"Czytam sobie z bakcylem" nowa seria wydawnictwa Egmont

W naszym domu pojawiła się ostatnio nowa kategoria książek. Były już takie do czytania w podróży, takie, które można wrzucić do torebki i wziąć ze sobą do lekarza. Były książki do czytania tylko przed snem i takie, które najlepiej czyta się w ciągu dnia. Czytałyśmy je wspólnie, trochę ja, trochę Tosia. Teraz podział jest inny, a ja straciłam prawo do czytania jej niektórych tytułów. 


Zastanawiałam się, co zrobimy, kiedy Tosia wyrośnie z serii "Czytam sobie". Te książki są z nami tak długo, że nie potrafiłam wyobrazić sobie rozstania z nimi. Najpierw ja czytałam je Tosi, potem czytałyśmy je razem, w poprzednim roku szkolnym wypożyczała je ze szkolnej biblioteki i czytała sama. Pochłaniała (i pochłania je nadal) w szaleńczym tempie. Widać, że bardzo pociąga ją ich różnorodność, że lubi te historie, że podoba jej się szata graficzna serii. Do ich czytania nigdy nie trzeba było jej zachęcać, ale wszystko, co dobre szybko się kończy. Co prawda z poziomu trzeciego ma do przeczytania jeszcze wiele tytułów, ale co potem? Długo zadawałam sobie to pytanie. Autorzy i ilustratorzy tworzący serię "Czytam sobie" gwarantowali (i gwarantują), że będzie to naprawdę wartościowa i interesująca lektura. Kilka tygodni temu okazało się jednak, że nie mam się czym martwić. Wydawnictwo Egmont przygotowało kolejny poziom serii "Czytam sobie", tym razem adresowany do wprawionych czytelników, którzy opanowali już trzeci poziom serii i rozglądają się za kolejnymi, nieco dłuższymi lekturami.

Ukazały się na razie dwa pierwsze tomy. Jeden z nich ma niewiele ponad sto, a drugi sto pięćdziesiąt stron, więc naprawdę je co czytać. Format serii "Czytam sobie" został zachowany. Zachowano również dobór autorów i ilustratorów. Autorkami pierwszych dwóch książek są Zofia Stanecka i Katarzyna Kozłowska. Ilustracje przygotowały Agnieszka Surma i Agnieszka Żelewska. Co wyszło spod ich rąk? Dwie bardzo różne historie, które łączy to, co najważniejsze! Świetnie się je czyta. Pierwsza historia autorstwa Zofii Staneckiej to opowieść o Bratku i Ziutku. Chłopcy uczą się w tej samej klasie i są dobrymi przyjaciółmi. Kiedy ich poznajemy w ich szkole zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś moczy kredę, topi gąbkę w śmierdzącej wodzie. Niepokojące rzeczy dzieją się również w szatni, gdzie zaczynają ginąć worki i buty. Trop prowadzi do piwnicy, ale osoba, którą chłopcy tam odnajdują jest chyba najmniej spodziewaną z tych, które w szkole mogliby spotkać. W piwnicy ukrywa się syrena! Jak się tam znalazła? Pomogła jej mieszkająca pod wodą wiedźma. Cena była wysoka, ale syrenka tak bardzo marzyła o tym, żeby zagrać w piłkę nożną, że była gotowa na każde poświęcenie. I tak trafiła na powierzchnię. Jednak pierwsze dni pobytu poza wodą nie były łatwe, syrena potrzebowała pomocy. Tę otrzymała od Bratka, Ziutka i ich sióstr. Co takiego wymyślą dzieci? Jak pomogą syrenie? I czy ich nowa koleżanka już na zawsze zamieszka na powierzchni? Odpowiedzi na te pytania kryje w sobie Tajemnica namokniętej gąbki.





Bohaterem drugiej książki jest kot! Nie jest to jednak zwyczajny dachowiec, ale najprawdziwszy koci celebryta. Maurizio przeżywa właśnie największy kryzys w swoim życiu. Od kilku dni nosi okulary, musi to robić, bo ma problemy ze wzrokiem, ale najgorsze dopiero przed nim. Okulary na nosie Maurizia zauważyli paparazzi. Kot musi zniknąć, w innym wypadku wścibscy fotoreporterzy nie dadzą mu żyć i ośmieszą w mediach. Najlepszą kryjówką okazuje się schronisko dla zwierząt. Cóż, nie jest to wymarzone miejsce dla celebryty, ale kiedy nic lepszego nie przychodzi nikomu do głowy, trzeba się chwycić tego. Pobyt w schronisku okazuje się dla Maurizia szansą na zawarcie nowych znajomości, ale również szkołą życia, bo tylu przygód nie przeżył jeszcze nigdy... A przy okazji w zupełnie inny sposób spojrzy na to czego do tej pory doświadczył. Do jakich wniosków dojdzie? Sprawdźcie w przezabawnej, a jednocześnie skłaniającej do refleksji książce Katarzyny Kozłowskiej Maurizio. Kot w okularach.





Dwa pierwsze tomy "Czytam sobie z bakcylem" gwarantują, że przed młodymi czytelnikami wspaniałe przygody czytelnicze. Dwie świetnie napisane wciągające historie. Nie brakuje w nich humoru, sporo w nich wydarzeń skłaniających do refleksji. Dzieci czytając te książki na pewno będą się świetnie bawić. Przy okazji na pewno wzrośnie ich miłość do czytania. Zarówno u chłopców, jak i u dziewczynek, bo są to opowieści bardzo uniwersalne. Syrena przyjaźni się z chłopakami, a koty? Koty lubią wszyscy!Te książki to doskonały pomysł na nagrodę w szkolnym konkursie, na prezent urodzinowy. Krótkie rozdziały, mnogość ilustracji w połączeniu z interesującymi historiami, które na pewno nie przytłoczą młodego czytelnika. Tego oczekujecie od książek dla nieco starszych dzieci? Tu to wszystko znajdziecie!

"Czytam sobie z bakcylem"

Tajemnica namokniętej gąbki
Zofia Stanecka
ilustracje Agnieszka Surma 

Maurizio. Kot w okularach
Katarzyna Kozłowska
ilustracje Agnieszka Żelewska

Wydawnictwo Egmont, 2018 


Komentarze

  1. Uwielbiamy Egmontowe książeczki. Z nas to takie książkowe potworki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I znów nowości dla najmłodszych, fajnie mam nadzieję, że się spodobają:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemnie się zapowiadają!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy obie książeczki. Egmont wydaje naprawdę świetne i wartościowe propozycje. Książka o Maurizio to hit ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne są te książeczki. Też je mamy :)
    Wydawnictwo Egmont jak zwykle nie zawodzi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Synek jest jeszcze za mały na takie książeczki, ale dobrze poznać nowości na rynku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna świetna seria dla starszaków :) Kiedyś i my do niej dorośniemy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mamy jeszcze tych książeczek. Moje dzieciaczki nie potrafią czytać. Starszy co prawda zna literki, ale ma niecałe 3 latka, więc nie pośpieszam go co do samodzielnego czytania, więc na serię "czytam sobie" jeszcze musimy trochę poczekać. Jak na razie to ja czytam moim dzieciaczkom i to wszystkie książki nawet takie dla starszaków. Myślę, że ta książka z kotkiem mogłaby zainteresować moich urwisów. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mamy te książeczki :). Mimo, że stara baba jestem, to uwielbiam czytać takie historie :).

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza