się sytuacja z kochanymi Babciami, one najpotrzebniejsze rzeczy, czyli szpulkę nici, metalowe puzderko, pudełko talku, plastry do osuszania łez, lunetę i pestki jabłka, noszą w kieszeniach. Oprócz nich Babcia Palce Lizać ma oko do odmierzania składników "na oko", wałek i rękaw cukierniczy. A Babcia Podróżniczka nie rozstaje się z walizkami, pocztówkami i mapą.





Obok stron, na których opisano Babcie i Dziadków, są w książce również strony specjalne. Z cudownymi małymi ilustracjami przedstawiającymi między innymi sypialnie Babć i szafki nocne Dziadków. Opisano różne rodzaje kapci Dziadków i powiedzonka Babć. Będziecie zaskoczeni, jak wiele rzeczy charakteryzuje naszych kochanych seniorów!






Czytałyśmy te książki i czytałyśmy. Z każdą kolejną stroną uśmiech na naszych twarzach stawał się coraz większy. Co prawda, zarówno ja, jak i Tosia miałyśmy problem z zaliczeniem naszych babć i dziadków tylko i wyłącznie do jednej grupy. Wszystko zależy od sytuacji, na przykład kiedy mój tata bawi się (rozrabia, bałagani) z Tosią, zdecydowanie jest Dziadkiem Nie Mów Babci;) Bawiłyśmy się z tą książką świetnie. A Tosia już odlicza dni, kiedy będzie mogła przeczytać ją po raz kolejny, tym razem z Babcią i Dziadkiem. Jestem pewna, że będą się przy tym dobrze bawić.

Jeśli ktoś szuka książki na Dzień Babci i Dzień Dziadka, to informuję, że już ją dla niego znalazłam. Babcie od A do Z i Dziadkowie od A do Z są zdecydowanie najlepsze i najpiękniej wydane! Tak ciepłej książki nie znajdziecie nigdzie innej. Tak pięknie zilustrowanych książek również jest niewiele. Bez wahania powiesiłabym te obrazki w dziecięcym pokoju. Piękne, stonowane kolory, wspaniali, nieco baśniowi bohaterowie. Magia w najczystszej postaci. Słowo magia pasuje tu idealnie, bo chyba zgodzicie się ze mną, że relację między babciami i dziadkami a wnukami mają w sobie pierwiastek magiczny?






Babcie od A do Z
Dziadkowie od A do Z

Raquel Diaz Reguera
tłumaczenie Karolina Jaszecka
Wydawnictwo Debit, 2018


"Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści" (Nasza Księgarnia)

To jedna z tych książek, których wyczekuje się najbardziej. Interesuję się historią sztuki, lubię oglądać obrazy i czytać biografie artystów. Coraz częściej chodzę z Tosią do muzeów i, ku mojemu zdziwieniu i wielkiej radości, widzę, że zapamiętywaniem nazwisk artystów radzi sobie znakomicie. Coraz lepiej kojarzy również ich dzieła. Dlatego wiedziałam, że ta książka powinna spodobać się również jej.


Gwiaździsta noc Vincenta to wspaniała podróż przez świat sztuki. Początek książki to czasy prehistoryczne i rysunki, które powstawały na ścianach jaskiń. Potem przyglądamy się artystom starożytnym, średniowiecznym i renesansowym. Kolejne epoki to kolejni twórcy, których dziełami zachwycamy się do dzisiaj. Durer, Rembrandt, Bruegel, Vermeer to tylko kilka, z długiej listy nazwisk, które pojawiają się na kartach tej książki. W końcu pojawia się również tytułowy Vincent, chodzi oczywiście o van Gogha. Obok niego pojawiają się oczywiście tworzący w tym samym czasie Monet, Gauguin, Cezanne i jedyna wśród impresjonistów kobieta, Berthe Morisot. Są twórcy dwudziestowieczni, między innymi Henri Maisse, Jackson Pollock i Ai Weiwei. 
Każdemu artyście poświęcono jeden, kilkustronicowy rozdział. W nim poznać można tajniki warsztatu i najważniejsze wydarzenia z życia twórcy. Czytamy o procesie powstawania dzieła, o relacjach między artystą a modelem. Kto lubi ciekawostki i smaczki z życia twórców będzie usatysfakcjonowany. Zadowoleni będą również ci, którzy oczekują wiedzy merytorycznej. Na nich, oprócz interesujących opowieści o artystach, czekają kalendarium najważniejszych wydarzeń w historii sztuki (przedstawionych na tle przełomowych dat z historii świata), słowniczek oraz spis wszystkich omówionych w książce dzieł sztuki (oprócz podstawowych informacji dotyczących tytułu i autora, jest również data powstania dzieła oraz nazwa miejsca, muzeum, galerii, w którym można je zobaczyć).

Ta książka adresowana jest do nieco starszych, niż Tosia czytelników. Dlatego Tosia nie poznała jej jeszcze w całości. To wszystko dopiero przed nią. Na razie wybrałam dla niej kilku artystów, o których już słyszała. Wśród nich znaleźli się twórcy starożytni, Vincent van Gogh i uwielbiana przez Tosię Frida Kahlo. Pozostałych Tosia będzie dopiero poznawać i podejrzewam, że nastąpi to niedługo, bo Gwiaździsta noc naprawdę ją zainteresowała. Na poszerzanie horyzontów nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno. A z tak wydaną książką poznaje się świat niezwykle przyjemnie! Reprodukcje dzieł sztuki, piękne ilustracje i wspaniałe opowieści. Czytelnik ma wrażenie, że stoi gdzieś w kącie pracowni artysty i przygląda się wszystkiemu z boku. W tym właśnie tkwi urok tej książki, niezwykłej lektury dla wszystkich, którzy lubią malarstwo, rzeźbę i oczywiście dobre książki!







Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści.
Historia sztuki dla dzieci
 Michale Bird
ilustracje Kate Evans
tłumaczenie Joanna Wajs
Nasza Księgarnia, 2017


Przeżyj przygody na morzach i oceanach. "Złote czasy piratów" (Meandry)

Są tacy, którzy twierdzą, że książki są nudne. Że lepsze są gry, w których więcej zależy od nas. Jest w tym twierdzeniu ziarno prawdy. W grach mamy możliwość wpływania na wydarzenia. To od naszych decyzji i umiejętności zależą dalsze losy rozgrywki. W książce wszystkie decyzje podjął jej autor. To on nadał bohaterom imiona, nadał im konkretny wygląd, opisał ich przygody i przeżycia. Czytelnik musi na podstawie tych opisów zobaczyć wszystko w swojej głowie. To pole do popisu dla wyobraźni, niekoniecznie dla kreatywności.

Lekturze mogą towarzyszyć mniejsze lub większe emocje. Trudno jednak stwierdzić, że jako czytelnicy mamy jakikolwiek wpływ na losy bohaterów. Bo wpływu nie mamy żadnego. Gdyby jednak ktoś miał ochotę sprawdzić, jak to jest, kiedy dalszy rozwój wydarzeń zależy od niego, ma taką szansę.


Książka Złote czasy piratów to jak głosi podtytuł Interaktywna przygoda z historią. W niewielkiej książce kryją się trzy historie. Nie są to jednak trzy oddzielne opowiadania, wszystkie mają jeden, wspólny początek. Zakończeń jest jednak aż 14! Wynika to z tego, że w trakcie lektury czytelnicy podejmują decyzję, co do dalszego rozwoju historii. Akcja książki toczy się w czasach, kiedy postrach na morzach i oceanach siali piraci. Dlatego pierwszą decyzją jaką musi podjąć czytelnik jest ta o dołączeniu do pirackiej załogi lub podjęciu walki z nimi. W tym miejscu rozpoczyna się wielka literacka (i piracka) przygoda. Można służyć w marynarce wojennej i walczyć z piratami, można podróżować na statku kupieckim, można również dołączyć do najgroźniejszych piratów. Nie chcę zdradzać, co dokładnie czeka na czytelników, bo w ten sposób odebrałabym całą przyjemność z lektury i samodzielnego dokonywania wyborów.

Przeczytałam książkę trzykrotnie. Chciałam poznać wszystkie historie. Czy jest taka, która spodobała mi się najbardziej? Nie, bo nie o to w tej książce chodzi. Być może jeśli ktoś całe życie marzył o podróżowaniu na jakimś konkretnym statku, uznałby związaną z nim opowieść za najlepszą. Mi spodobały się wszystkie i każda z nich wiązała się z innymi emocjami. Złote czasy piratów to bardzo oryginalna propozycja literacka, która na pewno zaciekawi młodych czytelników. Będą mieli wyjątkową okazję, żeby po pierwsze przeżyć piracką przygodę, po drugie, w dużej mierze, samemu decydować o tym, co w książce będzie się działo. Ta książka to również świetna lektura dla wszystkich miłośników historii. Oprócz fabularyzowanej opowieści jest tu również sporo faktów i ciekawostek historycznych. Są daty, nazwiska, ważne wydarzenia, a na końcu oś czasu i słowniczek. Polecam wszystkim, którzy mają w domu przyszłych historyków albo wielbicieli emocjonujących opowieści. Nikt nie będzie zawiedziony!







Złote czasy piratów. Interaktywna przygoda z historią
Bob Temple
tłumaczenie Marta Mital

Wielokulturowość dla dzieci. "Ada Judytka i zaginiony tałes" (Wydawnictwo Literatura)

Czasem wydaje nam się, że żyjemy w homogenicznym społeczeństwie. Że wszyscy mówimy tym samym językiem, wyznajemy jedną religię, obchodzimy te same święta. Kiedy jednak rozejrzymy się uważniej, okaże się, że jest zupełnie inaczej. 


O takiej właśnie pięknej różnorodności przypominającą tę sprzed II wojny światowej opowiada książka Agnieszki Suchowierskiej. Jej główną bohaterką jest dziesięcioletnia Ada Judytka. Dziewczynka mieszka z rodzicami w Białymstoku. Na dziesiąte urodziny dostała od rodziców komputer i zobowiązała się, że będzie go wykorzystywać nie tylko do zabawy, ale również do nauki. Żeby dotrzymać obietnicy zaczęła pisać pamiętnik i to właśnie ten pamiętnik mamy okazję czytać. Dziewczynka opisuje w nim to, co dzieje się w szkole i w domu, swoje koleżanki i kolegów, nauczycieli oraz rodziców. 


Moja mama jest Żydówką i Polką, tato jest Polakiem i nie jest Żydem. Mama nazywa się Joanna Lemberg, 
tata Maksym Siemaszko, 
a ja jestem Ada Judytka Siemaszko - pół-Polka, pół-Żydówka. 

W tych słowach Ada przedstawia swoją rodzinę. To właśnie oni są głównymi bohaterami bardzo interesującej opowieści. Dziewczynka opowiada o żydowskich świętach, zwyczajach, zasadach rządzących religią, którą wyznaje. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że religie są bardzo różne i każdy może wyznawać coś innego. Na przykład jej najlepsza koleżanka Ksenia pochodzi z Ukrainy, modli się w cerkwi i obchodzi święta w zupełnie innym terminie. Jest również Kuba, on ma rodziców Polaków i chyba na równi z młodymi czytelnikami dziwi się (a jednocześnie bardzo interesuje) obyczajami swoich koleżanek.

Ale ta książka to nie tylko opowieść edukacyjna o różnorodności kulturowo-religijnej w naszym kraju. To również interesująca historia rodzinna. W tytule pojawia się "zginiony tałes" i wokół jego poszukiwań również toczy się opowieść. Tałes (czyli chusta nakładana przez Żydów podczas modlitwy) tak naprawdę nie zaginął, ale został zniszczony. Wielką dziurę zrobiła w nim Ada Judytka. Dziewczynka mając nadzieję, że mama o niczym się nie dowie, schowała tałes do szafy. Schowała tak głęboko, że długo nikt go nie mógł znaleźć, a kiedy mama go znalazła... 


Ada Judytka i zaginiony tałes to fantastyczna książka dla młodych czytelników. W piękny i interesujący sposób opowiada o innych religiach i różnicach kulturowych. Głównymi bohaterami są jednak Żydzi i ich wyznanie. To obchodzonym przez nich świętom poświęcona została największa część tej książki. W tekście pojawia się wiele obco brzmiących nazw, nie ma się jednak czego obawiać, dla tych, którzy czegoś nie zrozumieją autorka przygotowała słowniczek z wyjaśnieniem najtrudniejszych słów. 

Bohaterowie są bardzo różnorodni, każdy z nich jest inny, każdego się lubi. Oprócz Ady Judytki, jej rodziców, Kseni i Kuby, jest w książce jeszcze jedna żydowska rodzina. Rodzina Ady poznała ich w czasie wakacji w Izraelu i choć mieszkają w innych miastach (jedni w Białymstoku, drudzy w Warszawie), starają się regularnie spotykać, a nawet spędzać razem niektóre święta. O tym wszystkim właśnie przeczytać można w książce Agnieszki Suchowierskiej. Powinni ją przeczytać wszyscy, zarówno dzieci, jak i dorośli. Myślę, że ta książka sprawdzi się doskonale jako uzupełnienie szkolnych lektur. Będzie również świetnym pretekstem do rozmowy o Polsce, jej historii i mieszkających w niej ludziach. Każdy sporo się dowie i każdego skłoni do refleksji. Bardzo polecam!







Ada Judytka i zaginiony tałes
Agnieszka Suchowierska
ilustracje Dorota Łoskot-Cichocka
Wydawnictwo Literatura, 2017


Pierwszoklasistka ze Szwecji. "Hedwiga" (Dwie Siostry)

Pisałam o tym, że moje dzieciństwo upłynęło pod znakiem pewnej szwedzkiej książki dla dzieci. Przygody jej bohaterów na długo zawładnęły moją wyobraźnią. Nie skłamałabym mówiąc, że wiele z nich wspominam do dziś i przywołuję w odpowiednich sytuacjach. Jak łatwo się domyślić ta książka to Dzieci z Bullerbyn. Lektura, na której wychowały i wychowują się kolejne pokolenia. Już dla moich rówieśników przedstawiona w tej książce wizja świata była idylliczna i dość odległa od tego, jak wyglądało nasze życie. Ale nie tylko Dziećmi z Bullerbyn szwedzka literatura stoi. Niedawno na polskim rynku wydawniczym pojawiła się kolejna książka, która na pewno stanie się hitem! Choćby dlatego, że przedstawione w niej dzieciństwo jest nieco bardziej rogate!


Tytułową bohaterką jest siedmioletnia Hedwiga. Sama wspomina, że z mieszkańcami Bullerbyn dzieli ją prawie wszystko. Najbardziej zauważalną różnicą jest jednak to, że tamte dzieci miały sąsiadów, z którymi mogły spędzać czas, a Hedwiga jest sama i bardzo z tego powodu cierpi. Ma co prawda rodziców, psa, koty i tysiąc pająków, ale to jednak za mało. Hedwiga chce mieć przyjaciół! Pociesza ją tata, który zapewnia córkę, że kiedy zacznie chodzić do szkoły wszystko się zmieni. Na lepsze oczywiście. I miał rację. Już pierwszego dnia Hedwiga zaprzyjaźnia się z Lindą. Od tej pory stają się nierozłączne. Siedzą w jednej ławce, spędzają razem przerwy i... rozrabiają. Dziewczynki robią psikusy swoim rówieśnikom, nauczycielom i innym pracownikom szkoły. Nie będę Wam zdradzać, co dokładnie robią. Musicie przeczytać o tym sami. Świetna zabawa i mnóstwo śmiechu gwarantowane. My zaśmiewałyśmy się do łez, choć były i wydarzenia mrożące krew w żyłach. Ale co tam się działo również nie zdradzę;)

Tosia znalazła tę książkę pod choinką. Zaczęła czytać kilka dni później. Sama, bo wydano ją w taki sposób, że rówieśnicy Hedwigi poradzą sobie z lekturą. Duże litery zdecydowanie ułatwią samodzielne czytanie. A rówieśnicy głównej bohaterki odnajdą w tej historii siebie. Każdemu dziecku zdarza się przecież psocić, każde ma jakieś problemy i zmartwienia.

To druga książka Fridy Nillson, jaką przeczytaliśmy w ostatnim czasie. Pierwszą był grudniowo-adwentowy Prezent dla Cebulki, wspaniała i wzruszająca opowieść o chłopcu, który ma dwa marzenia - mieć tatę i własny rower. Czytałam tę książkę ze ściśniętym gardłem, a i Tosia bardzo jej lekturę przeżyła. W Hedwidze jest więcej humoru, ale nie brakuje również ważnego przesłania skierowanego do dzieci i ich rodziców. Rodzice Hedwigi pozwalają jej samodzielnie podejmować ważne decyzje, popełniać błędy, wyciągać wnioski. Dlatego ta książka to również doskonała lekcja dla dorosłych. To co najbardziej spodobało się Tosi, to wiek głównej bohaterki. Co prawda dzieli je rok, ale zarówno Tosia, jak i Hedwiga są na pierwszym etapie swojej przygody ze szkołą. Czytając tę książkę przypominała sobie emocje, jakie jej i jej rówieśnikom towarzyszyły 1 września. Jak bardzo ich obecne zachowanie różni się od tego sprzed kilku miesięcy. Ja, jako mama pierwszoklasistki, mam nadzieję, że Tosia i jej koleżanki będą rozrabiać nieco mniej, niż Hedwiga;)

W opowiedzianą w tej książce historię po prostu się wierzy. A po przeczytaniu ma się ochotę na więcej. Kto wie, może kiedyś dowiemy się, co Hedwiga robiła w drugiej klasie...






Hedwiga
Frida Nilsson
ilustracje Anke Kuhl
tłumaczenie Barbara Gawryluk
Wydawnictwo DWIE SIOSTRY, 2017