"Królowa Piorunów" (Wydawnictwo Literackie)
Nie wyobrażam sobie jesieni bez książek. Coraz dłuższe wieczory zachęcają do czytania, do odpoczynku, do zanurzenia się w świecie opowieści. Jesienią na rynku wydawniczym pojawia się wiele nowych tytułów. O niektórych wiemy już dużo wcześniej i niecierpliwie czekamy aż trafią na półki księgarń i bibliotek. Inne pojawiają się niespodziewanie. Wszystkie sprawiają radość. A największą radość sprawiają te, na które bardzo niecierpliwie czekamy.
Czy czekałam na premierę Królowej Piorunów? I tak, i nie. Czekałam na kontynuację (a właściwie na zamknięcie) cyklu książek Mai Lunde i Lisy Aisato. Pierwsza, czyli Śnieżna siostra, ukazała się niemal równo siedem lat temu. Dwa lata później zachwycała nas Strażniczka Słońca. Potem przyszedł czas na Panią Wiatru. A teraz trzymam w ręce czwarty tom jednej z najbardziej wyjątkowych serii literackich. Każda z tych książek opowiada inną historię. Każda wiąże się z inną porą roku. Jako ostatnia ukazała się ta, która wszystkim będzie kojarzyć się z jesienią. To skojarzenie wywołuje już pierwsze spojrzenie na okładkę. Piękny pomarańczowy kolor, pełen uroku niewielki obrazek, na którym widzimy starszą kobietę i dziewczynkę spacerujące po jesiennym lesie. Obrazek ma w sobie bardzo dużo spokoju. Trochę kłóci się to z tytułem książki, bo o żadnych piorunach nie może być tu mowy. Wystarczy jednak zajrzeć do pierwszego rozdziału, żeby przekonać się, że tytuł pasuje tu doskonale. Pierwszy rozdział jest pełen gwałtownych emocji. Pełen złości. Takich emocji doświadcza Isabelle Madeleine. To ona jest główną bohaterką i jednocześnie narratorką Królowej Piorunów.
Isabella ma tylko mamę. Mama ma tylko Isabellę. Ich życie jest wieczną podróżą. Nigdzie nie zatrzymują się na dłużej. Nie mają swojego miejsca na ziemi. Miejsca, do którego mogą wrócić po dłuższej lub krótszej wyprawie. Tym razem swoje kroki kierują do rodzinnej miejscowości i rodzinnego domu mamy Isabelli. Mieszka tu wujek dziewczynki. Wizyta siostry i siostrzenicy jest dla niego zaskoczeniem, ale szybko otacza je opieką. Isabella zaczyna chodzić do tamtejszej szkoły i zaprzyjaźnia się z wujkiem Albertem. Zdaje się, że wszystko zaczyna się układać, że dziewczynka zacznie żyć jak jej rówieśnicy. Wydaje się, że odnalazła się w nowym miejscu, udało się jej nawet nawiązać nowe znajomości. Isabella odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Niestety, na krótko. Mama dziewczynki też nie czuje się tu tak szczęśliwa, jak początkowo się wydawało. Czy jest aż tak niespokojnym duchem? A może noszą w sobie jakieś tajemnice? Niezałatwione sprawy, które odbierają im radość życia?
Królowa Piorunów to książka, która zachwyca. Piękną historią i niesamowitymi ilustracjami. Ta historia aż kipi od emocji. Tych, które targają głównymi bohaterami i tymi, które w trakcie lektury zaczynają odczuwać czytelnicy. Jest to jedna z tych historii, która porusza najczulsze struny. Doskonale nadaje się do wspólnego czytania. To jedna z tych książek, o których warto rozmawiać z dziećmi. Przecież dobrze wiemy, że o emocjach rozmawiać jest trudno. Nie wiemy jak zacząć, nie wiemy, w jaki sposób tę rozmowę prowadzić. Tu mamy prawie gotowy przewodnik po emocjach. Jestem pewna, że ta książka podbije Wasze serca i wzbudzić w Was zachwyt. Żeby ją przeczytać nie musicie znać wcześniejszych książek tego niezwykłego duetu. Każda ze stworzonych przez Lunde i Aisato książek to nowa i inna opowieść. Nowi bohaterowie, nowe emocje. Takie książki chce się czytać, takie książki czytać warto. Takich książek nie zapomina się nigdy!
Królowa Piorunów
Maja Lunde
ilustracje Lisa Aisato
tłumaczenie Milena Skoczko-Nakielska
Wydawnictwo Literackie 2026
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/











To prawda, jesień i książki to połączenie idealne! Kiedy wieczory stają się dłuższe, a za oknem robi się chłodno, nie ma nic lepszego niż kubek gorącej herbaty, ciepły koc i wciągająca lektura. Ten czas w roku ma w sobie wyjątkową magię, która wręcz zaprasza do literackich podróży.
OdpowiedzUsuń