"Star Stable" - seria nie tylko dla miłośników koni

Tosia bardzo lubi serie literackie. Według niej każda książka powinna mieć kontynuację. Na szczęście autorzy i wydawnictwa starają się sprostać jej oczekiwaniom i na rynku wydawniczym regularnie pojawiają się zarówno nowe tomy znanych Tosi serii, jak i serie zupełnie nowe. Ta, o której dziś chcę Wam opowiedzieć jest na księgarnianych półkach od ponad roku, ale mam wrażenie, że dopiero teraz Tosia zaczyna czerpać z jej czytania pełną satysfakcję.


"Star Stable" to seria książek oparta na świecie wykreowanym w rzeczywistości wirtualnej. Ten sam tytuł nosi gra, która zyskała już wielkie grono fanów na całym świecie. Tosia za grami nie przepada i raczej szybko się nimi nudzi, więc "Star Stable" zdecydowanie bardziej spodobało jej się w wydaniu książkowym. Opowieść o czterech przyjaciółkach, które połączyła miłość do koni oraz magiczne moce, to coś, co czytelniczce w wieku niespełna dziesięciu lat podoba się bardzo. Nie myślcie jednak, że są to lukrowane historie ze stajnią w tle, jakich poznaliście już wiele. Tu znajdziecie znacznie więcej emocji. Najnowszy tom zdecydowanie to potwierdza. Na wyspie Jorick zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przyjaciółki muszą wyruszyć na poszukiwanie ojca jednej z nich. Znajdują go dość szybko, ale mężczyzna po powrocie do domu oznajmia córce, że to chyba najwyższy czas na wyprowadzkę z wyspy. Miejsce, które do tej pory wszystkim wydawało się najlepszym życiowym wyborem, staje się nieprzyjazne i niebezpieczne. Wyspie zagraża powódź, a okoliczni mieszkańcy nie chcą słuchać rad czterech przyjaciółek, które każą im uciekać. Z niewiadomych przyczyn magiczne moce zaczynają tracić ich konie. Czy może być jeszcze gorzej? Niedługo okaże się, że to dopiero początek kłopotów, a decydujące starcie z Garnokiem dopiero przed nimi.




 

Tak (w największym skrócie), ale mam nadzieję, że z odpowiednim natężeniem emocji przedstawia się fabuła książki Star Stable. Nadchodzi mrok. Na miłośników tej serii czeka jednak jeszcze jedna niespodzianka, w postaci drugiej książki. Ta różni się od swoich poprzedników wyglądem. Wydano ją w twardej oprawie i opatrzono licznymi, kolorowymi ilustracjami. A co skrywa w sobie ta historia? To właściwie cztery osobne opowieści. Snują je bohaterki serii. Każda swoją. Ich akcja rozgrywa się w różnych porach roku. Każda dziewczynka ma swoją opowieść i swoją porę. Nie mogę zdradzać Wam zbyt wielu szczegółów, bo nie umiem oddać magii, jaka tym historiom towarzyszy. Gwarantuję Wam jednak, że będziecie oczarowani tą książką i jej niezwykłym klimatem. To dobre wprowadzenie albo uzupełnienie do czytania serii "Star Stable". 




 

Seria autorstwa Heleny Dahlgren szybko zyskała naszą sympatię. Lubimy czytać je razem głośno, ale oczywiście samodzielna lektura będzie równie przyjemna. Cała seria spodoba się dzieciom (pewnie przede wszystkim dziewczynkom) w wieku około dziesięciu lat. Dla nich będzie najbardziej interesująca i je najmocniej pochłonie. To świetne opowieści o przyjaźni, relacjach rodzinnych i rówieśniczych, wielkiej pasji i odwiecznej walki dobra i zła. Wszystko okraszono sporą dawką magii i opowieści związanych z końmi. To tylko podkreśla wyjątkowość serii, którą gorąco Wam polecam. Na nadchodzące wiosenne i letnie dni i wieczory będzie doskonała!

 

Książki znajdziecie na



https://www.znak.com.pl/

Komentarze

  1. Z ciekawości - kto jest autorem ilustracji?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne ilustracje, bardzo przyciągają. Zresztą opis też - chyba jeszcze nie wyrosłam z bajek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O grze jeszcze nie słyszałam, ale z chęcią skuszę się na te książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Konie to piękne zwierzęta wiec i miłośników nie brakuje. O grze nie słyszałam, książki ładnie wydane.

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie nie ma jeszcze miłośników konic, są tylko sympatycy, ale fabuła wydaje mi się na tyle ciekawa, że chętnie się zapoznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O grze jeszcze do niedawna nie słyszeliśmy, ale mamy te pozycje w bibliotece domowej i polecamy nawet tym którzy nie grają w gry komputerowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że mojemu synowi by się również spodobało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale wiesz co to w sumie dobrze, ze Tosia nie przepada za grami. Bo rodzice dzisiaj maja przeciwny problem (mowie ze swojego punktu widzenia), ze dzieci za bardzo przepadaja za grami i dlatego doslownie przepadaja w owych grach.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz