"Operacja rupieciarz" (Wydawnictwo Media Rodzina)

Kiedy przypominam sobie, jak zareagowałam widząc serię "Operacje" po raz pierwszy, nie mogę powstrzymać się od uśmiechu. Byłam przekonana, że Tosi te książki nigdy się nie spodobają. Bo jak to możliwe, żeby dziecko osoby, która powieści detektywistyczne omija szerokim łukiem, powieści detektywistyczne polubiło? Okazało się jednak, że niemożliwe nie istnieje, a Tosia serię "Operacje" polubiła od pierwszego spotkania i, jak zaczęła czytać cztery albo pięć lat temu, tak czyta do dzisiaj.

Ostatnio zauważyłyśmy, że bohaterowie serii "Operacje" trochę się zmienili. Tiril i Oliver jakby dojrzeli, nie są już uroczymi maluchami, przypominają raczej dwoje nastolatków. Dla czytelników, którzy rosną razem z nimi, obserwowanie zmieniających się bohaterów, to wielka frajda. Wiem to, bo widzę, jaką radość sprawia to Tosi. Ich przygody jednak niespecjalnie się zmieniają. Czy to źle? Moim zdaniem nie. Polubiliśmy je takimi, jakie zawsze były i nie czujemy potrzeby ich modyfikowania. Tym razem Tiril i Oliver będą wyjaśniać tajemnicę zaginionych przedmiotów. Nie są to rzeczy cenne, to raczej bezwartościowe rupiecie, które zalegają w piwnicach, na strychach i w różnych schowkach. Pierwsza kradzież (choć może lepiej byłoby powiedzieć zniknięcie) takich rzeczy zauważyła bileterka z miejscowego kina. Na kilka dni przed tym, jak niepotrzebne rzeczy miały trafić na śmietnik, ktoś je najzwyczajniej w świecie ukradł! Podobna sytuacja przydarzyła się innej mieszkance miasteczka Elvestad. Te sprawy coś łączy. I to może być klucz do rozwiązania tej kolejnej sprawy, którą zajmuje się Biuro Detektywistyczne nr 2.


 

Na początku przygody Tiril i Olivera czytałyśmy razem. Potem Tosia nauczyła się czytać i kolejne tomy pochłaniała sama, relacjonując mi najlepsze fragmenty. Na szczęście nigdy nie zdradza zakończenia, to muszę poznać sama, czytając książkę, kiedy ona ją skończy. Na możliwość przeczytania Operacji Rupieciarz czekałam tylko kilka godzin. Tosia zaczęła ją czytać zaraz po wyjściu z księgarni i popołudniu miała lekturę za sobą. To najlepszy dowód na to, jak wielką sympatią darzy tę serię. Zupełnie jej się nie dziwię, bo ja te książki również bardzo lubię. Za ciekawe historie, za dreszczyk emocji, ciekawych bohaterów i świetne ilustracje. No, i oczywiście za psa Otto! Wam, jeśli jeszcze "Biura Detektywistycznego nr 2" nie znacie, polecamy tę serię bardzo gorąco. To doskonała lektura dla starszych przedszkolaków i młodszych uczniów szkół podstawowych. Świetna do głośnego czytania, ale i do pierwszych samodzielnych prób czytelniczych. Bez względu na to, którą opcję wybierzecie, przyjemność z lektury będzie tak samo duża!



  
Operacja Rupieciarz

Jorn Lier Horst

ilustracje Hans Jorgen Sandnes

tłumaczenie Katarzyna Tunkiel

Media Rodzina 2020


https://www.mediarodzina.pl/

 

Komentarze

  1. Książeczka wygląda na bardzo ciekawą, a Ty musisz być niesamowicie dumna,że masz w domu taką zaawansowaną małą Czytelniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twórczość dla dorosłych mam już zaliczoną, teraz pora zapoznać się z tą dla młodych czytelników. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka musi być bardzo ciekawa, warta by ją przeczytać razem z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza