"Przygoda dzika Toniego Halika" (Wydawnictwo AGORA)

Książkom stawiamy różne wymagania. Chcemy, żeby nas czegoś uczyły, odrywały nas od codzienności albo skłaniały do refleksji. W przypadku książek dla dzieci ważne jest również to, żeby poszerzały horyzonty. Lubię obserwować, jak czytane książki wpływają na Tosię, jak pobudzają jej wyobraźnię i w różnych sytuacjach jej się przypominają. Oczywiście prym wiodą te najbardziej ulubione tytuły. Te, do których wracamy w codziennych rozmowach albo różnych życiowych sytuacjach. Jedną z tych najbardziej inspirujących lektur była dla Tosi Afryka Kazika. Najpierw przeczytała ją razem z tatą, potem sama. W międzyczasie kilkadziesiąt razy wysłuchała tej historii w wersji audiobooka. Wielka podróż Kazimierza Nowaka po Afryce podbiła serce Tosi, a sam bohater stał się jedną z najbardziej inspirujących ją postaci. 


Nie wahałam się, więc ani chwili, kiedy zobaczyłam w zapowiedziach książkę dla dzieci, której głównym bohaterem jest Tony Halik. Jej autor, Mirosław Wlekły, napisał wcześniej biografię Toniego Halika adresowanym do dorosłych. Nie czytałam jej, więc nie będę tych dwóch książek porównywać, ale o książce dla dzieci wypowiem się bardzo chętnie! Czytelnicy poznają w niej dorosłego mężczyznę, który spełnia jedno ze swoich największych dziecięcych marzeń. Kiedy był mały zamarzył o podróży do Indian! Marzenie to rozpalało jego wyobraźnię i sprawiało, że chłopak, częściej niż na lekcjach matematyki albo historii, skupiał swoją uwagę na nauce języka portugalskiego albo oglądaniu map świata. Marzył, ale na marzeniach nie poprzestawał. Robił wszystko, żeby dopiąć swego i dotrzeć do Ameryki Południowej. Jego wyprawy były niezwykłe. Docierał do miejsc zupełnie nieznanych. Takich, do których nie dotarła cywilizacja. Co tam robił? Poznawał ludzi, ich zwyczaje, tradycje. Nawiązywał z nimi relacje (choć to czasem wcale nie było takie proste, zdobywał ich zaufanie. Przyglądał się ich codziennemu życiu i wydarzeniom całkowicie wyjątkowym. Wziął na przykład udział w zawodach sportowych i poradził w nich sobie zaskakująco dobrze. Jego podróże miały jeszcze jeden cel. Miał przywieźć z nich prawdziwą dzidę. Jesteście ciekawi, czy mu się to udało? Zajrzyjcie do książki. Z niej dowiecie się wszystkiego.




Wczoraj minęła setna rocznica urodzin tego niezwykłego człowieka. Lepszego momentu na premierę tej książki być nie mogło. Tony Halik to człowiek, którego historię znać warto i, o którym warto pamiętać. Opowieść o nim jest interesująca nie tylko dla tych, którzy Halika mogą pamiętać z telewizji, ale też ci, którzy wiedzą o nim niewiele (albo nie wiedzą zupełnie nic).  Nas ta opowieść pochłonęła bez reszty. Opisy podróży Toniego Halika zapierały dech w piersiach i, co tu ukrywać, budziły zazdrość. Świetnie napisana historia zainteresuje nawet najbardziej wybrednych czytelników i tych, którzy nie lubią dalekich wypraw. Bo jest to nie tylko opowieść o podróżowaniu, ale również o spełnianiu marzeń i wytrwałym dążeniu do celu. Z małego Miecia (bo Halik tak naprawdę nosił trzy imiona, Mieczysław Sędzimir Antoni) śmiali się koledzy, nikt nie wierzył w to, że ten marzyciel kiedyś dotrze do Ameryki Południowej. A jednak jemu udało się to marzenie spełnić. To dowód na to, że nigdy nie można się poddawać, a o swoje marzenia warto walczyć. Piękna, mądra i ważna lekcja dla młodych czytelników. Pisząc o tej książce nie mogę pominąć jej oprawy graficznej. Zadbała o nią Magdalena Kozieł-Nowak. Jej barwne ilustracje doskonale pasują do tej pełnej barw opowieści. Opowieści, której urokowi nie można nie ulec! I, którą warto poznać nie tylko przy okazji świętowania setnej rocznicy urodzin jej głównego bohatera.




Przygoda dzika Toniego Halika

Mirosław Wlekły

ilustracje Magdalena Kozieł-Nowak

AGORA 2021 

 

Komentarze

  1. Uwielbiałam w dzieciństwie programy Halika <3 śmiało mogę powiedzieć, że nauczył mnie ciekawości świata <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tony Halik to znak mojego dzieciństwa, lubiłam jego programy :) Z chęcią pokażę książkę synowi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje dzieciaki są jeszcze trochę za małe, ale i tak uważam, że ta książka powinna się znaleźć w naszej biblioteczce :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy dla 12-latka będzie ciekawa ta książka, czy raczej dla młodszych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od 12-latka. Ci bardziej oczytani mogą uznać tę książkę za zbyt dziecinną, ale ten sam autor napisał książkę o Haliku dla dorosłych. Można więc spróbować z nią.

      Usuń
  5. Ciekawa pozycja, ale dla mojej już prawie 15 letniej córki, pewnie już zbyt dziecinna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też wychowałam się słuchając relacji Tonego Halika. Jeżeli chodzi o ksiązki to zawsze była i jest to majoa najwieksza pasja. Natomiast z dziećmi bywa różnie. Mądre dziecko, ciekawe świata na pewno zasmakuje w tej książce, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza