"Rezerwat wymarłych stworzeń" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Pierwsze zdania tej książki zwiastują całkiem zwyczajną opowieść, która zupełnie nie pasuje do bardzo wyjątkowego tytułu, który nosi. Bo oto mamy całkiem zwyczajnego chłopca mierzącego się z rozstaniem rodziców, problemami w szkole i relacjami z rówieśnikami. Bywa smutno, bywa wesoło. Jest do bólu prawdziwie. Mogłaby z tego powstać interesująca powieść obyczajowa. Powstało jednak coś znacznie ciekawszego, bo do warstwy obyczajowej dołączyły elementy bardzo nierzeczywiste!


Pewnego dnia, główny bohater książki, George zauważa w sklepowej witrynie kartkę z ogłoszeniem. Wisiała między wieloma innymi, mimo to zwróciła uwagę chłopca. Autor tego ogłoszenia potrzebował pomocy. Nie napisał jednak jakiej dokładnie, a jedyne czego wymagał od pomocnika, to zainteresowanie dzikimi zwierzętami. Nie była to jednak praca z tygrysami w zoo, bo chętny do pomocy miał się zgłosić na farmie Wormestall. Czego więc to intrygujące ogłoszenie mogło dotyczyć? George bardzo chciał to sprawdzić. Niestety, jego mama sprzeciwiała się samotnemu spacerowi syna na farmę. Sama nie miała czasu, żeby mu towarzyszyć. Nie mogły, a przede wszystkim nie chciały pomóc chłopcu jego siostry. George się nie poddał, zdobył towarzystwo i mógł już ruszyć w kierunku farmy. Tam spotkały go rzeczy wyjątkowe. Okazało się, że nie mieszkają tam ani kozy, ani lwy, ani żadne kolorowe papugi. Farma była miejscem, w którym mieszkały zwierzęta dotąd uznawane za wymarłe. Nie brakowało tam także takich, które znano jedynie z legend. O wielu z nich George nigdy nie słyszał. Niektórym trudno było nawet nadać nazwę. Są i te, które naukowcy dobrze znają (choć nigdy nie widzieli ich osobiście), dinozaury albo ptaki dodo. Zwierzęta są tak niezwykłe, że trzeba na każdym kroku uważać, żeby na któregoś nie nadepnąć albo nie usiąść. George szybko aklimatyzuje się w tym miejscu, czuje sympatię do jego właścicieli i mieszkających tam zwierząt. Być może przychodziłby tam każdego dnia, rozmawiał z ludźmi, opiekował się zwierzętami. Może poznawałaby je lepiej, zdobywał ich zaufanie. Miło spędzał czas i był szczęśliwy. Tak mogłoby być, gdyby George nie był bohaterem książki. Bohaterów książki spotykają przygody, które nie pozwalają im nawet przez chwilę odetchnąć. 



Niestety, tych przygód zdradzić Wam nie mogę. A uwierzcie, że mam na to ogromną ochotę. Bo Rezerwat wymarłych stworzeń trzyma w emocjach od początku do końca. Tę książkę czyta się z wypiekami na twarzy. Każdy, kto po tę książkę sięgnie będzie chciał dowiedzieć się jak najszybciej, co stanie się później. 250 stron książki czyta się niemal jednym tchem. To wszystko sprawia, że Rezerwat wymarłych stworzeń może stać się jedną z ulubionych lektur na nadchodzące wakacje. Zarówno chłopcy, jak i dziewczynki znajdą tu coś dla siebie. Jeśli jesteście nauczycielami albo rodzicami, którzy wybierają nagrody na zakończenie roku szkolnego, koniecznie rozważcie tę książkę jako jedną z propozycji. Jeśli jeszcze szukacie prezentu na nadchodzący Dzień Dziecka, a macie w domu ucznia szkoły podstawowej, to także będzie bardzo dobry wybór. Dzieci na pewno będą Wam wdzięczne i nie będą ukrywać zadowolenia. A jak pójdą spać, to możecie tę książkę przeczytać sami. Wam też się spodoba!



Rezerwat wymarłych stworzeń
Veronica Cassanteli
tłumaczenie Anna Piasecka-Byra
Zielona Sowa 2020
wiek 9+

Komentarze

  1. Słyszałam gdzieś, ze chłopcy nie chcą czytać książek, w których bohaterkami są dziewczynki, dlatego fajnie, że pojawia się taka pozycja dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie zapowiada się książka, sama z chęcią bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie to brzmi! Czy to bardziej książka dla dzieci, taka edukacyjna? Tzn. te wymarłe zwierzęta są zmyślone, czy edukacyjnie potraktowane i jakoś opisane? Bo to byłaby naprawdę świetna okazja do przemycenia takiej trochę bardziej ekologicznej świadomości od najmłodszych lat, no nie? Gdyby było tam wplecione dlaczego wymarły itd. Poza tym świetna grafika. Ktoś się naprawdę postarał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super są takie książki dla dzieci :) Z chęcią poznam więcej tego wydawnictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książeczka wygląda ciekawie, na pewno się nią zainteresujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie jest to na pewno książka bardzo optymistyczna, ale nie mniej bardzo ważna, więc na pewno się na nią skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza