Środowe recenzje: "Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać" (Wydawnictwo Format)

Twórczość literacką oraz malarską Bruno Schulza wielbię odkąd ją poznałam. Chętnie do niej wracam, z ogromną przyjemnością czytam i oglądam po raz kolejny. Udało mi się pojechać do Drohobycza i chodzić uliczkami miasta, w którym żył i, o którym pisał. Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że ukazała się książka dzięki której młodzi czytelnicy mogą poznać tego niesamowitego artystę. A książka jest tak samo niezwykła jak jej bohater.

Nadia Terranova opowiedziała historię pewnego żydowskiego chłopca. Był niepozorny, skryty i małomówny.
Bruno był bardzo zajętym chłopcem.

Choć w bieganiu przeszkadzała mu ciężka, podskakująca przy każdym kroku głowa,
on zawsze dokądś się spieszył. Musiał ratować ojca, który ulegał niespodziewanym
przemianom, ściągając na siebie rozmaite nieszczęścia.

Ojciec pokazał chłopcu niezwykły świat, w którym Jakub bywał pająkiem, strażakiem w mundurze albo drapieżnym ptakiem wypędzanym przez służącą. Bruno chciał być taki jak ojciec, ale:

Nie miał zwinnych nóg, ani nadzwyczajnego umysłu, ani przeistaczających się oczu.
Był zbyt mały i zbyt nieśmiały.
A przede wszystkim wstydził się swojej dużej głowy,
z którą nigdy nie zdołałby wzbić się w powietrze jak ptak,
biegać szybko jak pająk,
poruszać się zręcznie jak strażak.

Chłopiec uwielbiał spędzać czas z ojcem, zachwycał go jego sklep, w którym ściany wyłożone były cynamonową boazerią. Ale ojciec odszedł, a Bruno próbował ukoić swój smutek. Wtedy zaczął pisać i rysować. Później zaczął uczyć rysunku w szkole. A potem wybuchła wojna...

To nie jest łatwa książka, bo i czasy, w jakich przyszło żyć Schulzowi nie były łatwe, ale warto pokazać ją dzieciom.
Sama autorka tak mówi o poruszonej przez siebie tematyce:

Nie ma żadnego powodu - lub niemal żadnego - żeby nie mówić o takich tematach dzieciom, zostawianie tych spraw na później jest nie tylko bezużyteczne, ale i szkodliwe. Posłużyłam się esencjonalnym stylem, bez żadnych zdrobnień czy słodkich słówek. Opowiedziałam o śmierci Schulza tak, jak ją sobie zawsze wyobrażałam: nagła pustka, z której niespodziewanie wyrastają skrzydła.

Nie chcę tej książki oceniać, nie chcę nadużywać słów, bo boję się, że mogę otrzeć się o banał, a tego bardzo nie chcę. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Języka, którym pisze Nadia Terranova oraz ilustracji, które wyszły spod ręki Ofry Amit. Z ich współpracy powstała niesamowita baśń, pełna magii, tajemnicy, opowieść niezwykle subtelna, ulotna i oniryczna. Zachwyca fakt, że ktoś pisze dla dzieci takim językiem! Zachwyca też to, że ktoś dla dzieci tak rysuje!

Nie będę ukrywać, że kupiłam tę książkę przede wszystkim dla siebie. Jednocześnie myślałam o tym, żeby z jej pomocą zapoznać Tosię z postacią Bruno Schulza. Czekam na jakiś długi, spokojny wieczór, żebyśmy mogły usiąść w fotelu i przenieść się do Drohobycza.







Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać
Nadia Terranova
ilustracje Ofra Amit
tłumaczenie Joanna Wajs
Wydawnictwo Format, 2016
Wiek 7+

Czy książki o zwierzętach mogą czymś zaskoczyć? Seria "Zwykli - niezwykli mieszkańcy" (Widnokrąg)

Śmiało mogę powiedzieć, że naklejanie jest jednym z ulubionych zajęć Tosi. Kiedy polubiła książki z naklejkami, kupowaliśmy tylko takie. Wybór tego typu publikacji jest ogromny, kupić można jest niemal wszędzie, więc udało nam się uzbierać niewiarygodne ilości tego typu książeczek. Dziś nadal książkę z naklejkami Tosia wybierze chętniej od tej bez, a możliwość naklejania po wykonaniu jakiegoś zadania sprawia, że robi je jeszcze chętniej. Ostatnio w nasze, a raczej jej ręce, trafiła seria książek z naklejkami, która zauroczyła całą naszą rodzinę. 


Seria "Zwykli - niezwykli mieszkańcy" autorstwa Justyny Styszyńskiej zachwyca od pierwszego spojrzenia. Książki są trzy Bieguny, Las i Łąka. Na okładce każdej z nich widzimy jednego z mieszkańców opisywanego przez autorkę miejsca. Zaskakuje jednak fakt, że biedronka ma skrzydło motyla, wilk rogi renifera, a niedźwiedź uszy lisa. Kiedy dokładnie przyjrzymy się książce wszystko staje się jasne. Autorka bowiem zachęca dzieci do kreatywności. 

Na pierwszych stronach nie ma słów. Te pojawiają się później, bo autorka najpierw krótko opisuje środowisko w jakim żyją bohaterowie. Potem zostaje przedstawione każde z nich, opisy nie są długie, a ilość informacji jest wystarczająca (jest to przecież książka dla dzieci, która ma łączyć w sobie zabawę i naukę). Na stronie obok widzimy głowę lub korpus zwierzęcia, o którym wcześniej czytaliśmy. Oto moment, w którym należy sięgnąć po naklejki i puścić wodze fantazji. Można naklejać poszczególne elementy tam, gdzie powinny być, ale można również przykleić biedronce skrzydła osy, a osie czułki motyla. Można stworzyć niedźwiedzia z oczami sowy i sowę z uszami lisa. A także fokę z nosem niedźwiedzia polarnego i niedźwiedzia z oczami renifera.
Ograniczeniem będzie tylko wyobraźnia! Naklejki są wielokrotnego użytku, więc można kombinować do woli.
Nam te książki towarzyszą w domu, ale doskonale sprawdziły się również podczas ostatnich wyjazdów. Tosia potrafi naprawdę długi czas spędzić na kombinowaniu co można komu przykleić. Nie będę jednak ukrywać, że na końcu każde zwierzę składa się z właściwych elementów. Skoro już wspomniałam o wyjazdach, muszę dodać, że kiedy przyjeżdżaliśmy do kogoś z tymi książkami i Tosia oddawała się naklejaniu, to "Zwykli - niezwykli mieszkańcy" budzili ogólny zachwyt. Starsi i młodsi chcieli jej pomagać i razem z nią tworzyć mniej lub bardziej szalone wizerunki zwierząt. Zupełnie im się nie dziwię, te książki są po prostu fantastyczne!

Książki z serii "Zwykli - niezwykli mieszkańcy" zachwycają swoją malarskością. Nie są to wizerunki zwierząt jakie znamy z atlasów. Czy przez to książki mogą być mniej wartościowe? Absolutnie nie, zwierzęta, które trafiły do książki są ogólnie znane, poza tym nie wyklejamy tu atlasu. Autorka daje nam możliwość stworzenia własnej wizji świata zwierząt. Dzięki temu dzieci stworzą własne, niezwykłe i niepowtarzalna atlasy zwierząt! 
My bardzo chętnie korzystamy z tej serii! I polecamy serdecznie innym, na przykład jako prezent na nadchodzące Święta. Gwarantuję pełne zadowolenie obdarowanego ;)

























seria "Zwykli - niezwykli mieszkańcy"
Justyna Styszyńska
Wydawnictwo Widnokrąg 2015-2016
Wiek 4+

Lektura obowiązkowa na 11 listopada: "Poradnik małego patrioty" (Centrum Edukacji Dziecięcej)

Są takie sprawy, które dla dorosłych są oczywiste. Nikt nie zastanawia się myjąc zęby po śniadaniu po co to robi, bo każdy przecież wie, że robi się to dla zdrowia. Tłumaczenie niektórych trudnych kwestii mogłabym zrzucić na przedszkole, bo i tak o tym rozmawiają, ale nie chcę. A już na pewno nie chcę, żeby o kraju, w którym żyje uczyła się tylko tam.


Dziś Święto Niepodległości, od kilku lat Tosia przynosi z przedszkola własnoręcznie zrobione flagi albo kotyliony. Panie opowiadają im o barwach narodowych, pokazują godło, uczą hymnu. To samo staramy się robić w domu. Teraz powinno nam być jeszcze łatwiej, bo w naszej biblioteczce pojawił się Poradnik małego patrioty wydany przez Centrum Edukacji Dziecięcej w serii "Dzielni-samodzielni". O innej książce z tej serii mogliście przeczytać tutaj KLIK. O ile z tamtej dowiedzieć się można jak przewidywać pogodę i z czego zbudować namiot, to dzięki tej dzieci poznają Polskę.

Pierwsze strony to odpowiedzi na podstawowe pytania, czyli:
- gdzie właściwie jest Polska?
- co to znaczy być Polakiem?
- co to jest Polska?

Kolejny rozdział to informacje geograficzne, z niego dzieci dowiedzą się jak ukształtowany jest teren naszego kraju, które rzeki są najdłuższe, jak nazywają się największe miasta oraz gdzie leżą najwyższe góry. Dzieci zobaczą jak na przestrzeni lat zmieniały się granice Polski oraz z jakimi państwami graniczy dzisiaj. Tu również można przeczytać o najbardziej wyjątkowych regionach Polski, między innymi o Tatrach, Mazurach i Puszczy Białowieskiej. Kolejne rozdziały opowiadają o języku, skąd się wziął, jak się zmieniał i z jakich języków pożyczał słowa. Autor opowiada dzieciom o gwarach i języku urzędowym.
W części poświęconej historii czytamy o powstaniu Polski, o jej władcach i zmieniających się stolicach. O wojnach, które toczyli nasi przodkowie, a także o tym, jak Polska straciła, a po 123 latach odzyskała niepodległość. Wszystkie te trudne i często zawiłe sprawy opisane zostały prostym, ciekawym i zrozumiałym dla najmłodszego czytelnika językiem.
Smakoszy ucieszy rozdział o polskiej kuchni, sportowców o olimpijczykach, miłośników mody o strojach narodowych. Nie wiem, czy jest jakaś kwestia, która została w tej książce pominięta, bo napisano tu naprawdę o wszystkim. O tym, kto rządzi Polską, o wyborach, o organizacjach międzynarodowych, do których należy Polska, o województwach i charakterystycznych dla nich rejestracjach samochodów. Jest nawet rozdział o rodzimych wynalazkach i typowo polskich nazwiskach! Wszystkie poruszone kwestie uzupełniają liczne ilustracje i zdjęcia, bo to książka atrakcyjna i ciekawa nie tylko pod względem treści, ale również formy i grafiki.

Jak mówi tytuł jest to poradnik, więc informacje teoretyczne zostały uzupełnione praktycznymi. Stąd można się dowiedzieć, co trzeba zrobić, żeby zostać Polakiem, jakie dokumenty są potrzebne, żeby z niej wyjechać. Tutaj opisano również pamiątki, które warto przywieźć z różnych regionów naszego kraju. I oczywiście, jak głosi tytuł, nie brakuje tu porad dla małych patriotów. Dzięki tej książce będą wiedzieć, kim jest patriota, jakie święta narodowe powinien obchodzić i, jak powinien się zachowywać.

Aż trudno uwierzyć, że w jednej książce poruszono tyle tematów! To doskonała lektura nie tylko na święta narodowe, Poradnik małego patrioty powinien znaleźć się w każdej domowej, przedszkolnej i szkolnej bibliotece. Przecież te dzieci kiedyś dorosną i to one będą rządzić naszym krajem, a takie będą rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie.









Poradnik małego patrioty
Marcin Przewoźnik
ilustracje Janusz Baszczak
Centrum Edukacji Dziecięcej, 2014
Wiek 6+



Środowe recenzje: "Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty" (Skrzat)



Wybierając książki dla dzieci zwracam uwagę na to, o czym są i jakim językiem zostały napisane. Są to kwestie niezwykle istotne dla mnie jako rodzica. Jednak Tosia zwraca uwagę na coś innego, ją interesują przede wszystkim ilustracje. Są książki, po które nie sięgnie, bez względu na to, jak bardzo zachęcałabym ją do lektury. Są również takie, na które jest zdecydowanie za mała, ale grafika tak ją zachwyca, że siedzę wieczorami i wybieram fragmenty dostosowane do jej wieku.

A jakie ilustracje lubię najbardziej? Oryginalne i malarskie szybko przyciągają moją uwagę. Lubię, kiedy książka jest kolorowa, ale nie lubię, kiedy jest pstrokata. Cenię książki, które mają ilustracje stworzone przez prawdziwego człowieka, nie lubię tych, w których obrazki wyglądają jakby stworzył je komputer. Dlaczego tyle piszę o ilustracjach? Bo chcę Wam przedstawić książkę, w której obrazki są tak piękne, że widzę je na ścianie dziecięcego pokoju.

Ale nie tylko grafika w tej książce zachwyca. Historia jest równie interesująca.


Oto Maurycy i Mika. Ten pierwszy jest dinozaurem, ta druga jest dziewczynką, która z dinozaurem się przyjaźni. Ta nietypowa para wyrusza na podbój świata, a w tę podróż zabiera wszystkich małych czytelników. Najpierw poznają pory roku. Maurycy i Mika przypominają czytelnikom, że podstawą każdej podróży jest spakowanie odpowiednich rzeczy. W plecaku dinozaura dostrzec można mapę, a w torbie jego towarzyszki banana i marchewkę. Ich podróż rozpoczyna się wiosną, kiedy przyroda budzi się do życia. Na drzewach zielenią się liście, niedźwiedź budzi się z zimowego snu, a na łące trwają porządki. Jest pięknie! Po wiośnie przychodzi lato. Maurycy i Mika siedzą nad brzegiem stawu i słuchają żabiej serenady, obserwują pszczoły, które zbierają nektar z kwiatów, a na plaży zajadają się lodami. Wspaniała perspektywa, zwłaszcza kiedy teraz spojrzy się za okno i na termometr ;) Kolejnym etapem ich podróży jest kusząca kolorami jesień, to wtedy wszystkie zwierzęta przygotowują się do mającej przyjść niedługo zimy. Niektóre ptaki odlatują do ciepłych krajów, jeże zbierają jabłka. Wszyscy zachwycają się tym, co dzieje się w przyrodzie, jak zmieniają się drzewa. Jeszcze niedawno zielone, dziś ich liście są żółte albo czerwone. Podróż Maurycego i Miki kończy się zimą. Otuleni szalikami cieszą się ze śniegu. Mimo chłodu wszyscy są szczęśliwi, dzieci zjeżdżają na sankach, lepią bałwany, rzucają się śnieżkami. Niedźwiedź śpi, a Mika i jej przyjaciel otulają go ciepłym kocem. Obudzi się wiosną…




Wkrótce oryginalna para przyjaciół wyrusza w kolejną podróż. Tym razem odwiedzają różne kontynenty i mieszkające na nich zwierzęta. W Europie przyglądają się żubrom, lisom, wróblom, wiewiórkom i łabędziom. W Afryce poznają zupełnie inne gatunki, wszystkie wydają im się nieco dziwne, bo niektóre zwierzęta mają trąby, inne rogi, są też takie z długimi szyjami. Azja to królestwo tygrysa, w Australii żyją kangury. Ameryka Południowa będzie odtąd kojarzyć im się z mrówkojadem i kolorowymi papugami, a Ameryka Północna z bielikiem amerykańskim. Ta podróż również kończy się włożeniem czapek i zawiązaniem szalików, bo Maurycy i Mika trafiają na Arktykę, gdzie wita ich niedźwiedź polarny, foka i pingwiny. Trochę im zazdroszczę tej wyprawy, sama chciałabym odwiedzić te wszystkie miejsca!






Uwielbiam tego uśmiechniętego dinozaura i jego sympatyczną przyjaciółkę, którzy nie bali się wyruszyć sami w tak daleką podróż. Trudno ich nie lubić. W książce nie ma wielu słów, dominują obrazy. I bardzo dobrze, bo dzięki temu główni adresaci tej opowieści mogą poznawać ją samodzielnie. Na każdej stronie czeka na nich niezwykła ilustracja, którą trudno się nie zachwycić. Są naprawdę bajeczne, oglądając je dzieci mogą tworzyć własne historie o wiewiórkach, które lepią bałwana, o grającym na gitarze lisie i o brykających po sawannie zebrach. Ograniczać będzie ich jedynie własna wyobraźnia.



Olga Dąbrowska stworzyła fantastyczną książkę. Pięknie wydana, świetnie napisana i, oczywiście, wspaniale zilustrowana. Naprawdę trudno się nią nie zachwycić, więc jeśli macie w domu albo w rodzinie jakiegoś dwulatka, z którym chcielibyście porozmawiać o zmienności pór roku albo o różnych gatunkach zwierząt, które żyją na świecie, sięgnijcie po tę książkę. Spędzicie z nią cudowne, długie godziny. Tosia, mimo tego, że pory roku wymienia jednym tchem, a zwierzęta domowe i egzotyczne rozróżnia bez problemu także zainteresowała się tą książką.
Bo czy jest na świecie osoba, która nie lubi ładnych książek? Ja o takiej nie słyszałam...

Maurycy i Mika podróżują przez pory roku i kontynenty
tekst i ilustracje Olga Dąbrowska
Wydawnictwo Skrzat, 2014
Wiek 2+

Za możliwość poznania książki dziękuję Autorce:)