Gra(my) w piątki: "Pędzące żółwie. Wyścig do choinki" i "Ubongo Duo" (Wydawnictwo EGMONT)

Potraficie sobie wyobrazić zimowe wieczory bez planszówek? My nie. Uwielbiamy gry planszowe i gramy w nie bardzo chętnie. Mamy wiele ulubionych gier, do których regularnie wracamy, ale z taką samą przyjemnością poznajemy również nowości. Tych ukazuje się wiele, więc jest w czym wybierać. Tym razem pokażę Wam nowe odsłony gier, które dobrze już znamy i bardzo lubimy. Jak prezentują się w kolejnych wersjach? Bardzo dobrze!

W pierwszą grać mogą już przedszkolaki, bo dolną granicę wieku określono na 5 lat. To nowa wersja doskonale Wam znanych Pędzących żółwi. Tę kultową już grę kojarzą chyba wszyscy i nawet, jeśli nie mieli okazji w nią grać, to na pewno słyszeli jej tytuł. Świąteczna odsłona Pędzących żółwi spodoba się zarówno fanom tej gry, jak i tym, którzy jeszcze nigdy w nią nie grali. W pudełku znajdziemy, oprócz planszy go gry, 5 drewnianych figurek żółwi, dwa rodzaje kart i płytki z wizerunkami żółwi. Żeby rozpocząć grę, musimy rozłożyć planszę i ustawić na polu start figurki wszystkich żółwi. Gra rozpoczyna się od wylosowania przez każdego z graczy jednej płytki. Ta wskaże im kolor żółwia, którym będą grać. O tym, jaki kolor ma nasz żółw nie mogą wiedzieć pozostali uczestnicy rozgrywki. Następny krok to rozdanie graczom kart. Każdy dostaje 5 i to one pomogą doprowadzić żółwia do mety. To, który żółw i o ile pól się przesunie, wskazują właśnie karty. Rozgrywka kończy się w momencie, w którym pierwszy żółw dociera do choinki (czyli mety). Dopiero wtedy dowiadujemy się do kogo należał i kto jest zwycięzcą gry. W instrukcji znajdziecie także warianty rozgrywki dla nieco młodszych i nieco starszych graczy. Dzięki nim przy tej grze bawić się można znacznie dłużej!



Z Ubongo jest nieco inaczej. Zasady gry nie są mocno skomplikowane, ale wygrać w nią wcale nie jest tak łatwo. Potrzebna jest przede wszystkim wyobraźnia i umiejętność logicznego myślenia. Te dwie cechy są niezbędne w każdej wersji gry Ubongo, także w tej najnowszej, która nosi tytuł Ubongo Duo. Dlaczego "duo"? Ponieważ przeznaczona jest tylko dla dwóch osób. W pudełku znajdziecie dwa komplety plansz (po dziewięć w każdym) i kafelków. Plansze są dwustronne (prostsza strona oznaczona jest literą A, trudniejsza - B). Tym razem nie losujemy planszy, którą będziemy układać. Losujemy za to zestaw, który będziemy układać. Na każdej karcie jest ich 20. Jeden z graczy rzuca kostką, która wskazuje numer. Kto ułoży pierwszy, ten może przesunąć swój pionek na planszy punktacji. Wygrywa ten gracz, który jaki pierwszy wygra pięć rund. Proste? Bardzo! Ale jestem najlepszym przykładem tego, że znajomość zasad niekoniecznie oznacza pewną wygraną. Jestem regularnie ogrywana przez Tosię i wygranie dwóch rund to szczyt moich osiągnięć i możliwości. Nie poddaję się jednak i wierzę, że kiedyś i ja wygram całą rozgrywkę!



Wybór gier planszowych jest ogromny. Z tego powodu można przeoczyć niektóre pozycje. Mam nadzieję, że Pędzących żółwi i Ubongo nie przeoczy nikt. Już przy wcześniejszych wersjach przekonałyśmy się, że nie można się nimi znudzić. Nowe odsłony tych dobrze znanych nam tytułów tylko nas w tym utwierdziły. Bawimy się przy nich świetnie, emocji nie brakuje. To takie gry, którymi trudno się znudzić. Trudno w Pędzących żółwiach zaplanować, trudno zapamiętać układ wszystkich kafelków w Ubongo, więc przy każdej rozgrywanej partii jest element zaskoczenia i niepewności. Pewne jest za to coś innego, jeśli zdecydujecie się sprezentować komuś jedną z tych dwóch gier pod choinkę, to na pewno będzie to trafiony podarunek!

Te i inne gry znajdziecie na


https://egmont.pl/

Komentarze

  1. W Ubongo sama chętnie bym zagrała - bardzo fajnie ją opisałaś, lubię tego typu gry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w gry grałam głównie w dzieciństwie. Potem od tego odeszłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obie gry są naprawdę świetne i miło można spędzić z nimi czas.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz