Seria "Czytamy sylabami" (Wydawnictwo Debit)

Czy miłość do książek rodzi się od razu? Jak to się dzieje, że jedne dzieci lubią kiedy im się czyta, a inne nie chcą nawet na książki spojrzeć? Obiegowa opinia mówi, że przykład idzie z góry i, jeśli rodzice czytają książki, to dzieci również będą czytać. Znam jednak wiele rodzin, w których dorośli czytają naprawdę dużo, a dzieci nie chcą na książki nawet spojrzeć. Czyja to wina? Jeśli oczywiście możemy o tym mówić w kategoriach winy. To na pewno zbiór różnych czynników, ale jednym z tych najistotniejszych jest moim zdaniem to, że w odpowiednim czasie dziecko nie trafiło na właściwe książki. Właściwe czyli interesujące, bliskie, ciekawe.

Żeby na dobre rozkochać się w czytaniu trzeba na takie książki trafić przynajmniej dwukrotnie. Raz jako małe dziecko, kiedy słucha się książek czytanych przez rodziców. Po raz drugi, kiedy zaczyna się czytać samodzielnie. Śmiem nawet twierdzić, że ten drugi raz jest ważniejszy. Bo jeśli dziecko, które dopiero zaczyna czytać samodzielnie trafi na książkę zbyt trudną albo niezbyt ciekawą, to może rzutować na dalsze przygody czytelnicze. 





Tosia samodzielne czytanie zaczynała od książek napisanych specjalnie do tego celu. Podzielone na różne poziomy książki, pełne prostych wyrazów i niedługich zdań czytała z zainteresowaniem. A każda kolejna przeczytana książka dawała jej ogromną satysfakcję. Dziś, pytana o najlepszy sposób na rozpoczęcie przygody z czytaniem, polecam właśnie takie książki. Teraz do mojego zestawienia świetnych serii dla początkujących czytelników dołączyła kolejna. "Czytam sylabami" z wydawnictwa Debit, to nowość na naszym rynku wydawniczym. Adresowane dla dzieci, od szóstego roku życia, książki ze względu na dość dużą ilość tekstu, na pewno bardziej spodobają się dzieciom, które podstawy czytania już opanowały. Wszystkie wyrazy podzielone zostały na sylaby i wyróżnione kolorami. Z podobnym rozwiązaniem spotkaliśmy się już w innym książkach. Nie byłyśmy więc przesadnie zdziwione. Zaskoczyło nas coś innego. Bardzo aktualna i ważna tematyka tych książek. Na przykład ta pod tytułem Kupisz mi? opowiada o tym, co wiele dzieci, czasem nieświadomie robi, a rodziców musi wysłuchiwać. Mowa tu oczywiście o uwielbianym przez dzieci zadaniu "Kup mi!". Jeden z bohaterów tej książki również tego zdania używa. Mały Maks i jego rodzeństwo uwielbiali czytać. Każdą wolną chwilę spędzali z książką w ręce. Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło. Jeden z chłopców pozazdrościł swoim rówieśnikom i zapragnął tradycyjnych zabawek. Rodzice starali się nie ulegać jego prośbom, ale inni członkowie rodziny nie byli tak twardzi i chłopiec zaczął zbierać naklejki. Nie skończyło się to dobrze, bo Maks chciał więcej i więcej. Nic innego już go nie interesowało. Podobnie było z bohaterem drugiej książki z serii "Czytamy sylabami". Tomek, bohater książki On-Off dostał na urodziny telefon. Od tej pory przestał się interesować czymkolwiek innym. Telefon wypełnił cały jego świat. Przestali dla niego istnieć przyjaciele, nie chciał uprawiać sportu, nie chciał się bawić. Tak było do dnia, w którym przyjaciele zaproponowali mu wycieczkę za miasto. Miała to być jednak wycieczka bez telefonu. Tylko czy Tomek na taką ekstremalną eskapadę się odważy? Odpowiedź znajdziecie w książce. 







Seria "Czytamy sylabami" pozornie nie jest niczym nowym, bo podobnym książek było już wiele. Podobna do innych jest tu jednak tylko forma. Treść jest czymś zupełnie nowym. Tak współczesnych książek jeszcze nie było (albo bardzo dobrze przed nami się ukrywały). W Kupisz mi? i On - Off jest wszystko, co współczesnych dzieci dotyczy. W ten sposób najmłodsi czytelnicy przekonują się, że książki to nie tylko opowieści o smokach, księżniczkach i gadających zwierzętach, ale również o sprawach czytelnikom bliskim. Tematy podjęte przez autorkę są tak ważne i ciekawe, że warto, żeby dorośli również te książki przeczytali i potem porozmawiali o nich z dziećmi. Ze względu na tę aktualną i ważną tematykę, nie zaszkodzi również, jeśli rodzice przeczytają te książki sami. Myślę, że wielu z nich skłonią do refleksji i uważniejszego przyjrzenia się swoim rodzicielskim wyborom i decyzjom. I pomyśleć, że tyle ważnych rzeczy kryje się w tak maleńkich książeczkach!







Książki z serii "Czytam sylabami" znajdziecie na


Komentarze

  1. Coś idealnego dla mojego syna, właśnie jeste na etapie czytania sylabami :) Muszę mu sprawić te książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasza przygoa z czytaniem metodą sylabową właśnie trwa, więc chętnie uzupełnimy biblioteczkę tymi pozycjami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie książki jeszcze przede mna, ale już sobie zapisuje żeby nie zapomnieć 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. My też uczymy się czytania sylabowo. Nasze książki nie mają podkreślanych sylab innym kolorem, jak w serii, którą polecasz, a to chyba super pomysł. Na pewno ułatwia pierwszą lekturę. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas już w przyszłym roku czeka nas czytanie, przez sylabowanie chyba najłatwiej zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście książeczki teraz są i kolorowe i mądre.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają naprawdę ciekawie. Przyznam jednak, że moje dziecko doświadczyło regresu w nauce czytania, kiedy potrafiło czytać całymi wyrazami (po przedszkolu) a w szkole musiał wrócić do czytania sylabami. Kompletnie nie umiał sobie z tym poradzić. Dlatego warto przyglądać się dziecku i sprawdzić, czy ta metoda będzie dla niego dobra.

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie muszę kupić chrześnicy

    OdpowiedzUsuń
  9. Super artykuł. U nas sylaby poszła w las. Upierał się na literowanie i przyznam, że nie lubi czytać, może kiedyś się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  10. My właśnie zaczynamy czytanie sylabowe i póki co mamy jedną książkę pisaną w taki sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapisuje do zakupu - super dziękuje za inspirację

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza