"Kaktus" (Wydawnictwo Dwukropek)

Rynek wydawniczy zalany jest tysiącami książek adresowanych do dorosłych czytelników. Książek często niewartych przeczytania. Napisanych, bo komuś wydawało się, że ma coś ciekawego do powiedzenia. Napisanych, bo ktoś stwierdził, że potrafi pisać książki. Większość tych książek nigdy nie zdobywa uznania czytelników. Na szczęście z książkami dla dzieci jest nieco inaczej. Wiele z nich jest bardzo przemyślanych, mądrych. Większość z nich nie tylko bawi, ale również uczy. 

Bardzo często książki dla dzieci poruszają tematy trudne. Dodają pewności siebie, tłumaczą skomplikowane relacje międzyludzkie. Uczą  pięknie i mądrze żyć. Taka jest również książka Kaktus, która niedawno pojawiła się na księgarnianych półkach. Z okładki uśmiecha się do czytelników tytułowy bohater. Wokół niego latają motyle. Wygląda na zadowolonego i sympatycznego. To jednak tylko pozory, kiedy zajrzymy do wnętrza książki dowiemy się, że życie Kaktusa nie jest usłane różami. Kaktus jest bardzo samotny, nie ma ani znajomych, ani przyjaciół. Nikt nie chce się z nim przyjaźnić, wszyscy się go boją. On sam o sobie też nie myśli najlepiej. Uważa, że nie ma w nim nic, co mogłoby budzić w innych uśmiech. Nic, co inni mogliby polubić. Kaktus jest smutny, rozczarowany. Jest mu bardzo źle. Aż pewnego dnia dzieje się coś wyjątkowego. Coś, co sprawia, że Kaktus zaczyna patrzeć na siebie i swoje życie inaczej. Co takiego? Nie zdradzę. Zajrzyjcie do książki. Przeczytajcie i zobaczcie jak wielkie znaczenie mogą mieć pozornie małe rzeczy.



Lubię mądre książki. Lubię książki, które skłaniają do refleksji. Książki, które zachęcają do rozmowy. Książki, które mogą zmieniać życie. Kaktus został napisany z myślą o najmłodszych czytelnikach, a mimo to jest w nim to wszystko, co wcześniej wymieniłam. Dzieci na pewno z przyjemnością poznają tę historię. Kaktus, choć jest rośliną, ma problemy podobne do tych, z którymi mogą mierzyć się mali czytelnicy. Brak akceptacji, niska samoocena, brak wiary w siebie - chyba każdy przez to przechodzi i każdy musi nauczyć się sobie z tym radzić. Ta książka to dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem. To książka, która uczy dzieci odkrywać własną wartość. To naprawdę mądra i ciekawa książka. Oprócz interesującej i wartościowej historii znajdziemy w niej również przepiękne ilustracje. Kolorowe, miłe dla oka. Wspaniale dopełniające tę niezwykłą książkę, która może stać się jedną z ulubionych historii Waszych dzieci!



 Kaktus

Noemi Fernandez Selva i Sara Gomez Aguilar

ilustracje Robert Garcia

tłumaczenie Jolanta Pera

Wydawnictwo Dwukropek 2026 


 https://dwukropek.com.pl/

"Fuksik. Piesek z parkingu" (Wydawnictwo Dwukropek)

Na pytanie, czy lubię psy nie umiałabym odpowiedzieć jednoznacznie. Jedne lubię, inne nie. Trochę, jak z ludźmi. Są tacy, którzy budzą moją sympatię i tacy, za którymi nie przepadam. Nieco inaczej ma się sprawa z książkami o psach. Te lubię i czytam chętnie. Przeczytałyśmy ich z Tosią bardzo wiele. Żadna z nich nas nie zawiodła, każda wzbudziła zainteresowanie, a wiele z nich poruszyło bardzo czułe struny naszych serc. Ta, którą pokażę Wam dzisiaj również.


Głównym bohaterem książki jest mały Antek. Sympatyczny przedszkolak, który uwielbia psy. Niestety, o czworonożnym przyjacielu może jedynie marzyć, a zamiast futrzastego przyjaciela tulić jedynie te pluszowe. Ma ich kilka i dobrze się z nimi bawi, ale wiadomo, że to nie jest to samo, co posiadanie prawdziwego psa. Pewnie myślicie, że Antek wierci mamie dziurę w brzuchu o kupno albo przygarnięcie psa? Niekoniecznie (albo nie w tych chwilach, które opisała w swojej książce Paulina Zaborek). Pewnie marzyłby głośniej i odważniej, gdyby wiedział, że tuż obok niego mieszka pies, który już niedługo będzie potrzebował nowego domu. Ten pies to Fuksik, sympatyczny kundelek, którym opiekuje się pan Nikodem. Kiedy Fuksik był szczeniakiem ktoś podrzucił na parking, którego pilnuje pan Nikodem. Mężczyzna przygarnął pieska i dbał o niego najlepiej jak umiał. Fuksik rósł i bardzo zżył się ze swoim opiekunem. Bardziej od niego kochał chyba tylko swój kocyk w kropki. Kocyk, którym wymoszczony był koszyk, w którym podrzucono go na parking. Fuksik się z nim nie rozstaje i nie pozwala go sobie zabrać. Daje mu poczucie bezpieczeństwa. Niestety, już niedługo jego psie życie mocno się skomplikuje. Wszystko przez budowę, która rozpocznie się na parkingu. Pan Nikodem będzie nią bardzo zmęczony, będzie też widział, że Fuksik kiepsko odnajduje się w nowej sytuacji. Mężczyzna chciałby znaleźć pieskowi nowy dom. Sam nie może wziąć go do siebie, bo jest już starszym człowiekiem, ma chorą żonę i mieszka na czwartym piętrze bez windy. Tylko co w takiej sytuacji pan Nikodem może zrobić? Przeczytajcie książkę. Z niej dowiecie się wszystkiego.




 

Fuksik. Piesek z parkingu to piękna opowieść dla wszystkich miłośników psów. To również wspaniała historia dla tych, którzy przy czytaniu lubią się wzruszać! Doskonała książka do czytania w jesienne wieczory. Otulająca jak kocyk w kropki, który należał do Fuksika. Opowieść o złych i dobrych ludziach. O bezinteresownej pomocy i wielkiej przyjaźni. O przygodach małego chłopca i jego mamy. Mamy, która bardzo go kocha i pewnego wieczoru opowiada mu historię niezwykłego pieska. Jestem pewna, że ta książka przypadnie Wam do gustu. Wzruszy i zachwyci. Pokaże lepszą stronę otaczającego nas świata i lepsze oblicze ludzi, których być może spotykamy na naszej drodze. Przeczytajcie ją koniecznie! Zachwyćcie się nie tylko tą opowieścią, ale również pięknymi ilustracjami autorstwa Małgosi Piątkowskiej. Bardzo trudno będzie Wam się nimi nie zachwycić. Podobnie jak tą niezwykłą historią!

 





Fuksik. Piesek z parkingu

Paulina Zaborek

ilustracje Małgosia Piątkowska

Wydawnictwo Dwukropek 2025 


"Pola w górach" (Wydawnictwo Dwukropek)

Chodzenie po górach od zawsze było dla mnie czymś naturalnym. Na moje pierwsze w życiu wakacje rodzice zabrali mnie w Beskidy, potem przez wiele lat jeździliśmy w Karkonosze. Góry polubiłam i lubię nadal, więc z Tosią w góry jeździmy chętnie i regularnie. Kiedy w górach nie jesteśmy, chętnie o nich czytamy. Traktuję to jako sposób na ukojenie tęsknoty za ukochanymi miejscami, ale również jako inspirację do kolejnych podróży. Tych, którzy nigdy w górach nie byli, książka może do takiego wyjazdu nawet przygotować! 


Przygotowanie jest szczególnie ważne, kiedy po raz pierwszy wybieramy się w góry z dzieckiem. Dzięki temu dzieci nie tylko będą potrafiły sobie wyobrazić dokąd pojadą, ale również, co może ich na tym wyjeździe spotkać. Góry są miejscem bardzo wyjątkowym, więc niektórzy mogą być zaskoczenie. Do wyjazdu w góry warto się również dobrze przygotować, dlatego takie książki są na wagę złota. Niedawno ukazała się kolejna, którą powinno poznać każde dziecko, które wybiera się w góry po raz pierwszy. Tym razem ich przewodniczką będzie Pola. Dobrze znana wielu dzieciom bohaterka serii autorstwa Gabrieli Rzepeckiej-Weiss. Przygody dziewczynki zagościły już w wielu domach. Pozwoliły najmłodszym czytelnikom oswoić i zrozumieć różne sytuacje, których mogą być uczestnikami. Teraz dzieci wyruszą z Polą i jej rodzicami na górski szlak. Jak czytamy w pierwszych zdaniach tej historii Poli marzy się Kilimandżaro. Na razie musi jednak zadowolić się nieco bliższymi wojażami. Z tekstu i ilustracji możemy się domyślić, że dziewczynka wyjechała razem z rodzicami w Tatry. Czas spędzali bardzo intensywnie. Wędrowali po szlakach, zdobywali szczyty i spali w schroniskach. Przeżyli również wiele przygód. Część mogła zmrozić krew w żyłach. Dlaczego? Bo rodzice Poli nie zadbali o odpowiedni ekwipunek albo o zapewnienie bezpieczeństwa. Przykłady? Plecak zostawiony w schronisku, rozładowany telefon, źle zaplanowana wycieczka. Może się to oczywiście przydarzyć każdemu (nie tylko w górach), ale są sposoby, które pomogą takich sytuacji uniknąć. Pola zamyka je w ośmiu krótkich rymowankach. Kto je zapamięta, ten może być pewien, że w górach nie spotka go żadna przykra niespodzianka!





Książki o górach zajmują w naszej domowej biblioteczce miejsce szczególne. To jedne z niewielu lektur, do których chętnie wracam i, w których zawsze znajduję coś ciekawego. Pola w górach to na pierwszy rzut oka książka nie dla nas. Tosia jest od Poli znacznie starsza, w górach byliśmy już wiele razy. Mimo to nie zawahałam się ani przez chwilę i włączyłam tę książkę do naszego księgozbioru. Po prostu uważam, że książek o górach nigdy za wiele. Ta nie zawiodła pokładanych w niej nadziei. Przeczytałam ją z przyjemnością i dobrze się przy jej czytaniu bawiłam. Miłe dla oka ilustracje Magdaleny Kozieł-Nowak, ciekawa historia, która nie pozwala się nudzić, bo nie brakuje w niej zwrotów akcji. To bardzo dobra lektura na nadchodzące tygodnie. Świetna wakacyjna inspiracja. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy w najbliższym czasie wybierają się z dziećmi w góry i dla tych, którzy na razie tego nie planują, ale chcieliby dzieciom o górach opowiedzieć.





Pola w górach

Gabriela Rzepecka-Weiss

ilustracje Magdalena Kozieł-Nowak 

Wydawnictwo Dwukropek 2025 


 

https://dwukropek.com.pl/

"Kot Marian i strażnicy podziemi" (Wydawnictwo Dwukropek)

Nie do końca wierzę ludziom, którzy mówią, że nie czytają, bo nie znaleźli żadnej książki, która byłaby dla nich interesująca. Nie wierzę, bo patrząc na to, jak wygląda nasz rynek wydawniczy, jak wiele różnych książek można na nim znaleźć, to bardzo trudno nie znaleźć wśród nich takich, które przypadłyby nam do gustu. Dotyczy to książek dla czytelników w każdym wieku. I mali, i duzi mają w czym wybierać! Kto ma ochotę na romans, znajdzie romans. Kto woli literaturę obyczajową, również ma w czym wybierać. Nie zawiodą się ci, którzy wolą literaturę faktu albo biografie. Na miłośników książek przygodowych również czeka wiele interesujących lektur, które umilą każdą podróż i każdy długi wieczór!

Dziś mam dla Was książkę właśnie dla tych, która zachwyci miłośników opowieści przygodowych, detektywistycznych i historycznych. Te wszystkie wątki splatają się w powieści Krzysztofa Zapotocznego Kot Marian i strażnicy podziemi. Wciągającej opowieści, która zabiera czytelników na Dolny Śląsk. Jeden z najbardziej tajemniczych rejonów Polski. Tajemnice, które kryją się przed nami w tym rejonie Polski do dziś nie zostały odkryte i w związku z tym rozpalają wyobraźnię poszukiwaczy przygód. Bo Dolny Śląsk to nie tylko góry i pałace. To również podziemne korytarze, ukryte skarby i tajemniczy strażnicy, którzy dbają o to, żeby wiele spraw nigdy nie ujrzało światła dziennego. Właśnie w tej dolnośląskiej rzeczywistości odnaleźć muszą się bohaterowie tej książki. Czeka na nich podziemny Wrocław, ze wszystkimi swoimi tajemnicami. Nie będzie to bezpieczna misja. Będzie za to pełna przygód i emocji, które udzielą się również czytelnikom!



Kot Marian i strażnicy podziemi to trzeci tom serii, która łączy w sobie elementy fantastyki, przygody i tajemnicy. Dla nas było to pierwsze spotkanie z bohaterami książek Krzysztofa Zapotocznego. Na szczęście szybko odnalazłyśmy się wśród wydarzeń i bohaterów. Książka wciągnęła nas od razu, bo trudno się w tej lekturze nie zatracić. Podążałyśmy krok w krok z Baltazarem, głównym bohaterem tej historii i jego przyjaciółmi. Razem z nimi wędrujemy po karkonoskich szlakach, przyglądamy się tajemniczej "Muchołapce" z Ludwikowic Kłodzkich, schodzimy do podziemnego Wrocławia. Na nudę nie ma tu miejsca. Jest znakomita książka i historia, od której nie można się oderwać. Nawet jeśli kogoś na początku zniechęci objętość tej książki (ma ponad 500 stron), to kiedy tylko zagłębi się w lekturze, nie będzie chciał jej odłożyć. Taka to już książka. Wciągająca opowieść dla czytelników w wieku szkolnym. Jestem pewna, że bardzo trudno będzie im się od niej oderwać!

 




Kot Marian i strażnicy podziemi

Krzysztof Zapotoczny

Dwukropek 2024


 https://dwukropek.com.pl/

 

Nasz patronat: "Przygody Lottie Lipton. Zwój z Aleksandrii"/"Przygody Lottie Lipton. Egipskie zaklęcie" (Wydawnictwo Dwukropek)

Nie mogłam się doczekać kontynuacji tej serii. Lottie Lipton poznałyśmy ładnych kilka lat temu. Wtedy i my, i Dwukropek raczkowaliśmy wśród literatury dla młodych czytelników. Lata minęły, myślę, że możemy powiedzieć, że zaprzyjaźniłyśmy się z Dwukropkiem i z dużym zainteresowaniem śledzimy ich rozwój na rynku wydawniczym, a wydawane przez nich książki czytamy z zapartym tchem. A niektóre z nich mamy przyjemność obejmować patronatem.


Wśród nich jest seria o Lottie Lipton, dziewczynce mieszkającej w British Museum. Zamieszkała tam, kiedy po śmierci swoich rodziców, trafiła pod opiekę wujka, badacza i naukowca. Życie dziewczynki bardzo różni się od życia jej rówieśników. Przykłady? Lottie nie chodzi do szkoły. Uczy się w domu (a raczej w muzeum), korzysta z miejscowej biblioteki, a zadania do rozwiązania wymyśla dla niej wujek. Zajmuje się też sprawami, które niekoniecznie zaprzątają głowy jej rówieśników. Lottie rozwiązuje zagadki detektywistyczne. To zagadki bardzo wyjątkowe, ponieważ ściśle wiążą się z historią i miejscem, w którym dziewczynka mieszka. Tak było w dwóch pierwszych książkach opisujących jej przygody, tak samo jest w tomie trzecim i czwartym. Lottie będzie się mierzyć z dyrektorem British Museum. Człowiekiem niemiłym, despotycznym i z bardzo dziwnym podejściem do swojej pracy. Nie można myśleć o nim inaczej, kiedy przeczyta się o tym, że ów dyrektor planuje sprzedać księgozbiór należący do muzeum albo o tym, że tylko szuka pretekstu, żeby zwalniać kolejnych pracowników, których nie darzy sympatią... Lottie dyrektora nie lubi (z wzajemnością), więc gotowa jest zrobić wszystko, żeby pokrzyżować jego plany. A przy okazji rozwiązywać zagadki, odkrywać tajemnice i świetnie się bawić! 





 

Dobrze bawić się będzie nie tylko Lottie (choć ona będzie musiała również uważać na czyhające na nią niebezpieczeństwa i zasadzki), ale również (a może przede wszystkim) młodzi czytelnicy. Ci, którzy czytają już samodzielnie i ci, którzy tej sztuki jeszcze nie opanowali. Szczególną sympatią do tej serii pałać będą dzieci, które interesują się historią. Razem z Lottie będą poznawać tajemnice Aleksandrii i starożytnego Egiptu. Będą przeżywać ogromne emocje, bo z Lottie nudzić się nie można. Jej przygody czasem mrożą krew w żyłach, ale na szczęście zawsze znajdują szczęśliwe zakończenie. Oprócz emocjonujących przygód, w tych książkach nie brakuje również humoru. Zabawne sytuacje i dialogi pojawiają się na wielu stronach. Dzieci na pewno będą się dobrze bawić i przeczytają te książki z zapartym tchem. Czytelniczy sukces gwarantowany, więc jeśli szukacie książki dla kogoś, kto za czytaniem nie przepada, przyjrzyjcie się bliżej tej serii. Miłośnikom czytania polecać jej (chyba) nie muszę, bo podejrzewam, że przeczytali już dwa pierwsze tomy i kolejnych wypatrywali równie niecierpliwie, jak my.




 Przygody Lottie Lipton. Zwój z Aleksandrii

Przygody Lottie Liptom. Egipskie zaklęcie

Dan Mecalf

ilustracje Rachelle Panagarry

tłumaczenie Katarzyna Biegańska

Dwukropek 2023


 https://dwukropek.com.pl/

Nasz patronat: "Ella w nocnej szkole" (Wydawnictwo Dwukropek)

Coraz gorzej pamiętam początki edukacji Tosi. Coraz częściej wydaje mi się, że ona od zawsze chodziła do szkoły sama, sama pakowała plecak i przygotowywała przybory na plastykę. Dobrze jednak wiem, że tak nie było. A pierwsze lata edukacji Tosi wymagały od nas sporych umiejętności logistycznych. Pewnie nie tylko od nas. Pomyślmy o nauczycielach, którzy pracują z najmłodszymi uczniami. Oni, co trzy lata, zaczynają przygodę z nowymi uczniami. I na nudę na pewno nie mogą narzekać...

 


Podobnie jak nauczyciel z serii książek Timo Parveli. Kto czytał przynajmniej jedną książkę o przygodach Elli i jej klasy, ten wie, że ich nauczyciel nie ma łatwego życia. Dzieci wiele razy przyprawiły go o ból głowy. Robią to najczęściej ze szlachetnych pobudek. Nie chcą robić swojemu nauczycielowi przykrości ani robić mu na złość. Dzieci zawsze mają dobre intencje, a wychodzi... jak zawsze. Dlatego nie zdziwiłam się, kiedy nauczyciel powiedział swoim uczniom, że nie zorganizuje dla nich nocnej szkoły. Po tym wszystkim, co z nimi przeżył, musiałby być naprawdę odważny, żeby zdecydować się spędzić z dziećmi całą noc w szkole. Problem jednak w tym, że dzieci miały nieco inne plany i były gotowe na wiele, żeby nocna szkoła doszła do skutku. Na początku postanowiły zebrać pieniądze, które mają być przekazane nauczycielowi. A potem... a potem będzie jeszcze ciekawiej...





Niektóre dzieci obawiają się pójścia do szkoły. Czy słusznie? Dobrze wiemy, że bywa różnie. Jedni aklimatyzują się w szkole lepiej, inni potrzebują na to znacznie więcej czasu. Ella i jej przyjaciele odnaleźli się w szkole świetnie. Oczywiście, czasem niektórzy z nich miewają jakieś kryzysy, ale ogólnie rzecz biorąc jest im w szkole dobrze. A szkoła okazuje się nie być taka straszna. Można w niej poznać nowych przyjaciół, można trafić na świetnych nauczycieli. I, jak się okazuje, nie trzeba cały czas siedzieć w ławce. I nawet, jeśli nauczyciel Elli wolałby, żeby jego uczniowie cały dzień spędzili rozwiązując zadania, to nawet on nie ma takiej mocy. I dobrze, bo dzięki temu czytelnicy świetnie się przy tej książce bawią. Myślę, że wielu będzie się zaśmiewać do łez. Takie to już historie! W sam raz na jesienną chandrę!





Ella w nocnej szkole

Timo Parvela

ilustracje Katarzyna Koczubiej-Pogwizd

tłumaczenie Iwona Kiuru

Dwukropek 2023